Wpis użytkownika Viciu w Hydepark
ViciuKompan
13piorunówKurde jak się człowiek w końcu wziął za zrobienie "badań" i opracowanie danych do inżynierki to zacząłem się dobrze z tym bawić, aż nie sądziłem. Trzeba było się wziąć za to wcześniej to bym się mógł dłużej pobawić. Jutro jeszcze dokończyć zabawę z danymi i trzeba poszukać na szybko kilku źródeł do bibliografii I trzeba się wziąć za pisanie.
Ehhhhh, czemu to życie takie ciemżkie?
Komentarze (10)
Spokojnie, z magisterką będzie to samo. Każdy mówi "trzeba było się wcześniej za to wziąć".
Swoją drogą, jest patent na dodatkowe kilka godzin - zapewne pracę musisz wrzucić do jakiegoś systemu. Dzień przed ostatecznym terminem, o 23:50 robisz kopię docx (aktualnego stanu pracy) i otwierasz ten plik w notatniku. Usuwasz losową część ze środka, zapisujesz i plik powinien być uszkodzony xd. Wrzucasz to do systemu i zyskałeś czas dopóki ci nie napiszą że coś się spsuło, czyli spokojnie do rana. A jak ostatni dzień jest w piątek, to pewnie masz czas do poniedziałku nikt się nie odezwie w tym temacie XD
Kiedyś to działało na mojej uczelni xD
ja bardzo zwlekalem z pisaniem magistra, ale po przebrnieciu przez pierwszy rozdzial znalazlem za⁎⁎⁎⁎sty artykul na podstawie ktorego moglem napisac kolejny rozdzial, na necie do tego bylo mnostwo swietnych grafik i moja praca zaliczyla spory przyrost objetosci w tempie, jakiego nigdy nie mialem na inzynierce. jutro ide zaczac badania i sie nie moge doczekac
@Viciu a z jakiego zakresu masz temat, jakiś wspólny z twoimi zainteresowaniami?
@Szyja Analizuję zamieranie drzew w jednym z parków narodowych na podstawie wskaźników wyciągniętych z ogólnodostępnych zdjęć satelitarnych, więc tak naprawdę te moje "badania" to właśnie klikanie sobie w komputer zgodnie z instrukcją jak te wskaźniki otrzymać, co jest dla mnie fajną zabawą ale też jedynym co mnie jara w tej pracy xd
O kurde nie ma nic co mnie tak poskładało jak pisanie pracy dyplomowych. Licencjat to ja rok później zdawałam bo tak się bałam pisać pracy dyplomową bo ciągle mi się wydawało że to jest wszystko za mało.
@Evivalarte bo to dużo zależy od tego jakiego się miało promotora i uczelnię 😉 U mnie i inżynierka i magisterka to była kupa zabawy tak jak u opa, w dodatku w obu przypadkach siadł taki promotor, że nie dość, że temat sam leciał i się chciało to robić, to seminaria i dyskusje bardziej przypominały spotkania przy piwie i luźne gadanie przy okazji zahaczające o temat. Ja autentycznie w obu przypadkach oddawałem gotowy dokument pół roku przed terminem i był tak dojebany, że do niczego nie szło się przyczepić. No ale ja poszedłem na prywatną uczelnię na zaoczne studia, bo już wtedy pracowałem, a studia traktowałem jako poszerzenie wiedzy ze swojej działki.
No ale kilku kumpli poszło na uniwersytet, na dzienne "bo tylko to są prawdziwe studia nie to co te twoje kupione" i trafili w takie bagno, że nie dość, że uczelnia z góry narzuciła listę tematów, która "dziwnym trafem" pokrywała się z tematami badań dokturów goniących z teczką za phofesuhami, to jeszcze na dosłownie pierwszych-pierwszych zajęciach na inżynierce zostali ojebani przez jakąś starą torbę, że jak śmieli śmieć nie wiedzieć, że już mieli mieć wybrane tematy z gablotki zanim w ogóle studia zaczęli. Tematy, które nie mogą się powtarzać między studentami więc igrzyska śmierci ON. A jednak OFF, bo zaraz dodała, że "jej" studenci _oczywiście_ to wiedzieli czytaj już wszystkie normalne tematy zaklepali i został sam najgorszy syf. Jeden w tym wariatkowie wytrzymał całe 2 tygodnie i tak bardzo zmienił nastawienie do moich "kupionych" studiów, że aż się przeniósł na moją uczelnię. Drugi z biedą skończył tylko inżynierkę, mając przy tym 2 przerwy i 1 załamanie nerwowe, trzeci skończył, bo tak się zaparł, żeby komuś "udowodnić" tylko sam na końcu już nie potrafił powiedzieć, czy mi, że można (czemu by się miało nie dać), czy sobie, bo zaczął (i chciał zamknąć temat) czy starym, którzy co semestr go nakręcali ("nooo teraz to już musisz dać radę przecież tego teraz nie rzucisz") i sam powiedział, że drugi raz by się na to w życiu nie zdecydował gdyby tylko wiedział jak to będzie wyglądać.
@Viciu po doświadczeniach z licencjatem to magisterkę pisałam, psycha mi siadała ale wiedziałam że jak odpuszcze to nigdy się nie obronię
@Evivalarte We mnie się właśnie biją dwa niedźwiadki, jeden mówi że trzeba więcej wskaźników powyliczać bo trzeba pokazać jak najwięcej, a drugi mówi że trzeba iść po linii najmniejszego oporu i tylko to zaliczyć.
Trzeci niedźwiadek natomiast mówi że mam to na razie olać i pójść sobie zjeść miodku xD
@Viciu Tak.