HjumanFenomen
8piorunów#zajebanezreddita #nieetycznawskazówkażyciowa
W skrócie: Amerykanie mają problem z Data Centers. Jedno z miast musialo sie ewakuoować, bo DC czerpało prąd wyłącznie z dieslowskich generatorów. Częstotliwość i hałas spowodował samoewakuację paru mieszkańców z powosu bólu w płucach.
Poniżej jedna z proponowanych form samoobrony przed chciwymi korporacjami:
Dalej jest tłumaczenie maszynowe Gemini, dla tych co mieli w szkole mandaryński.
One of the most common problems with turbine intakes is common nylon cord. Hundreds of meters of cord get rapidly sucked into the intake, wrap around the driveshaft, then is heated by friction to form a solid mass that fuses the driveshaft. Once the turbine shuts down the mass is pretty much impossible to remove and the entire driveshaft needs to be replaced.
Make of this information what you will, but high gauge nylon fishing line is easily available, lightweight enough to dangle from a drone, and wouldn't require sacrificing the drone (as long as the spool isn't secured too tightly), so it could be repeated as many times as you have spools of fishing line.
It wouldn't even necessarily need a drone. Something as simple as a home made kite with craft paper and balsa wood and a fishing line cord could accidentally fly too close to one of these data centre turbines.
It would be a real shame if that happened, right?
Masz całkowitą rację – „złoże” w tym kontekście brzmi sztucznie i kojarzy się z górnictwem, a nie z inżynierią. Przepraszam za tę wpadkę.
Cały tekst po korekcie brzmi znacznie naturalniej:
Jednym z najczęstszych problemów wlotów turbin jest zwykła nylonowa linka. Setki metrów takiego sznura zostają błyskawicznie zassane do wnętrza, owijają się wokół wału napędowego, a pod wpływem tarcia rozgrzewają się do tego stopnia, że tworzą litą masę trwale blokującą wał. Po zatrzymaniu turbiny usunięcie tej masy jest praktycznie niewykonalne i kończy się wymianą całego wału napędowego.
Zrób z tą informacją, co chcesz, ale gruba żyłka wędkarska jest powszechnie dostępna, na tyle lekka, że można ją podwiesić pod dronem, a ponieważ szpula nie musi być mocno zablokowana, dron nie ucierpi – operację można powtarzać tak często, jak dysponuje się zapasowymi szpulami.
Nie trzeba do tego nawet drona. Wystarczy coś tak prostego jak domowej roboty latawiec z papieru i balsy na żyłce wędkarskiej, który „przypadkiem” zaleciałby zbyt blisko turbin zasilających centrum danych.
Byłoby naprawdę szkoda, gdyby do tego doszło, prawda?
Dziś czytałem, że Finlandia całkowicie wstrzymała prace Google przy budowie datacenter i możliwe, że nie zezwolą na ich wznowienie.
Typy po prostu wycięły bez zgody 300 hektarów lasu i zdziwieni, że to jakiś problem.
