Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Wpis użytkownika ZohanTSW w Warhammer 40k

Fanatyk

w Warhammer 40k

28piorunów

Komentarze (5)

Gruba ryba2piorunów

@ZohanTSW czytałbym młodemu przed snem

Fanatyk1piorunów

@saradonin_redux Kicia Horusia i Smutna Planeta

Pewnego dnia wielki statek doleciał do planety o nazwie Istvaan III.

– Tutaj zostaną tylko ci, którzy naprawdę są ze mną – powiedziała Kicia Horusia.

Nie wszyscy się z tym zgodzili.

Garviel popatrzył na swoich przyjaciół.

– Chyba wydarzy się coś niedobrego...

Kicia Horusia wysłała część swoich dawnych towarzyszy na planetę.

– Macie tam ważne zadanie! – powiedziała.

Żołnierze zabrali plecaki, hełmy i wyruszyli.

Nagle statki wysoko na niebie zaczęły przygotowywać coś bardzo niebezpiecznego.

Miaugrim spojrzał przez okno.

– Horusiu... przecież na dole są nasi koledzy!

Kicia Horusia spuściła wzrok.

– Oni nie chcą iść ze mną...

Po chwili z nieba spadły ogniste błyski. Cała planeta pokryła się dymem.

Garvielowi i jego przyjaciołom udało się znaleźć schronienie.

– Musimy sobie pomagać! – powiedział.

Wszyscy razem ratowali rannych i szukali bezpiecznego miejsca.

Na pokładzie statku Kicia Horusia patrzyła przez okno.

Nie czuła już radości.

– Dlaczego zrobiło się tak smutno? – pomyślała.

Szepty odpowiedziały:

– Teraz nie możesz się zatrzymać.

Ale gdzieś bardzo głęboko w sercu Kicia Horusia przypomniała sobie dawne wspólne wyprawy.

I przez krótką chwilę zrobiło jej się naprawdę przykro.

GURU0piorunów

Warhammer lore się powiększa.

Fanatyk7piorunów

Pewnego ranka Kicia Horusia obudziła się bardzo wcześnie.
– Dzisiaj będzie ważny dzień! – powiedziała z uśmiechem.
Przyjaciele już czekali. Był Miaugrim, był Garviel, był też mały Torgadek, który zawsze chciał pomagać.
– Dokąd idziemy? – zapytał.
– Na wielką wyprawę! – odpowiedziała Kicia Horusia.
Wszyscy wsiedli do dużego, błyszczącego statku. Statek był tak wielki, że wyglądał jak pływające miasto.
Po drodze odwiedzali wiele planet. Na każdej planecie pomagali mieszkańcom.
– Razem damy radę! – mówiła Kicia Horusia.
I naprawdę dawali radę.
Pewnego dnia Kicia Horusia źle się poczuła. Na tajemniczym księżycu skaleczyła łapkę o dziwny kamień.
Przyjaciele bardzo się martwili.
– Odpocznij – powiedział Garviel.
Ale wtedy pojawiły się dziwne szepty.
– Chodź z nami... będziesz jeszcze silniejsza...
Kicia Horusia była zaskoczona.
– Silniejsza?
– Tak! Wszyscy będą cię słuchać.
Kicia Horusia zamyśliła się.
– To chyba brzmi dobrze...
Ale Miaugrim pokręcił głową.
– Prawdziwy bohater pomaga innym. Nie musi być najważniejszy.
Szepty jednak robiły się coraz głośniejsze.
Kicia Horusia podjęła złą decyzję.
– Chcę być najsilniejsza!
Nagle jej zbroja zrobiła się ciemniejsza, a oczy zabłysły czerwonym światłem.
Przyjaciele byli bardzo smutni.
– To już nie jest ta sama Kicia Horusia... – westchnął Garviel.
Teraz Kicia Horusia zebrała wokół siebie wielu nowych towarzyszy.
– Będziemy robić wszystko po mojemu! – oznajmiła.
Nie wszyscy się z tym zgodzili.
Na statkach wybuchły wielkie kłótnie. Dawni przyjaciele stanęli po przeciwnych stronach.
To był bardzo smutny dzień.
Daleko stąd Tata Imperator patrzył na gwiazdy.
– Mam nadzieję, że kiedyś przypomni sobie, że dobro i przyjaźń są ważniejsze od wielkiej siły.
A Kicia Horusia przez chwilę spojrzała w niebo.
Jakby przypominała sobie dawne wspólne wyprawy.
Czy jeszcze kiedyś odnajdzie drogę do swoich przyjaciół?
Tego nikt jeszcze nie wiedział.
Koniec.

Fanatyk0piorunów

zapomniałem że w przeglądarce to wygąda jak kupa, więc wersja dla przęglądarek:
Pewnego ranka Kicia Horusia obudziła się bardzo wcześnie.

– Dzisiaj będzie ważny dzień! – powiedziała z uśmiechem.

Przyjaciele już czekali. Był Miaugrim, był Garviel, był też mały Torgadek, który zawsze chciał pomagać.

– Dokąd idziemy? – zapytał.

– Na wielką wyprawę! – odpowiedziała Kicia Horusia.

Wszyscy wsiedli do dużego, błyszczącego statku. Statek był tak wielki, że wyglądał jak pływające miasto.

Po drodze odwiedzali wiele planet. Na każdej planecie pomagali mieszkańcom.

– Razem damy radę! – mówiła Kicia Horusia.

I naprawdę dawali radę.

Pewnego dnia Kicia Horusia źle się poczuła. Na tajemniczym księżycu skaleczyła łapkę o dziwny kamień.

Przyjaciele bardzo się martwili.

– Odpocznij – powiedział Garviel.

Ale wtedy pojawiły się dziwne szepty.

– Chodź z nami... będziesz jeszcze silniejsza...

Kicia Horusia była zaskoczona.

– Silniejsza?

– Tak! Wszyscy będą cię słuchać.

Kicia Horusia zamyśliła się.

– To chyba brzmi dobrze...

Ale Miaugrim pokręcił głową.

– Prawdziwy bohater pomaga innym. Nie musi być najważniejszy.

Szepty jednak robiły się coraz głośniejsze.

Kicia Horusia podjęła złą decyzję.

– Chcę być najsilniejsza!

Nagle jej zbroja zrobiła się ciemniejsza, a oczy zabłysły czerwonym światłem.

Przyjaciele byli bardzo smutni.

– To już nie jest ta sama Kicia Horusia... – westchnął Garviel.

Teraz Kicia Horusia zebrała wokół siebie wielu nowych towarzyszy.

– Będziemy robić wszystko po mojemu! – oznajmiła.

Nie wszyscy się z tym zgodzili.

Na statkach wybuchły wielkie kłótnie. Dawni przyjaciele stanęli po przeciwnych stronach.

To był bardzo smutny dzień.

Daleko stąd Tata Imperator patrzył na gwiazdy.

– Mam nadzieję, że kiedyś przypomni sobie, że dobro i przyjaźń są ważniejsze od wielkiej siły.

A Kicia Horusia przez chwilę spojrzała w niebo.

Jakby przypominała sobie dawne wspólne wyprawy.

Czy jeszcze kiedyś odnajdzie drogę do swoich przyjaciół?

Tego nikt jeszcze nie wiedział.

Koniec.