Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Noemi01Specjalista

Dołączył/a:

  • 10 wpisów
  • 126 komentarzy
  • 4 obserwujących

Inspirator

w Koreański Mainstream

4piorunów

Jestem niesamowicie usatysfakcjonowany, że w końcu po 12 dniach mogę z powrotem zamieszczać posty w społeczności Koreański Mainstream, gdyż doczekałem się naprawy wyświetlania playera. Na wstępie, zapraszam do obserwowania i komentowania! Doda mi to trochę motywacji, bym znów mógł codziennie prezentować członkom nowe piosenki 😉

Zacznijmy maraton od czegoś spokojnego, a równocześnie zmysłowego, by pobudzić nasze mózgi do pracy!

Jestem ciekawy, co sądzicie o poniższym, solowym utworze wokalisty, który jest członkiem zespołu EXO (ten zespół był pierwszym postem w społeczności :stuck_out_tongue_winking_eye:).

R&B i soul, to gatunki, które niezbyt często goszczę na mych playlistach, natomiast mam cholerną słabość do tego utworu. Wykończenie wokalne, taneczne, a przede wszystkim instrumentalne, bardzo mocno wprawia mnie w podziw.

Na zakończenie zostawiam was z ankietą, w której możecie wybrać jedną z dwóch opcji, by dać wam głos, czy taki utwór, wam się podoba 😉 Po zaznaczeniu odpowiedzi, zachęcam również do skomentowania!

Na koniec przypomnę jeszcze o naszej społecznościowej playliście, do której dodaję wszystkie piosenki, jakie publikowałem na łamach codziennych postów 😉 Link na samym dole ;)

♫ BAEKHYUN — Bambi ♫

https://youtu.be/8M3WUaeIbOk?t=39

PLAYLISTA: https://open.spotify.com/playlist/12la7gjwiCZ4qkyCvM0clm?si=23e011e0ca544940

#muzyka #korea #azja #kpop #exo

Podoba Cię ten utwór?

  • Tak, ale nie chciałbym poznać takich więcej.0%
  • Tak, chciałbym poznać takich więcej.60%
  • Nie, ale chciałbym poznać takich więcej.0%
  • Nie i nie chciałbym poznać takich więcej (nie mam gustu xD)40%

5 głosów

Specjalista1piorunów

@ioskarpl nie to słodkie, ale sposób w jaki to śpiewa, no nie mogę xd

Inspirator1piorunów

@Noemi01 Marzy mi się śpiewać tak pięknie i czysto w takich wysokich partiach głosu ❤️ Bambi nie czepiaj się. xD

Pokaż więcej komentarzy (7)

Zawodowiec

w Hydepark

72piorunów

Cześć hejto,

czy zastanawialiście się kiedyś jak wygląda kształcenie się na muzyka klasycznego i z czym się z tym wiąże? Część z Was zastanawia się, czy może nie posłać swojej pociechy do szkoły muzycznej, bo ta lubi śpiewać, lubi na czymś grać, więc może niech się rozwija w tym kierunku? A może lepsze byłoby tzw. ognisko muzyczne? Zastanawiam się nad tym, czy byłoby zainteresowanie z Waszej strony tym wątkiem.

Sam przeszedłem pełen cykl kształcenia w tym kierunku, osobiście muzyka pozostała w zasadzie wyłącznie moim hobby (na chleb zarabiam inaczej) ale temat wrócił, gdy przyszedł czas wyboru szkoły dla dziecka. Jeśli będzie zainteresowanie tematem, to chętnie co nieco bym w tym wątku przybliżył. Oczywiście zdanie moje będzie dość subiektywne, bowiem (jak życie pokazało) placówki oświatowe zmieniły się nieco od czasów, w których sam do nich uczęszczałem, ale być może będzie to w stanie co nieco przybliżyć rzeczy, które w mojej opinii na pewno są niezmienne. Czekam na odzew (o ile takowy będzie).

P.S. Na wykopie w życiu bym nie chciał się taką wiedzą dzielić. Jednakże obecna na tym portalu kultura wypowiedzi, wymiana faktycznie jakichś poglądów, a nie tylko narzucanie komuś swojego zdania - te rzeczy sprawiły, że nabrałem ochoty na to, aby chcieć cokolwiek więcej o tym napisać. #szkola #muzyka #oswiata

Zawodowiec2piorunów

Aha - sąsiedzi... Wydaje się, że gdy grasz na takich skrzypcach powinieneś mieć większą wyrozumiałość wśród sąsiadów niż jak grasz na trąbce. Otóż nie - granie przeszkadza sąsiadom. U mnie spora część była wyrozumiała, zaś sąsiad z dołu regularnie naparzał w kaloryfer, co jednakże nie przeszkadzało mi grać dalej, bo co miałem robić? Żeby nie było - grałem najpóźniej do 20:00 by jak najmniej przeszkadzać innym. A w domu grała jeszcze siostra, zatem musieliśmy sobie jakoś ten czas organizować tak, aby sobie wzajemnie nie przeszkadzać (każde z nas ćwiczyło co innego bo byliśmy na diametralnie różnych poziomach gry). W dzisiejszych czasach i kompletnego egoizmu wśród ludzi nie wyobrażam sobie wysyłania dziecka na lekcje jakiegokolwiek akustycznego instrumentu mieszkając w bloku. Nawet ćwiczenie na keyboardzie z klawiaturą ważoną (klawisze mają imitację pracy prawdziwego mechanizmu młoteczkowego z fortepianu) i ze słuchawkami na uszach nie daje takiego efektu, jak praca z "żywym" instrumentem. Nie każdy to niestety rozumie.

Czas ćwiczenia obejmuje całą szkołę I i II stopnia - bo nie napisałem wcześniej, że szkoła muzyczna posiada dwa stopnie. Podzielone jest to nieco inaczej niż w zwykłej szkole - I stopień to 6 lat, a II - kolejne 6 lat. Po 6. klasie zdaje się zatem egzamin do szkoły II stopnia - w praktyce dokładnie taki sam egzamin semestralny z tym, że od razu kwalifikuje on do szkoły II stopnia. Oprócz tego pisze się coś a'la egzamin z kilku muzycznych przedmiotów, np. z kształcenia słuchu. Wyniki kwalifikują ucznia do dalszego kształcenia - u mnie nie było przypadku, aby ktoś nie zdał. Doszło za to kilka osób "z regionu", gdzie nie było szkół II stopnia, albo po prostu chcieli się przenieść do szkoły o nieco wyższym poziomie, by dostać się potem na studia w lepszym ośrodku.
Szkoła II stopnia kończy się egzaminem dyplomowym - jest on dość rozbudowany względem typowych egzaminów, ale też po jego zdaniu otrzymuje się tytuł muzyka zawodowego. Oczywiście zdaje się coś a'la maturę muzyczną, tzn. z przedmiotów muzycznych. Obowiązkowa była z historii muzyki oraz z kształcenia słuchu. Dodatkowo do wyboru był jeden przedmiot dodatkowy - formy muzyczne czy harmonia.

No i co dalej? Studia - tu w komentarzu na początku był taki głos, że bez pleców ani rusz do dobrych ośrodków. Jest w tym dużo prawdy - moi znajomi, którzy chcieli dostać się w konkretne miejsce korzystali z "lekcji" udzielanych przez tamtejszych wykładowców. Dawali się w ten sposób już komuś poznać i łatwiej było o przychylność na egzaminie wstępnym. Nie wszyscy się dostali tam, gdzie chcieli. Często było tak, że jednego dnia był np. egzamin wstępny w Warszawie, następnego w Bydgoszczy, a jeszcze innego dnia np. w Gdańsku. Nie chcąc zostać na lodzie trzeba było jechać na te 3 egzaminy dzień po dniu i liczyć na to, że dostanie się do wymarzonego miejsca. Moi znajomi, z którymi miałem kontakt podostawali się w jedno z takich miejsc i nikt na lodzie nie został. Mi powiedział uczciwie mój profesor, że jeśli poważnie myślę o instrumencie, to na egzaminy wstępne do dobrego ośrodka brakuje mi jeszcze roku doświadczeń (6 lat instrumentu zrobiłem w 4 i brakowało mi jeszcze techniki, czego byłem świadom). Poszedłem jednak w zupełnie inną stronę - na studia techniczne. Stąd o cyklu kształcenia wyższego niewiele Wam powiem. Po ukończeniu studiów stajemy się magistrem sztuki i możemy zacząć rozglądać się za pracą zarobkową.
O tym i o realiach w zawodzie muzyka będzie w ostatniej odsłonie w poniedziałek.

Zawodowiec1piorunów

Cześć, dziś nieco później, ale chyba ostatnia odsłona opowieści o tym wszystkim, co się z muzyką wiąże.

Czy warto iść w zawód muzyka? Sam swoich dzieci raczej bym nie posłał do szkoły muzycznej. Choć syna namawiałem, to on nie chciał. Wiedząc, że "z niewolnika nie będzie pracownika" nawet nie przybliżałem mu tematu. Niestety, dziecko musi choć trochę chcieć w to pójść. A i jak pisałem powyżej są to wyrzeczenia nie tylko dla jego dzieciństwa, ale i dla rodziców. Na początku trzeba z dzieckiem do szkoły jeździć, w lekcjach indywidualnych dobrze by było, aby rodzic uczestniczył, potem dopilnował, aby dziecko ćwiczyło i zwracało uwagę na to, co mówił nauczyciel. Oprócz tego trzeba godzić jeszcze lekcje z przedmiotów ogólnokształcących. Wozić dziecko na koncerty, do filharmonii, aby poszerzało horyzonty i widziało "metę" swojego edukacyjnego biegu. Potem dowozić np. na miejsce koncertu starszego dziecka z chórem czy z orkiestrą... Jest w tym sporo zaangażowania także rodzica, niestety...

Wypadałoby napisać co nieco o realiach po studiach, aby mieć pełen obraz. Zostając mgr sztuki trzeba jeszcze sobie załatwić przygotowanie pedagogiczne. Kiedyś wystarczyły jakieś studia podyplomowe, teraz chyba trzeba jednak iść na typowo pedagogiczne studia, aby móc pracować z dziećmi ucząc je w szkole. Tu pewności nie mam, bo wiele się w tym zakresie zmieniło. Kiedy ja zaczynałem naukę to nauczyciel instrumentu mógł być absolwentem np. jakiejś szkoły II stopnia i absolwentem kierunku muzycznego (kierunek w stylu "wychowanie muzyczne"), aby móc nauczać choćby w szkole podstawowej. Obecnie już każdy musi mieć ukończone studia wyższe. Ci, którzy nie mieli - musieli się dokształcać. Oprócz szkoły większość pracowała także w teatrze muzycznym, filharmonii, orkiestrze kameralnej lub czymś podobnym tak, aby sensownie na utrzymanie rodziny zarobić. Do tych instytucji jednak nie składa się po prostu CV i czeka na wiadomość, że od 1. zaczynasz - trzeba zdać tzw. egzamin. Chętni wykonują określone utwory przed dyrygentem i z towarzyszeniem orkiestry, w której przyjdzie im potem grać. Wielu moich znajomych egzamin zdało, ale "etatu nie było". Spora część jest zatrudniona tylko na część etatu, zatem naturalne, że łapie się wszystkiego "okołomuzycznego". Stąd ci ludzie są muzykami filharmonii, nauczycielami instrumentu i do tego jeszcze albo uczą w prywatnych szkołach muzycznych, ogniskach itp. albo udzielają dodatkowych prywatnych lekcji, albo też grają chałtury na weselach. Często wiele tych opcji ciągną na raz. Mój kolega, z którym miałem do niedawna kontakt stwierdził, że mając pełen etat w teatrze muzycznym musi mimo wszystko dorabiać w biurze nieruchomości, bo za minimalną krajową wyżywić rodziny się nie da, nawet gdy żona jakąś kasę do domu przynosi.

Dziecko ma jednak inny ogląd na świat, widzi go nie tylko przez pryzmat gry na flecie czy śpiewania w szkole. Zawsze w trakcie nauki można zrezygnować, nie ma przymusu kończenia szkoły tylko dlatego, że się odwidziało. Jeden z moich kolegów (pianista) odszedł na rok-dwa, by potem wrócić do klasy najpierw waltorni, potem perkusji. Do liceum poszedł jednak zwykłego, rozwijał samodzielnie grę na gitarze biorąc prywatne lekcje u typowego rockowego gitarzysty i starał się zaistnieć na scenie muzycznej nie tylko w moim mieście i to mu się udało. Był jednak jednym z nielicznych, którzy w tę stronę poszli i po wielu latach odnieśli sukces. Sporo moich kolegów chwaliło sobie dochody z chałtur, dopóki nie trzeba było kiblować ponad rok z powodu covida. Bywało wtedy różnie...

Pokaż więcej komentarzy (18)

Osobistość

w Hydepark

20piorunów

The Last of Us, 3 odcinek jest według mnie słaby. Nie przekreślam serialu ale odcinek jest słabszy. ¯\\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

Nie mam nic do homo. To normalni ludzie mający prawo do życia. Ale brzydzi mnie oglądanie scen miłosnych w ich wykonaniu. Lesbijki to samo z tym że to mnie nie brzydzi. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Myśle, że prawie nikt normalny nie ma problemu o wzmiance na temat orientacji bohaterów, ale wypełnić 80% odcinka historią o mniejszości seksualnej to już przesada, nie po to fani siadają do telewizorów, żeby oglądać przez 80% czasu odcinka wątek miłosny stworzony bez większego celu jeśli chodzi o fabułę serialu. I tak właśnie działa inżynieria społeczna. Dla młodych to już normalne bo w tv i grach to pokazują. Nie mam nic do homo ale ta nachalna propaganda robi więcej złego niż dobrego. Ja pamiętam czasy sprzed promowania ideologi. A że Ellie jest lesbijką? Cóż, to główna bohaterka, to co innego. Poza tym druga część gry "Part II" mi się mega podobała poza Abby - umięśniony dzik w czasach z trudnym dostępem do zdrowej żywności i dużej ilości białka? 1/10. Pokazanie historii z innej perspektywy? 10/10. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#thelastofus #seriale #filmy #teczowepaski #neuropa

Zawodowiec0piorunów

@gawafe1241 A mi się podobał, cała historia była bardzo nastrojowa, choć fakt – trochę za długa. Ale ja lubię te przerywniki z przeszłości.

Inspirator3piorunów

@Voltage
> ja mam dokładnie takie przemyślenia, odcinek był w porównaniu z poprzednimi po prostu nudny i nacechowany polityczną poprawnością do porzygu, okej fajnie byli homoseksualistami

"Nacechowana polityczną poprawnością do porzygu" ponieważ dwóch bohaterów jest gejami? To jest to "nacechowanie do PORZYGU"?

> gość wielki preppers wpuszcza do domu losowego typa i spuszcza gardę na tyle że typ mógł go zabić w każdej chwili

No wyobraź sobie, że po 4 latach można się poczuć samotnym, nawet jako preppers. I jak widzisz Bill miał ciągle przy sobie broń.

Rozumiem, że wg. Ciebie nie powinien absolutnie nikogo wpuścić przez 20 lat. W odcinku też jest pokazane, że walczy ze sobą i robi to niechętnie.

> sceny łóżkowe mogli sobie serio darować, nie widziałem takich scen jeszcze w tej produkcji i pierwsze są tu żeby jechać na kontrowersji

Dlaczego mieliby sobie darować? To jest HBO. W Grze o Tron masz pełną goliznę, masz sceny gwałtu i nie przeszkadza, ale tutaj pokazali, uwaga, uwaga - GOŁĄ MĘSKĄ KLATĘ i DWÓCH FACETÓW POD JEDNĄ KOŁDRĄ ROZMAWIAJĄCYCH ZE SOBĄ i to są tak szokujące "sceny łóżkowe"

> tyle lat i pokazany jeden atak jakichś ćwierćinteligentów skaczących na płot xD Ale za to ile o miłości
gloryfikowanie samobójstwa

Bo ciągle atakujący bandyci nie rozwijają fabuły i postaci. Ich miłość i wspólne odejście natomiast tak.

> szczątkowe tak naprawdę informacje o tym co się działo w międzyczasie, kilka scen z Joelem i Tess, kilka scen z tym co się działo, reszta zapchajdziura ckliwa historia do porzygu

Ile masz lat? 15?

Pokaż więcej komentarzy (29)

Osobistość

w Hydepark

8piorunów

Za komuny wszelkie S-F nosiło znamiona zabawy. Że to raczej dla dzieci jest, no ewentualnie dla młodzieży. Dzięki temu to wszystko było tak rozkosznie słodkie i baśniowe. Wtedy nie do pomyślenia było, żeby dorosły człowiek był fanem takich rzeczy - jak w ,,Miodowych Latach" gdzie Krawczyk śmiał się z telewizyjnych preferencji Norka. W XX wieku bardzo liczyła się cecha o nazwie ,,stateczność" - teraz już zupełnie zapomniana na rzecz indywidualizmu.

Czy to dobrze? Nie wiem.

#filmy #sciencefiction #rozkminy

Na fotosie Henryk Bista jako Wielki Elektronik w filmie ,,Pan Kleks w kosmosie".

Fenomen2piorunów

@burt myślę że raczej musiało być bardziej umowne, teatralne i baśniowe gdyż inna konwencja była trudna technicznie do wykonania. Zobacz jak do d⁎⁎y były scenografie i kostiumy: po prostu nie umiano inaczej

Specjalista1piorunów

Z innej beczki: przerażał mnie Wielki Elektronik jako dziecko

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Wiadomości Polska

69piorunów

Górniak i Rodowicz kłamały w sprawie honorariów za koncert "Solidarni z Ukrainą"

Górniak i Rodowicz kłamały w sprawie honorariów za koncert "Solidarni z Ukrainą" Sieć Obywatelska Watchdog Polska po trwającej kilka miesięcy sądowej batalii uzyskała informacje na temat wynagrodzeń za występ w "charytatywnym" koncercie "Solidarni z

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

Nic lepszego dzisiaj nie zobaczycie :heart_eyes: ❤️ :smiling_imp:

Gdyby ktoś chciał sobie sprawić komputerowego chomiczka/chomiczkę...

https://www.amazon.pl/Bezprzewodowa-ksztalcie-komputerowa-bezprzewodowa-dziewczyna/dp/B08FC4K6SC

#heheszki #komputery #chomik #humorobrazkowy

Autorytet2piorunów

@Noemi01 wołam cię, bo masz pierdolca na ich punkcie xD

Pokaż więcej komentarzy (4)

Inspirator

w Filmy

7piorunów

2 najlepsze japońskie produkcje

#anime #filmy #japonia

Inspirator0piorunów

@Janus92 tak, ale tutaj patrzyłem tylko na animacje rashomon, ran, harakiri czy tron we krwi też lubię

Specjalista0piorunów

@dracar Świetne produkcje, ale od Ghibli chyba największe wrażenie na mnie zrobiła jednak Księżniczka Mononoke.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Książki

9piorunów

41 + 1 = 42

Prywatny licznik: 6+1=7

Tytuł: Przesłonięty uśmiech. O kobietach w Korei Południowej

Autor: Anna Sawińska

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

ISBN: 9788381914147

Liczba stron: 280

Ocena: 9/10

Lubię książki z Azji, to absolutnie bez dwóch zdań. Jeśli będzie to reportaż, to jeszcze lepiej. A jeśli do tego reportaż z Czarnego, to shut up and take my money. I nie inaczej jest tym razem, cóż za niespodzianka :smiley:

Autorka jest znawczynią Korei Południowej, którą zajmuje się od wielu lat, wiele lat również w Korei spędziła i pracowała, ma także męża Koreańczyka, więc tą koreańskością przeniknęła do szpiku kości. W związku z tym temat dla autorki bardzo naturalny — rola kobiet w tamtejszym, bardzo mocno patriarchalnym społeczeństwie. Mamy zbiór 8 opowieści, bardzo szczerych i z przeróżnych warstw społecznych, które wydaje mi się bardzo dobrze obrazują, z czym muszą się zmagać córki, żony, matki, pracownice, szefowe, kobiety życiowo bardziej zależne, ale i niezależne. I jest to życie bardzo, bardzo ciężkie, naznaczone przez mnogość zasad, tradycji, założeń, schematów, które często wręcz mają miejsce nawet poza granicami geograficznymi Korei. Chyba każda historia niestety ma także w sobie wspólny pierwiastek przemocy, bo przecież wyższą pozycję w społeczeństwie trzeba zaznaczać, najlepiej siłą. Z dodatkowych wartości książki mamy także jedną opowieść imigrantki z Azji Południowo-wschodniej, która musiała się do tych norm dopasować, ponosząc przy tym duże osobiste koszty.

Jak wspominałem na początku, książki o tematyce azjatyckiej wręcz z zasady mają moją sympatię, ten reportaż zdecydowanie sprostał tej sympatii i dużo po sobie we mnie pozostawił. Rola kobiet w dalekowschodnich społeczeństwach zdecydowanie jest do głębszego zapoznania, szczególnie przez pryzmat zyskiwania przez Koreę Południową zainteresowania, jeśli chodzi o aspekty kulturalne. Ode mnie dodatkowy plusik za pobudzenie wspomnień z wyjazdu do Korei :smiley: Zasłużone polecenie.

#bookmeter #ksiazki #hejtoczyta #korea

Specjalista1piorunów

@krokodil3 OOOOOO, zainteresowana jestem!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Twórca

w Filmy

1piorunów

Cześć. Ktoś z was może ogladał ""?

Osobiście dużo przemyśleń miałem po obejrzeniu filmu. Lekko irytujący, sprawiał wrażenie że nieco zmarnowany został potencjał fabuły filmu niemniej cały czas bardzo się utożsamiałem z losami bohaterów i z resztą genialnie zagrany.

Chyba wszyscy przeżywamy w życiu podobne rozterki jak głowni bohaterowie ale pytanie czy wszystkim zdarza się przeżyć rozstanie z najlepszym przyjacielem/przyjaciółką? Mnie niestety niejednokrotnie, przez co cały czas zachodziłem w głowie czy to rzeczywiście naturalna kolej rzeczy, którą powinniśmy zaakceptować czy jednak to jest coś czego nie da się od tak przerwać udając że druga osoba znika z naszego życia mimo że fizycznie nadal istnieje. Nurtuje mnie również pytanie jaki jest złoty środek w takiej sytuacji? Ktoś może doświadczył?

Jakie są ogólnie wasze odczucia po obejrzeniu filmu?

Film oczywiście warty uwagi!

#filmy #przemyslenia #psychologia

Gwiazdor0piorunów

Oglądałem i się rozczarowałem. NIe wykorzystano potencjału tej historii. Do połowy świetnie, później zaczyna być absurdalnie i nielogicznie. Co do zerwanej przyjaźni, to na szczęście moi przyjaciele są ze mną od przedszkola, choć widujemy się znacznie rzadziej niż kiedy byliśmy młodsi. Rozstanie z przyjaciółmi można przyrównać do zakończenia związku, choć żeby było śmieszniej, więzi z przyjaciółmi czasami są mocniejsze. Jednak jeśli tak bliska Ci osoba jest w stanie wprost Ci powiedzieć, że chce zakończyć tę znajomość, to temat jest nie do uratowania, bo z pewnością został dobrze przemyślany. Ja chciałbym znać powód. Trzeba to odchorować i iść dalej. Nie ma sensu, jak w filmie, próbować na siłę utrzymać tę relację. Będzie to niezdrowe i może zacząć być toksyczne, przede wszystkim dla mentalnej równowagi osoby porzucanej/opuszczanej.

Pokaż więcej komentarzy (2)