Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Wpis użytkownika bojowonastawionaowca w Co Wy na to?

Lider

w Co Wy na to?

74piorunów

Co Wy na to? 09.01.2026


Ostatnie lata, mimo najlepszych w historii możliwości kontaktu z innymi ludźmi, przysparzają coraz więcej pytań o doświadczanie samotności. Chodzi nie tylko o zmniejszającą się liczbę relacji partnerskich (obecnie około 8 mln osób w Polsce jest uważanych za singli, zarówno z braku możliwości, jak i z wyboru), ale również o osłabianie się relacji pozapartnerskich: przyjacielskich czy sąsiedzkich. Według badania przeprowadzonego na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu 68 proc. dorosłych Polaków odczuwa samotność, natomiast do izolacji społecznej przyznaje się 23 proc. ankietowanych.

Nie jest to bynajmniej jedynie polska domena - w międzynarodowym badaniu, przeprowadzonym przez Gallupa, o ile osoby ankietowane z krajów europejskich na pytanie czy odczuwały poprzedniego dnia samotność, odpowiedziały twierdząco jedynie w kilku czy kilkunastu procentach przypadków, tak w krajach afrykańskich czy innych rozwijających się ten odsetek sięgał aż 48% na Madagaskarze.

Pytanie na dziś: Czy współczesnemu człowiekowi grozi kryzys relacji międzyludzkich?

_Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów._

PS. Przy okazji zachęcam do obserwowania @SzukamLudzia , który pomaga w nawiązywaniu wszelkiego rodzaju relacji :)

Czy współczesnemu człowiekowi grozi kryzys relacji międzyludzkich?

  • Tak82%
  • Nie5%
  • To zależy13%

376 głosów

Komentarze (55)

Osobistość1piorunów

@bojowonastawionaowca To już trwa i będzie tylko gorzej.
Mam 33 lata, stosunkowo późno wziąłem ślub, bo mając 30 lat. I jako, że ostatnio urodziło mi się dziecko, to tak zacząłem sobie w głowie szukać po znajomych bliższych czy takich co to ich widziałem od liceum ze 2 razy i doszedłem do wniosku, że w sumie to jestem w mniejszości. Oczywiście mam i takich znajomych co już mają 10-letnie dzieci, ale zdecydowana większość nie jest w stałych relacjach. A jestem tym pokoleniem, które wydawałoby się jeszcze załapać na normalne formy relacji.

Fanatyk0piorunów

Nam na hejto nie grozi 😛

Mocarz0piorunów

Stwierdziłbym, że kryzys już jest.

Sam to widzę tak. Przed Covidem ludzie w większości współżyli wedle jakiś norm. Czas pandemii pokazał, że nie musimy ich się trzymać. Wedle przykładu (najprostszego, ale jednak): w drzwiach zawsze wychodzącego przepuszczałem, bo to praktyczne i kulturalne, dziś mam na to wyjeb..., skutków żadnych, a jestem w sklepie szybciej.

Gruba ryba2piorunów

W każdym okresie są cechy pozwalające osiągnąć sukces większy niż inni.

Kiedyś to był paszport a najlepiej na kraje zachodnie. Potem gotówka, jeszcze później dostęp do taniego towaru z Chin.

Ale zawsze wybijali się ci co mieli coś czego nie mieli inni a było potrzebne.

Myślę że w epoce AI, automatyzacji, zerwania relacji ale też braku umiejętności społecznych to właśnie umiejętność nawiązywania relacji, otwierania ludzi i dawanie im przyjemności z samego przebywania - będzie kluczem do sukcesu.

Na każdym poziomie, bo jakby nie patrzeć to zawsze wszystko co się w naszym życiu dzieje, dotyczy innych ludzi. Można próbować to ignorować i myśleć że jak się żyje w lesie i widzi innych raz na miesiąc to człowiek nie potrzebuje innych ludzi ale wszystko co ma, jest efektem pracy innych a otrzymał to w drodze takiej czy innej wymiany z resztą społeczeństwa.

Staram się przekazać to swojej córce: nie wiedza, nie pieniądze ale znajomości i to jak łatwo z kimś nawiazesz relacje będzie kluczem do sukcesu w świecie AI, automatów, socjali.

Koneser1piorunów

Ogólnie mi to wisi. Mając 30 lat już raczej myślę w innym kontekście niż nastoletnie miłostki, których wiadomo, z rówieśniczką po przejściach i tykającym zegarem biologicznym raczej i tak nie będzie się miało. Wybieram więc spokój, wolny czas i samorealizację (jakkolwiek nie byłoby oklepane to słowo)

Gruba ryba1piorunów

@bojowonastawionaowca Ja to po prostu nie lubie ludzi, najlepiej bym pracowal zdalnie, wkurza mnie ten caly powrót do biur.


Ludzie są wkurzający. Każdy kto pracował klientem wie, że ich głupota nie zna granic. Większość jest po prostu totalnie głupia i, niedorozwinięta.


Cieszę się kiedy mam choć trochę oddechu i nie widzę ludzi. Partnerka mi w zupełności wystarcza. Gdybym miał wielki dom z działką, gdzieś pod dużym miastem , pracę zdalną 100% , z dostawą zakupów i żarcia to bym tej swojej jaskini w ogóle najlepiej nie opuszczał.


Moim marzeniem być trochę jak Gaben, z jachtem, który ma wszystko w d⁎⁎ie i może się praktycznie totalnie odizolować.

Myślę, że wielu ludzi ma podobnie. Czy to coś złego?

Osobistość1piorunów

Myślę, że to wynika trochę ze świata, gdzie umarło poczucie empatii. Rolę spoiwa społecznego przejęło poczucia zależności i wzajemności.

Nie chcemy z kimś być po prostu. Nie cenimy czasu spędzanego razem. Liczy się to, że coś z tego mamy (zapewnienie bytu, korzyści materialne, zapełnienie nudy, rozwój hobby i grupowe rozrywki). I to w relacjach dziecko-rodzic, on-ona, przyjacielskich, pracowniczych, sąsiedzkich.

Odpuszczamy więzi kiedy bilans netto nam się nie zgadza, kiedy mniej dostajemy i zaczynają wymagać od nas wysiłku, poświęceń i nakładu czasu.

A śmiejemy się z Trumpa, że w taki sposób kalkuluje politykę światową, gdy po zastanowieniu, tak właśnie coraz częściej traktujemy się nawzajem w społeczeństwach na poziomie komórkowym.

Mocarz1piorunów

Kryzys w zasadzie to trwa i ewoluuje, tak powiem jako socjolog.
Moim zdaniem (nie należę do żadnej partii) "problemy" (skoro zwać to kryzysem) zaczęły się od czasów rewolucji francuskiej.
Jednakże chyba wszyscy doceniamy ciepłą wodę, kanalizację i takie tam podobne.
Każdy kij ma dwa końce.
Kiedy wylęgarnie? 😉
Raczej jako "ludzkość"* nie wymrzemy bym przypuszczał.

*a czymże ona jest, zobaczymy

dopiero będę czytał co tam napisano :melting_face:

EDIT:
„Nowy wspaniały świat” (ang. _Brave New World_) Aldousa Huxleya z 1932 roku.

"„Pielęgniarki rozłożyły książki, otworzyły je kusząco, ukazując barwne ilustracje zwierząt, ryb i ptaków. — A teraz przynieść kwiaty. […] — Przypatrzcie się — rzekł Dyrektor. — Teraz następuje warunkowanie. […] Niemowlęta uciszyły się, zaczęły pełznąć ku tym stosom barw, ku tym lśniącym na białych stronach kształtom. […] W tej właśnie chwili Dyrektor […] nacisnął dźwignię. Rozległ się ogłuszający wybuch. Syrena zawyła przeraźliwie. Dzwonki alarmowe dzwoniły natarczywie. Dzieci drgnęły, zakrzyczały; ich twarzyczki wykrzywił skurcz przerażenia. — A teraz — krzyknął Dyrektor (bo hałas był ogłuszający) — teraz utrwalimy lekcję lekkim uderzeniem prądu. […] Ich małe ciałka wyprężyły się sztywno; krzyki nagle zmieniły ton. Rozległo się w nich coś rozpaczliwego, niemal szalonego.”

Gruba ryba6piorunów

@bojowonastawionaowca jakby śmiesznie to nie brzmiało to od dobrobytu i internetu w dupach nam się poprzewracało. Kiedyś, gdy mobilność społeczna była znacznie niższa a internet nie istniał skazani byliśmy na swoje małe, lokalne wspólnoty. W ramach takich grup funkcjonowalo nie tylko nasze życie towarzyskie ale też jakość naszego bytu zależała często od sąsiedzkiej pomocy lub informacji. Glupi, mądrzy, poczciwi i chuje - z każdym trzeba było jakoś się ułożyć i żyć. Pula potencjalnych przyjaciół i partnerów też była bardzo ograniczona. Jak nie bylo z czego wybrać to w koncu i te grube i ci brzydcy znajdywali sobie partnerów 😛

Teraz rozjechaliśmy się po świecie, lokalne wspólnoty i rodziny się rozluźniły, mieszkamy w wielkich aglomeracjach, ściana w ścianę a często w ogóle nie znamy swoich sąsiadów. Nie musimy, nie potrzebujemy ich, wszystko mamy, wszystko wiemy, nie potrzebujemy się z nikim zadawać.

Pula ludzi, z którymi możemy się spotykać jest praktycznie nieograniczona ale przez ten pozór wyboru i złudne przeświadczenie, że kiedyś znajdziemy idealnych znajomych czy partnerów nie potrafimy wybrać i zaangażować się w budowanie prawdziwych, głębokich relacji. W koncu łatwo jest wypuszczać kolejne ryby kiedy staw wydaję się być ich pełen i już za sekundę możemy złowić tę idealną.

Tymczasem najwięcej ludzi ma jedynie przyjaźnie sięgające szkoły, studiów lub wojska gdzie ludzi o często calkowicie odmiennych charakterach i statusach społecznych wsadzano razem do jednej grupy, w ktorej ramach musieli funkcjonować i konfrontować się przez dlugi czas.

Moze jest w tym metoda? Wszystkich na zetę! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU8piorunów

Jest za⁎⁎⁎⁎sty kryzys samotności i to nie chodzi mi tylko o relacje damsko-męskie, ale szeroko rozumiana wspólnota jako rodzina, znajomi i sąsiedzi. Pomaganie sobie, przysługi, wspólne organizowanie czegoś, wpadanie do siebie bez zapowiedzi.

Jest to też jedną z przyczyn niskiej dzietności, bo tak jak kiedyś dzieci wychowywała cała wieś, tak rodzice są dziś całkiem sami, dzieląc się opieką 24/7. Dziadkowie daleko, bliska rodzina i zaufani ludzie typu twoje rodzeństwo czy ludzie, z którymi znasz się od dziecka też daleko.

Gruba ryba2piorunów

Tak, dodatkowo maskowany jest powierzchownymi 'neo-relacjami' krótkoterminowymi i znajomościami internetowymi, które nie zastąpią bezpośrednich relacji.

Zawodowiec7piorunów

Przecież ten kryzys trwa od lat, podobnie jak ten demograficzny. Dogoniliśmy zachód aż nadto. I nie będzie żadnej poprawy, bo to wymagałoby zmiany obecnego konsumpcjonistycznego stylu życia a na to się nie zanosi. Sam nie znam imion sąsiadów ale kompletnie się tym nie przejmuję. Ja nie wysyłam nosa w nie swoje sprawy 🤷

Gruba ryba9piorunów

@bojowonastawionaowca Na 100% tak. Widzę to po dzieciakach (już dorosłych) moich znajomych, z resztą oni sami się na to skarżą. 16-18 latki bardzo często są kompletnie zryte psychicznie (niektórzy wskazują na efekty pandemii). Telefony, fobie, narkotyki (choć np mniej alkoholu - bo to w zasadzie narkotyk socjalizujący), propaganda w "mediach" i mainstreamowym showbiznesie. Żydowskie kręcenie korbą o psynkach i kocórkach, wykopowe spierdoliny i ich *pille.

to wszystko robi swoje, dzieciaki żyją na odległość.

Gruba ryba8piorunów

Miałem pisać wywód jak to wygląda u mnie, ale wyszłaby epopeja xD

Krótko - tak. Powody: złudzenie dostępności, rozpraszacze, wstyd (?).

Kiedy ostatnio napisałeś/aś do ziomeczka ze szkoły/osiedla? Takiego z którym byliście nierozerwalni, ale drogi się Wam rozeszły? Możesz to zrobić w każdym momencie, ale zamiast tego przewijasz socjale.

Weź napisz. Nie jutro, nie wieczorem. TERAZ JAK TO CZYTASZ. A co szkodzi? Że pomyśli że chcesz go w jakieś MLM wciągnąć? No niech myśli. A może też o Tobie myślał ostatnio, tylko głupio było pisać.

Lider13piorunów

@bojowonastawionaowca ja już byłem samotny zanim stało się to modne ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba15piorunów

@bojowonastawionaowca

I tak, i nie.

Ostrzegam, że sporo prywaty. xD

Jestem osobą o raczej małych potrzebach socjalnych i w zupełności zaspokaja je moja dziewczyna + granie z kumplami i kumpelkami + pisanie na Discordzie również z kumplami + sporadyczne rozmowy telefoniczne z rodziną. Czy są to bardzo zażyłe relacje? Trudno powiedzieć, ale z niektórymi kumplami znam się już przynajmniej sześć lat i wiem, że w razie czego mogę na nich liczyć - zaoferują wsparcie emocjonalne czy cuś.

I trochę się dziwię, że w dobie bardzo popularnego internetu jest tylu samotnych ludzi. Jasne, sam w czasach szkolnych, mimo że posiadałem jakichś tam znajomych, to wiecznie czułem, że nie pasuję. I internet stał się remedium na to - poznałem masę ludzi, z którymi grałem w gierki. Potem dołączyłem do gierkowego klanu, z którymi spotykamy się co roku na zlocie, znalazłem kolejnych kumpli, z którymi założyliśmy serwer Discordowy i dzisiaj uważam, że mam zdecydowanie zbyt wielu znajomych, żeby znaleźć czas, żeby z każdym w coś zagrać i nie zaniedbywać swoich relacji oraz zainteresowań. ; )

Ale powtórzę się, jestem samotnikiem o małych potrzebach socjalnych.

Jednocześnie samotność jest bardzo wygodna. Moja mama na przykład - po dwóch nieudanych małżeństwach i przynajmniej kilku nieudanych relacjach z mężczyznami raczej nie nastawia się na stworzenie kolejnej. Jasne, że ma trudny charakter, sam się o tym dobrze przekonałem, jednocześnie ma tak uporządkowane i wypełnione życie, że trudno byłoby jej znaleźć kogoś, kogo mogłaby do tego życia dopasować. A tak to nikt jej się nie pałęta po mieszkaniu, nikt jej niczego nie przestawia, nie wyjada, nie narzeka et cetera. Bardzo to rozumiem.

Sam jak zostałem rok temu singlem, to paradoksalnie okropecznie się z tego faktu ucieszyłem. Nagle zyskałem ogromną swobodę. Mogłem robić, co mi się żywnie podobało. Siedzieć z kolegami do późna, grając w gierki, a potem spać przynajmniej do południa, a na obiad zamówić sobie pizzę albo coś niezdrowego i gnić cały dzień w łóżku, oglądając filmy czy seriale - coś wspaniałego. Oczywiście nie przez cały czas, ponieważ w końcu mi się to znudziło, ale bardzo wtedy odżyłem.

I jak moja dziewczyna powiedziała - dla niej wejście w związek jest trudniejsze niż bycie samej, z czym bardzo się zgadzam. Jednak trzeba patrzeć na drugą osobę, dostosować się do jej potrzeb, nawyków, harmonogramu et cetera.


Też dzisiaj nie ma takiego parcia na wejście w związek. Albo ludzie po prostu preferują bardziej swobodne relacje - chociażby (nie)sławni przyjaciele z korzyściami. Też to rozumiem, bo to po prostu wygodne. Każdy żyje swoim życiem i spotykamy się wtedy, kiedy nam oboje to pasuje. Mimo to sam preferuję „normalny związek”.

GURU13piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba0piorunów

@Belzebub ale Jak piszą ludzie wyżej, to jednak kobiety odnajdują się lepiej na rynku pracy są pewniejsze siebie. Faceci zostali w mniejszych miejscowościach, czują się zagubieni.

Z tym "nadaje się" po równo to niby się zgadzam, ale to jednak u mężczyzn ta frustracja jest większa..

A skąd wiesz, że czują się puste? To jest trudno mierzalne 😉

GURU2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU1piorunów

@Chrabonszcz ale zaleciało wykopem XD

"kobiety księżniczki" - bo nie chcą byle kogo XD

ty rozumiem że byś wziął kogokolwiek, kogo bym ci tu zaproponowała, czy byłbyś "księciuniem" i wybrzydzał, ze za gruba, za stara, za głupia albo za dużo partnerów miała przed tobą?

Gruba ryba0piorunów

@Belzebub

> kobiety mają dziś zupełnie nierealistyczne spojrzenie na swój własny temat i oczekiwania,które nie są nawet ich

Jak się czują OK bez związku to w czym problem? Poza demografią oczywiście.

Gruba ryba0piorunów

@Belzebub

> . Takie podejście zakłada że grubo ponad połowa męskiego społeczeństwa nie nadaje się do niczego

Patrząc po społeczeństwie - to prawda, nawet więcej.

Gruba ryba0piorunów

> @Belzebub
> "Zawsze miały prawo do samodzielnego życia. To już był ich wybór z kim chciały być"

xD

Kosmonauta1piorunów

@GazelkaFarelka nie wiem kto gorszy - takie księżniczki, które myślą, że żaden facet na nie nie zasługuje, czy tacy pantoflarze, którzy będą pluli na innych facetów, żeby się podlizywać i udawać lepszych od wszystkich innych...

Zarówno wśród mężczyzn i kobiet jest część porządnych ludzi i część byle jakich, a twierdzenie że to wśród mężczyzn jest ich dużo więcej, bez żadnych dowodów to zwyczajne wazeliniarstwo wobec kobiet.

Media społecznościowe pogłębiły podziały między płciami, forsując toksyczne wzorce i coraz trudniej o związki między normalnymi, przeciętnymi ludźmi. Są też winne kreowaniu obrazu niezależnej kobiety, która do niczego faceta nie potrzebuje, bo jest od niego lepsza, a potem okazuje się, że taka nie potrafi nawet sobie w piecu napalić i marznie jak faceta nie ma (dosłownie moja koleżanka).

I ciągle takie korzystają z usług mężczyzn, hydraulików, elektryków, wykończeniowców, mechaników itp., żeby coś dla nich zrobili, tymczasem nie kojarzę jednego przykładu, gdzie to facet dzwoni po babę, żeby mu przyszła coś w mieszkaniu, albo koło domu naprawić. No ale tak, to faceci nie nadążają za kobietami i są gorsi...

GURU5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU2piorunów

@Belzebub Bo są. Tacy, których opisujesz, albo nie mają problemu ze znalezieniem partnerki, albo sami reprezentując ze sobą sporo, mają (zrozumiale) na tyle wysokie wymagania, że też nie jest im łatwo kogoś znaleźć. Też nie chcą byle kogo.

Jest jednak cała masa facetów na wsi, którzy albo siedzą i piją, albo mają jakieś ekstremalnie staroświeckie poglądy na związek. W internecie ich nie zobaczysz.

GURU4piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU4piorunów

@Belzebub

> kobiety nie wiążą się z mężczyznami no nie chcą bylejakiego partnera to totalne urojenia i nieprawda

To przecież prawda. A ty byś chciał bylejaką partnerkę?

> Takie podejście zakłada że grubo ponad połowa męskiego społeczeństwa nie nadaje się do niczego

Hard to swallow pill. You said that. Mężczyźni mocno zostali w tyle. Kobiety wyprowadziły się z zapadłych wsi do miast, bo chcą czegoś więcej od życia. Mężczyźni w tych wsiach zostali, bo nie mają potrzeby i ambicji w ogóle z nich wyjeżdżać. Tu są te brakujące setki tysięcy związków, które nie doszły do skutku. Samotne kobiety w wielkich miastach i samotnych panów na prowincji.

GURU3piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU5piorunów

@Belzebub "Zawsze miały prawo do samodzielnego życia. To już był ich wybór z kim chciały być"

Chyba na tym możemy zakończyć dyskusję, nigdy czegoś takiego nie było, przynajmniej w cywilizacji zachodniej do XX wieku. Ani samodzielnego życia, ani wyboru, z kim chcą być. Małżeństwo było kontraktem, a o tym, kogo kobieta poślubi, decydował jej prawny opiekun, czyli np. ojciec.

"Na mocy XIX-wiecznych przepisów kobiety nie mogły i.in.:

* podejmować decyzji prawnych, 

* sprzedawać i nabywać rzeczy

* podpisywać umów 

* zeznawać w sądzie bez asystencji mężczyzny, który je reprezentował np. ojciec czy inny członek rodziny, a potem mąż.

W trackie małżeństw kobiety nie akumulowały własnego majątku. Ten majątek przechodził na ich męża - wyjaśnia badaczka. - Jedyne pieniądze w życiu każdej kobiety, przedstawicielki każdej z klas społecznych, to posag od rodziny. Jednak i ten majątek przechodził na męża. Pieniądze te były "przywiązane" do kobiety, ale do niej nie należały. "

GURU3piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU6piorunów

@Belzebub Jeżeli chęć nieumierania z głodu nazywasz materializmem, to owszem XD

Spora część facetów w dawnych czasach miała partnerki wyłącznie dlatego, że kobieta nie miała wtedy innej alternatywy na życie. Nie miały możliwości samodzielnego zarobkowania, posiadania pieniędzy i pozycji społecznej pozwalającej na decydowanie o swoim życiu. Jeśli już, to wyłącznie jako wdowy - zatem jedyną opcją na życie, poza klasztorem i burdelem był ślub z kimkolwiek o maksymalnej pozycji społecznej jak się dało.

Małżeństwo przez większość historii człowieka było kontraktem - miłość romantyczna to stosunkowo nowy wymysł.

Dzisiaj kobiety mają własne pieniądze i prawo do samodzielnego życia, więc nie muszą brać jakiegokolwiek faceta - więc to właśnie dopiero dziś mogą sobie pozwolić na bezinteresowną miłość romantyczną. Mogą być z kimś, kogo pokochają, z kim ich życie będzie lepsze, albo być z nikim. Nie wezmą byle kogo, żeby tylko go za sobą ciągnąć, żeby tylko był hamulcem i obciążeniem w ich życiu, nie wnosząc nic w zamian.

GURU5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU0piorunów

@Belzebub Co za interes brać sobie kogoś, kto nic do twojego życia nie wnosi? Kiedyś wnosił kasę, więc wystarczyło ze był i się umył czasem (albo i nie). Dziś kobieta kasę już ma, więc oczekuje czegoś innego.

Fanatyk36piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Co Wy na to? 09.01.2026 \ Ostatnie lata, mimo najlepszych w historii możliwości kontaktu z innymi ludźmi - bojowonastawionaowca - Hejto.pl (demo semantyczne)