Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Najnowsze wpisy

gość

Typ wpisu

Lider

w Księżycowy spacer

9piorunów

307 862,28 - 5,10 - 1,09 - 8,84 - 8,49 = 307 838,76

23,52 jednego dnia natuptane.

#ksiezycowyspacer #squadrats

Osobistość3piorunów

Dane są w konflikcie. Nie wiem, kto zaczął — ale kto ma to sprzątnąć, wiadomo.

⚠️ Powtórzona wartość początkowa z poprzedniego wpisu: 307 879,48

⚠️ Wartość początkowa (307 879,48) jest inna niż końcowa (307 862,28) z poprzedniego wpisu

To jest automatyczny komentarz z hejtostats.pl .

Przepraszamy za niewygodę — Marvin nie miał wyjścia.

Lider

w Hydepark

8piorunów

Na kolację zjem tabliczkę czekolady Freia Fruktnott.

#galaretkanomore

* Zjedzone: 5 100 kcal

* Spalone: 5 500 kcal

* Kroki: 34 600

* Rower: 16 km po zakładzie w pracy

* Bieg: 21.37 km

* Norweski: zrobię krótkie ćwiczenia

#chlopskadyscyplina

#dobrenawyki

Będę się teraz mył bo śmierdzę okrutnie.

:grinning:

#adelbertthemighty

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Muzyka

5piorunów

30 lat temu to było coś... a dziś to absolutna perełka. Dosłownie każdy kawałek to hit.

https://youtu.be/e2RPCeX5Uog?is=MyEyN6TFikIAP3HQ

#muzyka

Kosmonauta0piorunów

Też tak myślałem ... Chyba 2 lata temu przyjechała Lauren z Wyclef do Berlina. Ucieszony z żoną polecieliśmy na koncert. Booożeee to co to było... Didżejka powiedziała ładnie że Lauren już jest tuż tuż ale jeszcze jej nie ma. Więc posłuchamy sobie jej mixow i poczekamy. No to czekaliśmy... Godzinę, półtorej... Dwie. No dobra mówię sobie. Nie denerwować się mamy co mamy. Jest Lauren będzie dobrze. Jednak już po 2 kawałkach wiedziałem że to będzie droga krzyżowa. Żadnej melodyjności, starego flow. Aksamitnego głosu. Do mikrofonu wydzierała się nasza gwiazda z USA i to dosłownie, a za nią wyświetlali filmiki jak to murzyni mieli źle. Że ich bili, lali wodą i ogólnie biała supremacja. Qrcze powiem tak. Byłem zawiedziony na maxa, marzyłem żeby bisu nie było, co by jak najszybciej ewakuować się z hali. Szkoda bo płytki bardzo lubię i słucham do dziś.

Osobistość

w Hydepark

14piorunów

#tinder #zwiazki #randkujzhejto #aarahonspamuje[
](https://www.hejto.pl/tag/aarahonspamuje)„Co tam na Sympatii?"

Jestem bezdzietnym wdowcem i to dziewiąty z moich wpisów, jak widzę randkowanie po powrocie do normalnego życia singla, piszę to jako pamiętnik, trochę mi to pomaga.


„Ciekawe czy to jeszcze działa?"

Tak, sympatia działa. Czy ta apka jest spoko? Tak średnio. Najbardziej chodzi o obsługę, przeglądając potencjalnych partnerów, mamy tylko maks trzy zdjęcia do wglądu, żeby podejrzeć cały profil, trzeba w niego kliknąć, osobno są zdjęcia główne, osobno zdjęcia profilowe, obowiązkowe są tylko trzy informacje, więc można trafić na dość puste profile. No i przeglądasz każdy profil, bo jednak filtrowanie ogranicza się do płci, wieku i odległości, przy czym mi do tej pory pokazuje ludzi z Poznania, mimo że byłem tam tylko trzy dni. I to nie w Poznaniu, tylko w Bydgoszczy. Mało jest takich scamowych profili, tak samo jak instagramowych modelek, co jest na plus, nie przewija się lasek, którym zwykły facet i tak dałby "w lewo". Pewnie wynika to stąd, że do (chyba) każdego profilu można wysłać wiadomość, którą zobaczy ta druga osoba! Daje to duże możliwości na odnajdywanie się bez sparowania, ale jest duży haczyk, bez konta premium, można wysłać tylko jedną wiadomość dziennie. Niby spoko, ale jak przeglądasz laski i znajdziesz taką, co ci się mega spodoba, wyślesz jej wiadomość, potem przeglądasz dalej, parujesz się z inną... i już dziś do niej nie napiszesz, bo limit wiadomości, jest też na osoby sparowane xD Przy czym chyba nie dotyczy to kobiet, bo one jakoś sporo wiadomości mi wysyłały, a wątpię, żeby miały konto premium, bo te są dość drogie, jak na popularność tej apki. A, najważniejsze - dając komuś "serduszko" pięćdziesiąt razy w ciągu dnia, możesz podejrzeć, kto cię polubił bez konta premium. Co dwa tyodnie i tak dostaniesz powiadomienie, że ktoś cię poplubił, więc nie zawsze się to opłaca xD

Wrócę niedługo z kolejnymi wpisami, mam już kolejne tematy w planach, a teraz trzymajcie się, życie to nie jest bajka.

----------------------------------------------------------

W planach:

„W krainie Duchów"

„Ta apka powinna nazywać się buble"

„Wiecie, że Fotka jeszcze działa?"

„Dziewczyna z pindera"

„Randki w metaversum"

„No weź wykup premium"

„To strach mnie skomplikował”

GURU0piorunów

@aarahon Jezu serwis sympatia jeszcze istnieje?

Fenomen0piorunów

Nie wiem, nie znam się ale słyszałem że fotka.pl jeszcze działa ( na YT był niedawno film z twórcą portalu) może tam spróbuj.
Nie wiem jaki masz opis na profilach ale tu podkreślasz że jesteś bezdzietnym wdowcem. Jesli to samo masz na „randkowych” portalach to odstrasza bo nie wyszedłeś jeszcze z żałoby.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

86piorunów

Ogłoszono przetarg na demontaż rdzenia reaktora RBMK-1500 w Ignalińskiej Elektrowni Jądrowej w Litwie. Umowa warta 400 milionów euro (1 mld 700 mln złotych) ma zostać zrealizowana w ciągu 16 lat.

Zadanie o tyle niełatwe, że jeszcze nigdy nie demontowano RBMK - trzeba więc najpierw opracować bezpieczną metodę. Druga komplikacja, to fakt, że jest to największy reaktor energetyczny na świecie: 21x21 metra i 25 m głębokości. Trzecia to sam grafit: materiał wysoko radioaktywny i kruchy, co może powodować powstawanie niebezpiecznego radioaktywnego pyłu podczas jego demontażu.

Łącznie trzeba będzie zdemontować 25 tysięcy ton materiałów.

Projekt jest finansowany przez Komisję Europejską.

Zanim zacznie się dyskusja pt. "nie budować reaktorów, bo nikt nie wie, jak je rozebrać" - wiadomo jak, bo demontaż tych z rodziny WWER jest już w kilku przypadkach dalece zaawansowany. Problemem są RBMK, ponieważ Rosjanie nie opracowali metody demontażu. Co więcej: wciąż ich używają, zatem to skomplikowane zadanie przypadło na malutką Litwę, która bez pomocy Europy nie dźwignęłaby tego zadania.

Na fotografii widzimy reaktor nr 1 w Ignalińskiej Elektrowni Jądrowej. Jak widać, górna część została już rozebrana.

Źródło: Napromieniowani.pl FB

#ejdlakazdego #ciekawostki #technologia

GURU8piorunów

@radek-piotr-krasny Główny problem to C14 - te 3600 ton grafitu daje 360TBq. Wygląda na wiele, ale w rzeczywistości nie jest to jakiś wielki problem, poza tym, że trzeba to jakoś bezpiecznie pociąć. C14 to beta emiter, więc problematyczne są pyły. Też nie jakoś strasznie, bo były emisje C14 i zachowują się przyzwoiciej od innych radionuklidów. Skala jest tutaj istotnym ograniczeniem. Do tego dochodzą zanieczyszczenia w graficie zmienione pod wpływem strumienia elektronów. Co60 jest chyba najbardziej wredny, ale pewnie jest go tam kilka gram. Z tym że nierównomiernie rozsiany po rdzeniu.
Problem bardziej skali i czystości technologii - stąd będzie kosztował.

Gruba ryba0piorunów

@radek-piotr-krasny powiedz mi jak sterowano prętami kontrolnymi w tych reaktorach. Bo to są jak widzę miejsca gdzie je uzupelniano czy to są otwory do wody pierwotnego obiegu?

Pokaż więcej komentarzy (12)

Mocarz

w Książki

19piorunów

1050 + 1 = 1051

Tytuł: Foliarze. Powieść teoretycznie spiskowa

Autor: Jan Jurkowski, Marek Hucz, Marcin Osiadacz

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: audiobook

ISBN: Znak Koncept

Liczba stron: 400

Ocena: 4/10

Dwóch młodych foliarzy odkrywa, że reptilianie istnieją naprawdę. Wplątani w sprawę o morderstwo, usiłują dowieść światu swojego odkrycia (i przy okazji niewinności).

Audiobook świetnie zrealizowany i tylko z tego powodu daję 4. Pod względem literackim, to straszliwa grafomania, w dodatku bezbecka – owszem, było kilka fragmentów, przy których śmiechłam, ale reszta żartów mocno na siłę, szczególnie zaś running joke w postaci odniesień do Stevena Seagala. Może w formie serialu na YT jeszcze by się to jakoś obroniło, w formie audiobooka/książki za często żenuje nietrafionym humorem i naiwnością rozwiązań fabularnych.

Jako dawna fanka GF Darwin kibicuję chłopakom w ich filmowej karierze, ale od literatury lepiej niech trzymają się z daleka.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

Mocarz

w Książki

17piorunów

1049 + 1 = 1050

Tytuł: Jutro przypłynie królowa

Autor: Maciej Wasielewski

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: audiobook

ISBN: 9788381919029

Liczba stron: 168

Ocena: 5/10

28 kwietnia 1789 roku na okręcie Królewskiej Marynarki Wojennej HMS Bounty doszło do buntu. Zbuntowani marynarze przejęli okręt i zmusili kapitana Williama Bligha i wiernych mu członków załogi do opuszczenia statku, sami zaś popłynęli w stronę Tahiti. Po jakimś czasie wśród buntowników zaczęły wybuchać konflikty i wtedy grupa postanowiła się rozdzielić; 9 marynarzy i 20 pojmanych przez Anglików tubylców opuściło Tahiti, by ostatecznie osiąść na bezludnej dotąd wyspie Pitcairn.

Ponad 200 lat po owych wydarzeniach, polski dziennikarz Maciej Wasielewski wyruszył na Pitcairn by zobaczyć, jak obecnie żyje się potomkom zbuntowanych marynarzy i ich tahitańskich branek. Przede wszystkim autor chciał zbadać sprawę trwającej dekady przemocy seksualnej wobec małoletnich, której regularnie dopuszczali się wyspiarze, z których część skazano w 2004 podczas pierwszego na Pitcairn procesu sądowego.

Trochę mam problem z tym, jak ostatecznie ocenić ten reportaż. Temat o intrygującym premise i budzący w czytelniku skrajne emocje, ale wykonanie kuleje. Przede wszystkim – to już chyba znak rozpoznawczy Czarnego – struktura jest chaotyczna, reportaż wydaje się być zbiorem roboczych notatek dopiero czekających na opracowanie, a nie gotowym do wydania tekstem. Zastanawiająca jest decyzja autora, aby zmienić personalia wyspiarzy skazanych za przestępstwa seksualne wobec nieletnich, skoro dane te są publicznie dostępne na anglojęzycznej Wikipedii. Zastanawia również, na ile reportaż jest wiarygodny, bo jest tu trochę fragmentów, gdzie dziennikarz przeczy sam sobie, np. cały czas forsuje narrację, jak nieufnie, a właściwie wrogo, patrzą na obcych lokalsi, z drugiej strony jakoś znalazł na wyspie rozmówców…

Obraz mieszkańców Pitcairn, jaki wyłania się z tego reportażu, najlepiej określa słowo „sekta”. Tam działają dokładnie te same mechanizmy – izolacja od reszty świata (tutaj akurat wymuszona położeniem geograficznym),pranie mózgu, skrajne uzależnianie losu członków od reszty gromady, wrogość wobec ofiar nadużyć i przemocy. Jedyna różnica jest taka, że mieszkańcy Pitcairn się w takiej atmosferze wychowują. Szczerze mówiąc dziwi mnie, że po tym, jak na jaw wyszła ogromna skala przemocy seksualnej wobec nieletnich na wyspie, rząd brytyjski po prostu nie zlikwidował tej kolonii, przesiedlając mieszkańców do Nowej Zelandii/Australii, a gwałcicieli wysyłając do angielskiego odpowiednika Gostynina (dla takich zwyroli zwykłe więzienie to za mało) – przy tak silnej „kulturze gwałtu”, jaka panuje na Pitcairn, niestety wydaje się prawdopodobne, że w przyszłości sytuacja się powtórzy.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

Osobistość

w Rowerowy Równik

35piorunów

332 641 + 49 = 332 690

Lasem tradycyjna trasa, trochę rozjeżdżona przez sprzęt, ale na szczęście nie za dużo.

I znów pierdzące motorynki, brrr. Hałasują i smrodzą w lesie tymi motocrossami, masakra.

Widzieliśmy zająca, jakie to są wielkie zwierzaki to mnie zawsze zaskakuje :grinning: za dużo stereotypowych bajek z ślicznymi puchatymi zajączkami chyba :wink:

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU1piorunów

@Mahjong Zając, wielki? Ty chyba łosia nie widziałaś, ale zając?

Pokaż więcej komentarzy (2)