
W Niemczech, można słono zabulić za kamerę w samochodzie.
razALgulGURU
153piorunówNie można filmować nikogo bez jego zgody. Niemcy nie mają wątpliwości.
W przypadku Niemiec kamerkę teoretycznie można zamontować w samochodzie. Do tego ta może być włączona w czasie jazdy. Teoretycznie. Bo praktycznie możliwość taka jest kasowana przez przepis, który mówi o tym że... nikt nie może być filmowany wbrew swojej woli. To raz. Dwa kierujący nie może też legalnie opublikować w internecie nagrania, na którym widać inne osoby albo tablice rejestracyjne samochodów. Do wstawienia w sieci takiego nagrania konieczna jest zgoda uwiecznionej na nim osoby lub właściciela pojazdu.
Złamiesz przepisy? Kara wyniesie nawet 100 mln zł.
Czemu nie można publikować wizerunku innych osób, ewentualnie numerów rejestracyjnych pojazdu? Na przeszkodzie staje rozporządzenie o ochronie danych osobowych (DSGVO). To zabrania nie tylko publikowania wizerunku. Zabrania nawet przechowywania nagrań. Przechowywać je można tylko wtedy, gdy kierowca chce niezwłocznie przedstawić je sądowi lub organom ścigania. A te na podstawie tych samych przepisów wcale nie musza ich uznać. Federalny Sąd Najwyższy (BGH) przed przyjęciem dowodu każe wyważyć interesy stron sporu.
> Złamanie powyższych przepisów wiąże się z surową karą. Ta może sięgnąć nawet 20 mln euro (czyli 93,8 mln zł po obecnym kursie), a w przypadku firm do 4 proc. rocznego obrotu
>
Nie tylko Niemcy mają surowe kary za kamerki
Oczywiście blisko 100 mln zł kary w przypadku właściciela auta osobowego, to widmo czysto pozornych konsekwencji. Takich grzywien nikt w Niemczech raczej nie dostanie. Dużo bardziej realistycznie brzmią jednak konsekwencje w przypadku kary za używanie kamerki samochodowej w Austrii. Tu rejestrator nie jest legalny wcale. Kierowca przyłapany na jego używaniu naraża się na dwa typy konsekwencji. Po pierwsze ryzykuje mandatem wynoszącym nawet 10 tys. euro (czyli 46 900 zł). Po drugie kierowca może dostać pozew od osób, których pojazdy widać na filmiku. Mogą się domagać odszkodowania.
Komentarze (28)
@KonSamSieWali zauwaz ze zageszczenie google street w niemczech jest jedno z najmniejszych w pewnych aspektach sa pie⁎⁎⁎⁎⁎ieci
@pij_tran Nigdzie, ale tytuł to clickbait.
@Aircod Nikt nikomu nie zakazuje wjeżdżać... Niemcy cenią sobie prywatność. Nie ma street view, ponieważ w przeciwieństwie do innych krajów, w Niemczech ok. 3% społeczeństwa zgłosiłoby do Google, aby zamazali zdjęcie ich domu. Sam mieszkając w Berlinie dziwiłem się, że mój blok na street view jest kompletnie zamazany.
@pij_tran nigdzie i nikt nie dostanie takiej kary ale brzmi to złowrogo i przyciąga uwagę.
@Szwajcarbaiter nie chcieli się zajmować polaczkiem
@xczar0 no ale tesla cacy...
@Piciu713 Gdzie w artykule jest mowa o tym, że ktoś dostał karę 100 mln zł?
W Niemczech ogólnie dużo takich zakazów. Jako jeden z nielicznych krajów Europy nie zezwolił też na wpuszczenie samochodów Google Street View na drogi
@Szwajcarbaiter nic nie trzeba odłączac, niemiecka policja zasadniczo popiera kamery, tylko niecierpią chronicznie zgłaszających wszystko i wszystkich i przysyłających tysiace nagrań na każdego któego nadgorliwy zgłaszający nagrał przy najechaniu na linię itp.
Bzdura.
Istnieją kanały poświęcone nagraniom z wideorejestratorów. Niektóre z nagrań zostały wzięte pod uwagę przez sądy czy policję.
https://www.youtube.com/@DashcamDriversGermany
Fakt, tablice są blurowane, ale nikt nie dostaje kar po 100 milionów złotych.
Gównoburza i klikbajtowy artykuł. Brakowało tylko tytułu: Nagrałeś to jak kierowca jadący przed tobą r⁎⁎⁎ał kozę w aucie? Skasuj to natychmiast, bo odwiedzi cię polizei i będziesz musiał zapłacić kozie 100 milionów. Źródło: wp, pudelek, debilek i pejsbuk..
@Jason_Stafford tłumaczyli że muszę sprawę sądową założyć
@razALgul a co z Teslami? One nagrywają przecież jazdę non stop
@KonSamSieWali kiedyś faktycznie mieli pusto, teraz już coś się zaczyna dziać w miastach
Uuuuu to tam wszystkie mendy społeczne pokroju samochodozy i innych RYKORD WYDYJO wąsatych śmieci, nie mają źródła utrzymania i muszą się wziąć za coś normalnego do roboty.
niezły zamordyzm w kraju gdzie jest wolność słowa, praworządność i pełna tolerancja 😉
Google street to samo :hankey:
Jesteś wolnym obywatelem, masz prawo nie chcieć być nagrywanym. Wolność uber alles no chyba że nie chcesz się zaszczepić albo nosić maski to wtedy na glebę i wpierdol ;)
@Kalan Te artykuly to clickbait, co widac po ilosci piorunow. Pelno ludzi ma kamery i nikt nie robi problemow, sa nawet wyroki w ktorych filmiki z kamer byly normalnie dopuszczane jako dowody w sprawach. Ta fama o rzekomych kamerach jest promowana przez firmy ubezpieczeniowe, zeby ludzie wykupywali Vollkasko.
W praktyce nie mozna publikowac wizerunkow ludzi ani tablic i wazne zeby kamera nie zaslaniala zbytnio pola widzenia kierowcy.
@Szwajcarbaiter nie mogą czy nie chcieli? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
W Hiszpani na Majorce jakiś c... porysował mi auto gwoździem, zaparkowałem pod kamerą (czynną) i wszyscy z obsługi i policja przekonywali mnie że nic nie można zrobić bo RODO.
@Kalan być może nagrywanie w ramach pracy medialnej/dziennikarskiej podlega pod inne zestaw przepisów.
To są zacofane kraje.
A czy w Niemczech te przepisy nie są martwe? Jest masa kanałów na yt z nagrywaniem testów aut na authobanach np. https://m.youtube.com/channel/UC9DXAsBD4-ITVuvpd68401Q
Albo nawet nasz polski Petrolhead
https://m.youtube.com/channel/UCnfLBGTyRwITv-04g9Owe2Q
I raczej nikt nigdy nie dostał kary za Gopro na mordzie
@Szwajcarbaiter Podobnie np z Teslami, przecież tam kamery analizują całe otoczenie znacznie dokładniej niż pojedyncza kamera za przednią szybą.
Sam osobiście mam kamerę przód/tył zasilaną z gniazda zapalniczki, w przypadku kontroli wystarczy odłączyć zasilanie i problem znika (niemiecka policja służy i broni), jak ten przepis ma się do niemieckich aut z fabrycznie zamontowanymi kamerami 360 stopni, tego nie wiem, może ktoś mający takie auto się wypowie.
@Szwajcarbaiter tekst mi znajomy, czytałem go chyba w wakacje, kiedy chciałem sobie zrobić wycieczkę i prawie bym się nadział z moją kamerą.
Podróżując po niemieckich drogach lepiej nie mieć włączonego ciągłego nagrywania. W przypadku zdarzenia drogowego można skorzystać z wideorejestratorów wykorzystujących komendy głosowe, które rozpoczną nagrywanie w odpowiednim momencie. Jak informuje ADAC, materiały wideo można wykorzystać do wyjaśnienia kwestii winy w postępowaniu sądowym.
Grzywna za takie naruszenia wynosi do 20 milionów euro lub w przypadku firmy do czterech procent jej rocznego obrotu. Jak dotąd jednak nie są znane tak drastyczne przypadki. Zazwyczaj przyznawane są grzywny z dolnego przedziału.
Grzywna grozi również za wykorzystanie nagrania do zgłoszenia wykroczenia drogowego innej osoby. Korzystanie z materiałów wideo do celów karnych jest dozwolone tylko policji i to pod szeregiem warunków.