
Wpis użytkownika CoryTrevor w Motoryzacja
CoryTrevorGruba ryba
107piorunówZdjęcie pachnące skórzaną kamizelką i kiełbasą z autobusu. Giełda samochodowa w Lublinie, rok 1998.
Foto: Lublin.wyborcza.pl
Komentarze (12)
@CoryTrevor ale bym kielbache opierdolil 😒
Śmierć giełd samochodowych była nieunikniona. Wyjazd kosztowal kilkadziesiąt złotych i trzeba było poświęcić całe niedzielne przedpołudnie. Prawdopodobieństwo sprzedaży nie większe niż z ogłoszenia. Ale uwielbiałem ten klimat. Stężenie cwaniactwa w powietrzu 90% i choć cwaniaków nie lubię to w ogóle mi nie przeszkadzało. Dużo ciekawych rzeczy do obejrzenia. Dreszczyk emocji gdy ktoś oglądał Twoje auto. Przepyszna kiełbasa z autobusu, niezależnie w jakim mieście - zawsze była pyszna. :smiley: Czasem trafiały się wyjątkowe samochody. W pamięci utkwiły mi choćby W124 500 i Supra MK3.
Elizówka ♥ zawsze coś się kupiło. Samochód/rower/psa/kosiarkę albo chociaż zapiekankę 😀
Do Elizówki giełda przeniosła się po przekształceniu poprzedniego terenu toru kartingowego w osiedle, wtedy dopiero przejęła tę nazwę. Zdjęcie zostało wykonane w starej lokalizacji przy Zalewie Zemborzyckim. Do dzisiaj mnie krew zalewa na myśl o zrównaniu z ziemią jedynego toru w okolicy Lublina.
Tam już się nie da pójść ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Ta giełda w Lublinie (a w zasadzie obok) nadal istnieje i z sentymentu oraz ciekawości bywam tam raz na rok. Niestety kiedyś były tam tysiące aut, a teraz może 10 -20 (za to sektory z rzeczami trzymają się nadal dobrze). W tamtym czasie człowiek zainteresowany zakupem mógł obejrzeć za jednym zamachem 10 aut danego modelu i tego samego dnia dokonać zakupu, teraz trzeba jeździć kilka weekendów po całym województwie i tracić dni by na miejscu okazało się, że ogląda się gruza. No i w jakim innym miejscu dzieciak miał możliwość zobaczyć wnętrza czegoś nowszego niż polonez ojca :grinning:
@CoryTrevor Jezu, pamiętam te wyjazdy do Słomczyna na giełdę... wyjazd przed 6 rano i ze 3h jazdy w jedną stronę (aktualnie jakieś 1,5 maksymalnie), ale za to jaki klimat ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Jeszcze niedawno, przed popularyzacją łącz internetowych można było sobie pochodzić po Elizówce w poszukiwaniu upragnionego opelka kupując przy okazji jakieś pierdoły ze straganów z rupieciami, paprykę i batony karmy dla psów.
@CoryTrevor na mniej więcej takiej giełdzie kupiłem swojego pierwszego owczarka niemieckiego. Też okolice 1998/99 roku. Na tych giełdach było wszystko...🙂
@CoryTrevor TYLNY MOST DO POLONEZA, POWTARZAM, TYLNY MOST DO POLONEZA
@CoryTrevor Za gówniarza się zgubiłem raz na giełdzie, wzywali mnie przez ten megafon xD Ale to było trochę później, jakoś 2005 czy coś takiego
@jeikobu__ komunikaty z megafonu dodawały swoje 5 groszy do klimatu :smiley: