Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#popkulturka

Koneser

w Kultura

11piorunów

A o to kolejny post z serii . Wychodzimy już z początków kina by śmiało iść ku nurtom, które wprowadzały coraz więcej nowości. Dzisiejszy post, jak i również kolejny poświęcę Niemcom :de:.

Jednym z pierwszych niemieckich nurtów, który się wykształcił w tejże kinematografii był ekspresjonizm niemiecki. Ekspresjonizm kojarzy się z wyrażaniem emocji i tutaj również było to obecne. Twórcy filmów z tego okresu wyrażali strach i lęk spowodowany Wielkim kryzysem, dlatego można uznać ten nurt za narodziny horroru.

Filmem, który rozpoczął okres ekspresjonizmu był "Gabinet doktora Caligari" (1919) w reżyserii Roberta Wiene. Film ciekawy pod względem scenograficznym, jak i również warto go sprawdzić, bo odcisnął olbrzymie piętno dla tego gatunku. Również ciekawą i pewnie kojarzoną przez większość produkcją był "Nosferatu - symfonia grozy" (1922) w reżyserii F. W. Murnau (o nim więcej w kolejnym poście).

Po ekspresjonizmie, Niemców zaczęło coraz bardziej interesować zwykłe, przeciętne życie, stąd powstał kolejny nurt, czyli kammerspiele - odwołujących się do kameralnych, rzeczywistych historii, w których potwory i nadprzyrodzone zjawiska zostały wyparte przez problemy szarych ludzi. Filmem rozpoczynający ten nurt był "Portier z hotelu Atlantic" (1924), znowu w reżyserii F. W. Murnau. Historia opowiada o człowieku pracującym w hotelu jako portier, jednak z czasem traci prestiż i spada w hierarchii pracowników.

To by było na tyle. Poniżej linkuje "Gabinet doktora Caligari", a w komentarzu załączę "Portiera...". O "Nosferatu..." jeszcze napiszę, ponieważ w kolejnym poście przyjrzymy się Murnau oraz innemu równie istotnemu twórcy niemieckiemu. Do kolejnego wpisu!

Zachęcam do zaobserwowania tagu , aby nie przegapić kolejnych treści.

https://www.youtube.com/watch?v=m59RU6Fvc-g

GURU0piorunów

polecam te filmy większość z nich juz oglądałem

Pokaż więcej komentarzy (2)

Koneser

w Kultura

12piorunów

Witam Was w niedzielny poranek z kolejnym wpisem z serii . Przebrnęliśmy już przez początki kina we Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii i Polsce. Przyszedł czas na USA.

Kinematograf dotarł również do Ameryki i tam także znaleźli się twórcy, którzy z chęcią eksperymentowali z kinem. Jednym z taki reżyserów był Edwin S. Porter - twórca pierwszego westernu, czyli "Napadu na ekspres" z 1903 roku. Myślę, że to obowiązkowa ciekawostka dla wszystkich miłośników kowbojów i oczywiście tytułowych napadów na pociągi. Dla nas - to prosty i krótki film westernowy, dla tamtych czasów - coś świeżego, z nowym gatunkowym spojrzeniem na kino. Swoją drogą to pierwszy film łamiący czwartą ścianę, gdzie jedna z postaci strzela z pistoletu prosto do widza.

Oprócz rozwoju westernu, kinematograf trafia w ręce panu Dawidowi Wark Griffithowi. D. W. Griffith to człowiek, który stworzył kontrowersyjny film pt. "Narodziny narodu" (1915). Produkcja opowiada o wojnie secesyjnej, a w gruncie rzeczy o powstaniu Ku Klux Klanu. I nie byłoby w tym nic gorszącego, gdyby nie fakt, że film zakłada, że jedynym sposobem, aby naród amerykański mógł zostać zjednoczony jest powstanie Ku Klux Klanu i szerzenie przez niego rasistowskich działań. Pomimo tych treści, "Narodziny narodu" zostały uznane za kultowe, przede wszystkim przez bycie trzygodzinną, rozbuchaną epopeją filmową. A to nie lada wyczyn.

Później Griffith tworzy film "Nietolerancja" (1916), który miał być rozgrzeszeniem za jego poprzedni film. Również trwa około trzech godzin. A przypominam, że nadal jesteśmy w okresie kina niemego!

Pod wpisem macie link do "Napadu na ekspres". Natomiast w komentarzu umieszczę filmy Griffitha. Może znajdą się śmiałkowie, którzy zmierzą się z tymi ogromnymi dziełami (ja nie dałem rady - widziałem tylko fragmenty).

A w następnym poście odwiedzimy Niemcy! Miłej niedzieli!

https://www.youtube.com/watch?v=y3jrB5ANUUY

Pokaż więcej komentarzy (3)

Koneser

w Kultura

13piorunów

Kolejny film, który Wam sprezentuję to znowu rodzime kino! Tym razem przyszła pora na jedną z lepszych polskich produkcji jakie oglądałem, czyli "Dług" w reżyserii Krzysztofa Krauze.

Historia skupia się na losach dwójki bohaterów: Adama i Stefana, którzy chcą rozkręcić własny biznes. Nie mają pieniędzy, więc zwracają się z prośbą do Gerarda - starego kumpla Stefana. Jak się okazuję Gerard szybko zamienia się w szantażystę, który będzie zażądał od nich spłaty tytułowego długu.

Jak możecie się domyślić mamy do czynienia z thrillerem. I to dość mocnym, ponieważ kreślącym grubą krechą psychologię bohaterów. Jest to swego rodzaju przypowieść biblijna, tylko z tą różnicą, że pozostawia widza z poczuciem bezsensu i rozpaczy. Bo właśnie to jest wspaniałe w "Długu" - działa zarówno jako gęsty thriller, jak i kino psychologiczne.

Krauze nie owija w bawełnę i wsadza nas w świat brudny oraz chaotyczny. Warto przy tym zaznaczyć, że akcja "Długu" dzieję się po transformacji ustrojowej, więc stanowi to swego rodzaju komentarz na zaistniałą wtedy sytuację wielu Polaków. Ale po kolei.

Napięcie. Dużo tutaj tego brudnego nastroju i trzymania widza w ciągłych nerwach. Gerard grany przez świetnego Andrzeja Chyrę to istny portret psychopaty i zimnego skurczybyka, który nie cofnie się za żadne skarby, aby dopiąć swego. Dzięki tak wykreowanej postaci można mówić o jeszcze większej ilości emocji.

Co do psychologii i ogólnej treści filmu, to muszę powiedzieć, że nigdy nie widziałem tak subtelnego komentarza na temat sytuacji Polaków po roku 1989. Odzyskana wolność, jednak z wieloma sferami życia, które wymagają ponownego poukładania. I to czuć przede wszystkim w przypadku Adama i Stefana. Piszę dość enigmatycznie, ponieważ nie chcę Wam za dużo spoilerować, jeśli filmu nie widzieliście albo nie czytaliście o tych wydarzeniach. Bo tak, film jest oparty na faktach.

Zachęcam Was do zapoznania z jednym z ważniejszych filmów po roku 1989. A jeśli widzieliście "Dług" to napiszcie jak się Wam podobał!

Koneser2piorunów

@Bipalium_kewense Jeśli miałbym wskazać ten jeden polski film który trzeba zobaczyć to byłby to właśnie "Dług" (ewentualnie "Amator")

Pokaż więcej komentarzy (2)

Koneser

w Kultura

16piorunów

Obok zwiastuna od Pixara, pojawił się również trailer nowego filmu Zacka Snydera czyli "Army of the Dead".

Jak mogę narzekać na rozszerzoną Ligę Sprawiedliwości, tak ten film zapowiada się na konkretny zombie movie w stylu Snydera. Why not. Akurat taka stylistyka wpasuję się w takie klimaty.

Premiera 21 maja.

https://www.youtube.com/watch?v=H83kjG5RCT8

Gruba ryba4piorunów

@Popkulturnik_Kulturnik Zobaczymy, może tym razem będzie pozytywne zaskoczenie. Tak dla odmiany. Serio, nie pamiętam już kiedy ostatnio Netflix wydał dobry film akcji /sfi. Taki pełnometrażowy.

Gwiazdor2piorunów

Z filmów akcji na Netflixie ostatnio świetnie podszedł mi "Mosul", więc chociaż tyle.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Koneser

w Kultura

7piorunów

Jakbyście się zastanawiali na jakim kolejnym filmie Pixar wywoła u nas wzruszenie to macie odpowiedź.

Film "Luca" już w te wakacje i podoba mi się klimacik Włoch, więc czekam.

https://www.youtube.com/watch?v=mwoQuIhEVJI

Wirtuoz2piorunów

@lubieplackijohn Byli pod presją, bo filmy początkowo dostępne były tylko w tych kinach.

Zawodowiec3piorunów

@Mamo! Dziadek @piwowar znowu bredzi. :rolling_on_the_floor_laughing::rolling_on_the_floor_laughing:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Koneser

w Kultura

13piorunów

Jak wspomniałem zacząłem oglądać "Community" i już startuje z sezonem drugim. Zabawny serial, którego mi po prostu brakowało. Co ciekawe, żonglujący humorem, który bezwarunkowo do mnie trafia.

Oprócz tego, odpaliłem sobie pierwszy odcinek serialu Marvela "WandaVision". I kupuję ten sitcomowy vibe. Przyjemne i bez jakiś fajerwerków, ale z pewnością wyróżnia się na tle innych produkcji Marvela.

Jak obejrzę obydwa seriale to dam szerszą opinię.

Koneser

w Kultura

16piorunów

Witam Was hejtowicze w kolejnym wpisie z serii . Serii o walorach edukacyjnych, w której przybliżę Wam rozwój kinematografii. W poprzednich postach mieliśmy okazję przyjrzeć się początkom kina światowego. Dzisiaj zobaczymy jak to wyglądało w Polsce.

A więc żył sobie w Polsce taki pan - Kazimierz Prószyński, który mógł być uznany za tego, który wynalazł kinematograf. Niestety, niefart spowodował, że po pierwsze maszyna z 1894 roku tzw. pleograf (prototyp kinematografu), nie posiadała wszystkich niezbędnych mechanizmów przez co była ona wadliwa. A po drugie, wyprzedzili go bracia Lumiere. Taki niefart. Ale za to stworzył pierwszy polski film (dokument) pt. "Powrót birbanta" z 1902 roku. Niestety niezachowany.

Prószyński to jedno. Innym polskim pionierem w kinie był Jan Szczepanik. Inteligentny i utalentowany wynalazca, który stworzył prototyp dzisiejszej telewizji - telektroskop (swoją drogą, gość zaczynał już majstrować w kwestii kolorowego obrazu i dźwięku, co było bardzo nowatorskie jak na tamte czasy).

Jeszcze z takich ciekawszych person warto wymienić:

-Władysława i Antoniego Krzemińskich - założycieli pierwszego kina w Polsce, znajdującego się w Łodzi, czyli Gabinetu Iluzji

-Aleksander Hertz - założyciel pierwszej wytwórni filmowej w Polsce - Sfinks

-Georges Meyer - stworzenie w Polsce pierwszego filmu fabularnego pt. "Antoś po raz pierwszy w Warszawie" z 1908 roku

Na chwilę zahaczyliśmy o Polskę, jednak w następnym wpisie przyjrzymy się pierwszem westernowi i pewnemu bardzo kontrowersyjnemu reżyserowi z USA. Do zobaczenia!

na fotografii Kazimierz Prószyński

Wirtuoz2piorunów

@Popkulturnik_Kulturnik Co do Szczepanika to chciałbym ustalić, czy nie mam z nim jakichś powiązań, pewnie nie. Ale pochodził z naszej okolicy, dlatego poszukam informacji. Więc tak trochę przy okazji, jako że i tak się teraz zajmuję szukaniem korzeni to może, szukając po kościelnych archiwach, znajdę jakieś dokumenty mówiące, że to mój kuzyn jakiegoś 20 stopnia.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Koneser

w Kultura

14piorunów

Zapomniałem dodać wczoraj kolejnego wpisu o kolejnej rocznicy 21 lutego, czyli śmierci Zdzisława Beksińskiego. I z tej okazji przedstawię Wam krótko film - "Ostatnia rodzina" w reżyserii Jana P. Matuszyńskiego.

"Ostatnia Rodzina" opowiada historię rodziny Beksińskich, czyli Zdzisława, Tomka oraz Zofii Beksińskich. Film stanowi portret życia tych nietypowych ludzi i wszelkich ich charakterologicznych niuansów.

Choć masę widzów już zdążyło uznać "Ostatnią Rodzinę" za dzieło wybitne, ja natomiast mam z tym film jeden zasadniczy problem - nie wywołuje u mnie emocji. Mam po prostu wrażenie, że przez zastosowanie niezliczoną ilość mastershotów (świetnych zresztą, nie było czegoś takiego w Polsce pod względem operatorskim) całość odbiera się jako dalekosiężną obserwacje. Brak tutaj zbliżenia do bohaterów i poczucia ich emocji.

Jednak pomijając kwestie emocjonalności (co jest oczywiście subiektywne i pewnie większość z Was bardziej to poczuje niż ja), to muszę przyznać, że aktorsko Andrzej Seweryn, Dawid Ogrodnik i Aleksandra Konieczna, wykreowali naprawdę realistyczne i pełne charakterów postaci. Również wspomniany przez mnie sposób opowiadania historii (mastershoty) jest czymś niesamowitym i po prostu zachwycającym pod względem realizacyjnym.

To taka krótka notka o filmie, który zachwycił wszystkich, ale mnie nie złapał emocjonalnie, przez co nie mogę się wczuć w ogólny zachwyt nad "Ostatnią Rodziną". Smutek.

Dzisiaj kolejny pościk o historii kina 😉

Koneser

w Kultura

19piorunów

Wczoraj, czyli 21 lutego, miały miejsce dwie rocznice. Pierwszą z nich była premiera kreskówki na stacji Nickelodeon - "Avatar: Legenda Aanga". Chcę wspomnieć o tym wspaniałym serialu animowanym, bo mam do niego ogromny sentyment i rewatchowałem go niezliczoną ilość razy.

Jeśli ktoś nie zna fabuły to już śpieszę z opisem. "Avatar: Legenda Aaanga" to serial opowiadający historię młodego awatara Aaanga - maga powietrza, którego zadaniem będzie opanowanie wszystkich czterech żywiołów: wspomnianego powietrza, wody, ziemi i ognia. Oprócz tego, Aaang będzie musiał wprowadzić pokój w świecie, gdzie trwa stuletnia wojna.

Choć jest to kreskówka, to z każdym kolejnym odcinkiem staję się ona coraz dojrzalsza. Bohaterzy, których poznajemy jako dzieci, zamieniają się w pełnoprawnych młodych-dorosłych, przekuwających swoje doświadczenia na decyzje które podejmują. Oprócz tego, świat przedstawiony w tej animacji jest równie ciekawy i boli mnie, że nie jest on eksplorowany po dziś dzień.

Jest to krótka notka na temat tej produkcji, ponieważ gdybym miał streścić moje przemyślenia na temat 3 sezonów (tj. 61 odcinków) to prawdopodobnie spędziłbym nad jednym wielkim wpisem tydzień.

No chyba, że są na hejto fani tej animacji i mają ochotę na kolejną serię wpisów, w której bym eksplorował tą animację (oczywiście od czasu do czasu). Co Wy na to?

A o kolejnej wczorajszej rocznicy później. Do zobaczenia!

Koneser2piorunów

Oglądałem ale bardzo epizodycznie, dlatego nigdy nie znałem całej fabuły. Teraz chyba się nie zbiorę do oglądania, ale może kiedyś akurat.

Wirtuoz3piorunów

@Popkulturnik_Kulturnik Avatar jest niesamowity. Bardzo podoba mi się to, że świat przedstawione w tym serialu wygląda na żyjący, pełen miast i mniejszych wiosek, czuć tam życie. To coś, czego brakowało mi np. w ekranizacjach Władcy Pierścieni. Historia jest piękna i interesująca, a nawet graficzny jest estetyczny i pasuje do historii.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Koneser

w Kultura

15piorunów

Kolejny obraz z ,czyli...

"Narcyz" Caravaggio

Przenosimy się bliżej baroku. Wbrew pozorom to prosty obraz, bo prawdopodobnie każdy mit o Narcyzie zna i kojarzy. Jednak jest w tym, coś melancholijnego i smutnego. Zapatrzenie się w samego siebie i brak możliwości zobaczenia tego co jest dookoła. Wykreowanie samego odbicia w wodzie w tak idealny sposób zasługuje na dodatkowy poklask dla Caravaggia.

Lepsza jakość: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/75/Narcissus-Caravaggio_%281594-96%29.jpg

Koneser2piorunów

Obraz bardzo ładny, a prosty w swoim przekazie. Lubię bardzo.

Koneser

w Kultura

5piorunów

Zacząłem oglądać ostatnio sitcom pt. "Community" . Stąd przychodzę do Was z pytaniem. Jakie są Wasze ulubione sitcomy? Oprócz wspomnianego wyżej serialu obejrzałem też "Przyjaciół" niezliczoną ilość razy (nadal bawi) i okazjonalnie jak leci w telewizji "Teorię Wielkiego Podrywu" (raz bawi, raz nie).

https://www.youtube.com/watch?v=j25tkxg5Vws

Twórca3piorunów

Dzięki temu serialowi wiem jak wygląda internet

Zawodowiec2piorunów

Różowe lata 70te, Jim wie lepiej, dwóch i pół, jeden gniewny Charlie,

Pokaż więcej komentarzy (10)

Koneser

w Kultura

15piorunów

Witam Was w kolejnym poście z serii . Mam nadzieję, że wpisy spełniają wszelkie oczekiwania, bo przyszedł czas, aby zobaczyć jak powstały trzy nurty w kinematografii po fabularnych próbach Méliès. Zapraszam!

A więc jednym z pierwszych filmowych nurtów, który ujrzał światło dzienne to tzw. "Brightończycy". Nurt z Wielkiej Brytanii, w którym twórcy wprowadzili pojęcia zbliżenia oraz wielkiego planu, jak i również starali się pokazywać elementy z życia codziennego. Jednym z czołowych twórców tego kierunku był George Albert Smith oraz jego film "Szkło powiększające babuni" (1900r.). Film lepiej traktować jako ciekawostkę i eksperyment, bo stanowi tak naprawdę dokumentalną zabawę twórcy poprzez formę.

Powstał również kolejny nurt we Francji, czyli tzw. d'art. D'art polegał na rejestrowaniu sztuk teatralnych. I tyle - co wsm pokazuję jak uwsteczniający był to kierunek i na szczęście został wyparty przez bardziej kreatywne podejścia.

Trzeci nurt, który chciałem sprezentować, czyli Szkoła Włoskich Monumentów, jak sama nazwa wskazuje, wywodzi się z Włoch. Włosi nie stawiali na fabułę czy nawet zabiegi realizacyjne. Postanowili w swoich filmach pokazywać bogactwo swojego kraju, dlatego też produkcje te były cholernie długie i obfite w urozmaiconą scenografie i rekwizyty. Warto wymienić tutaj reżysera Enrico Guazzoniego, który zekranizował powieść "Quo Vadis" (1913r.).

Tak się prezentują trzy pierwsze nurty na świecie. Francja, Wielka Brytania i Włochy. Trzy kraje, w których kino powoli rozkwitało. A gdzie w tym wszystkim Polska? Dowiecie się w kolejnym wpisie, a na ten moment podlinkuje Wam "Szkło powiększające babuni", abyście mogli zobaczyć ten jednominutowy eksperyment.

https://www.youtube.com/watch?v=s_JPJQ5e4u0

Mocarz3piorunów

@Popkulturnik_Kulturnik Dostałem kiedyś w prezencie książkę o historii kina (taką dla młodzieży) i był tam wspomniany ten eksperymentalny film "Szkło powiększające babuni". Jakoś nie przychodziło mi do głowy, żeby sobie wyszukać, więc w końcu miałem okazję, żeby to zobaczyć. Dzięki!

Wirtuoz2piorunów

@Popkulturnik_Kulturnik Wciąż podtrzymuję opinię spod ostatniego wpisu. Choć tym razem nie widziałem tej publikacji wcześniej, to próbowałem przesłuchać ją bez dźwięku teraz. Jako osoba przyzwyczajona do filmu dźwięcznego nie jestem chyba w stanie tego oglądać bez choćby najprostszego podkładu.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Koneser

w Kultura

16piorunów

Pojawiły się już opinie o "Diable wcielonym" i "Rękopisie znalezionym w Seragossie", jednak dzisiaj przyszedł czas przyjrzeć się ciekawej, kameralnej i horrorowej produkcji.

Przedstawiam Wam film pt. "Czarownica: Bajka Ludowa z Nowej Anglii" w reżyserii Roberta Eggersa.

Powyższy film Eggersa to jego debiut z 2016 roku, jednak ja poznałem jego twórczość i nietypowy styl w 2019 roku przy kinowej premierze jego drugiego dzieła, czyli "The Lighthouse" - produkcji opowiadającej o obłędzie, gdzie rzeczywistość zlewa się z alkoholowymi omamami. Film silnie popierniczony, który uznałem za jeden z najlepszych filmów 2019 roku, odmieniający oblicze horroru. Co ciekawe to samo reprezentuje "Czarownica".

"Czarownica: Bajka Ludowa z Nowej Anglii" opowiada historię XVII wiecznej, ubogiej rodziny wychowującej piątkę dzieci. Pewnego dnia najmłodsze dziecko znika, a rodzina zostaje wystawiona na mroczne siły, które nastawiają ich przeciwko sobie.

Eggers jest niezwykłym erudytą. Stawia w swoich filmach na masę metafor i symboli. Jest też świetnym reżyserem (to przede wszystkim) - perfekcyjnie prowadzi aktorsko Anye Taylor-Joy (ta sama pani odgrywającą główną rolę w "Gambicie Królowej") i ma idealne wyczucie obrazu - każdy kadr jest tu po coś, odpowiednio wprowadza niepokój.

Właśnie, pogadajmy o kameralności i o tym co wyróżnia "Czarownicę" na tle innych horrorów.

Minimalizm. Minimalizm to kluczowe słowo, bo to ono warunkuje charakter dzieła Eggersa. Nie ma tutaj beznadziejnych i niepotrzebnych jumpscare'ów czy magicznych stworów pokazywanych na lewo i prawo. Eggers straszy realizmem, choć jest to oczywiście horror zahaczający o tematykę fantastyczną, to siły nieczyste są tak rzeczywiste, że czuć po prostu niepokój tragedii, które się odbywają na ekranie.

Omówiłem krótko stronę wizualną oraz stylistykę, ale nie byłbym sobą gdybym nie zreflektował się nad treścią. A jest to intrygujący obraz o wierze. O tym, czym jest wiara dla ludzi i jak jest przez nich pojmowana. Jest to również film o niezależności i dość nietypowym wyzwoleniu.

Co ciekawe piszę ten post w rocznicę tego filmu, bo dokładnie 5 lat temu wszedł na ekrany kin. Mi pozostało na ten moment zaprosić Was na obejrzenie tej pozycji na Netflixie i oczekiwać na kolejny film Eggersa, czyli "The Northman", którego premiera ma się odbyć już w tym roku.

(zachęcam do zaobserwowania tagu aby nie przegapić tego typu treści)

Praktykant3piorunów

@Popkulturnik_Kulturnik O panie, pamiętam jak obejrzałem ten film, długo nie mogłem ogarnąć "co ja żem właśnie obejrzał". Bardzo dobry, bardzo sugestywny obraz. Nawet nie wiedziałem, że Lighthouse jest od tego samego reżysera, czeka na obejrzenie w niedługim czasie.

Zawodowiec3piorunów

Jeden z ciekawszych horrorów jakie oglądałem. Aktorstwo genialne - zwłaszcza scena opętania chłopca. Robi wrażenie. :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Koneser

w Kultura

14piorunów

FINISH HIM!

Czyli zwiastun "Mortal Kombat". Film będziemy mogli zobaczyć w kwietniu i co by tu dużo mówić - będzie krwawo. Czuję, że to może być udana bijatyka filmowa

https://www.youtube.com/watch?v=ow3fhDtRHiU

Koneser2piorunów

Okey czekam na bijatyki bo są zawsze fajne do oglądania.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Koneser

w Kultura

9piorunów

Kolejny wpis będący krótką opinią na temat albumu :musical_note:

Ostatnim razem miałem okazję przesłuchać Kwiatu Jabłoni oraz The Weekend, dzisiaj przyszedł czas na płytę dość kontrowersyjną, ale napewno ciekawą, czyli...

:cupid:"Cuz I Love You" Lizzo

Na album natrafiłem kompletnie przypadkowo, choć co nie co słyszałem o Lizzo, o której było dość głośno przez jej różne wypowiedzi czy filmiki, w których pokazywała swoją akceptację i miłość do swojego większego ciała. Persona ciekawa i napewno dzieląca ludzi na tych, którzy patrzą optymistycznie na to co robi, jak i na tych oceniających jej działania sceptycznie. Ale skupmy się na albumie.

Proszę państwa, dlaczego dopiero teraz odkryłem ten różnorodny i tak rytmiczny album z 2019 roku, to ja nawet nie wiem. Ale nie ma co drążyć, trzeba się zachwycać, bo Lizzo po prostu tutaj wymiata.

Realizacyjnie to gatunkowy misz-masz: soulu, hip-hopu, R&B oraz popu. Nie ma opcji by natknąć się tutaj na nudę (no chyba, że ktoś nie lubi wymienionych wyżej gatunków). Wszędzie brzmi ciekawy rytm pełen energii, po którym chętnie potupie się nóżką. Jeszcze Lizzo ma na dodatek głos o kilku barwach, który wręcz hipnotyzuje. Czyli jest różnorodnie, bez monotonii. O to tutaj chodzi.

Co do liryczności to jest to jeden wielki list do miłości do samego siebie, akceptacji tego kim się jest i próba zignorowania osób, które nas niepotrzebnie oceniają. Myślę, że tekstowo są to rzeczy dość ważne, bo przecież każdy chcę na tym świecie czuć się kochanym.

❤️ULUBIONE UTWORY: "Jerome", "Tempo", "Better in Color".... wsm wszystkie utwory. Nie ma tutaj słabego ogniwa

Mam nadzieję, że Lizzo nie poprzestanie i jej kolejne albumy będą tak samo barwne realizacyjnie jak ten. Miłej reszty dnia!

Koneser

w Kultura

12piorunów

Dzisiaj sprezentuje Wam... :art:

"Alegoria życia ludzkiego" Tycjana

Nadal zostajemy w sferze renesansu, ale następnym razem zahaczymy o jakąś inną epokę. Choć oczywiście do renesansu wrócimy, bo to obfity w dzieła sztuki okres w sztuce.

W sposób klarowny i prosty Tycjan przedstawia prawdy o przemijaniu ludzkiego życia. Niezwykle intrygujący obraz, dzięki umiejętnemu zastosowaniu pierwszego i drugiego planu.

Wgl te obrazy będę umieszczał pod więc jak chcecie to zaobserwujecie. Kolejny # do kolekcji po i ogólnym

Lepsza jakość: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/61/Tizian_002.jpg

Koneser

w Kultura

8piorunów

Nie wiem czy są tu fani kina typowo superbohaterskiego, ale ostatnio pojawił się zwiastun Ligi Sprawiedliwości Zacka Snydera, który muszę skomentować jednym wielkim "XD", ponieważ to co zobaczyłem to wspaniały koszmar. Wspaniały koszmar, który będziemy mogli obejrzeć na HBO GO i będzie trwał 4h...

Jednak wyjaśnię kontekst powstania tego filmu (a raczej jego rozszerzonej wersji), aby pokazać Wam niedorzeczność całej sytuacji.

Zacznijmy od roku 2016, gdzie powstaje film "Batman v Superman" w reżyserii Zacka Snydera. Nie chcę o tym za dużo pisać, więc skomentuje to tylko tak - paździerz i przykład jak nie robić filmów z facetami w rajtuzach (beznadziejny scenariusz, niepotrzebny patos, nagromadzenie slow-mo itp.).

I później ten sam reżyser tworzy w 2017 roku "Ligę Sprawiedliwości" - kolejny szrot (jednak mniejszy szrot), ponieważ przez problemy osobiste tego twórcy, za dokończenie tego filmu odpowiadał Joss Whedon (reżyser "Avengers). I chyba przez to, że Whedon w jakiś 40% robił ten film, jest to dzieło znośne, ale nie zmienia faktu, że produkcja wygląda jak potworek Frankensteina.

Wielu fanów krzyczało po wypuszczeniu do kin "Ligi Sprawiedliwości", że film jest tragiczny, bo nie dano go dokończyć Snyderowi (co jest totalnym bullshitem, bo jedyne co sprawia, że znośnie się to ogląda to praca Whedona na planie). Sam Snyder wsm płakał, że gdyby w pełni zrobił ten film to by wgl powstało arcydzieło kinematografii światowej.

No i stało się...

Snyder się napłakał Warnerowi i takim sposobem ogłosił w 2020 roku, że studio wyłoży mu kasę na dokończenie Ligi Sprawiedliwości (wtf).

Serio, to jest tak niedorzeczne. Jesteś dużym studiem (Warner Bros) i wykładasz "trochę" kasy na film, który został zapomniany już w 2017 roku i spełniasz marzenia gościa, który totalnie nierozumie jak tworzy się filmy superbohaterskie (przynajmniej takie jest moje zdanie, no bo błagam robienie z gościa w czerwonej pelerynie poważnego typa, który rozpieprza połowę miasta i zabija przy tym niewinnych ludzi jest niedorzeczne). Ale no, chłop się napłakał i będziemy mieli 18 marca "Ligę Sprawiedliwości Zacka Snydera".

I na dowód jak koszmarnie to wygląda macie podlinkowany zwiastun (oczywiście możecie się ze mną nie zgodzić).

Ale wiecie co? Wsm może dobrze, że to wyjdzie. W końcu ludzie zobaczą jakim większym koszmarem mogłaby być "Liga Sprawiedliwości"...

https://www.youtube.com/watch?v=0QmSF7WUyN0

Koneser2piorunów

@lubieplackijohn Ale przynajmniej można oglądać sobie małe filmy artystyczne, gdzie twórcy mają swobodę artystyczną i mogą sobie robić co im się żywnie podoba. To jest paradoks, mniejszy budżet = równa się większa swoboda artystyczna (choć oczywiście brak wtedy kasy na efekty specjalne czy na inne wizualia, ale jak ktoś robi kino jako sztukę dla sztuki to mu to nie przeszkadza).

Pokaż więcej komentarzy (11)

Koneser

w Kultura

10piorunów

Witam Was w pierwszym poście z serii . To seria postów, w której przyglądamy się temu jak raczkowały filmy i jak wyrosły na jedne z najbardziej oglądanych dzieł kultury. Zaczynajmy! :clapper:

Jak powszechnie wiadomo kino ma swoje początki we Francji. To tam 13 lutego 1895 roku, bracia Auguste i Louise Lumiere opatentowali kinematograf. Co ciekawe, bracia podłapali pomysł Thomasowi Edisonowi (tak właśnie, temu Edisonowi, co to zawsze kradł pomysły od innych - karma wraca) i wprowadzili do niego kilka unowocześnień, dzięki czemu mogli zaprezentować swój wynalazek - kinematograf:film_projector:

Minęło kilka miesięcy, by 28 grudnia 1895 roku, w paryskiej kawiarni Grand Café, ojcowie kina mogli zaprezentować swoją maszynę, a wraz z nią kilka pierwszych filmów - "Wyjście robotnic z fabryki" czy "Polewacz polany". Były to krótkie filmiki dokumentalne, które oczywiście w dzisiejszych czasach nie zrobiłyby na nikim wrażenia (ludzie podobno uciekali z kawiarni, gdy widzieli te obrazy - ale ile w tym prawdy?).

Pokazując swoje filmy - bracia Lumieré zwrócili uwagę pewnego starszego pana siedzącego w tej kawiarni. Pana, dzięki któremu można mówić o filmach fabularnych oraz efektach specjalnych. O tym człowieku usłyszycie w kolejnym poście. Pozdrawiam!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Koneser

w Kultura

14piorunów

Kolejna książka za mną, czyli dramat "Tango" autorstwa Sławomira Mrożka :books:

Uwielbiam absurd. Absurd jest nośnikiem dość specyficznych emocji, które przez przerysowanie świata potrafią wyrazić więcej niż tysiąc słów. Nie inaczej było w "Tangu". Dramacie, który postanawia powywracać system wartość. Jest to książka, gdzie wyznawcą wartości konserwatywnych jest młody człowiek - Artur, natomiast osobami, które wyznają idee postępowe jest jego rodzina. Genialne!

Nie chcę się dużo rozpisywać, ale jest to z pewnością ciekawa pozycja literacka ukazująca zamęt ideologiczny, jak i również mentalność społeczeństwa PRL-u. Również doceniam komizm, który może nie zawsze mnie bawi, ale z pewnością jest interesujący i oferuje coś więcej niż typowy gag, że "chłop jest przebrany za babę".

No to pora zabrać się za kolejną książkę...

Pokaż więcej komentarzy (3)

Koneser

w Kultura

13piorunów

Kolejny obraz na dziś, czyli... :art:

"Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga

Nadal jakoś nie wychodzę ze wczesnego renesansu (ewentualnie końca średniowiecza jak kto woli), ale po prostu jest wiele artystów tej epoki, którzy malowali naprawdę zacne dzieła. Tutaj mamy do czynienia z tryptykiem, przedstawiającym Sąd Boga nad duszami ludzkimi. Podoba mi się skontrastowanie po jednej stronie piekła, a po drugiej nieba. Centrum obrazu przepełnione różnymi figurami świętych i samym Chrystusem. Wspaniała rzecz, tak bardzo symetryczna jak i przesycona wieloma elementami jednocześnie.

Lepsza jakość: https://pl.wikipedia.org/wiki/Sąd_Ostateczny_(obraz_Hansa_Memlinga)#/media/Plik:Das_Jüngste_Gericht_(Memling).jpg

Koneser4piorunów

Chyba jeden z ciekawszych obrazów jaki kiedykolwiek powstał. Niby przedstawia prostą i znaną scenę, lecz mimo wszystko robi to w sposób dość nowy. Jak dla mnie naprawdę fajne dzieło. Mam nadzieje że pojawi się jeszcze trochę rzeczy z renesansu.

Pokaż więcej komentarzy (4)