Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika cebulaZrosolu w Hydepark

Mistrz

w Hydepark

9piorunów

Co się działo z psami jak nie było groomerów na kazdym rogu? Bo kiedyś nie było :)
Nie kupowało się włochatych psów, chodziły zarośnięte czy oobcinalo się je w domu przy pomocy maszynki do włosów tej samej którą później stary obcinał dzieci na "jeża"?

Komentarze (11)

Tytan5piorunów

@cebulaZrosolu Tak. Ba, żeby dzieci. Jajca sobie jeszcze golił. Nie było wzorców rasy (strzyżenia), maszynek i każdy w d⁎⁎ie to miał. Ja swojego cavaliera też maszynką opierdzielam (tam ze dwa razy idzie w roku na profeskę, tak przed świętami jak wyjeżdżamy). Dużo po lesie z nim chodzę, w błocie zawsze uwalony. Szkoda żebym go strzygł zgodnie ze wzorcem i pózniej to mył po każdym spacerze. Wygląda jak wygląda, a to ciągle ten sam pies. Spiny przed sąsiadami jakoś nie mam. Polecam ten stan.

Kosmonauta5piorunów

@cebulaZrosolu 
Co się działo z psami, jak nie było weterynarzy na każdy rogu? Bo kiedyś nie było.
Ot, inne podejście. Kiedyś (mówię tutaj o czasach przed XXI wiekiem, takie wczesne lata 90) to człowiek nie zwierze, a o zwierzęciu mało się myśli. Miało merdać ogonem i żreć najtańsze gówno, kto to myślał o jakimkolwiek dbaniu (a jak ktoś kupował ciut droższe jedzenie, to już w ogóle dbał ponad standard).
Więc ani się nie czesało, jak ktoś miał kasę na rodowego psa to sam przycinał (bo nie miał gdzie) lub często weterynarze (tak, weterynarze) w tamtych czasach potrafili podciąć, i często w ramach kosztów wizyty. Nie było to oczywiście jakieś fikuśne, pies często wychodził od weta jak pół d⁎⁎y zza krzaka, ale w tamtych czasach jakby ktoś powiedział mi lub moim znajomym, że mam iść z psem do groomera, to byśmy go zabili śmiechem. Z czasem (i edukacją) zmieniło się w sumie podejście, teraz nawet moi rodzice, którzy uznawali kiedyś, że wet jest tylko od usypiania zwierząt, jeżdżą ze swoim yorkiem do groomera.