Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

zed123Osobistość

Dołączył/a:

  • 88 wpisów
  • 1699 komentarzy
  • 3 obserwujących

Osobistość

w Hydepark

14piorunów

Gdyby ktoś szukał przesłony na oko niecelujące (zakładanej na okulary ochronne), to znalazłem w sklepie Decathlon'u taką oto. Cena śmieszna, z pięć razy taniej niż Gehman czy inne. Kolor można sobie zmienić naklejając kawałek taśmy izolacyjnej. Można też zmienić na sztywniejszy materiał i zrobić dziurkę do patrzenia na oko celujące (niweluje astygmatyzm i powiększa głębię ostrości).
Mają też fajne _okulary_ z przesłoną i oprawką na soczewkę korekcyjną. Też za psie pieniądze. I to w komplecie z futerałem i akcesoriami.
#strzelectwo


https://www.decathlon.pl/p/blenda-oka-niecelujacego/_/R-p-313028
https://www.decathlon.pl/p/okulary-strzeleckie-solognac-100-z-blenda-i-okularem/_/R-p-324322

Kosmonauta1piorunów

Już mam, wtedy takie się kupuje.

https://www.decathlon.pl/p/blenda-oka-niecelujacego/_/R-p-313028

Muszę sobie ogarnąć. Ale na razie potłukłem okulary więc jeszcze się nie pali

Just a moment...Decathlon
Autorytet12piorunów
Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

19piorunów

Ciekawy artykuł, pozwala spojrzeć z innej perspektywy na ostatnie wydarzenia. Rozmowa z Jarosławem Hrycakiem (https://pl.wikipedia.org/wiki/Jaros%C5%82aw_Hrycak), ukraińskim historykiem. Oczywiście na temat nadania przez prezydenta Ukrainy nazwy "Bohaterów UPA" ukraińskiej jednostce wojskowej. Prof. Hrycak ma trochę inne zdanie na temat świadomości historycznej w Ukrainie niż @Belzebub, no ale co tam jakiś profesorzyna może wiedzieć.

Kulisy awantury o UPA. Ukraiński historyk o Zełenskim: jego wiedza o Wołyniu jest bardzo znikoma

Od dawna tłumaczę Polakom, że Bandera jest w Ukrainie bohaterem narodowym głównie dlatego, że stał się symbolem oporu wobec Rosji. Jestem już zmęczony powtarzaniem na okrągło tego, że odwoływanie się do dziedzictwa UPA nie ma wymiaru antypolskiego — tłumaczy znany ukraiński historyk i orędownik polsko-ukraińskiego pojednania Jarosław Hrycak.

Newsweek: Prezydent Wołodymyr Zełenski nadał elitarnej jednostce sił specjalnych honorowe imię Bohaterów UPA, co wywołało burzę w Polsce. To początek nowej polityki historycznej Ukrainy?

Jarosław Hrycak: Moim zdaniem nie, ale zobaczymy. Chciałbym najpierw wyjaśnić kulisy całej tej "afery". Wbrew temu, co mówi się w Polsce, nazwanie tej jednostki imieniem Bohaterów UPA nie było inicjatywą prezydenta. Pomysłodawcami byli wojskowi, całość poprzedziła skomplikowana procedura na różnych szczeblach sił zbrojnych, a prezydent zatwierdził to swoim podpisem pod dekretem. Zełenski dostaje od wojska kilkadziesiąt podobnych propozycji miesięcznie. Z tego, co wiem, inicjatorzy byli świadomi ewentualnych problemów ze społecznym odbiorem. Chodziło im jednak o wrażliwość Ukraińców, a nie Polaków. Stosunek Ukraińców do UPA nie jest jednoznaczny — a w ukraińskiej armii walczą wszyscy: zarówno ukraińskojęzyczni, jak i rosyjskojęzyczni, ci z zachodu i ze wschodu kraju. Dlatego ostatecznie jednostka otrzymała honorowe imię Bohaterów UPA, a nie UPA. W ten sposób — w rozumieniu inicjatorów — upamiętnieni zostaną tylko bohaterowie UPA, a nie wszyscy jej żołnierze, w tym zbrodniarze, których w jej szeregach też nie brakowało. Poza tym pojęcie "bohaterowie" jest bardzo szerokie, bo każdy Ukrainiec może mieć własnych. Na początku padła nawet propozycja, aby jednostce nadać imię "Kłyma Sawura" [pseudonim Dmytra Klaczkiwskiego, dowódcy okręgu UPA-Północ na Wołyniu, który wydał tajny rozkaz o eksterminacji Polaków w 1943 r. — red.]. Ktoś jednak ostrzegł, że wybuchnie skandal, więc zrezygnowano z tego patrona.

Zełenski musiał chyba wiedzieć, że uhonorowanie UPA spotka się z ostrą reakcją strony polskiej. Dlaczego mimo wszystko się na to zdecydował?

— Trudno mi powiedzieć, dlaczego podpisał tę decyzję, bo nie siedzę w jego głowie. Mam jednak podstawy, aby sądzić, że jego wiedza o Wołyniu i UPA jest bardzo znikoma. Z rozmów z inicjatorami wynika jednak, że byli zdziwieni reakcją polskich polityków, bo wydawało im się, że ta sprawa nie dotyczy w ogóle Polski. Dlaczego? Ano dlatego, że Wołyń kojarzy im się tylko z walkami UPA z Armią Czerwoną.

To znaczy, że kompletnie nie znają historii.

— Przed rosyjską inwazją mniej niż połowa społeczeństwa ukraińskiego wiedziała, co stało się na Wołyniu. Ci, którzy mają jakąkolwiek wiedzę na ten temat, uważają, że winę za to ponoszą obie strony — polska i ukraińska. W ukraińskiej pamięci historycznej Wołyń nie funkcjonuje jako ludobójstwo. Dlatego ludzie, którzy doprowadzili do nadania tej jednostce imienia Bohaterów UPA, nie sądzili, że rozdrapują rany historii. Chodziło im o motywowanie Ukraińców, by wstępowali do armii. W historii Ukrainy nie mamy zbyt wielu formacji, które walczyły z Rosją i do których dziedzictwa można by się w tym przypadku odwoływać. UPA jest wyjątkiem, zwłaszcza że walczyła ze Związkiem Sowieckim, co ma kapitalne znaczenie, kiedy prowadzimy wojnę z Rosją.

Czy uhonorowanie elitarnej jednostki imieniem Bohaterów UPA wpłynie na zwiększenie morale armii?

— Wydaje mi się, że raczej nie. Od wojskowych, którzy zajmują się rekrutacją, słyszałem, że na linii frontu nie ma znaczenia, czy jesteś zwolennikiem, czy przeciwnikiem Stepana Bandery. Proszę zrozumieć, że ukraińska armia nie jest zindoktrynowaną strukturą. Żołnierze mają prawo do swoich poglądów, również na historię. Każdy z nich myśli, co chce. Również o UPA.

To był gest wobec ukraińskich środowisk nacjonalistycznych?

— W armii ukraińskiej walczy sporo ukraińskich nacjonalistów i trzeba przyznać, że są oni dobrymi żołnierzami. Nie wiem natomiast, czy nacjonalistami są inicjatorzy tej decyzji. Przypuszczam, że tak. Z tego, co wiem, pomysł wyszedł od ludzi odpowiedzialnych za rekrutację żołnierzy.

Czy wywołało to kontrowersje w Ukrainie?

— Gdyby nie ostra reakcja Polski, w Ukrainie mało kto by tę decyzję zauważył. Byłby to mało istotny epizod. W relacjach polsko-ukraińskich problemem jest asymetria świadomości historycznej oraz pamięci zbiorowej. Ukraińcy zajmują bardzo istotne miejsce w polskiej pamięci narodowej, natomiast w ukraińskiej pamięci zbiorowej Polska jest tylko jednym z wielu ważnych sąsiadów. Dużo ważniejsza jest Rosja.

Część polskich ekspertów od Ukrainy uważa, że Zełenski zrobił to cynicznie z pobudek politycznych.

— Proszę nie wierzyć tym ekspertom, zwłaszcza że wygłaszają swoje opinie, nie spróbowawszy nawet ustalić, jakie były kulisy tej decyzji. Z moich rozmów wynika, że nie było w tym cynizmu. Pomysłodawcy kierowali się pragmatyzmem. Wyszli z założenia, że pięć lat po pełnoskalowej inwazji trzeba bardziej aktywnie motywować ludzi do zaciągania się do armii, a żołnierzy do dalszej walki. I że nadanie elitarnej jednostce imienia Bohaterów UPA będzie miało właśnie taki efekt. Dla wielu Ukraińców żołnierze UPA są bohaterami, którzy walczyli o niepodległość z Sowietami. Mit Bandery jest bardzo silny w Ukrainie, ale to mit antykremlowski, a nie antypolski.

Jak ocenia pan reakcję Lecha Wałęsy, który oświadczył, że wyróżniając bandytów z UPA, Zełenski mu "ubliżył", i na znak protestu odpiął flagę ukraińską z piersi?

_— (dłuższe milczenie)_ Co mam powiedzieć? Lech Wałęsa znany jest z tego, że mówi różne rzeczy. Ukraińcy zupełnie inaczej postrzegają historię, a teraz skupieni są tylko na jednym — by przetrwać. Priorytetem jest wojna z Rosją. Czy ktoś rozmyśla o Banderze i UPA, kiedy niemal codziennie na Kijów spadają setki dronów i rakiety balistyczne? Wystarczy pomieszkać dłużej w Kijowie, Połtawie, Lwowie czy Dnieprze, by przekonać się, że Ukraińcy żyją zupełnie czym innym. Rozmawiamy w 1559. dniu od inwazji [rozmawialiśmy 1 czerwca — red.]. Za nieco ponad tydzień ten etap naszej wojny będzie dłuższy niż cała I wojna światowa. Żeby zrozumieć Ukraińców, wystarczy wyobrazić sobie, jakie nastroje panowały w Europie pod koniec października 1918 r. Ludzie byli wtedy potwornie zmęczeni, wykończeni nerwowo, rodziny rozbite, kraje zniszczone. Zanim zaczniecie oskarżać Ukraińców, pomyślcie o tym, jak bardzo zrujnowana jest zbiorowa psyche tego społeczeństwa w piątym roku po inwazji.

Prowadząc wojnę, nie można zrażać do siebie jednego z głównych sojuszników.

— Pan i ja to wiemy, bo jesteśmy wykształceni, znamy historię, wiemy, co zdarzyło się na Wołyniu. W jednostce, o której rozmawiamy, nie ma historyków, dowódcami są ludzie, którzy mają o tym niewielkie pojęcie. Od dawna tłumaczę Polakom, że Bandera jest w Ukrainie bohaterem narodowym głównie dlatego, że stał się symbolem oporu wobec Rosji. Jestem już zmęczony powtarzaniem na okrągło tego, że odwoływanie się do dziedzictwa UPA nie ma wymiaru antypolskiego.

Zełenski ma doradców, którzy powinni uwrażliwić go na polski punkt widzenia. Poza tym przed podpisaniem tej decyzji mógłby zadzwonić do któregoś z historyków, na przykład do pana.

— Nie jestem kimś, kogo prezydent słucha, bo należę do grona jego krytyków. Zełenski otacza się ludźmi, którzy wykazują się absolutną lojalnością i mu potakują. Wiem jednak, że w sprawie, o której rozmawiamy, nikt w gronie Zełenskiego nie chciał urazić Polaków. Jesteśmy na wojnie, więc to, co się stało, można określić mianem politycznego collateral damage. Gdyby doradcy prezydenta byli rozsądniejsi, nie doszłoby do tego.

Mer Lwowa Andrij Sadowy broni decyzji Zełenskiego i relatywizuje zbrodnię wołyńską, kwestionując liczbę ofiar. Szacuje się, że na Wołyniu zginęło około 50 tys. Polaków, a na terenie całych ówczesnych Kresów — 100 tys.

— Kilka lat temu zaczęła działać grupa historyków polskich i ukraińskich, którzy przekopując się przez archiwa, próbują ustalić liczbę ofiar tego konfliktu. Na razie doszli do wniosku, że na Wołyniu zginęło mniej Ukraińców, niż przypuszczano. Myślę, że zrewidowane w dół zostaną też szacunki polskich ofiar. Jestem bardzo ciekawy ostatecznego wyniku tych badań.

Nie obawia się pan, że ta awantura zniweczy ostatnie dwa lata pracy nad pojednaniem w sprawie Wołynia? Rozpoczęły się ekshumacje ofiar. Na początku maja odbył się wielki Polsko-Ukraiński Kongres Historyczny.

— Bardzo się boję, że zmarnowany zostanie ten ogromny wysiłek, który my, historycy i społeczeństwo obywatelskie, wykonaliśmy wspólnie.

Jakie konsekwencje będzie miało odebranie Orderu Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu?

— Dopóki prezydentem w Kijowie jest Wołodymyr Zełenski, a w Warszawie — Karol Nawrocki, nie dojdzie do poprawy stosunków polsko-ukraińskich. Pierwszy zbyt mało przejmuje się historią, drugi — za dużo. W rezultacie ich wzajemne relacje przypominają rozmowę ślepego z głuchym. Gdyby to ode mnie zależało, wprowadziłbym na czas wojny moratorium na wykorzystanie przez polityków pewnych tematów historycznych. Uważam, że na Wołyniu doszło do zbrodni mającej cechy ludobójstwa, za co oczywiście nie jestem lubiany w Ukrainie. Tyle że to był tylko jeden z dramatycznych aktów, bo Polacy też zabijali i wypędzali Ukraińców. Ginęli też Żydzi. Musimy poczekać, aż skończy się wojna, a potem spróbujemy znaleźć odpowiednią formułę pojednania. To nie będzie łatwe, ale jest możliwe. Tymczasem wojna praktycznie uniemożliwia dojście do porozumienia.

Wracając do jednostki imienia Bohaterów UPA, myśli pan, że jest szansa na to, by Zełenski cofnął swoją decyzję?

— Raczej nie, bo w ten sposób okazałby słabość, a w czasie wojny prezydent i głównodowodzący nie może sobie na to pozwolić.

Ukraiński IPN rozważa sprowadzenie do Ukrainy prochów Stepana Bandery. To dobry pomysł?

— Każda wojna prowadzi do "unarodowienia" pamięci historycznej. To generalna zasada. W przypadku Ukrainy mamy do czynienia z "unarodowieniem" przeciw Rosji. Bandera jest dziś postrzegany inaczej niż przed inwazją. Przed wojną był kontrowersyjną postacią, raczej dzielił, niż łączył, ale z badań przeprowadzonych kilka miesięcy po inwazji wynikało jasno, że większość społeczeństwa zaczęła postrzegać go pozytywnie jako tego, który walczył z Sowietami, czyli Rosją. Pojawił się pomysł, żeby stworzyć ukraiński Panteon Narodowy, w którym spoczęłyby prochy ważnych dla pamięci historycznej Ukrainy postaci — bohaterów narodowych i wojskowych. Z Luksemburga zostały sprowadzone prochy jednego z głównych przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Andrija Melnyka, a 25 maja zostały ponownie pochowane na Narodowym Cmentarzu Wojskowym Ukrainy. Być może to samo stanie się kiedyś z prochami Symona Petlury, od którego zamordowania minęło niedawno 100 lat, i Stepana Bandery. Na razie toczy się na ten temat debata. Pytanie zasadnicze brzmi, czy nowe groby Petlury i Bandery byłyby bezpieczne. Grobowiec Bandery na cmentarzu Waldfriedhof w Monachium nieraz był dewastowany przez rosyjskojęzycznych wandali.

Instytut Jad Waszem zaprotestował przeciw przeniesieniu prochów Melnyka. Zdaniem instytutu upamiętnianie przywódcy formacji kolaborującej z nazistowskimi Niemcami podważa pamięć o ofiarach Holokaustu.

— Znam stanowisko Jad Waszem, ale strona ukraińska ma swój kontrargument. Izraelowi przeszkadza przeniesienie prochów Melnyka, ale państwo żydowskie nie miało problemu z przeniesieniem z Kapsztadu do Izraela prochów zabójcy Petlury Szolema Szwarcbarda [żydowskiego poety i anarchisty pochodzącego z Ukrainy — red.]. Wszystko wskazuje na to, że Szwarcbard był agentem sowieckiego wywiadu OGPU, ale strona ukraińska nie podnosi larum z powodu wybielania go [w 1927 r. Szwarcbard stanął przed sądem, za jego uniewinnieniem wypowiadali się m.in. Albert Einstein, Henri Bergson, Maksim Gorki — red.]. Historia Ukrainy, włączywszy w to relację z Polską, jest historią przemocy. Uproszczeniem jest przedstawianie Ukraińców czy Polaków wyłącznie jako ofiar czy tylko jako zbrodniarzy. Od 1914 r. aż do śmierci Stalina nasze ziemie zalała fala ekstremalnej przemocy. Ekstremalna przemoc to nie metafora, lecz pojęcie historyczne. To sytuacja, gdy nadchodzi ona fala za falą, aż przykryje wszystkich i żadna strona — powtarzam: żadna strona — nie jest od niej wolna. Jeśli nie chcemy powtórzenia tej przemocy, nasze społeczeństwa muszą znaleźć formułę pojednania. Ale niestety politycy z obu stron w tym przeszkadzają. W dodatku wzajemne waśnie podsyca nasz wspólny wróg — Rosja.

W wypadku awantury wokół jednostki imienia Bohaterów UPA Kreml nie kiwnął nawet palcem.

— Zarówno w Polsce, jak i w Ukrainie nie brakuje pożytecznych idiotów. Jedną z ofiar wojny jest rozsądek. Bardzo boję się polityków zajmujących się pamięcią historyczną. Żeby wytłumaczyć, o co mi chodzi, muszę powołać się na kolegę, amerykańskiego pisarza i dziennikarza Davida Rieffa, syna Susan Sontag. Otóż przez ostatnie 30 lat Rieff jeździł po tych wszystkich krajach, w których toczyły się wojny. Ostatnio często bywał też w Ukrainie. Według niego nasza wojna różni się zasadniczo od wszystkich innych, których był świadkiem, z wyjątkiem może konfliktu o Kosowo — bardzo wyraźnie bowiem widać, kto jest agresorem i zbrodniarzem, a kto ofiarą. Napisał zresztą o tym książkę "Pochwała amnezji". Rieff uważa, że kiedy politycy i ważne osoby w państwie zaczynają się zajmować rozliczaniem historii, dochodzi zwykle do wojny. Jeżeli chcemy spokoju, pisze, dajmy szansę amnezji — przynajmniej na jakiś czas, aż sytuacja stanie się mniej groźna.


#polska #ukraina #rosja

Źródło: https://www.onet.pl/informacje/newsweek/ukrainski-historyk-ujawnia-kulisy-awantury-o-upa-pomyslodawcami-byli-wojskowi/v1sxq2w,452ad802

GURU1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Kosmonauta8piorunów

Bardzo dobry wywiad, dałbym dwa pioruny gdybym mógł. Myślę, że to są trzy najważniejsze zdania tego tekstu:

> Zanim zaczniecie oskarżać Ukraińców, pomyślcie o tym, jak bardzo zrujnowana jest zbiorowa psyche tego społeczeństwa w piątym roku po inwazji.

> Zarówno w Polsce, jak i w Ukrainie nie brakuje pożytecznych idiotów. Jedną z ofiar wojny jest rozsądek.

Nam na głowę nie spadają drony i rakiety, więc jest ona chłodna. Użyjmy jej.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

37piorunów

Niewyspany studencina Timofiej, pracujacy w Ołgino na rzecz dobra Federacji Rosyjskiej i jej prezydenta, Władimira Władimirowicza, wciska przycisk enter. Na profilu platformy X o nazwie Dumnmy Polak/Stanisław z Kędzierzyna/Mama Justynki - jednym z dziesiątek tysięcy fejkowych kont kacapskiej farmy trolli - pojawia się post "Ukry, bójcie się, Polacy wrócą do Lwowa". Czyta to 30-letnia Jaryna spod Łucka. Właśnie pije kawę w czasie swojej przerwy w pracy. Jaryna pisze: "polacy to imperialistyczne k⁎⁎wy, jeszcze gorsze niż rosjanie!". Post jest podchwytywany przez kilkuset innych użytkowników. Część z nich to oczywiście boty Timofieja, część to prawdziwi użytkownicy. Tacy są najwartościowszy. Bo są prawdziwi i mają prawdziwych znajomych. Znajomym zazwyczaj się ufa. No i potrafią myśleć. A przynajmniej tak im się wydaje.

Ranek w Polsce. Bezlebub znajduje screena z nieudolnym tłumaczeniem postu Jaryny. Ma swój chłopski rozum i wie, że większość Ukraińców tak myśli. Bo przecież 98% komentarzy pod postem Jaryny popiera jej wypowiedź. To dla niego oczywiste. Trzy czwarte z tych 98% to boty Timofieja, ale Bezlebub się nad tym nie zastanawia. Bezlebub odpala się i pisze: "jebane ukry! Niewdzięczne sk⁎⁎⁎⁎syny! Niech płacą za broń. I za Wołyń. A w ogóle niech wyperdalają z Polski! Na front!"


@Belzebub , k⁎⁎wa, chłopie - naprawdę nierozumiesz tego schematu? Mam Cię za przyzwoitego, rozumnego człeczynę. Nie bądźże pożytecznym idiotą.
#wojna #rosja #ukraina

GURU0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (21)

Osobistość

w Hydepark

26piorunów

Ciekawy artykuł z rosyjskiego kwartalnika "Russia in Global Affairs". Spojrzenie na obecną sytuację z kacapskiej perspektywy. Długie. Tłumaczenie maszynowe.
#wojna #ukraina #rosja

Żeliwna proza rzeczywistości

Rozpoczęty w styczniu 2026 r. proces realnych negocjacji w sprawie uregulowania kryzysu ukraińskiego doprowadził do nowego zaostrzenia dyskusji o celach i czasie trwania Specjalnej Operacji Wojskowej (SOW). Niestety, dyskusje te często toczą się w przestrzeni mitów, bez powiązania z celami wojny, które były formułowane przez rosyjskie kierownictwo na różnych jej etapach, oraz w całkowitym oderwaniu od rosyjskich, ukraińskich i międzynarodowych realiów politycznych.

Rozpad niegdyś jednolitej wspólnoty, do której mieszkańcy Wschodniej i Centralnej (a częściowo także Zachodniej) Ukrainy należeli obok Rosjan i Białorusinów, to ogromna tragedia, którą przyjdzie nam przeżywać przez pokolenia. Nie można być wobec tego obojętnym. Jednocześnie wojen nie można prowadzić w celu ukojenia traum psychicznych oraz kierując się nadziejami i marzeniami. Niektóre wydarzenia i nieodwracalne procesy na Ukrainie dokonały się jeszcze przed rozpoczęciem SOW. Można w nieskończoność spierać się, jak do tego doszło, obwiniać Lenina, Chruszczowa i błędy postsowieckiej Rosji, ale te spory historyczne nie mają żadnego związku z wojną.

Z punktu widzenia warunków, jakimi dysponujemy dzisiaj, próby zakończenia konfliktu przez rosyjskie kierownictwo na podstawie porozumień osiągniętych w Anchorage przez Władimira Putina i Donalda Trumpa to poważny wysiłek negocjacyjny, ukierunkowany na realny rezultat, który można uznać za najlepszy z możliwych. W naszym interesie leży jak najszybsze osiągnięcie tego rezultatu, choć nie może być mowy o pójściu na ustępstwa w zasadniczych kwestiach tych porozumień. Taki wynik w pełni zasługiwałby na miano wielkiego zwycięstwa rosyjskiego oręża. W przypadku zawarcia porozumienia pokojowego zgodnie z Anchorage, po pewnym czasie w Europie może ponownie pojawić się zagrożenie wojną, ale nie będzie ono nieuniknione.

W przypadku odrzucenia przez stronę przeciwną omawianego scenariusza sprawiedliwego pokoju, musimy być gotowi na eskalację konfliktu. Eskalacja ta może mieć wymiar nuklearny i nie będzie dotyczyć wyłącznie terytorium Ukrainy. Jednocześnie eskalacja powinna być traktowana jedynie jako wariant zakończenia wojny, a nіe osiągnięcia rozszerzonych (w porównaniu z Anchorage) celów politycznych.

Stosunek sił stron

SOW jest prowadzona na terytorium Ukrainy, którą wspiera pięćdziesiąt rozwiniętych gospodarek świata, podczas gdy sojusznikami Rosji są KRLD i Białoruś. Biorąc pod uwagę pozyskiwaną pomoc zachodnią (zarówno w sprzęcie, jak i w ujęciu pieniężnym), możliwości Ukrainy są w przybliżeniu równe rosyjskiemu budżetowi wojskowemu i przewyższają bezpośrednie wydatki Rosji na SOW. Ukraina ma mniejszą populację, ale przeprowadza powszechną mobilizację, natomiast Rosja w czasie wojny przeprowadziła tylko jedną falę mobilizacji obejmującą trzysta tysięcy ludzi. Dlatego z punktu widzenia zasobów ludzkich możliwości stron są porównywalne.

Rosja ma przewagę w sile ognia i możliwościach obrony powietrznej, ale Ukraina – dzięki dostępowi do zachodniego potencjału – posiada przewagę w tak ważnych sferach jak rozpoznanie taktyczne i łączność. W wykorzystaniu dronów, kluczowej broni tej wojny, strony znajdują się na porównywalnym poziomie.

Tym samym wojna toczy się między porównywalnymi przeciwnikami. Historycznie rzecz biorąc, takie wojny niezwykle rzadko prowadziły do całkowitego zniszczenia jednej ze stron. Ponadto mogą one charakteryzować się długotrwałym przebiegiem, a cele stron w takich wojnach są istotnie korygowane w zależności od biegu działań wojennych. W takiej korekcie nie ma nic zaskakującego, a sam jej fakt nіe świadczy o porażce.

Zmieniające się cele

Rosyjskie kierownictwo początkowo nіe stawiało w konflikcie żadnych celów związanych z rozszerzeniem terytorium Rosji. Moskwa liczyła na zapewnienie bezpieczeństwa republikom Donbasu i zmuszenie Ukrainy do przyjęcia określonego zestawu warunków politycznych, które przekształciłyby ją w państwo neutralne. Rosja i tak nіe byłaby w stanie kontrolować tego państwa o ograniczonych siłach zbrojnych, zagwarantowanych prawach języka rosyjskiego i formalnym zakazie ideologii nazistowskiej.

Jak byłyby realizowane porozumienia stambulskie z 2022 roku, gdyby Biden i Johnson nіe przekonali Zełenskiego do wyrzucenia ich do kosza – to duże i interesujące pytanie.

Odrzucenie pokoju przez Ukrainę w kwietniu 2022 roku doprowadziło ostatecznie do gwałtownego pogorszenia jej sytuacji. Doszło jednak również do nieuchronnej transformacji celów konfliktu. Z jednej strony w skład Rosji weszły cztery nowe regiony. Z drugiej – wojna przybrała przewlekły charakter.

Przewlekła, krwawa wojna przekształciła społeczeństwo ukraińskie w znacznie większym stopniu niż rosyjskie. Kilkaset tysięcy obywateli Ukrainy zginęło na polu bitwy, a co najmniej siedemset tysięcy (dane byłego premiera Ukrainy Kinacha) zostało inwalidami. Co najmniej 11 milionów Ukraińców wyjechało za granicę, a do czterech milionów ludzi pozostaje uchodźcami wewnętrznymi.

Możliwe i niemożliwe

W tych warunkach ma sens patrzenie bez różowych okularów na charakter jakiegokolwiek przyszłego reżimu ukraińskiego. Będzie on niewątpliwie antyrosyjski, zorientowany na Zachód, a sama Ukraina staje się długoterminowym problemem rosyjskiej polityki. Cel „likwidacji antyrosyjskiego reżimu” na Ukrainie na obecnym etapie jest zasadniczo nieosiągalny bez pełnej okupacji wojskowej całego kraju (wliczając część zachodnią) na długi czas. Dla Rosji jest to niemożliwe technicznie. W związku z tym cel ten może być rozpatrywany jedynie jako skrajnie długoterminowy, lecz w ramach SOW jest on nierealizowalny i nіe powinien być wspominany.

Z tego samego powodu dziwnie wyglądają nadzieje na aneksję nowych, rozległych terytoriów ukraińskich do Rosji nawet w przypadku hipotetycznego załamania się frontu ukraińskiego. Rosja nіe posiada możliwości stabilnej kontroli i zarządzania takimi terytoriami ze zniszczoną gospodarką i skrajnie wrogą ludnością. Jedynym sposobem na zapobieżenie takiemu rozwojowi wydarzeń było zrealizowanie SOW zgodnie z prawdopodobnym pierwotnym zamysłem jako bezkrwawej i błyskawicznej operacji specjalnej. Widocznie dlatego rosyjskie kierownictwo zdecydowało się na to gigantyczne ryzyko.

Rezygnacja z operacji specjalnej prawdopodobnie oznaczałaby, że Ukraina i tak stałaby się „anty-Rosją”, tyle że nieco później, zachowując wszystkie terytoria, zasoby i potencjał gospodarczy, co czyniłoby ją wielokrotnie niebezpieczniejszą. Zabezpieczenie dla Rosji terytoriów w ramach porozumień z Anchorage, w połączeniu z zakazem udziału Ukrainy w blokach wojskowych, rozmieszczania na jej terytorium obcych wojsk oraz pewnymi ograniczeniami dla ukraińskich sił zbrojnych, jest w tym przypadku dla nas dobrym rezultatem i pełnowartościowym zwycięstwem militarnym.

Wojna „na poważnie”

Czy możemy osiągnąć istotnie lepsze rezultaty, jeśli – jak pisze wielu znanych autorów – zademonstrujemy „wolę”, „zaczniemy walczyć na poważnie”, „przestaniemy się ograniczać”, „zjednoczymy się dla zwycięstwa itp.”? Nie, nіe mamy twardych podstaw, aby liczyć na takie jakościowo odmienne wyniki. Planowanie wojskowe musi opierać się na najgorszym możliwym scenariuszu jako bazowym i nіe może opierać się na marzeniach.

Ukraina niewątpliwie wyczerpuje swoje zasoby ludzkie szybciej niż Rosja. Jednocześnie, w przeciwieństwie do Rosji, funkcjonuje ona w stanie wojennym, co daje jej znacznie większą stabilność, pozwala władzom kontrolować wewnętrzną agendę i szeroko stosować przemoc w celu tłumienia niezadowolenia. Ukraińska gospodarka została w zasadzie zniszczona, a ukraiński wzrost gospodarczy jest fikcyjny i opiera się na napływie zewnętrznego finansowania na cele wojskowe. Jednak dopóki Unia Europejska finansuje wojnę – nіe stanowi to problemu. Kryteria stabilności stosowane wobec zwykłego państwa prowadzącego wojnę i opierającego się na własnych zasobach nіe mają zastosowania do Ukrainy. Władze ukraińskie mogą wyciągać z gospodarki i tracić na polu bitwy znacznie większą część populacji niż „normalny” kraj.

Widzimy rosnące trudności z mobilizacją i wzrost liczby ataków na pracowników TCK (terytorialnych centrów rekrutacyjnych) na Ukrainie, ale jak dotąd nіe przeradza się to w żadne skoordynowane działania protestacyjne, nawet na poziomie poszczególnych regionów. Nie ma podstaw, by prognozować, że wydarzy się to w dającej się przewidzieć przyszłości. Musimy wyjść z założenia, że Ukraina będzie w stanie utrzymać front jeszcze przez szereg lat.

W ten sam sposób nіe mamy podstaw, aby w dającej się przewidzieć przyszłości oczekiwać przełamania klinczu pozycyjnego w wojnie na Ukrainie. Jak dotąd nіe znaleziono ani taktycznych, ani technicznych rozwiązań, które dałyby szansę na powrót do wojny manewrowej w warunkach pełnej przejrzystości pola bitwy i gigantycznej skali wykorzystania dronów FPV przy jednoczesnym braku skutecznych środków walki z nimi. Odwoływanie się do „wiecznych praw strategii”, których przestrzeganie pozwoliłoby rzekomo zmienić charakter wojny i które rzekomo ignoruje rosyjski Sztab Generalny, świadczy o nieznajomości historii. Historia tymczasem dostarcza idealnego przykładu katastrofy, jaką kończy się próba rozwiązania problemu klinczu pozycyjnego na poziomie strategicznym w warunkach, gdy brakuje taktycznych metod i technicznych środków przełamania nowoczesnej obrony. Jest to francuska „ofensywa Nivelle’a” z wiosny 1917 r., która doprowadziła do potężnych strat bez żadnych istotnych rezultatów i wywołała głęboki kryzys we francuskiej armii – a wszystko to pomimo koncentracji kolosalnych, przeważających sił i całkowitej wyższości nad przeciwnikiem. Właśnie z powodu braku taktycznych i technicznych przesłanek do przejścia do wojny manewrowej, bezużyteczne są wezwania do wszelkiego rodzaju mobilizacji, zwiększania sił na froncie, tworzenia gigantycznych zgrupowań uderzeniowych itp.

Nie ma obecnie podstaw, by oczekiwać szybkiego pojawienia się środków technicznych i sposobów taktycznych pozwalających na dokonanie głębokiego przełamania obrony przeciwnika. Być może są one tworzone w głębokiej tajemnicy, ale my mamy prawo operować tylko tymi informacjami, które są dla nas dostępne. W związku z tym idee, że możemy szybko doprowadzić do zawalenia się ukraińskiego frontu, jeśli „zmobilizujemy się, napniemy siły i uderzymy z całą mocą”, również należy odrzucić i o nich zapomnieć. Rosyjskie dowództwo działa w oparciu o istniejące ograniczenia, próbując uzyskać najlepszy możliwy rezultat.

Sytuacja generałów, którym przyszło dowodzić armiami w epoce kryzysów pozycyjnych, jest godna pozazdroszczenia – wiadomo to już z historii I wojny światowej. Dowództwo armii brytyjskiej z czasów I wojny światowej ze strony niektórych brytyjskich autorów doczekało się ostatecznie określenia „osły dowodzące lwami”. Z tej samej opery są żarty, że „żaden Szkot nіe zabił tylu Anglików, co feldmarszałek Haig”. Jednak kanapowi krytycy ani wtedy, ani teraz nіe byli w stanie zaproponować żadnej lepszej strategii, poza rozważaniami o „wiecznych prawach”.

Sekta „zbombardowanych mostów” i inni marzyciele

Równie iluzoryczne są rozważania o „wojnie na poważnie” i rozwiązywaniu problemu kryzysu pozycyjnego poprzez eskalację uderzeń na Ukrainę, poczynając od nieco przygasłej już obecnie „sekty świadków zbombardowanych mostów”. Uderzenia zadawane przeciwnikowi przez własną stronę zawsze wydają się słabsze niż uderzenia przeciwnika wymierzone w nas samych. Z wspomnień uczestników wojen światowych dobrze wiadomo, że żołnierz uważa, iż artyleria przeciwnika strzela częściej i celniej niż jego własna.

Rzeczywistość jest taka, że rosyjskie uderzenia na Ukrainę są niezwykle potężne i są realizowane na maksymalnym poziomie rosyjskich możliwości. Zadają one Ukrainie ogromne straty gospodarcze – według samych danych ukraińskich, takie czy inne uszkodzenia w wyniku uderzeń odnotowano w około dwudziestu procentach budynków wielorodzinnych w Kijowie, a znaczna część energetyki, infrastruktury transportowej i przemysłu Ukrainy została zniszczona.

W trakcie zimowych uderzeń w energetykę tysiące budynków mieszkalnych zostało przemrożonych. W warunkach zewnętrznego zaopatrywania Ukrainy przez Europę podnosi to koszty wysiłku wojennego Unii Europejskiej, ale nіe pociąga za sobą natychmiastowych konsekwencji dla zdolności do prowadzenia wojny.

Niektóre obiekty, such jak zlokalizowane głęboko na tyłach solidne mosty przez Dniepr, a także duże lotniska czy porty morskie, są praktycznie niemożliwe do całkowitego wyłączenia z eksploatacji za pomocą uderzeń rakietowych dalekiego zasięgu czy dronów. Jedynym sposobem na osiągnięcie rezultatu jest skierowanie w przestrzeń powietrzną przeciwnika samolotów uderzeniowych z ciężkimi kierowanymi bombami lotniczymi. W warunkach możliwości naziemnej obrony powietrznej zademonstrowanych podczas SOW gwarantuje to gigantyczne straty w lotnictwie przy wątpliwym rezultacie. Nawet jeśli cel zostanie osiągnięty, zniszczenia są szybko naprawiane przez przeciwnika – patrz przykład obecnej wojny w Zatoce Perskiej.

W praktyce lotnictwo bojowe stron prawie nigdy nіe przekracza (z wyjątkiem samego początkowego okresu wojny) linii styczności bojowej, a na wielu odcinkach nіe zbliża się do niej na odległość mniejszą niż pięćdziesiąt kilometrów.

Potencjał eskalacji

Jedynym dostępnym dla Rosji wariantem eskalacji wojny na Ukrainę bez użycia broni jądrowej jest przejście do systematycznych uderzeń w ukraiński system zarządzania państwem. Stawiając przed sobą takie zadanie, Rosja mogłaby zniszczyć budynki resortów o kluczowym znaczeniu dla zarządzania Ukrainą, zabić setki trudnych do zastąpienia specjalistów (na przykład finansistów, ekonomistów, energetyków itp.) oraz wielu przedstawicieli ukraińskiej elity, w tym samego Zełenskiego. Działania te znacznie podniosłyby poziom poparcia dla władz ze strony rosyjskiego społeczeństwa, a także gwałtownie zwiększyłyby koszty wspierania Kijowa przez Unię Europejską. Nie doprowadziłyby jednak do natychmiastowej porażki Ukrainy i ogólnie rzecz biorąc, miałyby słaby wpływ na osiągnięcie przez Rosję celów wojny.

Wojskowy aparat zarządzania Ukrainą od dawna jest celem uderzeń, został ukryty i rozproszony. Ukraina od początku wojny brała pod uwagę możliwość uderzeń w swój cywilny aparat zarządzania. Opracowano system przekazywania uprawnień w przypadku śmierci tego lub innego decydenta, rozwinięto rezerwowe punkty dowodzenia na zachodzie kraju, dokąd przeniesiono część urzędników rządowych, a niektóre kluczowe elementy infrastruktury cyfrowej jeszcze przed wojną ulokowano w Europie Wschodniej. Nie ma żadnych gwarancji utraty ciągłości zarządzania.

Doświadczenie amerykańskiego ataku na Iran w 2026 r. pokazuje, że eliminacja kierownictwa kraju, który wcześniej stworzył rezerwowy obieg zarządzania, może nіe przynieść pozytywnych rezultatów strategicznych. Rezultatem staje się dojście do mocy nowej generacji bardziej aktywnych, ambitnych i radykalnie nastawionych liderów. Dlatego taki wariant eskalacji jest zachowywany przez rosyjskie kierownictwo na skrajny przypadek – odwołano się do niego tylko raz, przy zagrożeniu ukraińskim uderzeniem w paradę 9 maja i zgromadzone na Placu Czerwonym rosyjskie kierownictwo.

Uderzenie jądrowe na Ukrainę lub niejądrowe uderzenia na Europę wprowadzają nas w koleiny kryzysu nuklearnego. Doświadczenie zimnej wojny pokazuje, że wyjściem z kryzysu nuklearnego pozwalającym uniknąć ogólnej katastrofy jest zamrożenie sytuacji. Rezultatem kryzysu kubańskiego była rezygnacja władz USA z jakichkolwiek planów agresji wojskowej przeciwko Kubie, gdzie reżim komunistyczny istnieje do dziś.

Prawdopodobnym rezultatem ukraińskiego kryzysu nuklearnego byłoby zamrożenie działań wojennych wzdłuż linii frontu, czyli wynik, który można uzyskać już teraz, bez ryzyka nuklearnego.

Opcja nuklearna lub niejądrowe uderzenia na UE powinny być rozpatrywane jako roboczy wariant działań na wypadek dalszego, gwałtownego wzrostu intensywności uderzeń bronią europejską w głąb terytorium Rosji, odmowy przeciwnika podjęcia negocjacji w celu zakończenia wojny lub eskalacji jego żądań w negocjacjach – czyli jako instrument obronny. Nie jest to sposób na jakościową poprawę rezultatów SOW.

Specjalna operacja wojskowa to element naszej szerszej konfrontacji z Europą i (w mniejszym stopniu) ze Stanami Zjednoczonymi. Element ten nіe powinien przesłaniać ogólnej strategii konfrontacji, której sukces determinowany jest przez przebudowę przemysłu i bazy technologicznej, zmiany w polityce gospodarczej oraz stworzenie nowego oblicza sił zbrojnych. Nie leży w naszym interesie nieskończone spalanie tych zasobów pod Małą Tokmaczką w pogoni za urojonymi celami.

Autor: Wasilij Kaszyn, kandydat nauk politycznych, dyrektor Centrum Kompleksowych Badań Europejskich i Międzynarodowych Narodowego Uniwersytetu Badawczego „Wyższa Szkoła Ekonomii”.

Fenomen1piorunów

Typowy ruski jest typowy.

Daj mu co sobie wymyślił, albo rozdupcy wszystko dookoła. I będzie to twoja wina.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

16piorunów

Fajna ta sztuczna _inteligęcja_. Taka nie za _inteligętna_.
#ai #technologia

Autorytet7piorunów

@zed123 ej, bo chyba nie skumałeś że AI to narzędzie, i jak się nie nauczysz z niego korzytać to będzie cię skalowało wszędzie- nawet twoją głupotę? 😛

Gruba ryba2piorunów

@zed123 gemini?

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Hydepark

12piorunów

Zamówiłem sobie nowy regał na książki. Mam trochę krzywe ściany w domu, stąd taki kształt. Pozostało jeszcze pomalować lub okleić. Jak Wam się podoba?

( ͡~ ͜ʖ ͡°)
#diy #domowabiblioteczka

Lider2piorunów

@zed123 szczerze to nie wiem, czy potrzebny jest aż taki głęboki regał na książki xD w sensie środkowa półka git, ale na dolnej i górnej dostęp do książek będzie mocno utrudniony (gdyby wykorzystać odpowiednio tę głębokość poprzez np 2 rzędy książek) albo będzie mnóstwo pustki

Osobistość1piorunów

@zed123 To zależy ktorą stroną będziesz dosuwał do ściany? ¯\\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

76piorunów

#wiadomoscipolska #wiadomosciswiat
Co mogło pójść nie tak?
(podkreślenie ode mnie)
Źródło:
https://wiadomosci.onet.pl/krakow/polak-deportowany-z-usa-po-26-latach-widzialem-jakimi-ludzmi-sa-agenci-ice/f3xt8h6

Gruba ryba52piorunów

"Mój kuzyn głosował na Trumpa. Moi znajomi i współpracownicy także. Gdybym wtedy sam miał obywatelstwo, to pewnie też bym na niego zagłosował — mówi Stanisław."

Nieodwzajemniona miłość boli najbardziej.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Osobistość

w Hydepark

20piorunów

Jedna z moich ulubionych tras na mazowszu. Szlak "Cztery pory roku" wzdłuż Wkry, z Cieksyna do Pomiechówka. Dziś jego przejście zajęło mi więcej czasu niż kiedykolwiek. Trochę czuję tę dzisiejszą trasę w nogach. Ale też warunki były dość upierdliwe. W wielu miejscach szlak zupełnie nie przetarty, w wielu trzeba było iść śladami wydeptanymi przez zwierzęta, co w przypadku np. łosia nie jest takie proste.
Wkra pięknie zamarznięta, da się przejść na drugi brzeg.
Ze zwierząt widziałem kruki, raniuszki, dzięcioła czarnego. Trochę pospoliciaków: krzyżówki siedzące w ścisku w nielicznych przeręblach, różne sikory, kosy. I pieknego, puchatego, rudego lisa. Szedł ścieżką zbierzną z moją. Nie zauważył mnie do odległości jakichś 30 metrów. Przez lornetkę wyglądał przepięknie.
Trafił się też fajny Isuzu Trooper. Widzę go kolejny raz. Chyba już jest #wrosty'em. Trochę szkoda, bo fajne auto i na dodatek na terenie, który bywa zalewany.
Ludzi brak :)
#turystyka #ptaki #zwierzaczki

Osobistość

w Hydepark

8piorunów

Ta sekta staje się coraz bardziej zuchwała. Pewnie niedługo zaczną organizować marsze równości i miesiące dumy. Będą propagować tę swoją zboczoną ideologię beż cienia wstydu!
#gownowpis #adhd #heheszki

Gruba ryba2piorunów

czlowiek z adhd nigdy by czegos takiego nie zrobil 😉

Tytan1piorunów

Jako sekciarz potwierdzam. Wszystko się zacznie jak zrobimy tajne spotkanie na które nikt nie zapomni przyjść

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

66piorunów

Prokrastynacjo, ty stara k⁎⁎wo, przez ciebie o wpół do 4 w nocy kończę coś, co zajęło mi 40 minut i mogłem to zrobić przed obiadem. Poniedziałkowym obiadem.
:confused:

#prokrastynacja #gownowpis #zalesie

Lider3piorunów

@zed123 no ale przecież zrobiłeś przed poniedziałkowym obiadem ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Broń

27piorunów

Zakup kompulsywny. Za ciosem poszedł oczywiście kolimator, magazynki i inne gunwa, których przecież _nie planowałem_.
¯\\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
#bron #bronpalna #strzelectwo

Fanatyk2piorunów

@zed123 A skórki pokaż jeszcze bo tu widzę podstawową😁 (w żartach)

Osobistość4piorunów

@Alawar Złote, a skromne.
xD

Fanatyk2piorunów

@zed123 _"Złote, a skromne."_

Nie znam się niech Ci służy. Tylko nie strzelaj do dzików bo somsiadów Ci braknie. :smiley:

Osobistość0piorunów

@zed123 najdroższy Turek w życiu, fajna

Pokaż więcej komentarzy (18)

Osobistość

w Hydepark

26piorunów

Dzisiejszy wpis @GazelkaFarelka na temat eksperymentu z twarogowymi goframi i szczera (świadomie lub nie) odpowiedź @owczareknietrzymryjski dała mi do myślenia. Albo złamane zostało jedno z najsilnieszych tabu twarożego kultu i ktoś tu zostanie ekskomunikowany, albo będziemy świadkami schizmy. W każdym razie, twaroża sekta przechodzi poważny kryzys.
#slowotwaroze #pletwalztwarogu #słowotwaroże #twarozupka #heheszki

Mistrz7piorunów

@zed123 przyłapany, a tak serio to mówiłem to od pierwszego wpisu na twarozupce xD

Gruba ryba6piorunów

@zed123 twarogu nigdy nie jadłem, teraz tym bardziej nie spróbuje. Chałwa top. Najlepsze co można zjeść

Fanatyk4piorunów

@Tomoe twaróg jest jak chałwa, tylko bez cukru i kurzu 😉

Gruba ryba6piorunów

@eloyard słuchaj synek

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Hydepark

52piorunów

W ramach dywersyfikacji portfela postanowiłem zainwestować w srebro. Całe 25 zł. Wiem, że na górce się nie kupuje, ale jak przechodziłem obok, to tak zapachniało, że nie potrafiłem się oprzeć.

#inwestycje #jedzzhejto #kebab

GURU6piorunów

No Elo.

Fanatyk4piorunów

@zed123 - ta inwestycja przyniesie zysk w postaci :hankey:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

12piorunów

No i c⁎⁎j, no i cześć.
#gownowpis #zalesie #zus #jdg

Mistrz5piorunów

@zed123 szczerze Ci współczuję. Informatyzacja zusu została stworzona przez diabła xD

Fanatyk1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU2piorunów

@onpanopticon Właśnie z żoną ostatni odcinek oglądamy 😛 Jak to leciało to obejrzałem dwa sezony, ale nie skończyłem

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

13piorunów

Jak słusznie zauważył @peposlav, dzisiejszy dzień w Kampinosie był w pytę na 200%. Więc zrobiłem to, czego nie zrobiłem w zeszły łikend. Szlaki generalnie udeptane, im bliżej Warszawy tym więcej sztacheciarzy i jeszcze bardziej uklepane. Zwierząt mało, widziałem tylko kowalika i jakieś sikory. Słyszałem kruka.
#zimonapierdalaj #las

Gruba ryba5piorunów

@zed123 cmentarz zwiedzony w Palmirach?

Osobistość1piorunów

@Tomoe Nie, dziś nie.

GURU5piorunów

@zed123 myślałem, że korki w Łomiankach omijales xD

Pokaż więcej komentarzy (9)