Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

zranoITwórca

Dołączył/a:

  • 34 wpisów
  • 23 komentarzy
  • 4 obserwujących

Kompan

w Hydepark

77piorunów

Przeczytałem w życiu nieco ponad setkę książek, teraz czytam po raz pierwszy Wiedźmina, a konkretnie Ostatnie Życzenie i jestem pod ogromnym wrażeniem talentu pisarskiego Sapkowskiego. Potrafi rewelacyjnie opowiadać i wybitnie posługuje się słowem. Nigdy nie czytało mi się żadnej książki tak lekko, nigdy nie bawiłem się tak dobrze czytając książkę... Po co to piszę? Nie wiem, chyba żeby wyrazić swoje uznanie dla Sapkowskiego, licząc że dotrze to do paru osób, które o tym nie wiedzą, bo kreuje się mu wizerunek pazernego idioty przez tę historię z prawami do gry.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Kompan

w Hydepark

86piorunów

Mimo że odsetek osób homo jest szczątkowy, to wszędzie otrzymujemy nachalną propagandę, aż człowiek z tolerancyjnego robi się negatywnie nastawiony. Obecnie ciężko już o nowy film/serial bez homo i par czarnego z biała kobietą (na odwrót lub mieszanie innych ras to margines). Ten obraz "rzeczywistości" osobiście mnie męczy. Odpuściłem w pewnym monecie ostatni odcinek...

#thelastofus #hbo #gownowpis

Osobistość17piorunów

@Adriano mnożycie się jak robaki, nie nadążam wrzucać na czarno

Pokaż więcej komentarzy (29)

Gruba ryba

w hejtoczyta

1piorunów

Jaki czytnik do Legimi polecacie?

Kindle odpada bo nie będzie miał możliwości synchronizacji ebooków przez pc.

#czytajzhejto #legimi

Gruba ryba1piorunów

@Wrzoo źle to napisałem, chodziło mi o to że nie będzie możliwości podpinać czytnik pod PC więc takie ściąganie ebooków odpada, zostaje tylko z telefonu przez aplikację.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Twórca

w hejtoczyta

10piorunów

Tytuł: Billy Summers

Autor: Stephen King

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆

Po dwóch miesiącach oczekiwania na pojawienie się najnowszej książki Stephena Kinga w abonamencie Legimi, na początku października w końcu mogłem zabrać się do lektury. Podchodziłem do tej powieści bez żadnego nastawienia, nie wiedząc nic o fabule, jednak pomny tego, że książki tego autora w dzisiejszych czasach rzadko bywają horrorami (co nadal dziwi niektórych). Dostałem dokładnie taką wersję nie-strasznego Kinga, jaką lubię.

Początek jest niespieszny, ale nie nudny - akcja zawiązuje się powoli, co pasuje do klimatu samej fabuły. Jak zwykle bywa u tego autora, książka napisana jest lekko, dzięki czemu czyta się to przyjemnie i ochota na jeszcze jeden rozdział nie znika. Postacie mają charakter i są autentyczne, dzięki czemu też i relacje między nimi, i dialogi wypadają naturalnie. Kiedy całość nabiera tempa, lektura staje się ciekawsza, jednak nie ma tu jakiejś specjalnej jazdy bez trzymanki, niesamowitych zwrotów akcji czy trzymającego napięcia. O dziwo - nie przeszkadza to ani trochę, właśnie dzięki bohaterom z krwi i kości oraz chemii między nimi. "Billy Summers" kojarzył mi sie z "Dallas '63", które również trudno nazwać horrorem, jednak tam, dla odmiany, to akcja i napięcie grały pierwsze skrzypce.

Podobał mi się wątek "drugoplanowy". Najpierw zgrabnie wprowadzony, następnie gładko zintegrowany z resztą powieści i ciekawie wykorzystany. Doceniam bezpośrednie i pośrednie nawiązania do "Kwiatów dla Algernona" i "Wściekłości i wrzasku" - ładnie wplecione oddanie szacunku i dodatkowy smaczek. A propos smaczków - nie zabrakło też puszczenia oka do wieloletnich fanów Kinga.

Jestem w stanie zrozumieć klimat sprzeciwu Trumpowi i jego poplecznikom, jednak tego typu nawiązań było moim zdaniem za dużo w tekście i stały się one w pewnym momencie niestrawne. Nie zmienia to jednak faktu, że całość czytało mi się naprawdę dobrze, a zakończenie mnie nie zawiodło.

_(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: 10.2021)_

#hejtoczyta #ksiazki #stephenking

Lider0piorunów

@zranoI nie zgadzam się z niczym, dla mnie postacie do bólu proste i przerysowane, a fabuła strasznie oklepana

Twórca1piorunów

@smierdakow i super, masz do tego pełne prawo :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Twórca

w Warhammer 40k

55piorunów

Trzecia figurka i w końcu jestem zadowolony z efektów włożonej pracy (2-2,5h). Te same materiały, co dotychczas i duża inspiracja tym filmikiem.

#warhammer40k #modelarstwo #malowaniefigurek

Twórca0piorunów

@hejto @lubieplackijohn coś dziwnego się zadziało dzisiaj i filmik z linku wskoczył jako "główny obrazek" wpisu. Nie mogę już go edytować :pensive:

Gruba ryba1piorunów

@zranoI fajne, akurat szukam jakiś inspiracji na malowanie dla nekronow do KT.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Inspirator

w Warhammer

257piorunów

Witam, obiecałem, że nie będę spamować na wolnym ale mamy już poniedziałek i mogę atakować figurkami od nowa. 😅

Tym razem na tapetę idą klasyczni space marines, których jak się uprzecie możecie kupić od 5zł za sztukę (alledrogo). Jak widać kolorystyka jest różna bo co chwile zmienia mi się pomysł i gust. 😂

#warhammer40k #paintingwarhammer #chwalesie #hobby #modelarstwo

Twórca0piorunów

@Pieron Tak wiem i czekam. O ile space marinsy i nawet jakoś stare 15 letnie casty terminatorów mi się gdzieś w szafce walają o tyle tyranidów jeszcze nigdy nie malowałem. :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (23)

Twórca

w Warhammer 40k

22piorunów

Druga figurka, znowu Necron Warrior, tym razem z inną bronią. Po pierwszym malowaniu dokupiłem mały pędzel (3/0, chyba za mały albo za mało sztywny) i farbę Vallejo Medium Olive. Czas malowania: 2,5-3h (dwie sesje) - znów dużo poprawek i nadal sporo niedoskonałości.

#warhammer40k #modelarstwo #malowaniefigurek

Gruba ryba0piorunów

@zranoI Generalnie jest tak, że to, które wrzucisz pierwsze wyświetla się jako główne. A przynajmniej tak to działało ostatnio 😉

Gruba ryba1piorunów

@zranoI Zmieniłem kolejność i jest chyba lepiej 😉

Pokaż więcej komentarzy (9)

Twórca

w Warhammer 40k

78piorunów

Pierwsze podejście do malowania (około 2h) i na pewno nie ostatnie. Wiem, że jest sporo niedociągnięć, ale nie chciałem przedobrzyć i liczę na to, że przy kolejnych (mam jescze 9 Necron Warriorów) będzie progres. Na pewno przy kolejnym spróbuję highlightingu.

Używałem narzędzi z zestawu Warhammer 40000: Paints + Tools Set.

Swoją drogą polecam początkującym - krótki, ale rzeczowy filmik: http://shorturl.at/kvIZ2

#warhammer40k #modelarstwo

Twórca4piorunów

@Papiezak2137 sporo czasu mi to zajęło, bo poprawiałem cały czas detale (chociaż dużo rzeczy nadal bym poprawił), a wcześniej oglądałem kilka godzin materiałów na YouTube - myślę, że stąd całkiem udany start. Acz nie widziałem zdjęć figurek innych początkujących, także niedosyt i tak jest duży, i dopiero komentarze w Internecie uświadomiły mi, że może źle nie jest xD

Specjalista4piorunów

@zranoI Przeczytałem gdzieś coś mądrego - Na początku nigdy nie porównuj się do innych, to nie ma sensu. Każdy ma innego skilla, doświadczenia i pomysły na malowanie. Przy którejś z rzędu figurce porównaj ją sobie do tej swojej pierwszej. Będziesz bardziej niż zadowolony.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Twórca

w hejtoczyta

8piorunów

Tytuł: Jak wychować rapera? Bezradnik

Autor: Marcin Matczak

Gatunek: popularnonaukowa

Ocena: ★★★★★★★★☆☆

Lubię muzykę Maty. Szanuję również Profesora Matczaka i regularnie słucham jego podcastów, dlatego kiedy dowiedziałem się o premierze książki "Jak wychować rapera?", stwierdziłem, że... nie złapię się na tak chamski, clickbaitowy marketing i odpuszczę sobie lekturę. Koniec końców dałem się przekonać (jak widać), po zapoznaniu się z jednym z odcinków audycji, który polecam przesłuchać niezdecydowanym ("Czy raper będzie dobrym obywatelem?"). Co do clickbaitu, to sam autor w przedmowie przyznaje, że chciał tym zabiegiem dotrzeć do szerszego grona młodych ludzi - niech będzie, choć w moim przypadku zadziałało to akurat odwrotnie.

Od razu uspokajam tych, którzy Maty nie znają lub nie lubią - pomimo zbudowania całej struktury książki na dyskografii młodego Matczaka, to starszy Matczak gra tutaj pierwsze skrzypce, przybliżając liczne zagadnienia socjologiczne, filozoficzne i prawne. Odniesienia do utworów mają zwykle sens, choć są i takie rozdziały, gdzie wywód prowadzony jest w oderwaniu od nich, a w niektórych autor nieco nadinterpretuje twórczość swojego syna w celu przygotowania lepszego fundamentu pod merytorykę. Ilość treści bezpośrednio związanej z Matą nie przekracza 1/4 książki i jest to moim zdaniem optimum, które zadowoli fanów, a jednocześnie nie zmęczy tych, którzy sięgną po książkę bez znajomości jego utworów.

"Jak wychować rapera?" jest pozycją bardzo bogatą w merytoryczną treść, rozwijaną w kolejnych rozdziałach, składającą się na większą całość. Jednocześnie jest napisana w przystępny, stosunkowo lekki, w porównaniu do poruszanych tematów, sposób. Nie brakuje tu żartów i autoironii, co odświeża lekturę, dzięki czemu nie przytłacza ona po dłuższym czasie. Warto zaznaczyć, że duża część poruszanych tematów i sposobu ich omawiania pokrywa się z tym, co Profesor Matczak zawarł w swoich podcastach - myślę, że jest to około połowa merytorycznych fragmentów. Nie przeszkadzało mi to za bardzo, było formą ponownej analizy i utrwalenia. Jednocześnie przesłuchanie kilku audycji może dać moim zdaniem dobry obraz tego, czym jest ta książka i czy zaciekawi innych potencjalnych czytelników.

Autor opiera swoje analizy i recepty na dziełach innych twórców, często uznanych filozofów i profesorów, co jeszcze bardziej podkreśla rzeczowość treści książki. Socjologia, filozofia, edukacja i prawo są tu ujmowane współcześnie, często postmodernistycznie, co mi jak najbardziej odpowiadało. Poruszane tematy polityczne, których również jest tu bardzo dużo, są akurat tymi strunami, które we mnie mocno rezonują i myślę, że podobnie jest z dużą częścią społeczeństwa, która nie rozumie działań PiS oraz ich popleczników. Poza diagnozami Profesor Matczak prezentuje również potencjalne rozwiązania, które pomimo swojej nieoczywistości, a czasem wręcz (jak się wydaje) niemożliwej realizacji, intuicyjnie potraktowałem jako właściwe.

W tej beczce miodu nie może zabraknąć łyżki dziegciu. Jestem świadomy, że nie jest to praca naukowa, będąca obiektywną analizą stanu naszego społeczeństwa i sceny politycznej, niemniej warto zaznaczyć, że argumenty i literatura dobrane są pod wcześniej przygotowane tezy. Nie wiem czy mówiłbym tu o cherry pickingu, ale byłbym w stanie takie zarzuty zrozumieć. Dodatkowo wyczuwalny jest brak konsekwencji, kiedy autor pisze o religii - traktowana jest ona odwrotnie do patriotyzmu, mimo że mogłaby być ujęta z tej samej strony, ponieważ argumenty wydają się zbieżne. Sam autor w post scriptum związanego z tym rozdziału o tym wspomina, jednak wygląda to na wytłumaczenie sklecone na szybko po sugestii zewnętrznej i mnie zupełnie nie przekonuje. Podkreślenie wagi tradycji w kontekście całości treści jak najbardziej do mnie trafia, jednak spojenie jej z religią jest moim zdaniem zbyt daleko idącym subiektywizmem i spłyceniem, który w tak rzeczowej książce zwyczajnie razi.

Pomimo wymienionych w ostatnim akapicie wad, "Jak wychować rapera?" oceniam bardzo pozytywnie. Jest to lektura o bogatej, merytorycznej treści, która jednocześnie zawiera w sobie ciekawe informacje i analizy związane z synem autora, a dodatkowo, dzięki lekkości pióra i poczuciu humoru Profesora Matczaka, czyta się ją naprawdę przyjemnie. Polecam.

_(opinia zmigrowana, pierwotna data publikacji: wrzesień 2021)_

Osobistość4piorunów

@zranoI muzyka maty to absolutnie asłuchalny syf, a on sam jest odrażający.

Wirtuoz1piorunów

@zranoI O czym jest ta książka? Bo z recki się nie dowiedziałem. Po za tym że porusza tematy z socjologii, politologi i czegoś jeszcze. :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Twórca

w hejtoczyta

10piorunów

Tytuł: Blask fantastyczny

Autor: Terry Pratchett

Gatunek: fantasy

Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆

Miałem ochotę na lekką i niezobowiązującą lekturę, a że już od jakiegoś czasu chciałem nadrobić pratchettowe zaległości, wybór padł na "Blask fantastyczny", czyli kontynuację "Koloru magii". Powieść dała mi to, czego chciałem, jednak ostatecznie trochę się na niej zawiodłem.

Bohaterowie i świat powieści zostali dobrze przedstawieni już w pierwszej części, zatem w "Blasku fantastycznym" autor korzysta z tych podwalin, co z jednej strony jest logiczne i zrozumiałe - z drugiej jednak mniej-więcej w połowie lektury zaczyna nieco nużyć. Pomaga wprowadzenie nowych postaci, jak choćby Cohena Barbarzyńcy (udana parodia znanego Conana), jednak mi to nie wystarczyło. Podobnie jest z fabułą, która nawet w tej pastiszowej formie potrafi zmęczyć. Ostatnią 1/4 część powieści czytałem już niechętnie, z niewielkim zainteresowaniem.

Nie bohaterowie, fabuła ani nawet świat są jednak w tej książce (i całej serii) najważniejszymi elementami. Kluczowy jest humor, wyśmiewanie świata rzeczywistego i światów fikcyjnych oraz lekkość pisania Pratchetta. Nie jest to ten poziom absurdu co Monty Python czy "Autostopem przez galaktykę", jednak rodzaj humoru jest zbliżony i mi się podoba, choć nie każdemu podejdzie. Brakowało mi jednak, poza tymi zabawnymi sytuacjami i dialogami, czegoś więcej.

_(opinia zmigrowana, oryginalna data publikacji: wrzesień 2021)_

Gwiazdor1piorunów

Kolejne części lepsze :slightly_smiling_face:

Twórca1piorunów

@oiron666 dzięki, są na mojej liście 🙂

Pokaż więcej komentarzy (3)

Twórca

w hejtoczyta

15piorunów

Tytuł: Cień i kość

Autor: Leigh Bardugo

Gatunek: fantasy

Ocena: ★★★★☆☆☆☆☆☆

Do przeczytania "Cienia i kości" zachęciły mnie równolegle dwie rzeczy - pojawienie się serialu na podstawie książki na Netfliksie oraz wysokie oceny "Sześciu wron", czyli innej, wydanej później, pierwszej części serii osadzonej w tym samym świecie. Opisywana zresztą w tej recenzji powieść również miała dobre noty, kiedy dodawałem ją sobie na półkę. Teraz zeszła na niższy pułap, co w pełni rozumiem i do czego dokładam niniejszym kolejną cegiełkę.

Od samego początku miałem wrażenie, że książka jest skierowana do dużo młodszego ode mnie odbiorcy. Prosto, wręcz infantylnie napisana, bez skomplikowanych zdań, opisów, z dialogami prostymi, a przez to też nienaturalnymi, sztucznymi, na dłuższą metę męczącymi. Postacie przedstawione również wydają się mało autentyczne, przerysowane, ale jednocześnie na poziomie charakteru i relacji - płaskie i nijakie. Nie wykluczam, że gdybym miał 12-14 lat, tak zaserwowana powieść mogłaby do mnie trafić i nie odczułbym wymienionych wcześniej problemów, także jestem w stanie zrozumieć jej popularność wśród młodzieży.

Przedstawiony świat, polityczne zależności i "magia" mają duży potencjał, który nie zostaje w książce wykorzystany. Być może serial lepiej sobie z tym radzi - to dopiero sprawdzę. Fabularnie nie jest dramatycznie, czyta się to całkiem dobrze na poziomie samej historii, chociaż jest dość przewidywalna i czerpie garściami z innych serii, choćby z Igrzysk Śmierci. Niestety całość poskładana jest chaotycznie, jakby tylko w celu połączenia początkowo zarysowanych najważniejszych punktów. Wątki uczuciowe to całkowita porażka - cliché goni cliché, a prostota budzi wręcz niesmak. Tłumaczenie też miejscami nie pomaga, w szczególności tytuł "Zmrocza" powoduje raczej uśmiech politowania niż trwogę.

Zmęczyłem 80% książki, chociaż od mniej-wiecej 1/3 już czułem, że nie ma szans na to, że z tego brzydkiego kaczątka będzie coś więcej. Może zmienia się to w kolejnych częściach, może właśnie w "Szóstce wron". Nie wykluczam sprawdzenia tej powieści, ale dopiero po przerwie od świata griszów.

_(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: lipiec 2021)_

Tytan1piorunów

mnie serial Netflixa niestety odrzucil, ale chyba dam ksiazce szanse. jestem aktualnie po przeczytaniu Diuny na która napalilem sie po obejrzeniu filmu Denisa Villeneuve. I powiem ci ze po przeczytaniu ksiazki film duzo lepiej wypadl chociaz skonczyl sie w polowie ksiazki. Niesamowita ekranizacja. w diunie herbert wykreowal niezwykle ciekawa wizje przyszlosci ale ksiazke czyta sie tak sobie.

Zawodowiec1piorunów

@highlander Diunę czyta się ciężko ... Czytałem parę lat temu, po Dzieciach Diuny miałem już dość, ale przeczytałem cykl do końca, no nie lubię pozostawiać rzeczy niezakończonych 🙂

Pokaż więcej komentarzy (3)

Twórca

w hejtoczyta

15piorunów

Tytuł: Królestwo

Autor: Szczepan Twardoch

Gatunek: literatura piękna

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆

Zacząłem słuchać audiobooka "Królestwo" na próbę, trochę jako odskocznia od "Gron gniewu". Było to moje pierwsze poważne podejście do książek w wersji słuchanej i jestem pewien, że będę korzystał z tego częściej. Sama powieść Twardocha spodobała mi się do tego stopnia, że po przesłuchaniu 1/3 treści, resztę dokończyłem w formie ebooka (Legimi tą elastycznością kupiło mnie już całkowicie) w dwa wieczory.

Chyba największym problemem, jaki mam z "Królestwem", jest przedstawienie go jako kontynuacji "Króla". Mamy tu kilku tych samych bohaterów, jednak sama powieść, jej klimat, a nawet wspomniane postacie, nie mają de facto wiele wspólnego z częścią pierwszą (przynajmniej na początku). Przemiana, która zaszła w Jakubie, jest moim zdaniem niewystarczająco zarysowana (a raczej - został on inaczej przedstawiony wcześniej), co nieco psuje odbiór książki. Po adaptacji do odmienności "Królestwa" oraz dzięki późniejszym nawiązaniom do wydarzeń z "Króla" było tylko lepiej.

Głównym atutem pierwszej części byli wyraźni, dobrze zarysowani bohaterowie oraz relacje między nimi. Tutaj Twardoch postawił na przybliżanie sylwetek większości, niemalże każdej, postaci. Myślę, że mogło to mieć na celu nadanie wojnie i cierpieniu realizmu, bliskości. Niestety na kilku stronach nie da się związać czytelnika z bohaterem na tyle, żeby jego śmierć wywołała silniejsze emocje. Z tak postrzępionych kawałków różnych historii przebija również kolejna wada - brak ściśle określonego, pełnego wątku fabularnego z prawdziwego zdarzenia. Główne wydarzenia stanowią mniej niż 3/4 książki, co w moich oczach również jest wadą, ponieważ pozostałe wydają się daremne. Krótki wątek erotyczny trójki przyjaciół u schyłku powieści również wydawał mi się zbędny. Warto wspomnieć mocny koniec książki, który dobrze zamyka całość.

Powieść jest napisana bardzo ładnym językiem, a przy tym na tyle lekko, że chce się przewrócić stronę, zacząć kolejny rozdział. Plastyczne opisy zachwycają, kiedy trzeba, i brzydzą, kiedy trzeba. Klimat Warszawy podczas wojny w różnych jej stadiach jest dobrze przedstawiony, choć bardziej podobało mi się ujęcie międzywojnia w części poprzedniej. Nie brakuje rozważań filozoficznych (podobnie jak w "Królu" - Kartezjusz, ponadto na przykład solipsyzm), jednak w żadnym stopniu nie jest to grafomańskie czy wymuszone.

Podobał mi się zabieg wykorzystania narracji pierwsoosobowej przy jednoczesnej uzasadnionej wszechwiedzy Ryfki i Dawida. Sposób używania czasowników sugeruje wspominanie, wraz z jednoczesnym ponownym przeżywaniem opisywanych wydarzeń.

"Królestwo" z pewnością warto przeczytać, jednak moim zdaniem lepiej podejść do niego bez nastawienia na cokolwiek, po dłuższej przerwie od "Króla". Zacząłem od wspomnienia o audiobooku, więc zakończę krótką opinią o nim samym. Shtur świetnie sprawdza się jako lektor - interesujący, neutralny ton przerywany jest niekiedy dobrze zagranym okrzykiem czy modulacją głosu w dialogach. Grochowska też jest w porządku, ale gorzej się tego słucha, jednak może to wynikać po prostu ze specyfiki wątku Ryfki.

_(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: lipiec 2021)_

Osobistość1piorunów

Wojny opinii rozpoczęły się! :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Twórca

w hejtoczyta

20piorunów

Tytuł: Król

Autor: Szczepan Twardoch

Gatunek: literatura piękna

Ocena: ★★★★★★★★☆☆

Zwykle staram się unikać zbyt wielu informacji na temat fabuły książek, zanim nie zapoznam się z ich treścią. W przypadku "Króla" siłą rzeczy było inaczej, ponieważ ponad rok temu byłem na spektaklu (bardzo dobrym zresztą) w Teatrze Polskim. Od tego czasu "udało mi się" sporo zapomnieć, więc podchodziłem do powieści częściowo tylko zaznajomiony z wydarzeniami w niej przedstawionymi. Myślę, że doceniłbym ją nawet bardziej bez tej wiedzy.

"Król" zionie klimatem przedwojennej Warszawy. Książka przesiąknięta jest opisami sprawiającymi, że czuje się bruk stolicy pod stopami i aromat targowisk w nozdrzach. W związku z tym, że głównymi bohaterami są Żydzi, nie zabrakło również licznych nawiązań do ich kultury i obrzędów judaistycznych - autor przybliża to czytelnikowi w interesujący sposób, spójnie z fabułą. Wspomniane postacie są wyraziste, a relacje między nimi pełne i prawdziwe. Sztuka wystawiana w Teatrze Polskim wydawała mi się karykaturalna, tam bohaterowie byli przerysowani. Tu jest tak tylko miejscami, główny nacisk został przez autora położony na gangsterskie działania Jakuba Szapiry i jego towarzyszy. Czyta się to naprawdę dobrze. Powieść bardzo wciąga - również ze względu na fabułę rozwijaną się w sposób ciągły i długie rozdziały. Moc odniesień do wydarzeń i postaci historycznych z lat trzydziestych może nieco przytłoczyć i bez znajomości tychże łatwo się pogubić, mnie jednak dodatkowo zachęciło to do zapoznania się z historią międzywojnia (polecam podcast Lekcja Historii).

Wydarzenia są w książce przestawiane jako forma retrospekcji narratora, równocześnie opisuje on również czasy sobie współczesne. Nagłe skakanie pomiędzy sytuacjami i dygresje podczas opisywania akcji są w zasadzie nagminnie i początkowo wydają się chaotyczne, z czasem jednak nabiera to sensu, nadaje opowieści autentyczności, a umysł czytelnika przyzwyczaja się do dynamicznie zmieniającego się kontekstu fabularnego. Ciekawym zabiegiem autora jest wytworzenie wrażenia pozornej pierwszoplanowości bohatera tożsamego z narratorem - postaci zwyczajnej, miałkiej, bez głębszej historii - i na zasadzie kontrastu wzmocnienie obrazu twardego, męskiego i pełnego tajemnic faktycznego protagonisty.

Poza samymi opisami akcji, powieść obfituje również w przemyślenia społeczne i filozoficzne. Motyw powtarzający się, niemalże przewodni, umieściłbym w okolicach paradoksu statku Tezeusza, dualizmu kartezjańskiego i tożsamości według Locke'a. Jest to wtórne, jednak spójne z wydarzeniami przedstawionymi w książce, choć miejscami męczące nadmiarem. Na drugim planie pojawiają się również rozważania na temat ateizmu, ugryzione z ciekawej moim zdaniem strony.

Szczepan Twardoch doskonale przedstawił w "Królu" brud ulic - dosłowny i w przenośni. Bohaterów i ich działania trudno poddać przyporządkowaniu w kategoriach czerni i bieli, wszystko sprowadza się raczej do różnych odcieni szarości. Akcja książki gęstnieje z czasem, tworzy się napięcie, które świetnie podsumowuje bardzo dobre zakończenie powieści. Do twórczości Twardocha z pewnością będę wracał, a "Króla" bez wątpienia polecę znajomym.

_(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: maj 2021)_

Specjalista3piorunów

Dobra lektura. Męska. Początek trochę wolny, ale później to już istny page-turner - nie można się oderwać. Postać Pantelona bardzo oryginalna :slightly_smiling_face: Epizod w Berezie Kartuskiej fajnie ukazujący ówczesny polityczny klimat. II RP ukazana bez pudru. No i ta piękna okładka.

Inspirator1piorunów

Może źle podszedłem to tej książki ale pamietam (to było chyba 3 lata temu) ze strasznie się z nią męczyłem. Akcja główna była super, ale rozdziały z punktu widzenia tego dzieciaka były ch⁎⁎⁎we i zostało mi tylko w głowie jakieś po⁎⁎⁎⁎ne zarzynanie koguta. Na cholerę to było nie wiem bleeh

Pokaż więcej komentarzy (8)

Twórca

w hejtoczyta

40piorunów

Tytuł: Kwiaty dla Algernona

Autor: Daniel Keyes

Gatunek: science fiction

Ocena: ★★★★★★★★☆☆

"Kwiaty dla Algernona" to powieść kategoryzowana przede wszystkim jako "fantasy" i "science fiction". O ile pod względem definicji jako takich trudno się z tym nie zgodzić, to jednak większość treści wypełniają wydarzenia i rozważania skupione przede wszystkim na relacjach społecznych, psychologii i etyce. Myślę, że może spodobać się nawet ludziom uprzedzonym do fantastyki.

Książka napisana jest w formie dziennika - opis zdarzeń jest pierwszoosobowy, często wzbogacany o przemyślenia narratora. Głównym bohaterem powieści jest dorosły mężczyzna o ilorazie inteligencji ledwo umożliwiającym mu życie w społeczeństwie. Zostaje on poddany eksperymentowi, który ma zmienić go w geniusza. Kolejne wpisy w dzienniku obrazują jego przemianę, rozwój psychiczny oraz problemy, z którymi się mierzy. Formuła książki została moim zdaniem doskonale dopasowana do jej treści, dzięki czemu łatwiej jest nawiązać więź z bohaterem, w naturalny sposób analizować jego myśli i go zrozumieć. Namacalne wręcz jest poczucie zagubienia w świecie, przytłoczenia nowymi bodźcami i doświadczeniami oraz wewnętrznej ewolucji.

Pomimo fantastycznonaukowej otoczki zdarzeń, autor bardzo realnie i w wyważony sposób przedstawia zachowania ludzi i relacje osób o przeciętnym IQ z ludźmi niedoskonałymi intelektualnie. Oczywiście zdarzają się skrajności i dzięki formule dziennika jeszcze lepiej można je poczuć niemal na własnej skórze, jednak i tutaj pojawia się dysonans poznawczy, kiedy myśli głównego bohatera zostają zderzone z doświadczeniami i przekonaniami czytelnika. Moim zdaniem autor świetnie przedstawił narratora na każdym stadium jego rozwoju - jest to obraz kompletny i prawdziwy.

Głównym atutem "Kwiatów dla Algernona" jest zawarcie w powieści wielu sytuacji i rozmów pobudzających rozważania, bez jednoczesnego narzucania konkretnych poglądów przez autora. Czy rozwój umysłowy bez uczuciowego, psychologicznego ma sens? Czy człowiek o wysokiej inteligencji może uznawać swoją moralność za lepszą? Ile warte jest IQ nieosiągalne dla przeciętnego człowieka, jeżeli w życiu brakuje emocji i relacji uczuciowych? W powieści nie brakuje również wątków filozoficznych, jak choćby spojrzenia na sny z epistemiologicznej perspektywy.

"Kwiaty dla Algernona" miejscami wydawały mi się na siłę przedłużane - dwa czy trzy razy czekałem na zakończenie danej rozmowy lub sytuacji, bo czuć było wypalenie wątku i przeciąganie nieco na siłę, jednak całościowo książkę czyta się lekko i szybko, mimo wspomnianej wcześniej raczej niełatwej tematyki. Wydaje mi się, że powieść spodobałaby mi się jeszcze bardziej, gdybym dużej części poruszanych w niej problemów nie analizował wcześniej sam - z drugiej strony jednak niewykluczone, że dlatego właśnie podobała mi się aż tak.

_(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: luty 2021)_

Inspirator3piorunów

Poza wspomnianymi tu Huberathem ("Wrócieeś Sneogg, wiedziaam" czy "Druga podobizna w alabastrze") i Wiśniewskim ("Robot") polecam też inne perełki polskiej S-F z lat 80 i 90 - Oramus ("Dzień drogi do Meorii"), Ziemkiewicz zanim został pajacem ("Pieprzony los kataryniarza") a przede wszystkim Zajdel.
A same "Kwiaty" to absolutna klasyka. Trzeba poznać.

Kompan1piorunów

@zranoI to w ogóle w oryginale było całkiem krótkie opowiadanie, które czytałem. nie wiem jak mogli to rozwlec do książki xd ale opowiadanie świetne

Pokaż więcej komentarzy (6)

Twórca

w hejtoczyta

8piorunów

Tytuł: Nie mów nikomu

Autor: Harlan Coben

Gatunek: thriller

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Cobena uważam za udane. Największym atutem powieści jest zdecydowanie lekkość pióra autora, która pozwala bez przeszkód pochłaniać kolejne strony i wciągnąć się w wir akcji. Z drugiej strony czułem się trochę tak, jakbym patrzył na szkic lub niedokończony obraz - bohaterowie nie są do końca zarysowani i autentyczni, a fabule przydałby się końcowy szlif.

Na pewno odebrałbym tę książkę gorzej, gdybym miał jakieś oczekiwania przed lekturą. Stwierdzam, że bez nich był to niezły, lekki thriller z wątkiem kryminalnym. Z pewnością sięgnę po jakieś nowsze dzieło Cobena, bo wydaje mi się, że wspomniane niedociągnięcia mogą zostać zniwelowane wraz z polepszeniem warsztatu autora.

Na koniec muszę dodać, że tłumaczenie nie pomagało w odbiorze książki. Dosłownie przekładanie angielskich zwrotów na język polski rzuca się w oczy i brzmi po prostu nienaturalnie, a czasami wręcz śmiesznie.

_(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: styczeń 2021)_

Twórca1piorunów

@GazelkaFarelka właśnie słyszałem, że jego książki są wtórne i schematyczne, dlatego między innymi nie sięgnąłem ponownie po nic jego autorstwa, chociaż kiedyś pewnie spróbuję.

Pokaż więcej komentarzy (2)