bajerfullZawodowiec
48piorunówNawrocki odebrał Zełeńskiemu Order Orła Białego
Prezydent Nawrocki odebrał Zełeńskiemu Order Orła Białego #polityka #polska #nawrocki #ukraina #zelenski

Dołączył/a:
bajerfullZawodowiec
48piorunówPrezydent Nawrocki odebrał Zełeńskiemu Order Orła Białego #polityka #polska #nawrocki #ukraina #zelenski

Mr.MarsGURU
13piorunówObturacyjny bezdech senny to zaburzenie o istotnym podłożu neurobiologicznym i genetycznym – dowodzą naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu i Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej im. Ludwika Hirszfelda PAN. Do tej pory traktowano go przede wszystkim jako problem wynikający

AryoGURU
248piorunówUkraina idzie na ofensywę — rozważania na temat potencjalnych kierunków ofensywy ukraińskiej oraz dlaczego. Przepisywanie całości na artykuł hejto to byłaby mordęga. Szkoda, że nie ma jakiegoś api do eksportu
https://aryo.blog/index.php/2023/02/04/ukraina-idzie-na-ofensywe-tlumaczenie-atomic-cherry/
#aryocontent #wojna #ukraina #rosja

AryoGURU
31piorunówJakiś pomysł na nazwę domeny i samej strony? aryo.pl (dziękuję @Max150W) jest hmm zbyt narcystyczne. Chciałbym, żeby kojarzyło się jednak wiadomościami, ciekawostkami. Domeny, w jakich udzielałem się
* godotengine
* ukraina
* rosja
* wojna
* muzyka ukraińska
* geopolityka
* geologia
* programowanie w C#
* DevOps
Myślę, że lepiej jakby nazwa była jak u Laguny. On ma PulsLewantu. Nie wstawił tam swojego nicku
W kwestii publikacji wykop, hejto, twitter - nigdzie nie uciekam. Będę postował dalej
@Aryo nazwij Andrzej, ładne polskie imię będzie podkreślać charakter strony ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Aryo aryocontent.pl
AryoGURU
124piorunówIgor Girkin przeprowadził krótką analizę szans rosyjskiej ofensywy od strony Białorusi. O ile jego przemyślenia są ciekawe, to wciąż jest mentalnie typowym homosovieticus, gdzie wierzy zła Polska, chce anektować zachodnią Ukrainę, a przy tym jednocześnie Polska jest w sojuszu z Ukrainą, zbroi ZSU i posyła ochotników do walki z Rosją. Tego nie ogarniesz, ale tak poza tym ciekawy wpis i warto wiedzieć co myśli nasz wróg, więc dodaję tłumaczenie:
"Zryw na zachód".
> Dokonam krótkiej analizy perspektyw rzekomego zamiaru przeprowadzenia przez Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej głębokiej ofensywy z terytorium Białorusi na Wołyń i Galicję (a przynajmniej tylko na Wołyń, bo do Galicji trzeba dotrzeć).
> Zacznijmy od zadań strategicznych, które (teoretycznie) mogłyby zostać osiągnięte w wyniku takiej ofensywy. Są one oczywiste: odcięcie centralnych regionów tzw. Ukrainy, a w konsekwencji ZSU, od dostaw z Polski, z której pochodzi lwia część dostaw broni, sprzętu, amunicji i wszystkiego innego, w tym towarów konsumpcyjnych. Efekt militarny, jeśli się powiedzie, może całkowicie odwrócić losy wojny na naszą korzyść. Jeśli spojrzeć szerzej polityczno-militarne rezultaty takiej inwazji mogą okazać się zupełnie odwrotne od zamierzonych.
> Po prostu sąsiednia Polska (najbardziej agresywnie ze wszystkich bloków NATO odnoszących się do Rosji i najbardziej przygotowana do prowadzenia wojny, bo dysponująca dużą armią lądową, którą buduje w gorączkowym tempie) niespecjalnie ukrywa swoje roszczenia, jeśli nie do "zjednoczenia" tych terenów, historycznie "spornych", to do "protektoratu" nad nimi, to na pewno.
> Z tego powodu należy przewidywać co najmniej wysokie prawdopodobieństwo interwencji wojsk polskich i zaangażowania polskich sił zbrojnych w bezpośrednie działania bojowe przeciwko Siłom Zbrojnym RF na tym froncie. W najlepszym wypadku, wejście polskiego korpusu okupacyjnego, koniecznie i wyraźnie sprzymierzonego z tzw. "Ukrainą", "w celu obrony kresów wschodnich". Co uniemożliwiłoby skuteczne rozwiązanie powyższych zadań zablokowania Kijowa od dostaw wojskowych bez bezpośredniej konfrontacji militarnej z siłami polskimi, podkreślam — skutecznej i zdecydowanej konfrontacji.
> Prawdopodobieństwo polskiej interwencji w Galicji i na Wołyniu w przypadku naszej inwazji na te tereny oceniłbym z grubsza na "3 do 1" na korzyść interwencji. Nie jest faktem, że po tym będziemy mieli "front białoruski", ale takie prawdopodobieństwo też jest bardzo obecne. - Przynajmniej będziemy musieli rozmieścić znaczne siły wzdłuż granicy polsko-białoruskiej, aby ją osłaniać.
> A teraz - "uwaga! pytanie!" - skąd w rosyjskich siłach zbrojnych, nawet lekko "wspartych" przez siły zbrojne Białorusi, wzięłyby się tak ogromne siły? Polska już teraz jest w stanie wystawić 150-200 tys. żołnierzy "armii polowej" "w polu", czyli nie na froncie, a w strefie frontowej). Tylko do ich zablokowania potrzebujemy odpowiedniej liczby naszych wojsk, nie mówimy o rozgromieniu.
> Ale na tym froncie przeciwko nam będą działać nie tylko polskie, ale i "ukraińskie" jednostki, a one są już dobrze "ostrzelane" i mają doświadczenie w pokonywaniu naszych wojsk.
> Załóżmy, że Polacy nie interweniują. To też jest możliwe albo będą się wtrącać, ale nie będą prowadzić działań wojennych, zajmując najbardziej "smaczny" dla nich Lwów na przykład i zatrzymując się na nim.
> W tym przypadku zadanie grupy uderzeniowej Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, formalnie, jest znacznie uproszczone. Teoretycznie 100 tys. żołnierzy i oficerów, liczba zastosowana na froncie i na tyłach jest czysto umowna, jest w stanie stosunkowo szybko zmiażdżyć stawiające im opór 20-30 tys. żołnierzy ZSU i "obrony terytorialnej" i przedostać się w przestrzeń operacyjną, by móc ruszyć dalej, jak to miało miejsce w lutym bieżącego roku.
> Pamiętamy jednak, jak zakończył się taki szybki "marsz na Kijów". Skończyło się, delikatnie mówiąc, źle, na "deeskalacji", a jeśli nie schować się za "tolerancyjnym" językiem, na pośpiesznym i bardzo wrażliwym na straty odwrocie.
> Niepowodzenie "marszu" wynikało przede wszystkim z zasadniczo wadliwej oceny sytuacji operacyjnej i, co za tym idzie, równie wadliwych wniosków i decyzji podjętych na podstawie tej oceny
> Z jakiegoś powodu zakładano, że oddziały te spotkają się z lojalnością ludności albo, co najmniej, neutralnością, natomiast opór ZSU i innych struktur władzy będzie formalny i bierny, co pozwoli grupom uderzeniowym na szybkie posuwanie się naprzód, bez oblężeń i szturmów na miasta i kluczowe punkty oraz bez kierowania znacznych sił do ochrony tyłów i komunikacji.
> Jak wiadomo, wszystko szło w przeciwnym kierunku. W ciągu kilku dni ofensywy nasze wojska zostały zaatakowane od tyłu i z flanki, oddziały uderzeniowe zaczęły działać, na niektórych kierunkach, w okrążeniu, bez zaopatrzenia i wsparcia, a wszystkie "ominięte" miasta były bazami operacyjnymi wojsk przeciwnika. Komunikacja była narażona na silne, i często udane, ataki, a oddziały do jej obrony były skrajnie niewystarczające.
> Załóżmy, że doświadczenia z poprzedniej "deeskalacji" zostały przez nasze dowództwo uwzględnione, tym bardziej że teraz głównodowodzącym całego frontu jest ten sam Surowikin, który "sterował" grupą, która w lutym zaatakowała Kijów, czyli "zebrał już wszystkie grabie" i, teoretycznie, nie powinien już na nie nadepnąć. To oznacza, że po przełamaniu frontu nasze siły powinny albo skoncentrować się na okrążeniu i ustanowieniu pełnej kontroli nad najważniejszymi, z militarnego i politycznego punktu widzenia, punktami regionu, albo przeznaczywszy wystarczające siły na ich blokadę "pędzić do przodu". - Ale ze staranną dbałością o ochronę swoich linii tylnych i łączności z "kontynentem".
> Pierwsze rozwiązanie — wykorzystanie czasu i sił zgrupowania do rzetelnego utrwalenia początkowego sukcesu jest najpewniejszym sposobem, ale całkowicie neguje czynnik zaskoczenia i ogranicza głębokość przebicia do najbliższych dużych ośrodków miejskich. Trzeba by je szturmować mocno i wytrwale, tak jak szturmowali np. Mariupol z wielkimi stratami.
> Co najważniejsze, w tym przypadku nie będzie możliwe głębokie posuwanie się do przodu, ponieważ przeciwnik, po ustaleniu kierunku naszego głównego uderzenia, szybko podciągnie rezerwy i uformuje nową linię frontu. Oznacza to, że zadanie zakłócenia komunikacji Kijowa z Europą nie zostanie rozwiązane, a jedynym rezultatem ofensywy będzie powstanie kolejnego frontu na wrogim terytorium, zachodnia część tzw. "Ukrainy".
> Druga opcja — powtórzenie szybkiego natarcia i ominięcie miast, ale przy użyciu znacznie większych sił w celu zablokowania węzłów oporu i kontroli zajętego terytorium. Jest, ze wszystkich punktów widzenia, korzystniejsza. Bo pozwala "zagarnąć tyle terytorium ile się da", jeśli chodzi o wojska i ich możliwości zaopatrzeniowe. Potem, po skonsolidowaniu frontu zewnętrznego, można powoli "trawić" okrążone grupy i garnizony przeciwnika. Można więc wiele wziąć i otoczyć, a przy okazji odciąć wiele ważnych dla ZSU komunikacji.
> Ale... BĘDZIE TO WYMAGAŁO DUŻEJ ILOŚCI WOJSKA. W tym oddziałów do ochrony tyłów, bo trzeba będzie działać na terenie, gdzie ludność jest dotkliwie wrogo nastawiona do Rosji i wojsk rosyjskich w wyniku wieloletniej propagandy.
> Czy rosyjskie siły zbrojne są w stanie skoncentrować na tym kierunku, daleko od własnych granic, zaznaczam, tyle żołnierzy i sprzętu bojowego, aby zabezpieczyć udany głęboki przełom, a następnie odeprzeć kontrataki wroga i złamać opór okrążonych grup w rozsądnym czasie, jest dla mnie wątpliwe. Wszakże dla tak głębokiej operacji w takich warunkach potrzeba już w pierwszym etapie, z dalszym dostarczaniem posiłków, przynajmniej 200 tysięcy żołnierzy ze wszystkich struktur.
> I to jeszcze nie biorę pod uwagę, zauważonych przez niektórych kolegów, na przykład pana Andrieja Morozowa - "Murza", "skaz" naszej armii, takich jak mizerne wyposażenie w środki łączności dalekiego i krótkiego zasięgu, czynnik niezwykle ważny w wojnie manewrowej, bardzo słabe rozpoznanie przestrzenne i po prostu słabe rozpoznanie lotnicze, brak przewagi powietrznej i mierne współdziałanie wojsk lądowych ze wsparciem lotniczym. I tak dalej, i tak dalej.
> Na koniec nie mogę się powstrzymać od parsknięcia śmiechem, że wykazane wcześniej cechy wyższe naszych generałów nie napawają optymizmem... Prowadzenie oddziałów w wojnie manewrowej wymaga znacznie więcej talentu, profesjonalizmu, energii i elastyczności myślenia niż głupie frontalne ataki w stylu "a la Verdun-1916", praktykowane przez nasze oddziały przez całe lato i część jesieni.
> W ogóle, czy wierzę w możliwość głębokiej operacji ofensywnej na zachodniej Ukrainie z terytorium Białorusi? - Tak! To jest możliwe. Zarówno teoretycznie, jak i nawet praktycznie.
Wierzy w możliwość wykonania takiej operacji, ale czy wierzy w jej sukces? :)))))
Podsumowując ostatnie teksty różnych propagandystów:
* Porównywanie rosyjskich ataków do Verdun, czyli rzeź
* Porównywanie rosyjskich szturmów do Rżewa, czyli rzeź rosyjskiej piechoty
Czekamy na rozwój sytuacji
źródło:

> ludność jest dotkliwie wrogo nastawiona do Rosji i wojsk rosyjskich w wyniku wieloletniej propagandy.
Taaa bo wcale nie chodzi o masowe mordy i ostrzały cywilów.
Ehh, znowu straszenie Polakami.
Ciekawe, czy demobilizator w to wierzy, czy opowiada bajki, żeby nastraszyć swoich co by głupich pomysłów nie mieli.
AryoGURU
89piorunówRosjanie włamali się i grabili dom mieszkanki Oleksandriwki. Ta miała ojca (zginął w 2016 r.) i brata w DNR walczących po stronie Rosjan i przyjechała z obstawą, więc czuje się swobodnie w rozmowach. Niestety nie każdy ma takie możliwości wypędzenia Rosjan z domu

@WolandWspanialy to pierwsze
@bartek555 miała by tylko gówno na działce a wbili by jej w nie patyk to ma takie samo prawo do robienia afery jak gdyby miała tam wille To jej dom i jaki by nie był to włamanie i jej dorobek życiowy
FestungKosmonauta
63piorunówJest mi niezwykle miło poinformować, że dziś w ramach "Akcji Zima" rozpoczęliśmy realizację zakupu dla mundurów zimowych dla ZSU. Zostało zakupionych 25 kompletów zimowych ukraińskiej firmy BARS na kwotę 15 375,00 PLN
Link do zrzutki:
Aktualnie czekamy na potwierdzenie przyjęcia do realizacji zamówienia na kolejne 50 kompletów. Niestety zamówienie jest ratalne z racji, że produkcja i dostawa odbywa się na terenie Ukrainy, a jest problem z materiałem. Owe komplety zimowe przeszły już testy w terenie.
Ogólnoeuropejskim problemem jest dostępność sortów zimowych - wymiotło prawie cały rynek.
Specyfikacja kompletu zimowego:
Zestaw uszyty jest z materiału typu MEMBRANA i ocieplony jest watą poliestrową. Materiał membranowy posiada właściwość, że wilgoć przenika tylko w jedną stronę (na zewnątrz) i zawsze czujesz się sucho i ciepło. Chroni przed mrozem do -25°C.
- bardzo ciepły,
- odporny na wiatr i niskie temperatury,
- nie szeleści i idealnie nadający się na zasiadki,
- nieprzemakalny materiał przyjemny w dotyku,
- dodatkowe ocieplenie polarem kołnierza i pleców,
- kaptur ocieplony polarem, regulowany z zamkiem błyskawicznym i możliwością odpinania,
- przeciwwiatrowa osłona zamku błyskawicznego,
- wygodne spodnie ogrodniczki posiadające gumkę i regulowane szelki,
- spodnie na szelkach posiadają wysoki stan przez co dbają o ocieplenie kręgosłupa oraz brzucha,
- mała waga zestawu ułatwiająca poruszanie się (1,9-2,5 kg w zależności od rozmiaru),
- 10 kieszeni + markowa saszetka na telefon lub dokumenty.

@krash żywność zawsze się przyda, aktualnie rozwozimy ją po Donbasie
@Festung napisałem priv
AryoGURU
102piorunówRosyjska propaganda powoli obniża oczekiwania przeciętnego zjadacza rosyjskiego chleba. Zeszli z poziomu "w 3 dni na Kijów" do poziomu "zajmijmy, chociaż Bachmut i nie utraćmy Chersoń"

Lepiej by bylo: no i moze stracilismy wszystko co zdobylismy na Ukrainie, ale przynajmniej putin zdechl.
@Xeyo No to już w ogóle byłoby super :slightly_smiling_face:
FestungKosmonauta
81piorunówJak powiedziałem tak zrobiłem - pojechałem i dostarczyłem...
Jednak teraz po dojściu do siebie czas na krótki, a nawet średnio długie podsumowanie. Na wstępnie chciałbym przeprosić za brak naszywek, ale 47 już rozrosła się do siły brygady i powoli pakuje się na front - obiecano je dostarczyć na początku listopada, kiedy Seweryn od nas będzie tam jechał. Tak samo z laurką dla Mirasów i innych ludzi, którzy patronowali i wspierali całą wyprawę. Przywiozłem jednak coś na otarcie łez dla Mirasów, którzy wpłacili najwięcej (tutaj proszę na priv z potwierdzeniem)
Ów wyjazd to tak naprawdę miesiąc planowania i załatwiania dokumentów oraz koordynowania ludzi wraz z transportem. Ten mini reportaż podzielę na kilka części.
Preludium
Praktycznie cały wrzesień i aż do dnia wyjazdu załatwiałem pomoc humanitarną dla ludzi z wyzwolonych terenów, co między innymi poskutkowało szybki przyjazdem Szkotów - trasę Szkocja - Wrocław zrobili w trochę ponad dobę. Następnie moja mama była codziennie przytłaczana paczkami ze sprzętem wojskowym, począwszy od skarpet poprzez śpiwory, a na quadzie i dronach kończąc. Dom wyglądał jak magazyn wojskowy - trzymałbym to u siebie, ale mój developer leci w kulki i pomieszkuję u znajomych :slightly_smiling_face:
Czwartek
Pakowanie i oczekiwanie na przyjazd chłopaków (3 busy), aby zapakować pomoc humanitarną i wojskową. Trwało to do drugiej w nocy, ponieważ busy trzeba zapakować tak, aby żadna możliwa wolna przestrzeń nie pozostała niewykorzystana.
Piątek
Pobudka o 5:30, a następnie dopakowanie się i sprawdzenie wszystkiego, aby o niczym nie zapomnieć. O 9 rano ruszyliśmy na Wschód. Nie obyło się jednak bez komplikacji, ponieważ A4 jak zwykle albo zakorkowana, albo wypadki i roboty budowlane. Straciliśmy na samej A4 ponad 3 godziny, co nie było ciekawym doświadczeniem, ponieważ w Tarnowie mieliśmy odebrać przyczepkę medyczną, a następnie udać się do agencji celnej, aby odprawić quada, 10 dronów i przyczepkę medyczną. Do agencji udało się dotrzeć dwóm busom o 15:45 (zamknięcie Urzędu Celnego ma miejsce o 16:00) i bez problemu odprawić się. Niestety bus z quadem na przyczepie dojechał o 16:07 przez co musiał czekać do 9 rano w sobotę. Jak widać sytuacja zaczęła komplikować, a było to jedynie preludium do dalszych problemów, które na nas czekały. Ekipa (Papajwagen) z quadem została w Polsce, a nam udało się szybko przekroczyć granicę w Korczowej (zwykle trwa to od godziny do czterech - jedni strażnicy graniczni respektują zielony korytarz dla humanitarki, a inni to zlewają). Nam po prostu udało się ogarnąć w 30 minutach, bo po prostu nie było ruchu. Już po stronie ukraińskiej zjechaliśmy na pierwszą lepszą stację benzynową i wymieniliśmy karty sim. Po tej procedurze ruszyliśmy do Kiwerc nad Łuckiem, gdzie czekał na nas ksiądz Krzysztof, u którego się zawsze zatrzymujemy na nocleg przed dalszym skokiem w głąb Ukrainy. U księdza mieliśmy czekać na przyjazd ekipy z quadem. Na miejsce dojechaliśmy około 23 i po przywitaniu przez paru pijanych mużyków z prośbą o podwózkę poszliśmy spać. Po drodze mieliśmy ZALEDWIE 2 kontrole na blockpostach, co bardzo na rozczarowało, ponieważ lubimy czasem sobie pogadać z żołnierzami.
Sobota
o 6 rano pożegnał nas kolega z konwoju, ponieważ stwierdził, że nie ma sensu czekać na ekipę od quada, ponieważ on musi jechać do swojego celu, aby jak najszybciej ogarnąć dostawę do Połtawy - jakieś 770 km w jedną stronę. Na miejscu pozostał mój bus z towarzyszami. Po śniadaniu u księdza postanowiliśmy udać się na spacer do mieścinie (typowe kresowe miasteczko z przedwojennymi polskimi akcentami (trylinka i część budynków), rozpadającym się monumentalizmem socjalizmu i przyjemnym dla oka ukraińskim nieładem. Wiedząc, że spotkanie z 47 w sobotę ma znikome szanse w sobotę, przełożyłem je na niedzielę. Udaliśmy się również na lokalny cmentarz, gdzie niestety Aleja Sławy rozrosła się od naszego ostatniej wizyty od 5 do około 30 grobów. Regularnie podpytywaliśmy się chłopaków gdzie są i czy już przekroczyli granicę. Dowiedzieliśmy się, że z Korczowej cofnęli ich na Budomierz i będą czekać. Z nudów udaliśmy się na mszę katolicką po ukraińsku prowadzoną przez księdza Krzysztofa, gdzie ku naszemu zdumieniu ksiądz modlił się w naszej intencji i wszystkich tych, którzy pomogli przy transporcie. O 17:00 dowiedzieliśmy się, że mamy jechać na Kijów, ponieważ nie zapowiada się na szybkie przekroczenie granicy. Tak też zrobiliśmy i około 23 dojechaliśmy do Boryspila, gdzie czekał nas nas Piotr (prezes fundacji), który od ponad miesiąca działa na terenie całej Ukrainy z pomocą humanitarną i Maksym (mąż jednej z Ukrainek, które na wiosce otoczyłem opieką). Posiedzieliśmy i pogadaliśmy, aż w pewnym momencie dojechał do nas Krzysiek z transportu do Połtawy. Poszliśmy spać po 2 w nocy.
Niedziela
Pobudka około 6, szybkie śniadanie i przebijanie się przez Kijów do magazynu - to naprawdę potężne miasto - rozpoczęły się pierwsze alarmy lotnicze i w głowach zaczęła panować niepewność. Maksymowi zostawiłem paczki z rzeczami na zimę dla jego szwagra Victora, który służy w 47 - w tym momencie przebywał poza jednostką macierzystą w zupełnie innej części Ukrainy. Dojechał do nas Kuba z quadem i rozpoczęło się rozładowywanie busów z pomocy humanitarnej, którą Piotr ma na dniach rozwozić wokół Lymania i Izium. Trwało to ponad 2 godziny - wyszło tego trochę ponad tona. Po rozładowaniu pojechaliśmy w rejon Hostomela, gdzie mieliśmy umówione spotkanie z 47, aby przekazać im drony, quada, przyczepkę i inne rzeczy na zimę. 10 minut przed dotarciem na miejsce dostałem info z jednostki, że rozpoczął się kolejny atak lotniczy i nas nie wpuszczą, aż do jego zakończenia. Czekaliśmy pod jednostką ponad godzinę. Gdy już nas wpuszczono rozpakowaliśmy się, podpisaliśmy dokumenty, pożartowaliśmy i porobiliśmy fotki, ale nie mogliśmy długo w 47 zabawić, ponieważ pułk stał się brygadą i zaczynał szykować się do wyjazdu na front. Fajnie było zobaczyć wiele znajomych twarzy, które od lutego stały mi się bliskie, ale niestety trzeba było jechać dalej. Chłopaki z dwóch pozostałych busów pojechali do Polski, a my z Sewerynem i Pawłem odbiliśmy na południe, aby odwiedzić Ludmiłę Seweryna w Wasylkowie i skierować się do Chmielnickiego i Tarnopola. W Chmielnickim mieliśmy towar dla chłopaków od @Aryo służących w 8. Pułku Sił Specjalnych. Niestety odległość i drogi klasy C sprawiły, że do Chmielnickiego dotarliśmy około 22 i spotkanie należało przełożyć na niedzielę rano, ponieważ na jednostkę nikt nas by nie wpuścił. Noclegiem ugościły nas polskie i ukraińskie zakonnice.
Poniedziałek
O 8 rano zameldowaliśmy się po koszarami 8 i zostaliśmy miło przyjęci przez chłopaków, których "robotę" mogliście nieraz podziwiać na filmikach. Zrozumieli, że drona póki co nie dostaną i muszą poczekać, ale byli za to bardzo zaskoczeni ilością i jakością sprzętu, który im dostarczyliśmy ze zrzutki. Pośmieszkowaliśmy, podpisaliśmy dokumenty i umówiliśmy się na kolejne spotkanie - na początku listopada. W chwili wyjazdu rozpoczął się kolejny atak lotniczy i po raz pierwszy miałem okazję usłyszeć bzyczenie tego irańskiego gówna. Ile fabryka dała pojechaliśmy do Tarnopola, gdzie mieliśmy przekazać prezent ufundowany przez naszego znajomego małemu Serhijowi, którego ojciec poległ, a zdjęcie przedstawiające go stojącego przed trumną pewnie znacie. Radość dziecka była wzruszająca. Zostaliśmy wycałowani przez jego babcię i mamę. W Tarnopolu powysyłaliśmy jeszcze paczki do Dnipro i w chwili wyjazdu znów rozpoczął się alarm lotniczy i praca ukraińskiej plotki. Skierowaliśmy ku granicy, ale droga wlekła się nieziemsko ponieważ na wschód i zachód toczyły się kolumny ZSU - a to na szkolenie, a to ze szkolenia co powodowało blokowanie dróg. Postanowiliśmy zahaczyć o Lwów, aby zrobić zakupy pod postacią koszulek, ale rozczarowaliśmy się na miejscu, bo wszystko było zamknięte z racji ataku lotniczego. Na granicę dotoczyliśmy się o 18 i po godzinie byliśmy w Polsce. Do domu dojechałem o 23 i padłem na łóżko.
W sumie to w ciągu czterech dni zrobiliśmy około 3 tysięcy kilometrów i spaliśmy po 4 godzin dziennie. Jednak udało się dowieźć prawie wszystkie rzeczy ze zbiórki plus około tonę pomocy humanitarnej. Matrice 30T być może wyruszy w następnym transporcie.
Może zapomniałem dodać wiele rzeczy z wyjazdu pod postacią niuansów i detali z wyjazdu, ale głównie skupiałem się na drodze i bezpiecznym dotarciu konwoju z punktu A do B i rozwiezieniu rzeczy. Jeśli macie jakieś pytania walcie śmiało.
Na zdjęciu część ekipy UA Future, pop wojskowy i Wołodymr z zakonu rycerzy św. Jana Pawła II, który bez zająknięcia wiózł quada.
Dziękuję wszystkim za wpłaty na zrzutki, bo bez Was wielu rzeczy nie udałoby się zebrać. Zachęcam do wsparcia Akcji Zima - pierwszy transport w jej ramach wyruszy już 5 listopada.

@lubieplackijohn No że on jest trollem podobno
@lubieplackijohn podobno to Smacznyy jest trollem a @Aryo robi za⁎⁎⁎⁎sta robotę i dokłada liczne cegły do pokonania barbarii ze wschodu. Dodatkowo rzetelnie informując o sytuacji na froncie Tomków w kraju. No ale tak słyszałem, podobno.
AryoGURU
152piorunówNie będzie postów Mobilizera. Igor Girkin postanowił zostać gruzem 200. Podobno dostał pozwolenie na dołączenie do jednego z batalionów ochotniczych gdzie będzie zastępcą dowódcy
Miejmy nadzieję, że skończy marnie. Zasługuje na to co robił w 2014 r. na Krymie i w Donbasie
PS. Ukraińcy chyba skończyli z pauzą operacyjną pod Svatowe i Chersoniem dzisiaj. Nie chcę zapeszyć, ale wiadomości są entuzjastyczne. Zobaczymy wieczorem, bo od kilku dni jestem z dala od normalnego internetu i ciężko jest śledzić temat porządnie i postować coś sensownego na hejto i Twitterze

@Neto Nie samym ogórkinem człowiek żyje
Nagroda za jego glowe to juz $50.000 Ciekawe kto sie skusi? :smiley:
AryoGURU
88piorunówDenys Anatolijowycz Szmyhal, ukr. Денис Анатолійович Шмигаль – ukraiński polityk, urzędnik, ekonomista i menedżer, od 2020 premier Ukrainy na swoim kanale Telegram:
> Rosyjscy terroryści masowo ostrzeliwują dziś ukraińskie miasta. Atakowana jest infrastruktura cywilna i krytyczna.
>
> Wśród pierwszych celów znalazły się place zabaw dla dzieci, muzea i placówki edukacyjne. Niestety, ludzie zginęli.
>
> Na godzinę 11:00 (czasu Kijowskiego) uszkodzonych zostało 11 ważnych obiektów infrastruktury w 8 regionach i mieście Kijów. Teraz niektóre regiony są pozbawione prądu. Musimy być przygotowani na czasowe przerwy w dostawie energii elektrycznej, wody i komunikacji.
>
> Głównym celem tych zbrodniarzy wojennych jest sianie paniki, straszenie, pozostawienie Ukraińców bez światła i ciepła. Wszystkie służby pracują na miejscu, szybko odbudowujemy naszą infrastrukturę. Zrobimy wszystko, aby jak najszybciej przywrócić wszystkie obiekty.
>
> Dziękujemy naszym ratownikom i medykom, którzy teraz ratują życie w epicentrach ostrzału. Dziękujemy naszym energetykom, którzy przywracają dostawy prądu do ostrzelanych miast.
>
> Utrzymajmy szyk! Naszym obrońcom i systemowi obrony powietrznej udało się zestrzelić ponad 40 rakiet z 70. Wiedzieliśmy z kim mamy do czynienia i dlatego tak ważne jest zapewnienie sobie zwycięstwa. Zostańcie w schronach. Chwała Ukrainie!
>
https://zrzutka.pl/88d5ug - zrzutka na ubrania zimowe dla ukraińskich żołnierzy
https://buycoffee.to/_234_2S - kawusia dla Aryo

@qrak najlepszym co mają. Wszystko inne niesprawne od 30 lat, albo rozkradzione.
W warunkach wosjkowych nic nie warte, ale do mordowania niewinnych cywili i innych ataków terrorystycznych się nada :japanese_goblin:
@Aryo Je**ne kacapy nie wygraja. Tych ludzi sie nie da zlamac:
https://nitter.it/Lyla_lilas/status/1579396653630763009
AryoGURU
60piorunówRosyjski prorosyjski kanał "Zapiski Veterana" (245 tys obserwujących) potwierdza, że Liman jest okrążony i jednocześnie rozpacza nad słabym dowodzeniem w rosyjskiej armii
"Wczoraj prezydent Rosji musiał się usprawiedliwiać przed narodem za idiotyzm, niekompetencję i pragnienie przysłużyć się spełniając plan, komisarzy wojskowych i osób odpowiedzialnych za pobór. Zmobilizowali kogo się dało, żeby złapać. Byle tylko wypełnić plan. Ludzie w moim wieku, którzy walczyli podczas drugiej wojny czeczeńskiej, piszą do mnie i mówią, że nie dostali wezwania, ale mój sąsiad, mężczyzna z III grupą inwalidzką, ma. Jak to możliwe? Chcę powiedzieć tym, którzy są odpowiedzialni za powołania, że nie są idiotami, to prawdziwi psujowie i sabotażyści. Którym 80 lat temu daliby "szafot". Rejestrując obywateli niezdolnych do służby wojskowej, popełniacie dwa poważne przestępstwa — siejecie wewnętrzny zamęt w czasie wojny i wysyłacie na front niepełnosprawnych żołnierzy. W pierwszym przypadku krewni tych, którzy nie nadają się do służby wojskowej, naturalnie oburzą się i bujają łodzią*, a w drugim przypadku szkodzicie armii, dostarczając jej personel poniżej normy, co naturalnie wpłynie na gotowość bojową.
Liman jest okrążony. Na froncie charkowskim, po porażce, nie wyciągnięto żadnych wniosków. Pod Limanem wróg znów nie szedł na frontalne umocnienia. Ominął miasto i po prostu je otoczył (niespodziewane prawada?). Najwyższy (Putin) powinien osobiście zwrócić uwagę na kompetencje dowództwa na tym odcinku frontu. Druga porażka w ciągu miesiąca w tym samym rejonie."

Car dobry, ale doradcy źli @kepakpl
Ja tam sie modle o to, aby Putler i Szojgu dalej kierowali ta specjalna operacja :slightly_smiling_face:
AryoGURU
79piorunówRosyjski propagandysta Wargonzo 40 minut temu informował, że Ukraińcom udało się przełamać i zrobić okrążenie między Drobyszewe, a Limanem.
":zap:️ Pilne:zap:️ Ukraińskie siły zbrojne przebiły się w rejonie Stawek i odcinają Drobiszewo:zap:️
Z terenu pilnie docierają informacje, że neonazistom udało się przebić natrasę Torske-Drobyszewo w okolicach Stavkowe, tym samym skutecznie odcinając Bars-13 ("Rosyjski Legion") od głównej trasy. Czeka nas ciężka walka. Nasi bohaterowie walczą i robią wszystko, by utrzymać swoje pozycje i nie pozwolić wrogowi zdobyć przyczółka. Sytuacja jest niezwykle trudna."
To dobre dopełnienie raportu Rybara
https://www.hejto.pl/artykul/sytuacja-rosyjskich-wojsk-pod-liman-jest-lekko-mowiac-zla
Mapka i przerywane niebieskie linie to przypuszczalne kierunki ukraińskich ataków wg. raportu Rybara i WarGonzo
screen dla archiwum: https://i.imgur.com/qUbZgus.png

czyli kocioł się zamyka czy to już będzie po jak ich odetną?
@Aryo Śpij słodko aniołku- kocioł domknięty :heart_eyes: