Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#muzykawolfika

Gruba ryba

w muzykawolfika

13piorunów

    

500 najlepszych albumów w historii muzyki, według magazynu Rolling Stone.

miejsce 231:
Queen - "A Night at the Opera"
rok wydania: 28.11.1975
producent: Roy Thomas Baker, Queen

https://www.youtube.com/watch?v=R1_NV1ViYM0

Fenomen2piorunów

O, coś ciekawego się zaczyna

Gruba ryba1piorunów

@Hjuman nie przepadam za Queen, uważam, że to jeden z najbardziej przereklamowanych zespołów w historii rocka, zaraz obok Nirvany.
Ale nie odbieram tej muzyce rozmachu, czy aranżacyjnego kunsztu, po prostu mi nie wchodzi... 😉

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w muzykawolfika

3piorunów

   

500 najlepszych albumów w historii muzyki, według magazynu Rolling Stone.

miejsce 236:
Jackie Wilson - "Mr. Excitement!"
rok wydania: 10.11.1992
producent: various

link do spotify:
https://open.spotify.com/album/12qp8MLSBVCqDSUQqnAwE7

Fanatyk0piorunów

Fajny klimat, można się wczuć w epokę, ale nie na dzisiaj dla mnie ta nuta. Pod tą nazwą: ,,Mr. Excitement" nie występuje to w Spotify, tylko jako Playlista.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w muzykawolfika

6piorunów

   

500 najlepszych albumów w historii muzyki, według magazynu Rolling Stone.

miejsce 238:
Howlin’ Wolf - "Howlin’ Wolf"
rok wydania: 11.01.1962
producent: Ralph Bass

link tylko do spotify:
https://open.spotify.com/album/26TtzBrPdUkHMSTPSbctbl

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w muzykawolfika

11piorunów

The Prodigy - "No Good (Start The Dance"

https://youtu.be/7b52zVUaLm4?si=BUHQStgVN56N1cua

Dziś obchodzimy trzydziestą rocznicę wydania przez The Prodigy płyty "Music For The Jilted Generation".
Zawsze przy okazji wspomnień i rozmów o Podrygach, czy o tym właśnie wydawnictwie, przypomina mi się anegdota z życia prywatnego.
Mianowicie, szczenięciem będąc, ale takim prawdziwym (8 lat?), będą z mamą na zakupach w tyskim (jeszcze wtedy) Azecie (taki market), zaszliśmy jakimś cudem do dawno już nieistniejącego sklepu muzycznego 'Luzak', który znajdował się w pasażu tegoż marketu, opodal targowiska.
No i ja jako ten dzieciuch przeglądałem kasety magnetofonowe i natrafiłem na "Music For The Jilted Generation" i namówiłem mamuśkę na zakup, bo mi się okładka spodobała, kompletnie nie znając zawartości muzycznej xD
Jakież było zaskoczenie w domu kiedy w "Intro" dźwięk stukającej maszyny do pisania z dźwiękiem jakiegoś (chyba) klimatyzatora wprowadzał w świat tych szalonych dźwięków słowami: "So, I've decided to take my work back underground
To stop it falling into the wrong hands" (wtedy oczywiście nie mając pojęcia co ten facet tam papla), a po nim niemałe pierdolnięcie z postaci "Break & Enter".
Na początku bałem się tej muzyki, serio! Tak samo jak bałem się wstępu do serialu "Z Archiwum X", taki sam niepokój wywoływały we mnie kawałki takie jak wspomniany już "Break & Enter", "The Heat (The Energy), "Poison", czy (chyba najstraszniejszy!) "Claustrophobic Sting". Niemałem spustoszenie w głowie kilkulatka wywołała ta muzyka...
Dziś po tych wielu wielu latach, nadal dość często wracam do The Prodigy, głównie trzech wydawnictw z początku ich kariery. Nic się ta muzyka nie starzeje, a mam czasem wrażenie, że z wiekiem nawet zyskuje, pewnie przez sentymenty i fakt, że każdy z nas to taki inż. Mamoń, co to lubi te piosenki, które już zna...
No nic... Włączcie dziś na pełny regulator "Music For The Jilted Generation" i wybierzcie się w sentymentalną podróż do czasów, kiedy muzykę kupowało się na kasetach (CD?!), a z tekstów nie rozumiało się nic!

Pokaż więcej komentarzy (8)