tymszafaMocarz
Dołączył/a:
- 113 wpisów
- 810 komentarzy
- 14 obserwujących
Pamiętam jak z Żoną niechodzący po górach wybraliśmy się na Śnieżkę. Heheszkowy pan w informacji turystycznej powiedział, żebyśmy poszli czerwonym szlakiem, że przyjemny. Że nie zginęliśmy tego dnia to jestem nadal w szoku. Bardzo fajna góra, ale szlak czerwony odradzam - szkoda kolan.
Otóż to, nie cieszmy się przedwcześnie. Poczekajmy na oficjalne wyniki.
Słucham chłopaków dosyć intensywnie i ten heheszkowy ton mi nie przeszkadza. Nadal dosyć dobrze odczarowują lata 90 i 2000-2005. Poza tym, oni przebili się do płatnych jobów, więc nie wiem czy czasem nie będą powoli przechodzić do jakichś dużych mediów ze swoim formatem. Tak jak zrobiły to "Dwie d⁎⁎y o d⁎⁎ie" - zrobiły ok 10-20 odcinków własnym sumptem, a potem przeszły do Newonce Radio.
@mejwen Słuchałem, ale pod kątem nienaturalnego głosu prowadzącego. Zrodziła się myśl, chyba korzystają z generatora głosu, który czyta tekst. Posłuchajcie, jak rwie się ten głos nienaturalnie, jakby sieć na niewielu próbkach się uczyła.
@mejwen nie wchodzę tu za często.
Jeszcze pamiętam z lekcji religii że taki szalik księdza się nazywa stuła. Miałem może z 8 lat jak mi o tym powiedziała katechetka. Strasznie mocno mi się wbiło w pamięć to słowo. Ona wymawiała to z takim długim u, stuuła.
Stuuła. To słowo miało w sobie taki pierwiastek wyluzowania. Stuuła. Siedzi taki wyluzowany ksiądz w konfesjonale i podchodzi jakaś kobieta, wyznaje te swoje psoty i czeka co ksiądz powie. Jest bardzo zmartwiona. A ksiądz taki wyluzowany rozsiadł się w tych swoich szatach i mówi "stuuła". I ta kobieta rozumie, że nic się nie stało, luz.
Albo jakaś uroczystość jest i ministranci tacy zesrani bo muszą pomagać księdzu, a we wsi to była wielka odpowiedzialnoś i prestiż. Jak byłeś ministrantem to nawet jak dzień dobry nie mówiłeś to byłeś uznany za prawilnego dzieciaka. I podbiega taki ministrant do księdza i miauczy że jakiśtam kwiatów zapomniał z domu. Ksiądz podnosi rękę, robi taki jakby markowany półobrót swoim brzuchastym ciałem i mówi "stuuła".
Lata mijały a ja dorastałęm. W moim życiu pojawił się alkohol, gta sanandreas, w międzyczasie jakieś empetrójki, a w końcu stres, seks, praca. Za każdym razem jak jestem w dziewczynie i wiem, że odpalenie perłowego spacex jest jeszcze niewskazane, myślę sobie o takim księdzu w ogromnym konfesjonale co siedzi w tych swoich szatach i mówi "stuuła". W każdej stresującej chwili jest ze mną brzuchaty ksiądz i jego spoko szalik.
Wychodzę z domu w zimny jesienny poranek. Wsiadam do samochodu. Krople deszczu na przedniej szybie wyznaczają linie papilarne codziennych trosk. Równie zimne krople płyną po moim zestresowanym umyśle. Patrzę jednak kątem oka i widzę go siedzącego na tylnim siedzeniu - a włąściwie na dwóch bo na jednym się nie mieści. Myślę o jego szaliku. Nie musi nic mówić, ja wiem co by powiedział.
Nie moja Pasta, po prostu tutaj pasuje.
@ToMojaSzauma ja używam i czasem zdarza mi się słuchać proponowanych.