Każdy, kto myślał, że to spotkanie będzie w jakikolwiek sposób przełomowe, był w błędzie, z Trumpem na czele.
Błazenadą jest mówienie, że się wojnę zakończy w dzień czy miesiąc.
Nie zmienia to faktu, że błazenadą jest mówienie, że to spotkanie niczego nie wniosło, z tych samych powodów co powyżej. Zakończenie tej głupiej wojny to nie jest łatwa rzecz, zwłaszcza, że rozjemcy mają różne interesy, niejednokrotnie sprzeczne. Świat bez Putlera prawdopodobnie byłby lepszy, ale nie wiemy tego na pewno, bo w Onuclandii jest wielu takich jak on, a może nawet więcej gorszych i bardziej nieprzewidywalnych.
Z całego tego ambarasu powinniśmy natomiast wyciągnąć wnioski, przykładowo:
* Można mieć najlepsze sojusze na papierze ale jak do czegoś dojdzie to lepiej mieć się czym, kim i jak bronić
* Polityka (w tym międzynarodowa) to mieszanina szamba i bagna, wciąga podwójnie; niejednokrotnie z udawanym uśmiechem na twarzy trzeba uścisnąć zakrwawioną dłoń albo rozwinąć dywan przed zbrodniarzem, bo tego wymaga etykieta
* Prowadzenie polityki ad-hoc to skrajna głupota i proszenie się o najgorsze, niestety wpisana w ustroje demokratyczne, bo niepopularne decyzje nie wygrywają wyborów
* Maksyma "Si vis pacem, para bellum" jest wiecznie żywa, jak nie jesteś gotowy, jesteś na mapie łakomym kąskiem + państwa są silne głównie słabością swoich sąsiadów
* Możliwość rodzimej produkcji broni i amunicji jest strategicznie kluczowa i krytyczna do przetrwania
* Kupowanie i serwisowanie sprzętu wyłącznie za granicą niesie za sobą ryzyko możliwości zdanego wyłączenia sprzętu, ograniczenia jego możliwości i/lub zakazu użycia do określonych celów
Ale lepiej dalej ciągnąć reality show Cyrk+, żeby było wiele stronnictw i wszystkie prały się po mordach, ku uciesze naszych wrogów, tych znanych i niespodziewanych ¯\\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯