
Wpis użytkownika myoniwy w DIY - Zrób To Sam
myoniwyFanatyk
179piorunówDzisiaj będzie hicior. O tym jak błahostka potrafi wymanewrować fachowców w pole. Ale #konstruktorelektrykamator nie jest byle jakim fachowcem, tylko fachowcem amatorem i wygrałem tą bitwę.
Ale od początku.
Jakieś dwa tygodnie temu dzwoni do mnie nieznany numer.
-Dzień dobry, bo ja mam pana numer od wujka szwagra pracownika syna. Czy naprawia pan wózki widłowe, bo nie działa nam podnoszenie i pochylanie masztu. Mamy do niego schematy.
-Oczywiście, nie ma problemu. Ze schematami to powinno być proste.(Jedyny wózek jaki do tej pory naprawiałem miał na tabliczce znamionowej napis _Anno constructioni 1961_). Podajcie adres to podjadę.
Stawiam się na miejscu, no i faktycznie, maszt nie reaguje na ruszanie dżojstikiem. Pierwsze co to sprawdzam czy z samego dżojstika wychodzi jakiś sygnał. No jest, 2,5V jako statyczny i w zależności od tego w którą stronę go poruszę to spada do 1 lub rośnie do 4V. Czyli to nie tu jest problem.
Właściciel mówi że parę lat temu mieli jakiś problem i ECU wysyłali do naprawy, a z tą sytuacją walczą od dwóch miesięcy, był już jakiś "fachowiec" i sobie nie poradził, był nawet serwis co wziął 700zł za sam przyjazd. No i nie zdiagnozowali problemu.
Schemat niby mieli, ale drukowany chyba kartoflem maczanym w atramencie. Opisy nieczytelne, nie wiadomo czy to 103, 106, 108, czy 109. To samo z 11,17,71,77 można było na chybił trafił mierzyć. Nie mając za bardzo czego się czepnąć to odczepiłem ECU odpowiadające za hydraulikę i go rozkręciłem. W środku przepalony jeden rezystor, wartość 0,27Ω, typowa wartość dla bocznika pomiarowego. Mówię właścicielowi że ECU jest uszkodzone i trzeba ten element wymienić.
-Ooo, to ja mam takiego człowieka co się zajmuje takimi rzeczami, zawiozę do niego i to zrobi.
-Proszę bardzo. Jak coś to macie mój nr i dzwońcie.
Minęły dwa dni, telefon.
-No bo on to zlutował ale wózek wraz nie działa.
-Zlutował czy wylutował i wymienił?
-Zlutował.
-No to tak nie może być, trzeba to wymienić na nowe sprawne.
Podrzucili mi to ECU, bo mieli po drodze.
Efekt "naprawy" przez #elektronika w pierwszym zdjęciu.
Aż brak kulturalnych słów na opis tego.
Zamówiłem z TME rezystory, i profilaktycznie kondensatory elektrolityczne na wymianę. W oczekiwaniu na przesyłkę znalazłem schemat w pdfie, niestety pisany drutem kolczastym czyli po niemiecku. Fragment schematu w drugim zdjęciu.
Wiedząc że rezystor i kondensatory to nie koniecznie musi być jedyny problem, na kolejną próbę uruchomienia wziąłem ze sobą oscyloskop.
Podpinam kostki, odpalamy wózek.
No i nic, jak nie reagował tak nie reaguje.
No to oscyloskop w dłoń i mierzymy.
Pierwsze co chciałem sprawdzić to czy czujnik pochylenia masztu działa. Jeśli on by dawał jakieś dziwne wartość to sterownik mógłby unieruchomić całość. Ale sygnał jest, zakres od ok 1 do 4V.
No to sprawdzam jaki sygnał dostaje ECU z dżojstika. Piny 12, 48, 101 i 102. No i sygnał jest 2,5V ale nic się nie zmienia przy ruszaniu dżojstikiem. Ale jak pamiętamy sygnał z dżojstika powinien być 1-4V.
No to sprawdzam drugi raz na kostce od dżojstika. No i jest ładny zakres 1-4V. Hmm. Co tu jest nie tak?
Z ciekawości sprawdziłem co się dzieje na pinach 32, 29, 104 i 117. Czyli piny sygnałowe opcjonalnego osprzętu.
O dziwo tutaj sygnał się zmienia ruszając dźwignią od masztu. O co tu chodzi?
W czasie pomiarów miałem sporo okazji przyjrzeć się kolorom żył w kostkach, i coś mi zaświtało że się nie zgadzają, może to być spowodowane jakąś dodatkową kostką po drodze, ale nie. Żadnych dodatkowych łączeń.
Widzicie opis 2X3 i 2X4? Są to opisy kostek manipulatorów. IDENTYCZNYCH KOSTEK.
Kodowanie kostki takie samo (kodowanie to rozkład pinów blokujących w obudowie), kolor taki sam, ta sama wiązka, kostki 5cm od siebie. Niektórzy już się może domyślają co się odjaniepawliło.
Dwa miesiące. W sumie przynajmniej 4 osoby przy tym grzebały i nikt się nie zorientował że źle połączyli kostki.
Zamieniłem kostki miejscami, sygnał wrócił na odpowiednie piny ECU, ale maszt wraz się nie ruszał. Lekkie zakłopotanie. Ale zgasiłem silnik, odpaliłem i maszt ożył.
Dwa miesiące temu remontowali silnik, żeby go wyjąć rozpięli całą hydraulike i elektrykę.
Hydraulikę jakoś poskładali, a z #elektryka już im nie wyszło.
Komentarze (14)
Szacunek. Zawsze chciałem się nauczyć tego fachu, ale po 3 latach na politechnice (ha,tfu!) skutecznie mnie zniechęcili. Mam nadzieje kiedyś jeszcze wyjść poza Arduino z paroma potencjometrami.
@myoniwy hehe ja już się nauczyłam robić zdjęcie, zanim coś rozkręcę. :grinning: Fajna historia, pisz więcej.
@myoniwy Nie wiem o czym piszesz, ale dobrze się to czyta :)
Ze swojego skromnego doświadczenia w naprawianiu elektroniki wynika, że jakieś 80% usterek to uszkodzenia mechaniczne: "urwany kabelek", niestykajace złącze, zamieniony kabelek, odwrócona biegunowość baterii, itp. A takie naprawy, jak opisana, to jest najlepsza nauka. Bo poszerza człowiekowi horyzont na temat tego, "co jeszcze można spierd.lić"
@myoniwy przyjemnie się czyta, wincyj!!! :grinning:
@czachson Wincyj znajdziesz na tagu #konstruktorelektrykamator.
Niemce też k⁎⁎wa spece żeby zrobić jednakowe wtyczki. Byle pralkę rozbierz i każda inna żeby nie było takich numerów
Typowa "usterka" poremontowa - źle podpięte kabelki :-)
Wszyscy wiemy, że zawsze przed rozpoczęciem prac należy się dokładnie dowiedzieć co i kiedy było wczesniej robione.
@myoniwy szanuje wiedzę,bo sam jestem pierdoła w tej materii.
Szacunek, a dla takich elektroników-partaczy jest osobny krąg w piekle.
Elegancko zrobiona robota 👌
@myoniwy
>pisany drutem kolczastym czyli po niemiecku
:smiley::smiley::smiley:
Zdarzy mi się czasem coś rozgrzebać w garażu przy aucie i motocyklu, ale zdając sobie sprawę z mojej niekompetencji ZAWSZE robię sobie krok po kroku fotki co gdzie idzie, a jak jest taka sytuacja identycznych złączek, to zaznaczam je taśmą dla rozróżnienia. Odpukać maszty do dzisiaj startują xD
Ale jak nie wystartują to namiar na Ciebie mam :face_with_hand_over_mouth:
A specjalsów rutyna pewnie zgubiła :face_with_rolling_eyes: