Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Wpis użytkownika evilonep w Hydepark

Fanatyk

w Hydepark

48piorunów

Ale się nasłuchałem dzisiaj historii z tego tygodnia od lekarki pracującej na szpitalnym oddziale ratunkowym w nadmorskiej miejscowości. To co ludzie odkurwiają i z czym przychodzą jest tak absurdalne, że po prostu ciężko uwierzyć, że można być tak tępym, głupim i pozbawionym wyobraźni. A tacy pacjenci SORów stanowią 40% wszystkich "odwiedzających".

TOP 1 tego tygodnia to są amatorzy pieszych wędrówek po lesie z kleszczem wbitym w d⁎⁎ę, którzy wrzeszczą, że muszą czekać ponad 8h i roz⁎⁎⁎⁎⁎⁎lają pracę całego oddziału xD Takiego kogoś trzeba przyjąć, bo takie jest prawo. Lekarz musi ocenić stan pacjenta. A kto najbardziej na tym cierpi? Wszyscy ci, którzy wymagają natychmiastowej interwencji medycznej. Udarowcy, zawałowcy itd. No i lekarze. Dziwię się, że ktoś chce w takich miejscach w ogóle pracować. A potem pierdolenie, że na SORze panują potworne warunki. Ktoś, kto z tym nie ma styczności na co dzień nie kuma jak obciążająca jest to robota.

Komentarze (22)

Zawodowiec8piorunów

Ale jak to możliwe, że takie osoby rozwalają pracę SORu? Na wejściu dostajesz opaskę, która jasno określa w jakim stopniu jest zagrożone Twoje życie.
Więc osoby z kleszczem w d⁎⁎ie grzecznie muszą czekać.
Ja mając rozcięty do polowy palec, czekałem kilka godzin na szycie.
Dlatego zgadzam się z opinią @Xianth .
Pisze o Sorze w Gdańsku.

Mocarz26piorunów

@evilonep serio aż tak praca jest destabilizowana prze triage osoby z kleszczem? Wydaje mi się, że problemem są tutaj nie pacjenci tylko:
Mała obsada soru
Zły system zarządzania soru
Brak edukowania społeczeństwa

No ale najprościej winić petenta, co nie?

Gruba ryba0piorunów

@Xianth
Zdecydowanie brak edukacji ma na to wpływ. Ale jest jeszcze jeden problem. Czas. Co z tego, że z kleszczem czekasz kilkanaście godzin, skoro ktoś to ogarnie. Jak nie ogarniesz sam to albo lecisz na SOR albo czekasz 2 tygodnie do lekarza. Rachunek jest prosty.

Miałem pod uchem ropnego kaszaka. No wielki jak piłka do ping ponga. I wszyscy mi mówili, żeby iść na SOR to mi to tam ogarną na miejscu. Oczywiście, że tego nie zrobiłem, więc czekałem 2 tygodnie na konsultacje chirurgiczną, a potem tydzień na zabieg. A ból napiętej skóry był tak duży, że rano musiałem jechać na tabletkach.

Fanatyk2piorunów

@Xianth @Herbol na sorze masz triage, ale on też wymusza maksymalny czas kiedy petent powinien zostać obejrzany przez lekarza. Kleszcz był najczęstszym powodem takich wizyt, ale tego jest znacznie więcej. Zatyka się funkcjonowanie całego oddziału, do tego kilkugodzinne czekanie powoduje, że takie osoby non stop zaczepiają personel, który aktualnie skupia się na poważniejszych tematach.

Kompan2piorunów

Bo każemy nie należy i robi się burdel bo patoli najwięcej jest

Lider2piorunów

Bo ludzie sa debilami i mysla, ze sor to izba przyjec, albo przychodnia.

Zawodowiec0piorunów

@Shemsi przecież temat jest o usunięciu kleszcza i dostępu do ZPOZ i na świątecznej spokojnie Ci to zrobią. Tak samo jak wszystko inne co robią w ZPOZ.

Lider0piorunów

O, nastepny do kolekcji

Zawodowiec0piorunów

@ToTrocheBardziejSkomplikowane 
super i tam wypiszą ci receptę na kaszelek a z wszystkim innym wydupcaj se pan do szpitala. 3x przerabiałem więcej nie chce.

Fanatyk3piorunów

@bartek555 powodzenia z otwartą przychodnią w weekend!

Gruba ryba11piorunów

@evilonep

Ostatnio odwiedziłem SOR (sprawa wyszła dosyć błaha, ale objawy neurologiczne z kołataniem serca, więc zdecydowałem się na ten ruch) i odbyłem ciekawą rozmowę z ratownikiem. Powiedział mi, że duża część osób przychodzi na SOR ze złamaniem, skręceniem czy innym takim urazem. I dziwił się tym ludziom, że chce im się czekać czasem po kilkanaście godzin, jak jest do tego odpowiednia placówka we Wro.
A potem tacy ludzie narzekają jaki to burdel jest w szpitalach, bo ze złamaniem przyszli na oddział ratunkowy.

Ale z drugiej strony, jak oni mają to wiedzieć? Sam bym nie wiedział gdyby nie ten typ

Twórca1piorunów

@Jarem Teraz rozumiem. Dzięki kolego. Pozdrawiam.

Fanatyk2piorunów

Mogliby na sorach wywieszać takie info, ja też pierwszy raz słyszę i Dobrzyńskiej. Kiedyś że złamana noga szłam na sor i nie było w tym nic dziwnego

Gruba ryba2piorunów

@dawid-grabarz najpierw trzeba robić doktorat z patologii systemu opieki zdrowotnej, studiować swoje prawa, a potem nauczyć się je egzekwować na aroganckich pracownikach.

Gruba ryba2piorunów

@dawid-grabarz

Nie wiem jak jest w innych miastach, ale we Wro skręcenie, złamanie możesz ogarnąć w Ambolatorium na Dobrzyńskiej. Na Sorze czekasz kilkanaście godzin, tam średnio 3 godziny i jesteś ogarnięty.

Ale tak jak mówiłem, nie wiedziałbym o tym, gdyby ten gość mi nie powiedział. Rozmawiałem po tej akcji ze znajomym lekarzem, na co on "No tak, oczywiście, że tam ze złamaniem". Fajnie, tylko dla większości to nie jest oczywiste

Twórca1piorunów

@Jarem Dwa lata temu złamałem nogę i udałem się na sor, tam grzecznie czekałem kilka godzin. Lekarz mnie opieprzyl że pewnie tylko skręcona, a prześwietleniu że złamana. Noga w gips, recepta na jakieś proszki przeciwbólowe, i zastrzyki. I tu się nasuwa pytanie, gdzie prawidłowo powinienem się był udać? Według mojej logiki i wiedzy pantoflowej to właśnie na sor. Inni powiedzieli by że do lekarza rodzinnego (złamanie na wyjeździe daleko od miejscowości gdzie mieszkam). Czy mógłbyś przytoczyć więcej szczegółów z rozmowy z ratownikiem lub napisać o jaką placówkę mu chodziło? Czy takie placówki są w każdym mieście? Dodaje też zrzut ekranu ze strony pacjent.gov.pl gdzie pisze w nawiasie że ze złamaniem też można udać się na sor.

Zgadzam się że z informacjami jest ciężko i ludzie często nie wiedzą co mają w danej sytuacji zrobić.

Post proszę traktować jako pytanie, próbę uzupełnienia informacji, by wiedzieć co zrobić jak dana sytuacja przytrafi się poniwnie, nie żaden atak czy próbę forsowania zdania.

Pozdrawiam 😉

Gruba ryba6piorunów

@evilonep bywa zabawniej, zdarzają się kleszcze które finalnie okazują się strupkami (° ͜ʖ °)

Fenomen6piorunów

kleszcze przyprawiają mnie o dreszcze.

Gruba ryba7piorunów

@evilonep taki efekt straszenia wszędzie i wszystkich boreliozą jakby to było coś pokroju HIV xD kleszcza się wyrywa i po sprawie, jak się urwie to też nie kłopot, organizm usunie resztki. No ale umysły nastraszone tym jakie to kleszcze straszne, jak to trzeba uważać jak się wyrywa i że można się zarazić "chorobom strasznom" i umrzeć nawet. Poważna sprawa.

Sam miałem wiosną na FB zawalone postami od jednego człowieka, który urwał kleszcza biorąc prysznic i biegał nocą po szpitalach żeby mu to co zostało usunęli i krzyczał, że mu nie chcą zrobić badania resztek kleszcza na boreliozę xD

Zawodowiec0piorunów

@evilonep Ok, czyli pacjent który co miesiąc płaci składki ma iść do rodzinnego do którego poczeka tyg w kolejce. Następnie dostać skierowanie do dermatologa na za 3 miesiące po czym się dowiedzieć ze faktycznie ten krem jej rozjebal skore i jednak przebarwienia zostaną do końca życia. Ewentualnie droga operacja nie refundowana za 30tys w klinice estetycznej. Albo pójść na sor i w ciągu paru-parunastu h dostanie się do dermatologa. No faktycznie popierdolona.
Problem jest z systemem a nie z pacjentami.

Fanatyk11piorunów

@dzangyl kleszcz to najpopularniejszy powód idiotycznych wizyt na SORze z tego tygodnia, ale tego jest więcej. Np. kobieta przed 40stką, która wysmarowała się jakimś kremem kilka dni wcześniej i zauważyła subtelne przebarwienia skóry uparcie twierdząc przy tym, że robi jej się martwica xD Warto przy tym podkreślić, że nikt nie dopatrzył się u niej jakiś większych problemów z psychiką - ona po prostu była totalnie tępa xD