Powinien siedzieć w pierdlu za sprawstwo kierownicze przy podżeganiu do morderstwa Pawła Adamowicza, z czym de facto zgodził się sam Duda, wymuszając jego odsunięcie. Oczywiście, tak jak w przypadku "dziadka z Wehrmachtu", za chwilę go Partia przywróciła.
Napluć takiemu na ryj to za mało.