Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Czarny humor Treść kontrowersyjna

Kategoria: Humor

Najczarniejszy z czarnych

  • 1101 członków
  • 896 wpisów

Fanatyk

w Czarny humor

3piorunów

ale sie porobiło

papież złapał zgona przed północą :japanese_ogre:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Czarny humor

15piorunów

Leci dwóch pedałów samolotem. Nagle jeden do drugiego:

- Hej, słuchaj, chodź to zrobimy.

- Nie no co ty, wstydzę się, tyle ludzi.

- E, nikt nawet nie zwraca na nas uwagi, zobacz:

i jeden pedał pyta głośno "Przepraszam, czy ma ktoś tu długopis pożyczyć"

Cisza.

- No widzisz, chodź, zrobimy to.

- No dobra - zgodził się drugi.

Samolot ląduje, wszyscy wychodzą, tylko na siedzeniu siedzi dziadek, cały zarzygany. Stewardessa podchodzi i pyta:

- Nie mógł Pan poprosić o torebkę?

A dziadek na to:

- Jeden poprosił o długopis, to go wyruchali...

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Czarny humor

5piorunów

Z cyklu mądrości ludowe:

,,Niech Ci Bóg w dzieciach wynagrodzi" - powiedział jeden pedofil do drugiego.

Gwałt, to nic innego jak seks z elementem zaskoczenia.

Kobiety są jak wino, które najlepiej smakuje w plenerze - powiedział gwałciciel.

Gruba ryba

w Czarny humor

21piorunów

- Dzień dobry, z tej strony dyrektor szkoły Pańskiego syna. Z przykrością zawiadamiam, że w drodze do szkoły Pana synowi przytrafił się wypadek.

- Mój Boże! Czy mój syn jest cały?

- A nie wiem, nie otwierałem worka.

Mistrz

w Czarny humor

11piorunów

Mały Jasio przychodzi do mamy.

- Mamo! Ile ja mam lat?

- Siedem.

- Skąd wiesz?

- Wiesz Jasiu, rodziłam Ciebie siedem lat temu, takich rzeczy się nie zapomina.

Jasio biegnie do taty.

- Tato, ile ja mam lat?

Tato wkłada rękę w majtki dzieciaka, trochę tam miętoli, gmera, ugniata i w końcu mówi:

- Siedem, synek.

- A skąd wiesz?

- Słyszałem jak matka mówiła

Gruba ryba

w Czarny humor

15piorunów

Zobaczyłem rano bezdomnego, który spał pod kartonem na stacji PKP. Położyłem na pudle kubek ze Starbucksa. Nagle wstał:

- Dziękuję - powiedział

- Nie ma problemu - uśmiechnąłem się.

Spojrzał na mnie ponownie:

- Ale ten kubek jest pusty

- Wiem, chciałem zrobić Ci w domku komin.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Czarny humor

7piorunów

@Utylizejszyn : ostatni na dzisiaj bo spadam do domu xD

Stewardessa dostała polecenia od kapitana, by w sposób dyplomatyczny, delikatny poinformować pasażerów o tym, że samolot ma awarie i za kilka chwil się rozbije.

Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:

- Czy wszyscy mają paszporty?

Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadają:

-Taaak!!!

- W takim razie niech wszyscy je podniosą i zamachają do mnie.

Pasażerowie podnoszą paszporty w górę i radośnie machają w górze.

- A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad głową, rolujemy, rolujemy, rolujemy.... ciaśniutko, ciaśniutko........

Pasażerowie entuzjastycznie zwijają dokumenty

- A teraz niech wszyscy wsadzą sobie je głęboko w d⁎⁎ę, żeby zwłoki dało się łatwo rozpoznać.

Gruba ryba

w Czarny humor

9piorunów

Nauczycielka poleciła dzieciom skonstruować pułapkę na myszy. Na drugi dzień sprawdza prace. Podchodzi do Jasia. Jaś przyniósł deseczkę, w nią wbity gwóźdź i na tym gwoździu serek. Pani pyta jak to działa, no to on na to, że myszka podchodzi, je serek, aż nagle jej gardziołko nabija się na gwóźdź.

- Ale to makabryczne! Wymyśl coś innego - mówi do Jasia.

Na drugi dzień Jasio przynosi inną deseczkę i na niej w dwóch miejscach przymocowany serek, a miedzy tymi serkami żyletka.

- Jak to działa? - pyta nauczycielka.

- Myszka podchodzi i zaczyna się zastanawiać który serek zjeść, patrząc to raz na jeden serek, to dwa na drugi. No i tak długo zastanawia się, i kręci główką, aż szyjka przerżnie się na tej żyletce.

- Ale makabryczne! - krzywi się nauczycielka. - Wymyśl coś innego.

Na trzeci dzień przynosi Jasio swój wynalazek. Pani ogląda pułapkę i pyta:

- Jasiu, dlaczego twój projekt to tylko mała deseczka?

- To jest moja pułapka na myszy.

- Więc powiedz, jak działa.

- Myszka podchodzi do deseczki, chwyta ją w łapki, wali się nią po głowie i krzyczy: "Nie ma serka, nie ma serka!!!".

Gruba ryba

w Czarny humor

7piorunów

Przed bitwą pod Grunwaldem spotykają się obie armie. Zadowoleni z tego, że się wzajemnie odnaleźli urządzają imprezkę.

W krzyżackim obozie wszyscy napierdoleni, klina klinem popychają, sytuacja trwa kilka dni. Pewnego poranka budzi się Wielki Mistrz Ulryk von Jungingen i odbierając podawaną mu flaszkę, pyta sługi:

- Co to my dzisiaj mamy?

- Dzisiaj ma być bitwa, Wielki Mistrzu...

- O k...a... - powiedział skacowany Mistrz przecierając twarz.

Gdy już po paru głębszych Mistrz zaczął kontaktować, doszedł do wniosku, że zamiast wymordowywać się wzajemnie można by wystawić do walki po jednym rycerzu z obu stron i wygra ta strona, której rycerz zwycięży. Nie będzie musiało tylu ginąć. Jak pomyślał tak zrobił. Wysłali więc kolesia z dwoma mieczami (czy dwóch gości z jednym mieczem?) z poselstwem do Polaków. A tam... balanga na całego! Trzeba znaleźć Jagiełłę! Po pewnym czasie odnaleźli go w końcu najebanego w stogu siana. Przystał Na wszystko, co mu powiedzieli...

Teraz trzeba wybrać odważnego do walki. Krzyżacy nie mieli z tym większego problemu - wybrali oczywiście Zygfryda de Loewe - najmężniejszego z mężnych. Był to rycerz z drewna nie strugany. 3,80 wzrostu, 2,40 w barach. Teraz trzeba znaleźć dla niego konia. Niestety, jakiego by nie przyprowadzili, to albo się załamywał albo Zygfryd kolanami o ziemie szorował... Sytuacja beznadziejna. Na szczęście Wielki Mistrz miał znajomości u Hannibala.

- Masz tu ode mnie tego słoniokonia. Na pewno będzie dobry.

Rzeczywiście, teraz to Zygfryd nawet stopami ziemi nie dotykał. Kolejny problem to miecz: szukają i szukają, ale żaden nie jest dobry. Największy miecz jaki znaleźli w całych Prusach to Zygfryd w trzech palcach trzymał! To przecież bez sensu! Poszli więc do kowala, aby wykuł odpowiednie oręże. Kowal wykuł najpotężniejszy miecz jaki istniał - siedmiometrowy!

Zygfryd zważył go w ręku, jak machnął, to za jednym zamachem ściął 14 dębów!

- No, tym to mogę walczyć!

Pozostała jeszcze zbroja. Jakiej by nie znaleźli to albo za mała, albo jakaś taka lekka... Ostatecznie stary znajomy kowal wykuł odpowiednią zbroję dla Zygfryda. Za⁎⁎⁎⁎sta płytówka - pasowała jak ulał, zdobiona złotem i nader wszystko wytrzymała. Zygfryd był gotowy do walki.

Tymczasem w obozie Polaków ten sam problem. Jagiełło szuka ochotnika, ale nikt się nie zgłasza. Król postanawia wziąć ich sposobem - polewa dodatkową porcję miodu (wiele razy). Niestety, nawet totalnie na⁎⁎⁎⁎ni nie chcą walczyć. Jagiełło poszedł do starego druha - Zawiszy Czarnego. Niestety, ten nie był skory do opuszczania domu.

- Ubrudzę się tylko, jeszcze może mi się coś stać... Daj mi spokój!

Kolejny był Maćko z Bogdańca - ale ten również nie był chętny.

- Tu Jagienka na mnie czeka, a ja się będę gdzieś po jakiś polach bitwy chędożył? Nie ma mowy!

Następny Jurand - ale ten ma oczy wyjebane! BEZNADZIEJA!

Załamany Król wziął sznur i poszedł do lasu się powiesić. Idzie i nagle widzi: jakiś kurdupel - metr dwadzieścia - konus taki, ubrany w marną skórzaną kurteczkę, z zardzewiałą szabelką u pasa, opiera się o drzewo i napruty jak worek... spawa.

U Króla pojawiła się iskierka nadziei, takie małe światełko w tunelu. Podchodzi i pyta, czy ten się zgodzi na walkę.

- No pewnie! - odpowiedział napierdolony totalnie głos. Nie był w stanie powiedzieć nic więcej.

Teraz trzeba go wyposażyć. I tu problem. Jakiego konia by nie znaleźli, to dla małego Polaczka olbrzym. Nie utrzymałby go nawet. Olali sprawę. Teraz miecz. Niestety, nawet najmniejszego nie był w stanie unieść. Wyluzowali.

Jeszcze zbroja. Ale jakiej by nie przynieśli, to dla naszego bohatera jak dom wielka - popijawy by mógł w środku urządzać. Dali se siana. Zostawili mu tylko to co miał - cienką skórę i przerdzewiałą szabelkę. Na koniec poprosili tylko o jedno:

- Po wszystkim możesz robić co chcesz, ale w dzień bitwy, na Boga, przyjdź trzeźwy!

Słonce wzeszło, obie armie stoją naprzeciwko siebie. Z szeregu krzyżackiego wyłania się wspaniały rycerz. Ale gdzie Polak???... Szukają go i szukają. W końcu znaleźli - oczywiście napierdolony jak dzwonek. Mimo to tanio skóry nie sprzedamy. Cucą go i wypychają. Na ugiętych nogach, zataczając się wychodzi na pole bitwy. Naprzeciw niemu wielki Zygfryd de Loewe w błyszczącej złotem zbroi, z wykurwistym mieczem, na potężnym słoniokoniu. Spina wierzchowca i rusza do ataku. Pędzi z ogromną prędkością, ziemia drży pod kopytami słoniokonia, drugie słonce błyszczy na złotej piersi Zygfryda (wielki miecz zasłania to pierwsze).

Jagiełło wytrzeźwiał natychmiast i pojął co zrobił. "Ja pi⁎⁎⁎⁎lę! Przecież on zaraz zmiażdży naszego i wpadnie w nas - rozniesie nas w puch. Jesteśmy już martwi!" - pomyślał zasłaniając twarz.

- W NOGI, kurrrrwa, W NOGI!!! - krzyczy Król i wszyscy spierdalają gdzie popadnie.

Zygfryd de Loewe na swym słoniokoniu wpada na kurdupla Polaka - huk, trzask, uniósł się tylko kurz i dym... Wielki Mistrz podjeżdża na miejsce potyczki,aby pogratulować swojemu zwycięstwa. Kurz opada, a tu straszny widok: słoniokoń leży z obciętymi nogami, parenaście metrów dalej Zygfryd (całe piszczele ma pokrwawione), a Polak stoi niewzruszony opierając się o szablę i mówi:

- Gdyby nie było "W NOGI", to bym cię k⁎⁎wa za⁎⁎⁎ał..."

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Czarny humor

2piorunów

Dlaczego dzieci lubią bułki z makiem?

Bo na każdej jest inna bajka...

Specjalista1piorunów

Jeszce kilkadziesiąt lat temu rodzice dawali dzieciom do ssania mak zawinięty w pieluszkę. Ale w tym dowcipie chodzi o alfabet Braille'a.

Pokaż więcej komentarzy (7)