@Mikel nie zgadzam sie z kilkoma Twoimi tezami, ale nie robmy tu gownoburzy 😉 Napisze lepiej z czym sie zgadzam, bo dobry temat poruszyles:
> Panowanie nad impulsami to nie jest coś co się rozwija z wiekiem tylko coś co powinno się wynieść z domu. Tak samo jak rozsądek i świadomość potencjalnego ryzyka.
Ja bym to nazwal swiadomoscia zagrozen i ich skutkow. To trudny temat, imo wielu rodzicow olewa to albo nie jest w stanie mu podolac.
Druga linia obrony jest szkola. Malym dzieciakom sie tlumaczy, zeby rozgladaly sie przed przejsciem przez pasy i nie gadaly z nieznajomymi. Czy to dziala? Nie wiem, ja faktycznie sie rozgladalem. Male dzieci sa bardziej podatne na "wypelnianie rozkazow"
Pozniej z wiekiem wchodzi temat uzywek, seksu i innych niebezpiecznych zachowan. A szkoly tlumacza to tak samo jak 6 latkowi. O ile w ogole cos tlumacza. To nie dziala. Lekcja o metodach zabezpieczania sie nie sprawi, ze uczniowie sobie uswiadomia, ze to zagrozenie tez ich dotyczy. Do tego potrzeba autorytetu, troche retoryki. Facetka z biolki, pracujaca za najnizsza krajowa probuje. Moze niektorym sie udaje...
Na szkoleniu w sluzbach mundurowych czasem pokazuja filmiki gore faceta rozjechanego przez czolg, wysadzonego granatem itp. To imo dziala na swiadomosc. No ale nie jest to uniwersalna metoda
Edit. tu ogolnie zakladam, ze czlowiek swiadomy konsekwencji powinien byc w stanie opanowac impulsy. Pomijajac stan paniki i inne ekstremalne sytuacje