A co w tym dziwnego? Największym kosztem utrzymania przyszłej elektrowni będą, nie płace, nie paliwo czy inne fizyczne koszta, ale będzie koszt spłaty kredytu.
Elektrownia atomowa jest tak drogim przedsięwzięciem, że nikt o zdrowych zmysłach nie wybuduje tego komercyjnie, jak nie będzie miał pewności co do opłacalności przedsięwzięcia.
Decyzja o budowie takiej elektrowni to decyzja strategiczna na poziomie rządowym, na którym trzeba mn. dbać by w przyszłości nie zabrakło energii.
Wybudowanie elektrowni to decyzja na poziomie kilku firm komercyjnych i kilku banków, wykładających pieniędzy.
Ani jednych, ani drugich siłą rzeczy nie interesuje strategiczny interes państwa, a jedynie swój i akcjonariuszy.
Reasumując, zarówno firmy budujące i zaciągające kredyt, jak i banki muszę mieć pewność spłaty kredytu.
To zwykłe i stosowane na całym świecie rozwiązanie.