Hejto.plDodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika DerMirker w Książki

Autorytet

w Książki

25piorunów

61 + 1 = 62

Tytuł: Pokochaj siebie
Autor: Wayne Dyer
Kategoria: poradnik
Ocena: 5/10

Poradnik psychologiczny, jak naprawić lub poprawić swoje życie. Leżał na półce 4 lata, więc w końcu się za niego wziąłem, bo moja sytuacja życiowa w tej chwili to poszukiwanie rad i szczęścia.

No jest to takie se bym powiedział, guru z Ameryczki udziela porad typu: Masz ból głowy w lewej skroni? Jeśli wystarczająco dobrze będziesz się starać, przemieścisz go na drugą stronę głowy. Nie przejmuj się konwenansami i społeczeństwem, to TY i TWÓJ dobrostan są najważniejsze, a jedyne ograniczenia i blokady są w TWOIM umyśle. Pomyśl o tym. No dało się tu wyczuć poradnik dla kur domowych z klasy średniej w USA, jako Polak czytałem ją czasem z uniesionymi brwiami, bo przetłumaczona była jak filmy na Polsacie te 20 lat temu.

Dałem jej 4 gwiazki na Goodreads ale tylko dlatego, że chłonę obecnie wszystko, co niesie jakąś pociechę i nadzieję na przyszłość. W normalnych warunkach ocena zjechałaby do 2/5 albo 3/10.

Komentarze (15)

Gruba ryba13piorunów

@DerMirker

Z pokochaniem siebie, a miałem z tym ogromne problemy - jakikolwiek błąd = myślenie o sobie jak o najgorszej osobie na świecie -, pomogło mi traktowanie samego siebie jak kumpla, ewentualnie jak dzieciaka.

Czy powiedziałbym swojemu kumplowi, że jest ch⁎⁎⁎wy, ponieważ popełnił błąd? No nie.
Czy powiedziałbym dziecku, że jest brzydkie i nie zasługuje na bycie szczęśliwym? Oczywiście, że nie.

Mimo że brzmi trochę głupio, to jednak takie zdystansowanie się pomogło mi i dzisiaj nie mam już takich myśli.

Mistrz2piorunów

@DerMirker Pij bezalkoholowy. Ostatnio się pojawił w sprzedaży bodajże z Ambera.

Lider1piorunów

@Wrzoo Popieram w 100%, większość ludzi sobie nie zdaje sprawy, jak nawet drobne aktywności fizyczną są ważne dla zdrowia psychicznego

Autorytet1piorunów

@Wrzoo lubię smak portera

Mistrz2piorunów

@DerMirker Jeśli jedno piwo wpędza Cię w poczucie winy, to tak. Jeśli używasz go do regulowania emocji, to tak.
Ogółem, pytanie brzmi: po co je pijesz?

Wirtuoz3piorunów

@DerMirker Jedno piwo w tygodniu nie jest problemem. Dopóki nie uciekasz w picie i zachowujesz rozsądek to będzie ok.

Tylko bądź czujny, bo w stanie w którym jesteś, łatwo przejść od niegroźnych rzeczy w sposób na "radzenie" sobie z problemami a to już bywa niebezpieczne

Fanatyk4piorunów

@DerMirker spoko, ja do tego doszłam dwa lata przed czterdziestką, ale lepiej późno niż wcale. Do tej pory moje być lub nie być wyznaczała opinia innych ludzi. Teraz doszło do mózgownicy, że ja mam być sama dla siebie i najbliższych, a nie dla obcych. I jakkolwiek to zabrzmi, gdy przestałam rozdawać energię na prawo i lewo, czyli angażować się nie proszona w sprawy, które mnie nie dotyczą, pomagać bez pytania o pomoc, dawać siebie i nie otrzymywać, to wtedy jakby wszystko się zbalansowało i dotarło do mnie że tzw. energia to ważna część życia i istotny zasób i nie ma co jej trwonić na altruizm wobec ludzi, którzy tego nigdy nie docenią.

Autorytet1piorunów

@Wrzoo Czy jedno piwo na tydzień dla odprężenia to już za dużo?

Autorytet3piorunów

@Kaligula_Minus tak, masz rację. Dopiero całkiem niedawno to zrozumiałem...

Fanatyk3piorunów

@DerMirker najważniejsze to uświadomić sobie, że nie jesteśmy wrogami samych siebie. Rozpieszczać się trzeba, być dla siebie łaskawym, wykluczyć toksykow ze swojego otoczenia

Mistrz10piorunów

@DerMirker popieram to, co pisze Cyberpunkowy, dodałabym jeszcze tylko jedno - aktywność fizyczna i pozbycie się używek. To, oprócz terapii i leków, pomogło mi najbardziej w polubieniu siebie. Sama terapia i leki mi by tego nie dały.

Autorytet8piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk dzięki za ten komentarz, zastanowię się nad nim, bo ostatnio też byłem dla siebie bezlitosny, ale środowa wizyta u psychologa trochę otworzyła mi oczy. Dodam niebawem o tym wpis pod tagiem #depresja

Lider5piorunów

@DerMirker nie powiem, pokochać siebie to najważniejsza rzecz- w pracy i rozpoczęciu jakichkolwiek znaczących zmian. Niektórym pomaga terapia- bo clue to znalezienie przyczyny braku tej miłości- bo gdzieś ktoś kiedyś ją odebrał.
Mi pomogła dosyć duża znajomość siebie i jakoś trzecia podróż z grzybami: spojrzałem na małego siebie z dystansu i dorosły ja, przytulił i docenił małego mnie.
Mi pomogło. Jeżeli nie masz jednak dosyć dużej samoświadomości- nie rób tego sam. Znajdź sobie przewodnika albo psychologa, szamana. Kogokolwiek kto cię poprowadzi.
Mi pomogło.