
Wpis użytkownika Maciek w Książki
MaciekGruba ryba
39piorunów1046 + 1 = 1047
Tytuł: Był sobie chłopczyk
Autor: Anna Winnicka
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Format: książka papierowa
ISBN: 9788380495814
Liczba stron: 200
Ocena: 10/10
Policja odnajduje zwłoki chłopca pływające w rzece i podejrzewa nieszczęśliwy wypadek. Wiedzą, że w takich wypadkach z identyfikacją nie trzeba się kłopotać, bo w ciągu kilku godzin rodzice na pewno zgłoszą zaginięcie. Dni jednak mijają, a chłopca nie szuka nikt. Nigdzie nie zgłoszono zaginięcia chłopca o takim rysopisie i w takim wieku. Zaczyna się śledztwo, które nie tylko pozwoli dowiedzieć się, kto stał za śmiercią chłopca, ale w ogóle da znać światu, że taki ktoś żył i przez co przechodził.
Dla mnie reportaż jest wstrząsający. Nie umiem opisać, jak ciężko czytało się historię dziecka, które nie obchodziło i nie było kochane przez nikogo, a dla swoich rodziców było problemem, nie wiadomo czy większym za życia, czy po śmierci. Nie jestem w stanie zrozumieć skali wyrachowania, do którego zdolni byli ludzie, aby przez dwa lata skutecznie przed bliskimi, administracją, sąsiadami skutecznie ukrywali to, co zrobili z własnym dzieckiem.
Winnicka, jak zwykle, nie zawiodła. Reportaż jest napisany wyśmienicie i pokazuje bardzo szeroką perspektywę wszystkich uwikłanych w tę sprawę - policjantów, rodziców, opiekunów dziecka. Pokuszę się o stwierdzenie, że książka jest napisana tak dobrze, że można może nie zrozumieć to, co się wydarzyło, ale zaakceptować ciąg zdarzeń, który doprowadził do takiej, a nie innej sytuacji. Niemniej jednak, serce pęka na tysiąc kawałków przy czytaniu.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Komentarze (8)
@Maciek japierdole, pobieżnie przeczytałem co to za sprawa i kim był ten chłopiec i wolałem tego nie wiedzieć...
Aż mi momentalnie przeszła złość na mojego gnojka, który właśnie zrobił awanturę chujwie o co i musiałem go iść przytulić
Autor się nie zgadza :smiley:
Dodaję do listy, dzięki za recke.
@Maciek to ten znaleziony w Cieszynie?
@Maciek Na pewno nie przeczytam tej książki. Podziwiam, że dałeś radę. Ja jako ojciec dwóch dzieciaków omijam takie historie z daleka.
@WatluszPierwszy długo ją czytałem, czasem potrzebowałem kilku dni na przetrawienie tego co tam było, ale czułem, że skończenie jej to jakieś upamiętnienie tego chłopca.