Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Jarek_PStatysta

Dołączył/a:

  • 0 wpisów
  • 8 komentarzy
  • 1 obserwujących
TechnologiaJeżeli ktoś z Was kiedykolwiek miał problemy z założeniem koszyczków od śrub do szafy rack, bądź składał
Statysta0piorunów

@kornil20082 nie mam pojęcia, też chciałem zamówić drugą do pracy, tak żeby była na stałe w labie i też mi się nie udało, skończyło się na tym, że dociąłem takiego dynksa ze starego śledzia od peceta.

A ten mój własny pochodzi jeszcze ze starych dobrych czasów, gdy moim formalnym pracodawcą był Siemens, a wyposażenie do montażu na kontrakty przychodziło przygotowane iście na niemiecką modłę, gdzie w wielkiej skrzyni (albo dziesięciu) było wszystko, począwszy od urządzeń do zamontowania, poprzez wszystkie możliwe kable, śrubki i nakrętki, a skończywszy nawet na takich drobiazgach, jak trytytki, taśmy numerowe do labelkowania przewodów, bardzo fajna taśma klejąca z tych "nie do zdarcia", czy właśnie tego typu blaszka do zakładania czekoladek. Wtedy się to traktowało jako oczywistość i siało tym na prawo i lewo, bo z każdego kontraktu tego mnóstwo zostawało. Teraz - co starsi pracownicy jakieś zachomikowane resztki jeszcze bywa, że mają i traktują jako skarb prawdziwy :smiley:

Ech, kiedyś to były czasy, teraz to już nie ma czasów...

Statysta1piorunów

@kornil20082 nie mam pojęcia, też chciałem zamówić drugą do pracy, tak żeby była na stałe w labie i też mi się nie udało, skończyło się na tym, że dociąłem takiego dynksa ze starego śledzia od peceta.

A ten mój własny pochodzi jeszcze ze starych dobrych czasów, gdy moim formalnym pracodawcą był Siemens, a wyposażenie do montażu na kontrakty przychodziło przygotowane iście na niemiecką modłę, gdzie w wielkiej skrzyni (albo dziesięciu) było wszystko, począwszy od urządzeń do zamontowania, poprzez wszystkie możliwe kable, śrubki i nakrętki, a skończywszy nawet na takich drobiazgach, jak trytytki, taśmy numerowe do labelkowania przewodów, bardzo fajna taśma klejąca z tych "nie do zdarcia", czy właśnie tego typu blaszka do zakładania czekoladek. Wtedy się to traktowało jako oczywistość i siało tym na prawo i lewo, bo z każdego kontraktu tego mnóstwo zostawało. Teraz - co starsi pracownicy jakieś zachomikowane resztki jeszcze bywa, że mają i traktują jako skarb prawdziwy :smiley:

Ech, kiedyś to były czasy, teraz to już nie ma czasów...

Statysta1piorunów

@kornil20082 no elo, mam i ja :smiley:
I tak, też uważam ten prosty kawałek metalu za megasupernadwynalazek, a gdy mi kiedyś przy jakiejś większej robocie współpracownik z niewiedzy wywalił to do śmieci, to nie odpuściłem, ryliśmy we dwóch ileś wyniesionych już na zewnątrz pudeł pełnych ścinków kabli, trytytek i tego wszystkiego, co zostaje jako zbędne po pracach montażowych w serwerowni, aż się znalazło.
Ale i prawda jest taka, że używam tego, gdy naprawdę jest coś dużego do zrobienia, typu np. cały rack do przezbrojenia. Do pierdół wymagających przełożenia czterech czekoladek nawet mi się d⁎⁎y nie chce ruszać, do zdejmowania używam płaskiego wkrętaka, a do zakładania - albo samymi palcami to robię, w ostateczności jeśli czekoladka się trafi wybitnie wredna, z łapkami robionymi chyba z odpadów po produkcji resorów samochodowych, wspomagam się też wkrętakiem. Kwestia wprawy, większość czekoladek jestem w stanie założyć ręką. Tylko że max kilka sztuk, bo potem za bardzo palce bolą :smiley:

CiekawostkiMTV-10 - Pierwszy polski magnetowid powszechnego użytku
Statysta1piorunów

Miałem przyjemność oglądać to cudo na własne oczy. TLDR: Jezusie, jakie to było GÓWNO!!!!
Wersja dłuższa: jestem z wykop... no ten... z internetowej starszyzny, powiedzmy, kończyłem technikum elektroniczne o specjalności RTV jeszcze w PRLu. Szkoła z tych lepszych, bardzo dobrze wyposażona, z pracowniami branżowymi wyposażonymi jeszcze na fali propagandy sukcesu, współpracowała m.in. z ZRK Kasprzak - uczniowie w Kasprzaku odbywali praktyki zawodowe, Kasprzak zaś szkołę wyposażył. M.in. ufundowana została pracownia audiowizualna, na tamte czasy nowum absolutne i hit na miarę "inne kraje nam zazdroszczą".
Na czym to polegało? Na tym, że w kilku miejscach pracowni pod sufitem na wysięgnikach wisiały telewizory, zwykłe czarnobiałe, nauczyciel zaś miał wmontowaną w katedrę konsolę sterującą oraz marzenie: czarnobiałą kamerę produkcji WZT, przy pomocy której na tychże telewizorach mógł pokazywać strony z książek, czy niewielkie przedmioty. Korzystano z tego na co dzień i bardzo się przydawało, nie powiem. Jedynie wtajemniczeni jednak wiedzieli, że w głębi katedry, pod zamykaną na klucz klapą tkwi ON: Magnetowid MTV-10
Historię tego magnetowidu przedstawił nam, gdy już byliśmy w starszej klasie, nasz opiekun "zawodowy". Magnetowid trafił do nas jako wisienka na torcie, którym była ta pracownia, miał służyć edukacji i dowodzeniu wszem i wobec, że "Polacy Potrafiom". Niestety jako ów dowód stanowił kwintesencję naszego ówczesnego przemysłu elektronicznego: miało być cudnie, nowocześnie, i niby było. Niby nagrywał, niby odtwarzał, niestety za diabła nie dało się utrzymać synchronizacji, odtwarzany obraz był cały czas w paski. Nauczyciel nam opowiadał, że ekipa z Kasprzaka siedziała u niego chyba ze dwa dni, usiłując magnetowid zmusić do działania choć na czas uroczystego otwarcia pracowni (mieli być goście z Komitetu), niestety nie udało się. Klęli podobno w żywy kamień, całkowicie niepatriotycznie i bez krępacji mówiąc przy nauczycielu, że prototypowa seria miała oryginalny bęben z głowicami Philipsa i z nim to działało, te zaś już produkcyjne mieli bębny (tu cytat z pamięci, po kilkudziesięciu latach, więc nie gwarantuję czy słowo w słowo, ale sens był właśnie taki): "wykute przez naszych kowali, to żadnych parametrów nie trzyma i nie może działać stabilnie choćbyśmy się tu wściekli". Finalnie podobno otwarcie odbyło się z zupełnie innym magnetowidem, było przecinanie wstęgi, było bicie brawa łapkami na krzyż (dowolne zdjęcie oficjalnych obchodów z czasów Gierka pokaże o co chodzi), były zdjęcia do gazet, niestety działający magnetowid potem zabrano, zostawiając ten felerny.
I jeszcze jedna ciekawostka: gdy ja ten magnetowid widziałem (lata 80-te), była na nim taśma, a na taśmie perełka: nagrana pierwsza wizyta JP2 w Polsce, ta najsłynniejsza. W mojej szkole opozycja była mocno, wiele nauczycieli było zaangażowanych w jakieś opozycyjne akcje, a że ta wizyta była wtedy w naszych realiach taka powiedzmy rewolucyjna, postanowiono ją na tym sprzęcie cichcem nagrać jako pamiątkę. I to nagranie tam cały czas było, całe w paski, obraz latał na wszystkie strony, ale kręcąc cały czas gałką od synchronizacji (tak, było coś takiego na tym magnetowidzie :D), dawało się go od biedy utrzymać w ryzach, fonia zaś brzmiała ładnie i słynne "Niech zstąpi duch twój" można było usłyszeć niemal na żywo :smiley:

TechnologiaMam pytanko: Muszę pociągnąć kable sieciowe do dwóch pomieszczeń (ok. 24m i 18m), czy płaskie kable sieciowe jest
Statysta1piorunów

@libertarianin nawet norma branżowa dopuszcza prowadzenie instalacji teletechnicznych z elektrycznymi razem na długości do 30m bez wymogu ekranowania, czy odstępów. Jeśli zrzucało Ci do 100M to pewnie przyczyny były inne, bo nie wiem, co byś musiał mieć w domu, żeby aż tak zakłócało pracę Ethernetu, by negocjacja gigowego łącza się wykładała, wychodzi mi że, minimum radiostację albo jakąś mikrotermę dużej mocy.

Druga sprawa, to co z tym ekranem w takiej domowej instalacji zrobisz, żeby faktycznie coś dawał, a nie wnosił tylko zbędnych problemów? Sam ekran nic nie da, a źle uziemiony stanie się miną zbierającą zakłócenia i przepięcia.

Statysta0piorunów

@libertarianin te płaskie kable to są po prostu taśmy, nie mają żadnego ekranu. Tyle, że w domowych sieciach ekran niczemu nie służy i nie jest potrzebny, w przewodach UTP wystarczającą ochronę przed zakłóceniami daje to, że transmisja odbywa się po symetrycznych parach przewodów. Gorsza sprawa, że w taśmach nie ma "skrętek" z tych par, a jedynie idą równolegle.