Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

fyttt6Inspirator

Dołączył/a:

  • 11 wpisów
  • 569 komentarzy
  • 0 obserwujących

Inspirator

w Hydepark

19piorunów

Tabsy i ich efekty - życie z depresją oraz nerwicą lękową.

*nie zagłębiam się czasem w szczegóły, aby chronić swoją prywatność. Nie jestem pisarzem, więc będzie może nieco chaotycznie, z pominięciem wielu kwestii, ale nie chcę zanudzać.

Złe początki złego.
_[skocz do następnego rozdziału jeśli kontekst Cię nie interesuje]_

To co opiszę w tym rozdziale, zrozumiałem dopiero w ostatnich latach. Przeżycia które opiszę były wtedy dla mnie nie tyle „normalne”, co nie łączyłem ich z żadną przypadłością. Pojawiały mi się myśli, że może jakieś stany depresyjne mam, albo że mam niską tolerancję na stres (w istocie tak jest), ale to wszystko. Dopiero z perspektywy czasu, wiem, że zaczęło się dosyć wcześnie tj. w w okresie dorastania, prawdopodobnie końcówka liceum i początek studiów. Wahania nastroju (często z niewiadomego powodu), które z błachego powodu powodowały nawet myśli samobójcze, czarna rozpacz bo czekam od kilku godzin na kontakt od dziewczyny… po czym uspokojenie, marazm. Niczym reset komputera, wracałem do względnego balansu, prawie jak po medytacji z Dalaj Lamą. Bardzo lubiłem ten stan, bo mogłem działać, choć na relatywnie niskich obrotach, jednocześnie miałem w sobie zdrową „wyjebkę”. Czułem się spokojny, czułem się jak prawdziwy praktyk stoicyzmu.

Te myśli samobójcze szczególnie towarzyszyły mi w okresie dojrzewania i na studiach. Tylko raz było na tyle źle, że przestudiowałem materiały w internecie o sposobach na „dobre” samobóje (ah ten internet circa 2000 rok) że po celowo nieprzespanej nocy, wykończony wziąłem dodatkowo tabletki ziołowe (:D) na wspomaganie snu, zszedłem do garażu i uruchomiłem auto. Po 15 minutach, nie mogąc zasnąć i będąc z własnymi myślami, otrzeźwiałem, że przecież ktoś tu będzie musiał w końcu wejść i od razu padnie po paru wdechach. To była jedyna próba „samobója”. Nawet trochę ciężko mi nazwać to próbą 😉

W okolicach studiów zaczęły się u mnie rozwijać „nadprogramowe” lęki. Zwykły egzamin powodował u mnie takie natężenie emocji jakbym zaraz miał lądować na plaży Omaha. W nocy przed egzaminem nie spałem, byłem sparaliżowany, ciśnienie gigantyczne itd. Im lepiej byłem przygotowany, tym bardziej się stresowałem. Jak niewiele umiałem, to z góry pojawiała mi się „wyjebka”. I to był spory problem, bo skoro dobrze się czuję wtedy kiedy mam wyjebkę, a wyjebka jest tylko wtedy jak nie umiem… Egzamin na 11, pojawiałem się na uczelni o 6. Dopiero wtedy lęki oraz chęć zaliczenia powodowały dużą dozę skupienia (coś z czym miałem problem wcześniej) i miałem kilka godzin nauki.

Imperium upada.

Pierwsza bomba atomowa (Hiroshima) spadła na mnie na początku kariery zawodowej, gdy rozsypał się mój związek z prawdopodobnie miłością mojego życia. Nawet nie opiszę Wam tego dobrze, ale byłem w takim stanie psychicznym, że do teraz jest kilka sytuacji które nie wiem czy miały miejsce czy tylko w mojej głowie zaszły (!!!) Minęło wiele lat zanim się z tym jako-tako pogodziłem, ale więcej nie chcę o tym pisać, bo nadal czuję ból. Druga bomba atomowa (Nagasaki) spadła na mnie w pracy. Śmieszne, bo przecież moje pierwsze lata w tej bardzo fajnej firmie przebiegały dosyć dobrze (mimo sytuacji które powodowały u mnie palpitacje 😉 Doczłapałem się nawet stanowiska managerskiego z fantastycznym zespołem, a następnie po zaledwie kilku latach kolejny awans na managera „średniego” (kontrowersyjne stwierdzenie) szczebla, ale z zespołem i managerem, który spowodował lawinę. Jak tu być managerem gdy struktura ogranicza decyzyjność, przy jednoczesnych oczekiwaniach że „dowieziesz”. Mój dyrektor dobry człowiek, ale w komunikacji bardzo szorstki, czasem z dnia na dzień wymagał przygotowania podsumowań na specjalne spotkania. Zespół przejęty na miesiąc przed pandemią i całkowitą pracą z biura, więc żadnych głębszych relacji nie stworzyłem, a co więcej mój brak umiejętności czytania ludzi, oraz ich reakcji na odległość spowodowało, że przez 2 lata żyłem w ciągłym stresie. Pomijam już to, że trafiły mi się dwa gagatki które latały dwa szczeble wyżej za każdym razem gdy im się coś nie podobało. Managerowie dawali mi wsparcie, ale funkcjonowanie w ciągłym napięciu co nowego zaraz się odjebie, nie służyło mi. I pewnego dnia, siedzę sobie na podłodze w mieszkaniu, oglądam YouTube, jest piątek wieczór, a ja mam totalną pikawę w klatce piersiowej i nie wiem jak sobie z nią poradzić. Stan paniki, stan totalnego pomieszania - myślę „przecież nic się nie dzieje, przecież już weekend, czas odpocząć, wszystko ok”. Bańka w końcu prysła i wiedziałem, że zadziało się coś złego, wiedziałem, że muszę zobaczyć lekarza… oczywiście zacząłem od neurologa 😉

Neurolog jakieś tam badania porobił, okazało się że w spoczynku mam ciśnienie 160/110, powiedziałem o częstych migrenach i bólach głowy od ciśnienia, dostałem tabletki na migreny i tekst „pójdzie Pan do psychiatry”.

To był ten moment, w którym zacząłem mocno się zastanawiać nad swoim zdrowiem, również psychicznym. Symptomy takie jak częsta pikawa w klatce piersiowej, nieprzerwany stres przeplatany stanami depresyjnymi, bóle głowy które średnio raz na tydzień wyłączały mnie z dnia, tendencje ucieczkowe, regularne wybudzanie o 5 nad ranem, no i przecież rzecz najważniejsza - potwornie obniżone libido 😉

Leczenie czas zacząć, czyli psychiatra, psycholog i tabletki dla pojebów.

Jak dziecko we mgle zacząłem się zastanawiać jak sobie pomóc. Zacząłem od psychologa, a na początku pandemii w grę wchodziło tylko spotkanie wirtualne. Po godzinnym spotkaniu byłem w lekkim szoku jak bardzo niezainteresowana była pani prowadząca spotkanie, po czym od razu skierowała mnie na tabletki. Nawet nie zaproponowała drugiego spotkania itd. Drugie spotkanie z inną psycholog było równie owocne - kompletny brak zainteresowania. Pomyślałem - j⁎⁎ać tych „specjalistów”, idę do psychiatry. A wierzcie mi, to był ogromny krok, bałem się tabletek.

Nie wiedząc gdzie iść i jak to wygląda, wybrałem psychiatrę z dobrymi ocenami niedaleko miejsca zamieszkania. Po krótkim 5-10 minutowym wywiadzie, gdzie głównie ja mówiłem jak się czuję, dostałem Trittico CR („pan się wyśpi, uspokoi, i libido wróci”). Wbrew tego co mi mówiono i czego oczekiwałem już po pierwszej lub drugiej nocy i przyjęciu 25mg wstałem rano z drągiem i przede wszystkim życie było w innych kolorach. Moje obawy, że będę innym człowiekiem po przyjęciu tabletek dla pojebów zupełnie się nie sprawdziły. Popatrzyłem na siebie w lustrze - „ten sam człowiek” pomyślałem. Co więcej… przyszła do mnie przerażająca myśl: „To tak się czuje zdrowy człowiek? Tak normalnie?” I to uświadomienie, że żyłem okropny sposób przez ostatnie ~15 lat, a ostatnie lata wręcz równia pochyła.

Niestety Trittico CR po 2 miesiącach „przestało działać”, spróbowaliśmy Trittico XR. Przez 5 miesięcy było dobrze, ale zwiększane dawki dawały coraz więcej efektów ubocznych (np. senność w trakcie dnia) a coraz mniej korzyści. Trittico odrzuciliśmy i zaczęliśmy spokojnie… tj od Agomelatyny. Z której jestem zadowolony i nadal korzystam. Lek pierwszego rzutu tj. z tego co mi powiedziano często przepisywany osobom relatywnie zdrowym ale z „lekkim” snem - oczywiście dramatycznie upraszczam. Agomelatyna jest miła ( i nie dawała żadnych efektów ubocznych), ale niestety niewystarczająca. Czułem że kręcę się w koło, a dodatkowo zacząłem zwracać uwagę na to że w zasadzie lekarz po prostu strzela i próbuje.

U innego psychiatry przepisano mi Bupropion po 5-10 minutowym wywiadzie. Tym razem musiałem poczekać na efekty 3 tygodnie. I tylko się poirytowałem, ponieważ (ponoć nie jest to standardowa reakcja!) zwiększyła mi się senność, nie odczuwałem żadnej poprawy jeśli chodzi o nastrój, a dodatkowo moje libido sięgnęło absolutnego dna.

Zacząłem czuć pewnego rodzaju desperację, bo już wiedziałem jak się czuje zdrowa osoba i wiedziałem że tabletki mogą pomóc… Do trzech razy sztuka. Poszedłem do psychiatry dosyć młodego, być może nawet młodszego ode mnie (no zabrzmiało to jakbym był młodziakiem!) i tu po raz pierwszy poczułem różnicę w jakości lekarza. Wywiad trwał 40 minut, nie tylko mówiłem, ale pytania jakie mi zadawał psychiatra były bardzo przenikliwe, w punkt i doskonale pomagały mi wyrazić swój stan. Dodatkowo empatia z drugiej strony (nawet jak wyuczona) i jasne komunikaty jak widzi moją terapię, jakie będą wyzwania i czego się spodziewać spowodowały że się trochę uspokoiłem. Podtrzymał Agomelatynę, ale w pierwszym okresie leczenia dołączył Tianesal, który może być pomocny w przypadkach wieloletniego uporczywego stresu. Nie dawał żadnych efektów ubocznych i po wielu miesiącach mogłem odstawić czując poprawę w moich reakcjach na stres - mój system się zresetował i mózg i organizm zaczął bardziej prawidłowo interpretować i reagować na bodźce. Dostałem też pół roku temu Mozarin, który okazało się pozytywnie zaczął wpływać na stany lękowe. Spowodował że mam bardziej „normalne podejście” do życia. Nie jest to jeszcze to czego oczekuję, i mamy w zanadrzu jeszcze jedno rozwiązanie ale to dopiero za dwa miesiące, w trakcie których również będę odstawiał Agomelatynę.

Efekty uboczne

Jeśli chodzi o efekty uboczne terapii, w zasadzie większość tabletek miała niewielkie minusy (głównie senność w trakcie dnia przy większych dawkach - aby była jasność dla tych którzy nie mają nic wspólnego z takimi tabletkami - ta senność jest taka, że jak pracujesz z domu, to w końcu nie dasz sobie rady i Twoja drzemka w trakcie dnia będzie trwała 3 godziny np. , więc nie można zignorować tego efektu).

Trittico XR: gdy testowałem większe dawki, powodował u mnie brak skupienia, „pustkę” w głowie (np. brałem książkę i nie mogłem przebrnąć jednej strony!). Efekt nieprzyjemny.
Trittico CR: większa dawka powodowała u mnie senność w trakcie dnia.
Bupropion: działał na mnie najgorzej - spowodował prawie całkowity zanik libido, przesadzony spokój (w zasadzie marazm), brak energii itd. Nie było też pozytywnych efektów więc szybko odpuściłem ten lek.
Agomelatyna - wspomaga sen, brak efektów ubocznych
Tianesal - brak efektów ubocznych - uregulował reakcje na stres.
Mozarin - brak efektów ubocznych, dobre efekty terapeutyczne, jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że polepszyło mi się trochę libido (aczkolwiek bez szału), i mogę znacznie przedłużyć stosunek (ale bez problemu z osiągnięciem orgazmu, co ponoć czasem niektórzy pacjenci zgłaszają gdy się leczą psychiatrycznie..)

O przygodach z psychologami mógłbym poopowiadać, ale i tak już przesadziłem z długością tego tekstu… dość powiedzieć, że w końcu jestem na terapii z psychologiem z którym znalazłem wspólny język i wsparcie którego potrzebuję.

Przede mną długa droga (dlatego zapodam sobie Krejzi Froga), ale jest światełko w tunelu - mam tylko nadzieję, że to nie pociąg towarowy.

#psychologia #psychiatria #depresja #medycyna #ciekawostki

Autorytet0piorunów

Bardzo ciekawy tekst, pisz więcej. Mnie też zapewne czekają tabletki.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Inspirator

w Wojna wna Ukrainie

39piorunów

Jakiś miły człowiek prowadzi spis ataków na rafinerie na bagnie. Poniżej link do google docs z listą, komentarzami, źródłami itd.

https://docs.google.com/spreadsheets/d/1NfYoI5Qv2XO0I9wDOoJTqe8Y6PRIgESAm3MLQKFUFWA/edit?gid=0#gid=0

#wojna #rosja #ukraina #russiahateclub #drony #geopolityka

GURU3piorunów

@fyttt6 Ale coś chronologia się zacięła w połowie 2024

Inspirator

w Wiadomości Świat

11piorunów

"Armenia pogłębia swoje relacje ze Stanami Zjednoczonym. Ormiański minister i amerykański sekretarz stanu podpisali w Waszyngtonie umowę gwarantującą strategiczne partnerstwo. Antony Blinken ocenił, że stanowi to "ważny kamień milowy" w rozwoju relacji między obydwoma państwami. Do porozumienia doszło w czasie, gdy Erywań coraz bardziej dystansuje się od Moskwy."

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/armenia-podpisala-porozumienie-z-usa-cios-dla-rosji/j5v5q8p

Źródło: https://am.usembassy.gov/charter-on-strategic-partnership-between-the-united-states-of-america-and-the-republic-of-armenia/

Gruba ryba1piorunów

taguj to

GURU4piorunów

gwiazdor a tagów nie umie dodać

Pokaż więcej komentarzy (3)

Inspirator

w Gry Planszowe

17piorunów

Jako nastolatek chciałem spróbowac Warhammera i jak tępak z ulicy wszedłem do sklepu (chyba Fenix we Wro...) i kupiłem sobie zestaw High Elves. Jak ostatnia p⁎⁎da pomalowałem i zacząłem z kolegami coś pogrywać (po dokupieniu jeszcze czegoś tam). Z braku kasy i innych szybko to rzuciłem w kąt.

Po wieeeeelu latach na fali popularności Warhammer 40k, stwierdziłem że poza budową chaty, pracą itd może jeszcze znajdzie się miejsce na gupie gierki. Tym razem już nie jak tępak, rozejrzałem się dobrze na rynku Warhammera, obejrzałem chyba 50 filmów na YT jak malować, od czego zacząć (tym razem zestaw startowy wybrałem, aby ocenić czy sprawi mi to radość zanim zacznę sprzedawać motocykl, aby sobie więcej drogocennego plastiku kupić), i po 3 tygodniach przymiarek dziś pomalowałem swoją pierwszą mini. Wyszło tak se... ale i tak czuję dumę w sercu że mój Space Marine będzie mógł przypiec jakiegoś Tyranida!

Patrzcie i podziwiajcie drogie Muminy!

#warhammer40k #malowaniefigurek #bitewniaki #warhammer #chwalesie

Autorytet0piorunów

@fyttt6 pierdoly gadasz, dobrze pomalowane!
Dawaj teraz trochę przypal ich lutownica i będzie 10/10

Inspirator0piorunów

@Bjordhallen Dzięki! Odzywa się we mnie perfekcjonista, bo oglądam go z każdej strony i już wnioskuję: "gdyby mieć mniejszy pędzelek, najlepiej naturalny", "gdyby się nauczyć blendować dobrze" itd 😉 Ale dzięki za opinie, która motywuje do rozpoczęcia kolejnych minisów.

Osobistość2piorunów

Kurde, mam w szafie juz 19 lat prawie cala kompanie. Wyjechalem za granice. Ani czasu, ani z kim grac.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Inspirator

w Ciekawostki

16piorunów

Przeszukując czeluści internetu w celu znalezienia pewnej książki, trafiłem na ciekawą stronę internetową - wziętą żywcem z lat 90tych ( Magazyn Nautologiczny)

https://www.graptolite.net/Facta_Nautica/

Warto wejść zobaczyć choćby dlatego, że to istny wehikuł czasu, nostalgia totalna.
Warto też z tego powodu, że strona jest cały czas aktualizowana przez autora - jest wiele bardzo ciekawych i niszowych tekstów.

Nie wrzucam tu tego, aby w jakikolwiek sposób traktować stronę i autora w sposób prześmiewczy - wręcz przeciwnie - to fantastyczne że pasjonaci od tylu lat tworzą coś dla społeczności.

Gruba ryba2piorunów

Bardzo się dla mnie podoba ten comic sans ❤️

Gruba ryba3piorunów

czegóż to poszukiwałeś matrosie, że dopłynąłeś aż do tej strony internetu? (☞ ゚ ∀ ゚)☞

Inspirator1piorunów

@VonTrupka Taka historia - jak byłem nastolatkiem wpadła mi w oko książka w bibliotece: Hitlera Wojna U-Bootów (Clay Blair). Składa się z dwóch tomów które mi bardzo się spodobały, w kilka dni je przeczytałem. Jakieś dwa lata temu zobaczyłem pierwszy tom ("Myśliwi") w księgarni za niewielkie pieniądze i od razu kupiłem, nie mieli niestety tomu drugiego ("Ścigani")... i od tamtego czasu poszukuję w rozsądnej cenie tego drugiego tomu... Nowe wydania sprzedają za 300zł często :confused:

Gruba ryba0piorunów

@fyttt6 szukanie tejże knażki wiąże się z trafieniem na wymienioną stronę? :thinking_face:

Gruba ryba1piorunów

@fyttt6 aaanodobra, o ubotach to tak, zastanawiało mnie co ma wspólnego lektura "ścigani" i I cz. poza tym że tam autorem jest gość co pół życia spędził na morzu a pół w powietrzu (☞ ゚ ∀ ゚)☞

Pokaż więcej komentarzy (10)

Inspirator

w Wojna wna Ukrainie

28piorunów

Leopard 2A6 vs dwa T80

https://twitter.com/Osinttechnical/status/1700590562301145355

Wygląda na to, że jeden T80 może być uszkodzony, po czym oba się wycofują.

Gruba ryba7piorunów

No no niezła narracja, a wyraźnie widać na filmiku jak rosyjskie maszyny niszczą ukraiński pocisk swoim pancerzem

Kosmonauta0piorunów

Jaki cudem on z 3 km trafia w tak mały cel? Może jak się w końcu przedrą Ukraińcy przez pola minowe to będzie więcej takich filmów

Gruba ryba3piorunów

Komputer balistyczny, mówi to panu coś panie Ferdku?

Autorytet2piorunów

@HolenderskiWafel W strzelectwie zwykły karabinek szturmowy powinien strzelać ze skupieniem 1 minuty kątowej (jeżeli strzelec nic nie spieprzy) czyli 29mm na 100 metrów.

2.8 kilometra to ok. 80 centymetrów, T-80 ma 2.2 metra wysokości i ponad 3 metry szerokości. Trafiłbyś z karabinu półcalowego a jak czołg ma jeszcze całą elektronikę i stabilizowaną armatę to w ogóle.

Kosmonauta0piorunów

@dildo-vaggins @L4RU55O a to jestem zaskoczony precyzją, bo komputerek to sobie może wyliczyć co do mikrometra, ale te lufy są w takim razie arcydziełem inżynierii i pociski też

Autorytet2piorunów

@HolenderskiWafel Ogólnie to balistyka jest ciekawa. Nie da się chyba kupić karabinka w typie AR-15 który strzela powyżej 2 MOA (minuta kątowa) na 100 metrów. Co nie znaczy że na dystansie powyżej 300 może się to już rozjeżdżać z powodu pocisku, 223 Remington jest względnie lekki i po kilkuset metrach traci impet i zaczyna się odchylać od linii. Wciąż jest zabójczy ale zachowuje się jak kulka z papieru którą rzucisz, przez 2 metry leci po łuku a potem zwalnia i jest nieprzewidywalna.

Takie działo czołgowe z racji rozmiaru nie musi mieć takiej dokładności jak karabiny bo karabin snajperski to np. 12 milimetrów a nie 120. Choć czołgi nie posiadają luf gwintowanych, są gładkie jak w strzelbach. Inżynierowie doszli do wniosku że lepiej wcisnąć pocisk na szczelnie do gładkiej lufy i maksymalnie wykorzystać energię że spalonego prochu niż stracić część tej energii która "wycieknie" między bruzdami gwintu wokół pocisku ale za to pocisk będzie się kręcił co ma mu pomóc w celności. Niedokładność pół milimetra dla pocisku który ma 7 czy 5 milimetrów to dużo ale dla 120 milimetrowej krowy jest pomijalne. Tylko Challenger 2 ma gwintowaną lufę i w sumie nie wiadomo po co bo teraz brytyjczycy się z tego wycofują i w następnym czołgu o ile będą opracowywać będzie gładka.

Artyleria ze 120 milimetrów wyciska 20 kilometrów i tam ważna jest celność choć nie wiem czy lufy są gwintowane, pociski na pewno mają jakieś przetłoczenia żeby nadać obrót ale na dystansie 3 kilometrów czołg strzela pociskiem na który nie działa wiatr czy inne przeszkody bo jest jak ta kulka papierowa na dystansie metra - ma taką prędkość i energię że zawsze leci tam gdzie celujesz.

Ważne jest bardziej to jak dobrą masz stabilizację, leopard może teoretycznie strzelać w ruchu, T-72 musi się zatrzymać żeby oddać mierzony strzał, T-80 pewnie też.
Tu jest Leopard 2 z dawnych czasów jako demo stabilizacji działa https://youtu.be/VGzRfvgnS_s?feature=shared
Jest też Leopard 1 bo to miał być szybki czołg dlatego miał słaby pancerz ale względnie dobre działo (jednak lepiej mieć dobry pancerz dlatego z niego zrezygnowali chociaż wersja A5 ma stabilizację z Leo 2)
https://youtu.be/V4wrdURCQMI?feature=shared

Wojna to tragedia ale jakoś zawsze zachwyca mnie inżynieria wojskowa i to jakie postępy robią.

When a German Leopard 2 tank carried a beer without spilling a dropMany battle tanks throughout history have become feared opponents in the theatre of war, yet not all of them can brag about the ability to balance a beer on ...YouTube
Gruba ryba1piorunów

@HolenderskiWafel oczywiście ze są arcydziełem, lufa armaty to nie zwykła rura stalowa z blachy, lufa zaczyna jako stalowy pręt który jest wiercony z ogromna precyzja, a kiedyś jeszcze lufy były gwintowane, co powodowało ze wiercenie i gwintowane lufy armatniej trwało kilka dni.

Kosmonauta0piorunów

@L4RU55O Niemcy stabilnie, najważniejsze żeby po zakończonym rajdzie na pozycje przeciwnika czekało na ciebie zimne piwko xD

Pokaż więcej komentarzy (9)

Inspirator

w Wojna wna Ukrainie

0piorunów

_Pytanie do społeczności._

Czy Ukraińską ofensywę można określić jako nieudaną? Po dwóch miesiącach walk, w których Ukraina traci sporo sprzętu i ludzi, efekty to w najlepszym wypadku 4-5 km zdobytego terenu na Zaporożu oraz zniwelowanie flankujących kacapów przy Bachmucie. Pojawił się też komentarz niedawno ze strony Ukraińskiej o wprowadzeniu szkolonych przez zachód jednostek do walki, jednak efekty są zerowe.

Czy Ukraina zdoła jeszcze osiągnąć coś przed jesienną chlapą?
Czy są szanse że "zachód" zaczyna się męczyć wspieraniem Ukrainy? (vide wniosek Bidena o przekazanie części funduszy na Taiwan; coraz częste komentarze że zachodnie kraje nie przekażą Taurusów, ATACMS; duze problemy ze startem szkolenia na F-16)
Coraz częściej się pojawiają komentarze specjalistów of geopolityki że Ukraina jest w coraz gorszym położeniu.

Ciekawią mnie wasze przemyślenia nt ofensywy i perspektyw. Jesteście optymistami? Pesymistami? Jakie są Wasze przewidywania na następne dwa miesiące?

Lider11piorunów

@fyttt6 Czy jest nieudana? To zależy. Wiadomo było, że te pierwsze kilometry będą koszmarnie umocnione i przedarcie się przez nie nie będzie łatwe. Z całą pewnością sukcesem nie jest, bo brak jest dużego postępu, na który Ukraińcy na pewno liczyli — co im mocno nie w smak, bo potrzebują takich sukcesów dla umacniania morale i podtrzymywania uwagi zachodu. Natomiast porażką IMO też nie jest, bo jednak widać, że nie został wprowadzony jeszcze cały sprzęt z zachodu i całe siły, wyczekujące na chociaż jeden przełom i możliwość rozwinięcia skrzydeł. Takie umocnienia i zaminowanie zmuszają do pokonywania pola bitwy centymetr po centymetrze i nie ma sensu tam rzucać najważniejszego sprzętu, który utknie na pierwszej/piątej/dwudziestej/setnej linii min. Niestety potrzeba cierpliwości i obu zachodowi jej wystarczyło.

A na kolejne miesiące wciąż trzymam kciuki za to, że chociaż jeden taki przełom się znajdzie. To wymusi przerzucanie ruskich wojsk i ułatwi Ukrainie walkę na każdym froncie

Inspirator0piorunów

@bojowonastawionaowca Mnie chyba najbardziej właśnie martwi goniący ich czas do końca sezonu - potem będą znowu miesiące na przetrzymanie i nadzieja na dalsze wsparcie zachodu. Choć pamiętam, że Cheroń został odbity dość nagle po miesiącach napierania.

Gruba ryba1piorunów

@bojowonastawionaowca A biorąc pod uwagę że powoli przegryzają się przez te obsadzone umocnienia, od czasu do czasu odpierając kontrataki, to straty nie wyglądają źle. Zaryzykowałbym stwierdzeniem, że są małe (jeśli wierzyć oryxowi).

Lider0piorunów

@fyttt6 Chersoń został odbity, bo ruskie się z niego wycofali, jak stwierdzili, że nie mają tam innej opcji jak wyniszczająca obrona do ostatniego trupa

Lider0piorunów

@Trupus Dokładnie, stąd moje założenie, że ostrożnie szafują siłami i to, co najważniejsze, wciąż czeka w odwodach

Wirtuoz2piorunów

@fyttt6 Myślę, że Ukraina nie ma genu agresora i ogólnie nie przygotowywała się na działania ofensywne. Myślę, że zachód trochę zmusił Ukrainę do takiej a nie innej taktyki. Dla Ukrainy lepsze jest siedzenie w okopie i nękanie orków artylerią, dronami, małymi kontratakami bez poświęcania wielu swoich. W Rosji, wiadomo, nikt się nie liczy z życiem Saszki z Buriacji i będą ich tam rzucać bez końca, a ogłupiony naród nie zaprotestuje. Myślę że czas na strzelanie w Rosyjskie miasta, bo coś takiego jak opinia publiczna w Rosji i tak nie istnieje, ich zdanie się nie liczy - oni i tak powtórzą tylko konformistyczne brednie dyktowane przez propagandzistów w tv. Opinia zachodnich społeczeństw natomiast powinna zrozumieć, że jeśli chce ono handlować nadal z Rosją jak to robi aktualnie, to musi cześć zysków przeznaczać na długofalową i dużą pomoc dla Ukrainy, zarówno w uzbrojeniu jak i gospodarczą.

Pokaż więcej komentarzy (9)