
Wpis użytkownika GazelkaFarelka w Hydepark
GazelkaFarelkaGURU
20piorunówEch, jak nie ma być patologii na Vinted, jak towary z Temu idą z czterokrotną przebitką.
Wpadły mi w oko kolczyki, ale jak zwykle nawyk - prawy klawisz i wyszukiwanie Google Lens.
Są dostępne na Temu za 11,04 zł.
Zobaczcie liczbę osób, które dodały do ulubionych i ktoś faktycznie je w takiej cenie kupił.
Z jednej strony niby na tym polega handel, kupowanie taniej i sprzedawanie drożej, z drugiej strony trzeba się przedzierać przez tony chińskiego badziewia po zawyżonych cenach.
Komentarze (19)
Czasem udaje się tam coś trafić normalnego w niebywałej cenie. Moją zdobyczą tam była biografia Marii Stuart za 6 zl, gdzie w księgarniach 30 i wzwyż
@GazelkaFarelka nie odkryłaś Ameryki, takie sytuacje dotyczą wszystkiego: od LEGO po narzędzia. Często ceny są lekko 5x wyższe niż np na Allegro :smiley:
Vinted jest modne, za chwilę wszystko wróci do normy
A potem przyjdzie ci mądra jeden z drugim i powiedzą, że wolny rynek, nie ma nic złego w tej praktyce i jak nie chcesz to nie kupuj. Cytat z komentarza pod moim postem hejtującym vintedziary "Masz produkt za cenę która byłaś gotowa za ten produkt dać więc powinnaś być zadowolona."
Ano tak, dziękuję łaskawie.
Łączę się w bólu i złości.
@Rysia to taki bazar z lat '90, może wyrwiesz okazyjnie jakieś rodowe srebrne widelce sprzedawane przez alkoholika, a może ukradną ci portfel z torebki 😆
@GazelkaFarelka Polecam naśladować.
@GazelkaFarelka Czasami zamówię coś na amazon, mimo tego że u chińczyka miałbym to za 1/2 ceny. Wolę jednak mieć ten komfort i odebrać paczkę z paczkomatu za kilka dni, a jak mi się nie spodoba to odesłać. Wedlug Ciebie uskuteczniam patologie bo nie trzymam sie wylacznie kryterium cenowego?
@Mikel No właśnie piszę że takie rzeczy są z pogranicza uczciwości, bo nie jest coś napisane wprost, ale jest robiona cała "otoczka" sugerująca że kupujesz coś innego niż kupujesz. Opiera się wszystko na niedopowiedzeniach i grze na wyobraźni klienta, tak żeby sprzedającemu nie można było nic zarzucić, bo przecież nigdy wprost nie twierdził, że jest inaczej, co nie?
Piwo w pubie? Zamawiasz żywca z butelki, dostajesz żywca z butelki, barman otwiera ci na twoich oczach i nalewa do kufla. Jasna sprawa, wiesz co kupujesz i masz świadomość że przepłacasz ale akceptujesz to.
Grzaniec na jarmarku? Sprzedawca nie informuje, że to grzaniec marki "makro".
Barszcz i pierogi w restauracji? Knajpa nie ma w karcie dań informacji, że robi zupę z proszku i odgrzewa mrożonki z biedronki. Uczciwe? No chciałeś barszcz to dostałeś.
Bransoletka z temu na jarmarku/vinted? Nikt nie pisze, że jest to marka "Temu", na metce nie ma kraju produkcji.
@GazelkaFarelka Sugeruje, nie znaczy że nią jest. Świadomość konsumencka jest niska w narodzie, dlatego ludzie dają się nabierać na takie zabiegi jak "kremowa" która jest śmietaną wyłącznie w naszej świadomości poprzez dopowiedzenie (pic rel). Czujesz się oszukana? Tylko kto tu winny? Ty bo nie doczytałaś czy producent bo nie kłamiąc wzbudził w Tobie taką świadomość?
Jak mówiłem, jest popyt i jest podaż na tego typu akcje. Czujesz się oszukana - ale czy słusznie? Nikt nie kłamał, tylko Cię nakierował na to co sobie sama dopowiedziałaś.
Jeżeli kupujesz grzańca, powinnaś zakładać że może to być sikacz z bukłaka. Tak samo z biżuterią na jarmarku. Turyści też się dają nabrać na pamiątki, które produkowane są w chinach a w których zmienia się jedynie napis miejscowości. Dopóki ktoś nie mówi że to jest wyjątkowe czy unikalne, to do kogo możesz mieć pretensje? :smiley:
@Mikel No ale o ile w przypadku piwa w pubie jest jasne, co dostajesz (zamawiasz żywca to dostajesz żywca, jest logo żywca na butelce / nalewaku), tak tutaj cały ten "tradycyjny jarmark" i bardzo wysoka cena sugeruje, że dostajesz coś o "tradycyjnej recepturze" a nie grzaniec z plastikowego baniaka z hurtowni. Uczciwie byłoby pokazać ten baniak tak samo jak w pubie wybór piw na półce za barem. No ale już wtedy ludzie nie byliby skłonni płacić +1000% ekstra widząc logo "makro", tylko maksymalnie +200-300%% ekstra za "możliwość wypicia na miejscu i świąteczną atmosferę".
Często na takich jarmarkach widzę też biżuterię z Temu, oczywiście też wyceniona na 50 zł coś co na Temu jest za piątaka. I tu znowu, po pierwsze "tradycyjny jarmark" to jest coś, co kojarzy się z rękodziełem, pojedynczymi egzemplarzami a nie produktami przemysłowej produkcji. Po drugie owszem, masz możliwość zobaczenia na żywo, pomacania, jak kupisz - masz od razu, więc jest to jakaś wartość dodana za którą warto zapłacić w stosunku do zakupów na Temu, ale znowu - też nie z przebitką 1000%.
@GazelkaFarelka Tylko po to idziesz na jarmark zeby poczuc atmosfere swiat a nie po to zeby sie najebac. Niby ten sam produkt a sluzy innemu celowi. Na takim wystrojonym swiatecznie jarmarku przychodzisz na gotowe, placisz horendalne pieniadze i cieszysz sie ze sobie siorbiesz grzanca ze znajomymi w swiatecznej atmosferze. Nie bedziesz miala tego samego siedzac w pizamie i ciagnac grzanca z 5L buklaka. Na jarmarku placisz za cos ekstra (abstrachuje od tego, ze w PL na tych jarmarkach nawet to "ekstra" jest za drogo wyceniane, ale hej - jest popyt jest i podaz).
To jak negowac wyjscie do pubu poniewaz rownie dobrze mozna sie napic piwa w domu ze znajomymi - tak ale to sa dwa rozne sposoby spedzania czasu. Inny poziom wygody, zaangazowania czy poswiecenia czasu na przygotowania.
Poczucie nieuczciwości i szukania frajerów polega właśnie na niedostrzeżeniu tego "ekstra" - dlatego z doświadczenia widzę też że Ci którzy najbardziej narzekają na Wrocławski jarmark to Ci którzy nie czują "magii świąt". Nie dziwie się więc że dla nich to nic szczególnego i nie są skłonni zapłacić więcej za "zwykłego grzańca".
@Mikel @Rimfire @cebulaZrosolu @Rysia @suseu To jest dokładnie ta sama sytuacja, co z "grzanym winem" na jarmarku, sprzedawanym po 50 zł za kubek a lane jakieś z pięciolitrowego baniaka z hurtowni. Niby nic nielegalnego i handlować każdy może, kupić taniej, sprzedaż drożej, ale jest w tym coś, co każe nam myśleć o nieuczciwości i szukaniu frajerów.
@PlatynowyBazant Wiesz, jak coś jest ewidentnie fejkiem i wygląda inaczej na fotach, ale jak np. zweryfikujesz że coś jest jedwabiem albo nie jest, możesz mieć wątpliwości, na allegro możesz po prostu zapakować i zwrócić bez podawania przyczyny, bo po prostu na żywo nie wygląda tak ładnie jak ci się wydawało - a na vinted to już musi być jakiś oczywisty fake, różny niż to co na zdjęciach.
@GazelkaFarelka córka zamówiła w sobotę buty na vinted jakieś ugg niby oryginał, przyszła podróbka z Chin i zwróciła, wczoraj do paczkomatu załadowałem. Towar niezgodny ze zdjęciami z oferty
@Mikel No ale na vinted akurat nie ma zwrotów bo kupujesz od osob prywatnych z drugiej ręki XD
Więc jeszcze rozumiem przepłacanie na np. allegro gdzie praktycznie towar dostaniesz na drugi dzień, zawsze można zwrócić bez podania przyczyny i masz 2 lata rękojmi sprzedawcy, no ale na vinted nie masz ani zwrotu, ani gwarancji szybkiej wysyłki 😆
Komentarz usunięty
@GazelkaFarelka sam lubię kupić tanio i sprzedać drożej ¯\\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
@cebulaZrosolu nie powiem, przeszła mi przez głowę myśl, żeby parę rzeczy z Temu zamówić i wystawić :zany_face:
zwłaszcza że mam oko do takich ładniejszych rzeczy chyba, które wyglądają na dużo droższe niż są naprawdę
@GazelkaFarelka popatrz na to z innej strony. Sobie rozkminiłaś skąd to samo dostać ale taniej. Wygranko.
@Rimfire Jakbym chciała kupić coś z Temu to bym sobie wlazła na Temu a nie na Vinted 😛
Problem z rzeczami z Temu jest taki, że niekoniecznie spełniają standardy jakie deklarują - typu coś niby jest na metce 100% jedwab czy wełna a to poliester czy akryl.