Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Pozeracz_ParowekSpecjalista

Dołączył/a:

  • 1 wpisów
  • 117 komentarzy
  • 0 obserwujących

Gruba ryba

w Ciekawostki

16piorunów

Właśnie dostałem powiadomienie push ze ING wspiera już logowanie dwuetapowe przy użyciu kluczy sprzętowych. Bardzo dobra wiadomość i ogromna poprawa bezpieczeństwa bankowości. Jedyna niedogodność to konieczność wizyty w banku po dodaniu pierwszego klucza, niemniej jednak warto, bo samo zdobycie danych logowania bez fizycznej kradzieży klucza (i znajomosci jego kodu pin) nie pozwoli dostać się do naszej bankowosci.

#ciekawostki #banki #bankowosc #ciekawostki #technologia #komputery

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Dyskusje

39piorunów

Czy wiesz, że...

… w czasach poprzedzających zniesienie niewolnictwa, żył w Stanach Zjednoczonych czarnoskóry inwestor milioner, który nienawidził… czarnoskórych?

Jeremiah Hamilton urodził się na początku XIX wieku, a do swojej śmierci w 1875 roku zdążył zgromadzić majątek szacowany na 12 milionów dolarów. Należy jednak pamiętać, że wraz z czasem pieniądz fiducjarny traci na wartości i po przeliczeniu ze względu na dzisiejszą siłę nabywczą dolara, dziś jego majątek wart byłby ponad miliard dolarów! Mężczyzna określany był w mediach jako „jedyny czarnoskóry inwestor” oraz „jedyny czarnoskóry milioner”. Dlaczego więc dziś jest on postacią niemal anonimową? Dlaczego społeczność afroamerykańska nie upamiętnia jego życia i osiągnięć?

Otóż, Jeremiah był… rasistą, który kierował się zasadą robienia biznesów tylko z białymi ludźmi. Po raz pierwszy stał się on publiczną personą, kiedy nowojorskie gazety opisały jego nieudaną próbę przemycenia podrobionych monet do Haiti. Sprawa była o tyle kontrowersyjna, że działał on na zlecenie bogatych, białych kupców, a Haiti było w tamtym czasie pierwszą czarną republiką. Redaktor Freedom’s Journal, pierwszej afroamerykańskiej gazety, przeklął Hamiltona za to i wezwał, by ten zdradził imiona swoich mocodawców, jeżeli chce uratować resztki swojego honoru. Hamilton jednak do końca pozostał lojalny wobec nowojorskich kupców i nigdy nie zdradził ich imion.

Dekadę później Jeremiah na stałe osiedlił się w Nowym Jorku, gdzie zdobył sławę bezwzględnego inwestora, którego nie interesowało nic poza zyskiem. Swoją karierę rozpoczął od oszustw ubezpieczeniowych. Źródła głoszą, że do 1835 roku otrzymał on zakaz ubezpieczania swoich statków handlowych od wszystkich ubezpieczycieli w Nowym Jorku. Na jego „szczęście” w tym samym roku w Nowym Jorku wybuchł wielki pożar, podczas którego czarnoskóry mężczyzna dorobił się milionów. Jak podają źródła: Hamilton skrzętnie korzystał z niedoli ludzi, którzy utracili swoje majątki w pożarze. Może stąd też wziął się kolejny z jego pseudonimów – Książe Ciemności.

W końcowym etapie swojego życia mężczyzna otworzył fundusz inwestycyjny, w który zainwestować mogli jedynie bogaci inwestorzy. Krążyły wówczas nawet plotki mówiące o tym, że biały inwestor, który chciał zainwestować w fundusz Jeremiaha, musiał najpierw osobiście przynieść mu bukiet składający się z najlepszych alkoholi. Myliłby się jednak ten, kto pomyślałby, że Hamilton w funduszu trudnił się klasyczną analizą fundamentalną i wyszukiwaniem niedowartościowanych spółek. Co to, to nie, mężczyzna w dalszym ciągu dbał o swoją mroczną reputację, toteż zajął się on wyszukiwaniem spółek znajdujących się na skraju upadłości i zarabianiem na ich bankructwie. Skąd mężczyzna miał pewność, że dana firma zbankrutuje? Otóż… sam do tego doprowadzał, zasypując „wrogie” sobie firmy pozwami sądowymi…

Pokaż więcej komentarzy (9)

Autorytet

w Hydepark

6piorunów

Proszę tutaj podawać co was triggeruje w jeździe innych użytkowników dróg, ale nie łamie to prawa, ja zacznę:

Dojeżdżacze (chyba nie ma takiego słowa) - osoby które potrafią się turlać na jedynce bez gazu żeby czasem nie zatrzymać się na czerwonym, oczywiście nie ma tutaj mowy o ecodrivingu

#motoryzacja #przepisyruchudrogowego

Gruba ryba3piorunów

@mrmydlo czipsy w których dorzucaja prawo jazdy.

GURU1piorunów

i ci co na lewym jadą wolnej niż ci na prawym ale z minimalnie wiekszą prędkością - nie mówię tu o jakiś dostaw czakach , ciężarówkach . A najgorzej na światłach - prawy pas z ciężarówkami jedzie a lewy stoi. A czasami TIR tak przyspiesza(a raczej p⁎⁎dy z lewego nie wiedzą do czego służy gej przyśpieszacza) że ci z lewego są wyprzedzani przez niego

Pokaż więcej komentarzy (34)

Osobistość

w Sztuka i design

299piorunów

Hej. Dzięki za takie zainteresowanie serią. Oczywiście możecie się spodziewać kolejnych polskich Pokemonów w krótkim czasie. Dzisiaj mam dla Was kolejny starter. W tym tygodniu będzie jeszcze wodnisty :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (19)

Fenomen

w Hydepark

262piorunów

Chciałbym się wam do czegoś przyznać, już od ponad roku nie piję alkoholu i czuję się z tym bardzo dobrze.

Nie dajcie sobie wmówić, że tak się nie da, lobby alkoholowe jest bardzo silne, ale coraz więcej osób dostrzega prawdę. Wady? Brak, życie na trzeźwo nabiera barw.

PS nigdy nie miałem problemów z alkoholem

#oswiadczenie #alkoholizm #ciekawostki #polska #zdrowie

Specjalista1piorunów

super dzieki za info moje zycie sie zmieniło jak zobaczyłem twoją mordę na hejto atencjuszu zapierdalaja na czarno pa

Specjalista1piorunów

@senpai Piłem ponad 3 lata dzień w dzień po robocie, czasami i przed. Rzuciłem z dnia na dzień stwierdziłem że szkoda mi siana i zdrowia i poszedłem na trening, od 2 miechów nie piłem i nie chce mi się , chociaż pierwszy tydzień trochę suszyło. Da się kwestia woli.

Pokaż więcej komentarzy (91)

GURU

w Ogrodnictwo

58piorunów

Podzielę się sztuczką na mszyce.

Nie pisałem dopóki nie przetestowałem samemu.

Do spryskiwacza ciśnieniowego dajemy:

1L wody, łyżeczka sody oczyszczonej, i kropla płynu do naczyń.

Działa, nie niszczy roślin jak np. wywar z pokrzyw, owoce nadają się do spożycia.

Przetestowane na porzeczkach i krzewach, na których były tego całe gniazda, aż czarne łodygi.

Tylko trzeba psikać często, przez jakiś czas, nie zniknie w jeden dzień.

#ogrodnictwo #lifehack

Gruba ryba1piorunów

@Opornik Ja stosowałem wywar z petów, ale później przerzuciłem się na wywar z cebuli.

Kompan1piorunów

@Opornik dzięki za ten wpis. Właśnie walczę z plagą mszyc. Na dodatek mrówki je wspomagają. Miałam nadzieję ostatnio że będzie lepiej, bo było trochę biedronek, ale mrówki wpieprzyły biedronkom i niestety mszyce jak były tak dalej są.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Osobistość

w Motocykle

7piorunów

Kiedyś podróżowanie motocyklem wyglądało tak:

Uwaga: tekst zawiera brzydkie wyrazy, oraz szkaluje polskie harcerstwo.

Prolog - dialog.

- jutro jadę do Wilna,

- dobra, daj znać, będziemy na Mazurach to może pomkniemy do Ciebie.

Monolog.

- Jutro ? Wiesz jak będzie jutro, pozbierasz się w południe, dotrzesz

tam na wieczór i wszystko co zwiedzisz to hotel.

- No to co proponujesz?

- No, wiesz co.

- W moim wieku ? Tym łamaczem krzyża ? Ślepy po ciemku ? 11-sta w nocy

jest !

- No w sumie, to może i...

Prysznic, polar, szczoteczka, bielizna...

- Mapa ?

- Nie, za duża, performance Ci spadnie poza tym.

Omen.

Jestem wystarczająco wykształcony żeby wierzyć w przesądy.

Mój przesąd przed podróżą to spotkać na początku jakiś zmot na drodze.

Świętokrzyski. Autobus włączał się do ruchu zmuszając jakiegoś gruchota

do zmiany pasa. Tyle, że akurat wyprzedzałem między pasami tymi pasami

co kierowca gruchota ich nagle zapragnął obu.

Wyda ? Wyda ? Wyda ?

Nie, no jasne że wyda.

No i jak fajnie, jedziemy, dziękujemy pod kaskiem sponsorom zmotu piękną

polszczyzną. Miło i miło.

I ciemno. I co ja robie na świętokrzyskim jadąc z Miedzylesia do Wilna ?

Jak to co?

Jadę do Wilna.

Biały.

W Białymstoku chyba był zlot TIRów, bo w życiu ich tyle na drodze nie

spotkałem. Coś między drugą a trzecią, pora zjeść. Wbijam do centrum, bo

to jedyna potencjalna alternatywa dla hot doga na stacji benzynowej.

Miasto żyje, miasto się bawi, miasto idzie na solówę do pobliskiego

parku. Miasto się podoba, krótko mówiąc.

Jem, rozmawiam. Mówi mi, żebym pojechał do Druskiennik, bo fajnie.

No dobra, tylko co tam jest ?

Kurort.

Wiesz, mam umowę z ojcem - ja nie jeżdżę po sanatoriach a on nie jeździ

na motocyklu.

Stary dobry rockandroll.

Wyjeżdżam ze stacji gdzie pytałem o drogę (no co, spodziewałem się, że

od Białegostoku będą już drogowskazy na Wilno) i zapala się kontrolka

rezerwy. Dobra, coś się znajdzie, to taka ruchliwa trasa, na pewno coś

będzie. Lecimy, kontrolka przyśpiesza mruganie. Na pewno coś będzie, to

taka ruchliwa trasa.

O ! Jest !

Tylko smutna jakaś, zamknięta albo co.

Tryb econo - do 100 i zjazdy na górkach na sprzęgle. Kontrolka już nie

gaśnie.

Na pewno coś będzie, to taka ruchliwa trasa.

O ! Orlen, 600 metrów.

O! zapraszamy od 8-ej!

Zajmujemy kolejkę na trawie ?

Nie, jedziemy na pewno coś będzie, to taka ruchliwa trasa.

200 metrów dalej, 2 gości, ożywiony dialog na chodniku.

"Ostatnia szansa, stary, albo oni Ci pomogą albo tu kiblujesz, nie

spierdol tego i nie jesteś z Wawy, choćby Cię przypalali żelazem, tak?".

- Gdzie tu jest najbliższa stacja ?

- W Augustowie.

- Acha, no to wiecie...

10 minut później wpychamy przez wlew w baku cieniasa wąż. Jest źle, wąż

nie daje rady zassać.

Maska, przewód do silnika, butelka po coli. Zapłon włącz, wyłącz. Włącz

wyłącz. Włącz, wyłącz. Inteligentna robota, tylko żeby nie pomylić

włączania z wyłączaniem. Jestem blisko 2-litrowego celu i kolega

Włącz-Wyłącz zmienia koncepcje.

-Odpalimy, zagrzejemy, przejdziemy na gaz, ściągniemy przewód i szybciej

będzie.

- Ale jeszcze 20 razy i będzie.

- Mówię Wam, zrobimy jak mówię.

"Wódka czyni błyskotliwym" myślę sobie.

10 minut później auto brzęczy na gazie, kolega ściąga przewód, parzy

rękę, wacha pod ciśnieniem tryska po masce silniku, wąż trafia w końcu

do butelki, pięć sekund, pełna.

- No i nie mówiłem, że szybciej będzie.

"Ciekawe czy w razie co, z gaszeniem też by Ci tak szybko poszło".

Prosto w słońce.

Augustów, wylot na Ogrodniki, świt ma ochotę się zacząć.

- Fajna droga.

- Fajna.

- 1.60?

- Nie, no las jest.

- No to 1.40

- Dobra.

- Plus VAT!

Litwo, zobacz jaki ładny motocykl.

Stacja benzynowa, 130 km od granicy.

Tankuję. Płacę. Wychodzę na słońce. Patrzę i oczom nie wierze.

Wracam. Szuwaks w spraju, 2 robocze rękawiczki.

Aaaaa!!!

Nie to nie mogę być ja, uszczypnijcie mnie, mocniej, mocniej !

Albo niech mi ktoś j⁎⁎⁎ie!

Kosmici mnie zamienili !?!

Chodzę ze sprajem dookoła motocykla, psikam i przecieram rękawiczką.

- Może być, wstydu nie będzie.

- No, dumny jestem z Ciebie, to już drugi raz w tym roku umyłeś motocykl.

Miasteczko o poranku.

Wilno jest ciche. Ósma rano, święto, pustki. Siadam w kawiarni na pasażu

Giedymina. Kawa, tosty i kelnerka o oczach większych niż niebo.

Miło i miło. I jasno.

Zaglądam do archikatedry, msza, tłumy z kwiatami.

Z hotelu biorę przewodnik.

Zamek, kościół, kościół, kościół, muzeum KGB, kościół, kościół, kościół.

Specyficzne miasto.

Wjeżdżam na wieżę zamkową i na panoramie miasta wybieram miejsca do

zwiedzania.

Parkuje, gdzieś koło kościoła i nagle zalewa mnie tłum turystów. Niemcy,

Włosi (co tu robią Włosi, za mało mają u siebie kościołów ?).

Kościół, kościół, kościół. Pozwiedzałbym jak Rogal, od fundamentów, ale

nie wziąłem łopatki.

Wsiadam, jadę jak znaki każą i trafiam na kolejny tłum turystów.

Nie wiem po czym, ale wiem że widzę mnóstwo Polaków.

Zaczynam myśleć powoli, bo inaczej o tej porze nie umiem... "co bronisz

Częstochowy i w Ostrej świecisz bramie".

Tak to tutaj, idę zatłoczoną uliczka, tłum turystów jest chichszy niż

gdzie indziej, niektórzy stoją modląc się.

- Chcesz poprosić o coś Boga?

- Nie, on też mnie o nic nie prosi.

Tuż za bramą jak uciąć nożem brzydkie posowieckie miasto.

Wracam, skręcam gdzieś w bok. Cerkiew. O, aż niemożliwe.

Wchodzę, oglądam przedzielone szybą 3 ubrane w fiolet ciała mnichów.

Wychodzę i nie wiem gdzie właściwe byłem, cyrylica kuta w kamiennym

portalu to za trudne.

Przy schodach stoją harcerze z Polski.

- Co to za cerkiew?

- ....

- jak sie nazywa ta cerkiew?

- My z ZHR jesteśmy.

- Widzę, macie tu napisane, pytam jak się nazywa ta cerkiew?

- A to my nie wiemy, druhna drużynowa wie.

- Dzięki, czuwaj.

Drużynową omijam szerokim łukiem.

Zostawia mi to komfort myślenia, że przynajmniej ona nie okazałaby się

debilem. Ale sprawdzić nie mam odwagi.

Wsiadam. System jednokierunkowych ulic rzuca mnie w lewo, prawo, lewo,

prawo, lewo, prawo....

- O zobacz! Kościół, może byśmy go...?

- A w mordę chcesz?

Wracam. Proste jak ccccep. Do dzielnicy biznesowej, na rondzie na A4,

potem chyba 129 i 132.

Rondo. Duże, fajne, mam na nim zrobić cyrkla 270 stopni. Aaa! Czemu ten

dureń wjeżdża jak ja zjeżdżam ? Hampel.

- A w sumie to jakie tu są właściwie przepisy ruchu ?

- A Ty tu przyjechałeś się uczyć czy na wycieczkę ?

- No, w sumie...

Ambicja.

Litwini jeżdżą jakby prawo jazdy robili w armii. Nie wiedza gdzie im sie

pojazd kończy, gdzie im się pas kończy i wszyscy mają się nawzajem w d⁎⁎ie.

Ale to nie powód żeby trochę nie powyprzedzać, nie?

Łycha, na żyletki, hampel, łycha, wejście pod lusterko, łycha.

Niech się Pogoń uczy jak się jeździ w macierzy.

- Fajnie ?

- Stary, za chwilę to Ty im pokażesz nie jak macierz jeździ tylko jak

się widowiskowo rozpierdala.

- No dobra, to teraz już macierz siedzi z tyłu.

Wylot z miasta. Za 500 metrów światła. Zmieniają się na zielone, auta

ruszają a potok z tyłu w którym jestem hamuje. Co jest ?

Auto przede mną staje na wjeździe na zielonym. pasażer wysiada, podnosi

z ulicy chorągiewkę.

"Ty bucu!

Chorągiewkę zgubił, patriota pierdolony!

A w d⁎⁎ę se wsadź ten cały Pekin 2008! I popraw milionem Chińczyków"

Wpycham się przed niego, twardy jest, rusza, ja ruszam, powoli, bo przed

z nim z prawej zatrzymał się chyba jego kumpel, który też rusza.

Zjeżdżam lekko w lewo, tak żeby "kumpel" zasłaniał mnie od prawej, bo

nie wiem czy zielone już się nie skończyło. Dobra, zostają z tyłu.

"J⁎⁎⁎ie się i teraz to zbierajcie chorągiewki do samego Kayunas, debile!

Debile?

A, to sorry to: Czuwaj! "

A4, potem 129, potem 132. Droga prosta jak trzonek od chorągiewki.

A1, A4. Tylko A4 gdzieś znika, jest samo A1 do Kayunas. Zjeżdżam pytam,

nikt nic nie rozumie, nikt nic nie wie, drugi ZHR.

No to w wersji krótkiej:

- W Polszu?

- Sa mnoj!

Proste ?

Jak trzonek....

Po tej stronie Unii.

Pada deszcz, pada bateria w telefonie, pada mi psycha - niewyspany jestem.

Augustów, przestaje padać, słoneczko, 120, lajtowo-czoperowo. Jakiś

debil w Passacie spycha mnie na krawędź wyprzedając z naprzeciwka.

Pewnie łoi na zlot ZHR do Wilna.

W Łomży robię sobie 4-tą w tej podróży fotkę.

Fotoradarem.

Dagixar tribe colors w obiektywie!

Zgłosiłbym się po nią, bo na pewno dobrze wyszedłem, tylko nie wiem

gdzie tu jest posterunek.

Parkuję w Pułtusku i 10 minut później patrzę jak gixer lśni w blasku

piorunów.

- Tato!

- Slucham!

- A to w ogóle miały być jakieś burze dziś?

Wskazówki dla turystów:

1. Jedynka w dół!

2. Mickiewicz wielkim poeta był!

3. Długość trasy Międzylesie - Wilno - Pułtusk wynosi 1001 kilometrów.

4. Litwini jeżdżą jak popierdoleni, ale w 99,9% dość wolno.

5. Sprawdź prognozę pogody, najlepiej na Hawajach, tam jest zawsze fajnie.

6. Nie musisz mieć mapy, zawsze możesz spytać ZHR.

7. Czuwaj !

KJ

Gruba ryba1piorunów

@Man_of_Gx a mnie się podoba. W zeszłym roku miałem dokładnie taką samą wycieczkę, nawet ZHR był.
W pełni zasłużony piorun.

PS. Litwini tylko udają, że nie rozumieją po naszemu. Jak im zależy, to spokojnie z nimi pogadasz.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Wirtuoz

w Bieganie

25piorunów

W końcu nadszedł ten dzień, że mogę się pochwalić moim wynikiem.

A miałem wracać do domu po około 400m, ponieważ bolało mnie lekko kolano.

#chwalesie #bieganie

Kompan0piorunów

Jak nie robisz rozgrzewki przed bieganiem, to takie kłucie w stawach jest normalne (a może to starość?). Miewam od czasu do czasu takie ukłucia losowo w kolanach lub stawach skokowych. Nie są wynikiem urazu czy kontuzji, pojawiają się nieregularnie się na pierwszym lub drugim kilometrze i mijają po kilkuset metrach. Teraz już nie zwracam na nie uwagi.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

94piorunów

#rosja #ciekawostki #wojna

Rosyjski żołnierz, który tuż przed wybuchem wojny poszedł do cywila tak opisał zjawisko "martwych dusz" w armii:

"Martwe dusze" to schemat sięgający czasów armii carskiej. Byli żołnierze będący w cywilu aby dorobić dogadują się z dowódcą, dzielą się z nim żołdem i oficjalnie są wciągani na listę osobową danej jednostki. W jednostce pojawiają się tylko, gdy zjawia się "niezapowiedziana inspekcja". "Niezapowiedziane inspekcje" doskonale znają ten schemat i starają się go wykryć.

Jednostką w której służyłem dowodził Ormianin. Gdy pojawiła się "niezapowiedziana inspekcja" nagle w jednostce było pełno nieznanych nikomu Ormian w rosyjskich mundurach. Inspektorzy głupi nie byli i wykryli przestępstwo. Przed całą jednostką na miejscu spisali raport i wniosek o naganę, wysoką grzywnę i karne wydalenie dowódcy ze służby. Raport i wniosek wysłano z jednostki w trybie pilnym specjalnym samochodem prosto do Moskwy.

Następnego dnia dowódca normalnie przyszedł do jednostki. Bez problemu dosłużył następne kilka lat do emerytury. Ten specjalny samochód i tryb pilny to musiała być forma wymuszenia na dowódcy dużej łapówki.

Do rosyjskiej prokuratury wojskowej co roku żołnierze zgłaszają tysiące spraw korupcji i nadużyć. Wojskowi śledczy bardzo rzadko wykrywają jakiekolwiek przestępstwo i prawie nikogo nie stawiają w stan oskarżenia.

Sum45piorunów

@wstreczyciel Nic nowego, jak w każdej instytucji hierarchicznej. U nas strzelają z nielegalnego granatnika lub się rozbijają radiowozem z nastolatkami, kiedy nie muszą wycinać konfetti.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Kompan

w Hydepark

7piorunów

>bądź polakiem

>wyjadaj gringle z d⁎⁎y ukraińcom

>ukraińcy stawiaja cie na równi z ruskimi

kolejne moralne zwycięstwo

Osobistość15piorunów

Komentarz usunięty

Gruba ryba8piorunów

@BrakMonitora co wpis Amerykanki na Twitterze ma w ogóle wspólnego z tym co tutaj wypisujesz? xD

To jest autentycznie zabawne aż takie wygibasy oglądać.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Tytan

w Hydepark

1piorunów

A moim zdaniem sa dwie opcje:
1. Fsb dorwalo zabilo Prigozyna i za pomoca jego kont wystosowalo odpowiednie konunikaty. Podstawia jego dublera aby Grupa Wagnera pozostawala w ryzach

2 fsb dorwalo rodzine prigozyna postraszyli ze wszystkich zabija nowiczokiem, facet sie zlamal, wydal komunikat ale wlasciwie jest juz trupem.

Pokaż więcej komentarzy (6)