Pracuje sobie w sklepie.
Sytuacja sprzed kilku dni.
Wołają mnie na kasy bo klient chce kierownika bo cena się nie zgadza i jest baaaaaaaaaardzo niemiły(wulgaryzmy itp.)
Podchodzę i mówię z uśmiechem
(Ja): Dzień dobry.
(klient): co to ma k⁎⁎wa być zła cena oszukujecie ludzi!!!
(J): w myślach będzie ubaw bo zmieniłem dziś cenę na ten produkt osobiście i na 100% się zgadza poproszę bez wulgaryzmów i zapraszam Pana do półki
(k): ja nigdzie nie będę szedł żądam różnicy!
(j): dobrze wydamy Panu różnice ale pierw musimy to zweryfikować wspólnie czując w myślach, że jak pójdę sam to będzie dym, że zmieniłem cenę jak nie patrzył, przecież mam drukarkę w spodniach schowaną
przy półce
(k): i widzi Pan nie zgadza się k⁎⁎wa, miało być taniej przy zakupie dwóch!
(j): i już zaczynam mieć lepszy humor dobrze, a co jest napisane na cenówce na, którą Pan patrzy?
(k): nie przychodzę tu czytać! serio tak powiedział xD
(j): groszek konserwowy, a Pan ma w ręku jak się nie mylę kukurydzę w puszce
(k): ale ja wziąłem stad i mnie to nie obchodzi co jest tam napisane i tak macie mi wydać różnice, k⁎⁎wa! wciąż wyraża się krzykiem
(j): rozumiem, że Pan wziął stąd, ale ceny mamy nad produktem na całym sklepie, a nie pod i cena się zgadza.
(k): pikachu face to ja tego nie chcę - chcę zwrócić!
(j): w myślach jebane dwie puszki kukurydzy z 5zł co za debil, weź je sobie teraz za miesiąc i tak będą droższe, a się przecież nie zepsuje nie przyjmujemy zwrotów produktów spożywczych
(k): czerwona głowa tuż przed wybuchem ja to zgłoszę to sanepidu!
(j): ale, że co?
(k): to jak oszukujecie ludzi!
(j): teraz ja pikachu face może Pan zgłosić cokolwiek chce i gdzie chce ja zwrotu nie przyjmę, bo nie mogę takie są procedury.
(k): jeszcze kilka kurw w moją stronę i wychodzi
KONIEC
Puenta?
Brak.
#pracbaza