Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika alaMAkota w Hydepark

GURU

w Hydepark

111piorunów

Artykuł Michała Fiszera, który ładnie wyjaśnia wielowymiarowe konsekwencje fizycznego uderzenia ukraińskich dronów w kluczową infrastrukturę serwerową Yandexa

W serwerach Yandexa zginęło cyfrowe zaplecze Kremla i nieco polskich „patriotów”

Kolejnym celem ukraińskich dronów stały się centra danych Yandexa, co poważnie zakłóciło funkcjonowanie rosyjskich usług teleinformatycznych. Spektakularne uderzenia w trzy wielkie obiekty przyniosły natychmiastowy i mierzalny skutek w globalnej sieci. Twarde dane Cloudflare oraz NetBlocks potwierdziły, że po zniszczeniu infrastruktury automatyczny ruch zapytań pochodzący z sieci Yandex (system autonomiczny AS13238) załamał się z poziomu 100% do zaledwie 0,4% swojej wcześniejszej wydajności. NetBlocks odnotował natychmiastowe, masowe awarie routingu. Pętla wokół cyfrowego imperium Moskwy zaczęła się zaciskać, a o paraliżu „rosyjskiego Google” rozpisywały się najważniejsze media technologiczne na świecie, w tym prestiżowy portal Tom's Hardware.

Wokół tego cyberudaru narosło wiele dyskusji. Eksperci z branży cyberbezpieczeństwa, w tym polski Niebezpiecznik, słusznie studzili emocje, wskazując na techniczną precyzję danych: wspomniany potężny spadek o ponad 99% dotyczył przede wszystkim botów sieciowych, czyli crawlerów, scraperów oraz automatów do spamu HTTP i ataków brute-force, którymi serwery Yandexa masowo skanowały i bombardowały zachodni internet. Wyłączenie tych cyfrowych płuc nie oznaczało automatycznego i fizycznego unicestwienia wszystkich farm trolli. Te ostatnie operują bowiem w sposób bardziej rozproszony, ukrywając się w prywatnych serwerowniach, botnetach czy za fałszywymi adresami IP z całego świata.

Jednak uderzenie w Yandex uderzyło w rosyjską machinę wpływu w sposób pośredni, ale niezwykle bolesny. Współczesna wojna informacyjna Kremla nie opiera się już przecież na tysiącach „studentów” w Petersburgu piszących posty ręcznie. To w pełni zautomatyzowany przemysł oparty na algorytmach sztucznej inteligencji i modelach językowych (LLM). Zaatakowane centra danych w Sasowie, Kałudze i Włodzimierzu gościły najpotężniejsze rosyjskie superkomputery, na których trenowano i rozwijano te systemy.

Najważniejszy krótko- i długoterminowy efekt dotyczy właśnie mocy obliczeniowej niezbędnej do zasilania AI. W zaatakowanym obiekcie w Sasowie znajdowały się dwa z trzech najważniejszych superkomputerów Yandexa – Lapunow i Czerwononkis. Ten drugi w 2021 roku znajdował się na 19. miejscu listy najpotężniejszych maszyn na świecie. Z kolei w zniszczonym ostatniej doby centrum we Włodzimierzu stacjonował trzeci superkomputer – Gałuszkin. Te zasoby były bezpośrednio wykorzystywane do trenowania zaawansowanych rosyjskich sieci neuronowych, w tym modeli YandexGPT. Kiedy stopił się krzem pod Moskwą, fabryka dezinformacji straciła swoje strategiczne zaplecze technologiczne i możliwość masowego generowania bezbłędnych językowo tekstów, które imitowały głosy realnych obywateli na zagranicznych forach.

Dodatkowo, zniszczenie infrastruktury chmurowej Yandex Cloud i awarie systemów takich jak Yandex Pay odcięły wielu dezinformatorom stabilne kanały maskowania geolokalizacji. Poprzez te serwery rutowano wcześniej masowy ruch, ukrywając rosyjskie adresy IP za pomocą pętli VPN i tuneli proxy. W efekcie część zautomatyzowanych profili w mediach społecznościowych, które dotychczas udawały użytkowników z Polski czy Europy Zachodniej, straciła techniczną możliwość bezpiecznego logowania się na zachodnie platformy (takie jak X, Facebook czy YouTube). Wielu obserwatorów OSINT-u i analityków mediów społecznościowych odnotowało w tym okresie wyraźne zachwianie dynamiki w komentarzach pod polskimi artykułami. Zamiast zaawansowanej, masowej i perfekcyjnej narracji, w wielu miejscach pozostały prymitywne, trudniejsze w skalowaniu wpisy, które ze względu na błędy językowe są natychmiast wyłapywane i blokowane.

To potężne uderzenie w rosyjską strategię budowy „świata wielobiegunowego”, której fundamentem jest polaryzacja zachodnich społeczeństw. Żarty się skończyły. Okazało się bowiem, że najskuteczniejszą tarczą antyrakietową przeciwko rosyjskiej cyberwojnie nie są algorytmy moderacji z Doliny Krzemowej, ale fizyczne odcięcie zasilania w serwerowniach pod Moskwą. Ukraine uderzyła w punkt ciężkości, którego Zachód panicznie bał się dotknąć: w ekosystem, który karmił technologicznie kremlowski aparat globalnego kłamstwa.

Na placu boju pozostała jednak samonapędzająca się maszyna, czyli tzw. użyteczni idioci, którzy powielają propagandę nieświadomie, oraz ci, którzy robią to z pełną premedytacją. O mechanizmach werbowania takich osób pisali przed laty uciekinierzy z sowieckich służb, jak Wiktor Suworow, Władimir Bukowski czy Oleg Gordijewski – a dzisiejsza Rosja to oczywiste przedłużenie tamtych struktur. Przez lata rosyjskie boty i zaawansowane modele językowe nie tylko siały kłamstwa, ale przede wszystkim tworzyły iluzję, że radykalne, antyzachodnie czy antyukraińskie poglądy są w Polsce powszechne. Część autentycznych użytkowników, podatnych na manipulację lub zalęknionych, uwierzyła w tę cyfrową fatamorganę i przejęła te narracje jako własne. Dziś, gdy rosyjska automatyzacja dostała potężny cios, ci ludzie z pełnym przekonaniem, zupełnie za darmo i z poczuciem „misji” kontynuują pracę spalonego krzemu z Sasowa czy Włodzimierza.

Komentarze (10)

Gwiazdor0piorunów

@alaMAkota Mógłbyś podesłać link do tego artykułu

Autorytet1piorunów

@alaMAkota Czytam zagraniczne fora, oglądam zagraniczne rolki i tylu zachwytów nad Polską, jakie ostatnio czytam, nie widziałem nigdy. I teraz zacząłem się zastanawiać, czy Polska też ma jakieś farmy botów, czy to są prawdziwe opinie o Polsce z głębi serca. :smiling_face_with_3_hearts:

GURU2piorunów

@alaMAkota yandex to jaki ruski gugiel, więc atak na data center spowodował że przestały działać usługi typu gmail czy dysk. Boty jak latają tak latają w najlepsze, żeby ich się pozbyć trzeba odciąć ruskich od internetu całkowicie.

GURU36piorunów

I jeszcze dane z Reddit sprzed 10 miesięcy, ale pokazujące problem.

Prawie codziennie dwóch użytkowników na r/Conservative odpowiada za ponad 30% nowych postów. Czasami przekraczając 50%.

Wniosek?

- Conservative jest zdominowane przez mniejszość autorów w sposób, który nie jest porównywalny z 5 innymi subami politycznymi.

Jedynym dniem, w którym dwaj najaktywniejsi użytkownicy w Conservative nie opublikowali postów, był 1 listopada, który przypadł na dzień przerwy w dostawie prądu w Moskwie spowodowanej atakiem ukraińskiego drona.

https://www.reddit.com/r/visualization/s/CnhhzIHH3d

GURU18piorunów

Tak jeszcze w uzupełnieniu. Oczywiście Ukraińcy także mają swoje data centers, głównie w Kijowie, a na drugim miejscu we Lwowie. Największe, stołeczne Parkowy, zostało ostatnio zniszczone przez rosyjskie naloty.

Lokalne firmy od dłuższego czasu starają się rozpraszać infrastrukturę, ale bezpieczne są tak naprawdę jedynie przenosząc się za granice (ewentualnie dublując).

Jak łatwo się domyślić, najlepszym miejscem do przenosin jest Polska. Największy, najprężniej rozwijajacy się rynek w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej. U nas prym wiedzie Warszawa (ponad 70% mocy), dalej są Kraków i Katowice, Poznań, Wrocław i Trójmiasto.

Jest to ponad 150 obiektów w różnych lokalizacjach, nie stoją obok siebie nawet jeśli największa koncentracja jest w rejonie Warszawy

GURU40piorunów

Uczcijmy minutą ciszy fakt, że setki tysięcy Polaków z Polski, Amerykanów z USA i Niemców z Niemiec w ułamku sekundy przestało istnieć.

Nie był to meteoryt rozmiarów boiska uderzający w kulę ziemską, a jedynie ukraiński dron trafiający w centrum danych Yandexu 😉