Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Wpis użytkownika angello w Medycyna

Kosmonauta

w Medycyna

731piorunów

Hej!

Mam na imię Paweł. Jestem pielęgniarzem. Pracuję na Oddziale Detoksacyjnym, Chirurgicznym i Paliatywnym na południu Polski.

Mam ukończony kurs kwalifikacyjny w zakresie podstaw opieki paliatywnej.

Dziś chciałbym Wam opowiedzieć jak umiera człowiek. Skąd pielęgniarka wie (przypuszcza) że dziś "to ten dzień". Jak wyglądają ostatnie chwile i co robimy, żeby pomóc godnie odejść pacjentowi.

Oddział Medycyny Paliatywnej (OMP) - temat rzeka. Mógłbym napisać 500 stron a i tak nie wyczerpałbym tematu. Właściwie tylko bym go "liznął". Będę więc pisał w wielkim skrócie, bez wchodzenia w szczegóły.

Do OMP, na którym pracuję, przyjmowane są osoby dorosłe*. To znaczy takie, które mają skończone 18 lat. Rozporządzenie Ministra zdrowia jasno określa z jakimi jednostkami chorobowymi można przyjąć pacjenta do OMP. Są to: choroba HIV, nowotwory, następstwa zapalnych chorób ośrodkowego układu nerwowego, układowe zaniki pierwotne zajmujące ośrodkowy układ nerwowy, kardiomiopatia, niewydolność oddechowa niesklasyfikowana gdzie indziej, owrzodzenie odleżynowe. Działanie OMP to wszechstronna, całościowa opieka i leczenie objawowe świadczeniobiorców chorujących na nieuleczalne, niepoddające się leczeniu przyczynowemu, postępujące, ograniczające życie choroby. Opieka ta jest ukierunkowana na poprawę jakości życia, ma na celu zapobieganie bólowi i innym objawom somatycznym oraz ich uśmierzanie, łagodzenie cierpień psychicznych, duchowych i socjalnych.

* - nigdy nie podejmę się pracy w hospicjum z osobami poniżej 18 rż. Nie dałbym rady psychicznie. Nie mógłbym patrzeć na gasnące ciało dziecka.

85% pacjentów, które trafiają na mój OMP, to stany terminalne, bez zachowania świadomości. Większość pacjentów ma wyniszczony - przez chorobę - organizm. Nie stosujemy więc uporczywej terapii. To znaczy: odstępujęmy od stosowania procedur medycznych, w celu podtrzymania funkcji życiowych nieuleczalnie chorego, które wiązałyby się z jego nadmiernym cierpieniem lub/i naruszeniem jego godności. Stosujemy podstawowe zabiegi pielęgnacyjne, łagodzimy ból i inne dokuczliwe objawy, karmimy pacjentów i ich nawadniamy. Nie jest to eutanazja bierna, gdyż artykuł 32 pkt 1 Kodeksu Etyki Lekarskiej stanowi, że "w stanach terminalnych lekarz nie ma obowiązku podejmowania i prowadzenia uporczywej terapii oraz stosowania środków nadzwyczajnych". W skrócie: podejmujemy czynności ratownicze tylko wtedy, kiedy szanse na ratunek mają sens. Najprostszy przykład: pacjent w logicznym kontakcie, przytomny, z odleżyną - spadają mu parametry życiowe, np. RR, oczywiście reagujemy i monitorujemy pacjenta. Odstępujemy od np. resuscytacji czy poprawy parametrów życiowych w przypadu pacjentów nieprzytomnych, z np. rozsianym nowotworem płuc, gdzie nasze działania pogorszyły by tylko stan pacjenta, przedłużyły by jego cierpienie i chwilowe życie, które i tak nieuchronnie zakończy się wkrótce. To wielki mój skrót, aby chociaż trochę wytłumaczyć Wam charakter pracy na OMP.

I znowu w wielkim skrócie: ustawodawca nie określił wprost, ale naszym naczelnym zadaniem jest łagodzenie bólów somatycznych, natychmiastowe działanie interwencyjne w celu przyniesienia ulgi chorym, łagodzenie dolegliwości psychicznych i duchowych. Nasze postępowanie nie powinno mieć na celu podtrzymania gasnącego życia za wszelką cenę, kosztem jego jakości.

Na OMP dysponujemy całą armią leków zgodnych z drabiną analgetyczną WHO: silne opioidy: morfina, oksykodon, fentanyl, metadon, słabsze: tramadol, kodeina, leki nieopioidowe: np. paracetamol.

Ufff. Tym krótkim wstępem możemy chyba przejść do odpowiedzi na pytanie:

SKĄD PIELĘGNIARKA WIE, ŻE DZIŚ* PACJENT UMRZE?

* z reguły nasze przypuszczenie, niestety, spełnia się.

Dzwony śmierci, czyli oczywiste sygnały zbliżania się nieuchronnego.

1. Oddech

Przyspieszony lub zwalniany. Płytki, bądź głęboki. Jak spada saturacja możemy pacjenta wspomóc tlenoterapią. Przepływ tlenu podaje lekarz dyżurny.

Z reguły mamy do czynienia ze zwalnianym, płytkim oddechem spoczynkowym. Człowiek zaczyna przypominać rybę, wyciągniętą z wody.

2. Spadek parametrów życiowych

Obniża się ciśnienie, dochodzi do stopniowego zwolnienia pracy serca. Nie trwa to natychmiast. Czasami 3 dni, czasami 1 dzień. Czasem jest to bardzo gwałtowny spadek.

3. Skóra

Powłoki skórne stają się szaro-blade, wyostrzone. Widać to szczególnie na twarzy i nogach. Inaczej odbija się światło dzienne. Skóra staje się woskowa i sztywna. Wyraźny nos pacjenta, wyostrzone, zapadnięte oczodoły. Zmiana koloru paznokci. Dłonie i stopy sinieją, i stają się chłodne.

4. Wzrok

Wpatrzony w jeden punkt. Pacjent nie reaguje na sygnały z zewnątrz.

5. Rzężenie przedśmiertne lub "grzechotka śmierci"

to efekt nagromadzenia śliny w tylnej części gardła i górnych drogach oddechowych, który powoduje to charakterystyczne grzechotanie, gdy przepływa przez nie powietrze. Osoba umierająca nie jest już w stanie przełykać tej śliny ani zakasłać, by pozbyć się jej nadmiaru. Stąd efekt "grzechotki śmierci".

Co robimy i skąd wiemy, że mamy do czynienia z grzechotką śmierci? Używamy ssaka i pozycjonujemy pacjenta z lewego boku na prawy i na odwrót. Chory leżąc na boku wydala ślinę. Ułatwia mu to oddychanie. Dopóki pacjent nie umrze pozycjonowanie stosujemy stale. Dbamy o to, aby co jakiś czas zmieniać pozycję ciała i ułatwiamy wydostawanie się śliny.

6. Brzuch

Ustają ruchy perystaltyczne. Zaczynają wolniej pracować jelita. W momencie, kiedy przykłada się stetoskop do brzucha, słychać bardzo wyraźnie przepływ krwi przez aortę brzuszną. Normalnie słyszymy pracę jelit, która najczęściej zagłusza przepływ krwi.

"Przelewanie się.." - pacjenci oddają duże ilości wodnego kału. Duże ilości moczu. Nazywa się to nietrzymaniem moczu i stolca.

7. Dzień przed śmiercią poprawa parametrów życiowych i stanu logicznego pacjenta

Niewytłumaczalne zjawisko. Podejmowane są nieśmiałe próby wytłumaczenia dlaczego tak się dzieje.

Często zdarza się, że pacjenci przed śmiercią stają się lepsi w kontakcie, ich parametry życiowe ulegają znacznej poprawie. Zaczynają wodzić za nami wzrokiem, apetyt im wraca, jak mogą - są rozmowni, aktywniejsi. Niestety, pracownik medyczny wie "z czym ma do czynienia". Niestety, z nieuchronną śmiercią. Rodzina, która odwiedza wtedy chorego jest szczęśliwa, słyszymy wtedy "tatuś lub mamusia jest w lepszej formie, super!". Próbujemy w delikatny sposób wytłumaczyć o co chodzi, ale często jesteśmy niezrozumiani. Gdy pacjent odejdzie czasami rodzina ma do nas pretensje "no jak to, wczoraj tatuś czy mama czuli się świetnie, a dziś zgon?". No taka nasza natura ludzka, że tuż przed śmiercią często nasz stan zdrowia ulega wyraźnej poprawie.

8. Nawoływanie imion bliskich

Zdezorientowani pacjenci wołają imiona ukochanych osób. Często ich stan świadomości ulega pogorszeniu. Opiekunki medyczne, lekarze, pielęgniarki, są mylone z bliskimi osobami. Nie wyprowadzamy pacjentów z błędu, nie chcemy im robić przykrości, sprawić bólu psychicznego. Siadamy blisko chorego, chwytamy go za rękę i głaszczemy po głowie, zgadzając się być nazywanym Jadzią, Karolem czy w inny sposób. Większość naszych pacjentów odchodzi w nocy lub nad ranem i wtedy nie ma przy umierającej osobie rodziny. To my musimy ją zastąpić w ostatnich chwilach.

9. Wyraźny spadek apetytu

Z reguły kilka godzin lub dzień/dwa przed śmiercią następuje wyraźny spadek apetytu. Jest to związane z tym, że gasnące ciało nie potrzebuje już tyle energii (kcal). Stąd też wygląd chorego ulega drastycznej zmianie.

10. Osłabienie, senność, majaczenie, lęk przed śmiercią. Zmienia się ton i melodyjność mowy chorego.

CO ROBIMY, GDY WIEMY ŻE PACJENT WKRÓTCE UMRZE?

1. Jeżeli jest możliwość, natychmiast powiadamiamy rodzinę/bliskich. Prosimy o przyjazd do szpitala i pożegnanie się z chorym.

2. Niwelujemy bóle somatyczne. Lekarze zlecają silne leki p/ból, benzodiazepiny, inne. Jeżeli wystąpi duszność spoczynkowa: stosujemy tlenoterapię. Pozycjonujemy pacjenta.

3. Nie opuszczamy pacjenta - o ile jest to możliwe. Nas jest mało, a chorych dużo, nie możemy czuwać tylko przy jednej osobie. Ale staramy się poświęcić takiemu człowiekowi więcej czasu.

Siadamy obok łóżka, łapiemy za dłoń, rozmawiamy z chorym, czasami śpiewamy piosenki, głaszczemy po głowie, czasami po prostu trzymamy za dłoń i słuchamy co pacjent nam mówi (jak może mówić). A czasami ostatnie chwile spędzamy w milczeniu. Wszystko zależy od stanu pacjenta i procesu umierania. Czasami spisujemy, w obecności świadka, ostatnią wolę chorego i przekazujemy to rodzinie. Jeszcze nam się nie zdarzyło, abyśmy byli w sądzie na jakieś sprawie spadkowej, jako świadkowie ostatniej woli pacjenta.

4. Zachowujemy spokój. Nie krzyczymy, nie szarpiemy, nie wprowadzamy chaosu. Opiekunki medyczne, świeżo po szkole, często panikują w takich sytuacjach. Musimy zachować zimną krew i uczyć je odpowiednich zachowań, aby nie naruszyć godności umierania. Wyłączamy TV, radio, nawet gdy drugi chory, z łóżka obok, protestuje.

6. Zapewniamy wygodne ułożenie, takie jak pacjent lubi i z jakim czuje się dobrze.

7. W bardzo delikatny sposób, żeby nie sugerować pacjentowi że zbliża się śmierć, pytamy się chorego czy chciałby wizyty księdza. Z reguły pacjenci nie chcą. Z reguły źle się wtedy czujemy. Nie wiemy przecież czy dany pacjent jest osobą silnie wierząca, a nasze pytanie o księdza tylko wprowadza niepotrzebny sygnał dla chorego, który przecież może mieć nadzieję życia do ostatniej chwili. W mojej praktyce pielęgniarskiej z reguły jest tak, że pytam się rodziny - np. przez telefon - czy chciałaby wezwania do chorego księdza. Ewentualnie pozostawiam rodzinie wybór, jeżeli uda im się zdążyć, niestety rzadko to się udaje.

Pytania? Przepraszam za chaos. Dopiero zaczynam przygodę z tymi wpisami i być może niektóre sprawy za mocno skróciłem i wiele ominąłem.

Mój tag do obserwowania:

Dodaję do zasięgu

Komentarze (98)

Mocarz0piorunów

Ja osobiście jestem za eutanazją. Jeśli ktoś chce oczywiście to może to mieć ujęte w dokumencie. Szczególnie widząc jak członkowie rodziny w agonii umierali miesiącami na raka. Osobiście śmierci się nie boję, raczej tylko tego co do niej często prowadzi.

Gwiazdor0piorunów

@angello mocny wpis, chylę czoła za siłę wewnętrzną i serce jakie tym ludziom okazujesz, za całokształt tego co robisz. Jesteś wierzącym człowiekiem?
Temat jak sam mówiłeś bardzo ograniczyłeś, spłyciłeś.
Czy nie wygląda to u Ciebie podobnie, masz, miałeś podobne odczucia, przemyślenia jak w tym filmie?

https://www.youtube.com/watch?v=__EYe2B8lK8

Film dosyć długi, ale jeśli masz go obejrzeć, to pewnie go obejrzysz, a gdybyś miał ochotę, to podziel się proszę odczuciami od strony duchowej jakie masz w sobie w tej pracy, być może powołaniu.

I dam wam nowe serce - Marta Przybyła, świadectwoI dam wam nowe serce - świadectwo Marty Przybyły w ramach Spotkania Oddaj się Maryi, Niepokalanów, 01.01.2022 r.🌐 Linki do zbliżających się transmisji są w ...YouTube
Kompan1piorunów

Ciężko mi się to czyta gdy wyobrażam sobie te wszystkie sytuacje, o których piszesz.
Nie umiem sobie nawet wyobrazić siebie pracującego w takim miejscu, nie byłbym wstanie tego znieść, za dużo czuję.
Szacunek niesamowity, podziwiam.

Koneser0piorunów

@angello podziwiam cię, taka praca musi wymagać ogromnie dużo siły psychicznej, dzięki za wpis!

Twórca1piorunów

@angello cześć, bardzo wartościowy i ciekawy wpis. Dziękuję. Czy mógłbyś wyjaśnić czym różni się OMP od hospicjum? I czy oglądałeś może film Johnny? Na mnie osobiście zrobił duże wrażenie, oglądałem z zaciśniętym gardłem.

Debiutant0piorunów

@angello 1. Czy jeszcze reagujesz w jakikolwiek sposób emocjonalnie w stosunku do pacjentów?
2. Czy wg Ciebie Bóg istnieje?

Statysta1piorunów

@angello aż specjalnie konto założyłem żeby odpisać :smiley:

"* - nigdy nie podejmę się pracy w hospicjum z osobami poniżej 18 rż. Nie dałbym rady psychicznie. Nie mógłbym patrzeć na gasnące ciało dziecka. "

Ja tu z tej właśnie drugiej strony, i wg mnie ja nie dał bym rady tam gdzie ty. Może inaczej, dałbym ale gdybym nie musiał to dobrowolnie bym nie poszedł. Oglądałem ostatnio Johnnego, byłem w Hospicjach dla dorosłych i dla mnie jest nie do przeskoczenia to, że z kimś gadasz a za chwilę go nie ma. Nie oszukujmy się, to jest (jak ja to nazywam brutalnie - taśma). Ktoś umiera i za chwilę łóżko zostaje zajęte przez nową osobę. Podziwiam tych co po latach mają tyle siły i empatii, żeby poznawać losy kolejnych osób, w jakiś sposób się zaprzyjaźnić itp itd - bo mimo wszystko spędza się czas ze sobą.
Po sobie wiem, że jak mi odejdzie pacjent, po krótszym czasie to jeszcze pikuś ale po dłuższym, gdzie siedzisz w tym po uszy czasem 24h/7 przez rok i więcej, a dwa dni po pogrzebie dostajesz w wolny slot nowego nie mając czasu na przewietrzenie głowy - to mam ochotę tym wszystkim pierdolnąć :smiley: Więc jedziesz, przyjmujesz i kręcisz kołowrotek na nowo :smiley:
Sorry jak bez ładu, składu i polotu napisane ale mistrzem tekstu nie jestem :smiley:

Statysta2piorunów

Świetny wpis. Uświadomiłeś mi, że w przypadku zgonu obu moich dziadków (babcia rak jajnika, dziadek rak prostaty) wszystkie objawy przepowiadające, że właśnie ten dzień się zbliża pojawiły się, w mniej więcej takiej kolejności jak je powyżej opisałeś. Opiekowałyśmy się wraz z mamą w domu do końca, same po sinieniu stóp wiedziałyśmy, że to ten dzień. W przypadku babci stosowano leki na bazie opioidów, więc nie czuła bólu oraz objęto ją domową opieką paliatywną. Nie wiem dlaczego w przypadku dziadka tak nie było (2007 rok).

Kompan0piorunów

@angello Czy ta praca jest dobrze płatna? Podaj jak możesz chociaż jakieś widełki.

Osobistość1piorunów

@angello Cześć Imienniku. Nie wiem co powiedzieć. Wyzwoliłeś tak wiele emocji tym wpisem.Zaskoczenie,szacunek, wzruszenie, uśmiech. Bardzo ciepłym,ale jednak pragmatycznym człowiekiem,któremu należy się ogromny szacunek z wykonywaną pracę i postawę.
Dziękuję za Twoją pracę.

Inspirator0piorunów

O takie wpisy nic nie robie. Mega

Tytan0piorunów

@angello co ma włączone radio czy TV do godności umierania?

Gruba ryba0piorunów

@angello Nie doczytałem do końca bo dla mnie to za straszne, nawet czytać o umierających ludziach. A dla Ciebie szacun, za to co i jak robisz. Wszystkiego najlepszego dla Ciebie

Kompan0piorunów

@angello ładnie opisane i wszystko zgadza się z tym, co widziałem na własne oczy jak dziadek odchodził.

Kompan0piorunów

Dzięki za wpis!

Gruba ryba0piorunów

@angello cóż, mogę się tylko zgodzić z przedmówcami, fantastyczny wpis.

Statysta1piorunów

2 lata temu zdiagnozowano u mnie HD, do zobaczenia nigdy(oby) 😉

Mocarz7piorunów

Najlepsze wpisy jakie widziałem w internecie od 2004 roku.

Kompan11piorunów

@angello boje się śmierci, aż czasami jak pomyślę o tym idąc spać to zaczynam panikować.

Tytan16piorunów

@angello co do tej nagłej poprawy to czytałem teorie ze to ewolucyjne - pozwala umierającym oddalić się od "stada" i nie narażać ich na różne niebezpieczeństwa.
zdaje się zwierzęta tez tak robia.

Sum3piorunów

@angello Robiłeś jakieś konkretne studia aby pracować jako pielęgniarz? Czy możesz asystować lekrazowi jak, np chirurg usuwa odleżyny? Czy jedynie możesz się przyglądać? Co grozi za udostępnienie zdjęc pacjentów obcej osobie, np zrobiłeś zdjęcie odleżyn i udostępniłeś to konuś - co za to grozi? Takie dziwne pytania zadaję ponieważ znam osobę która próbowała sprzedać historię, że może asystować lekarzowi chirurgowi, potem się poprawiała, że tylko przyglądać na policealnym kierunku medycznym - takie technikum policealne czy coś - nie studia.

Koneser0piorunów

Umarła Ci kiedyś jakaś ładna 20 stka ? Nie myślałeś by może wiesz :point_right:👌

Gruba ryba5piorunów

Wielki szacunek za Twoją pracę! Chętnie przeczytam więcej.

Czytałem, że jest hipoteza mówiąca o tym, że przysadka mózgowa (sorry mogłem pomylić element mózgu) w chwili śmierci naturalnie wydziela DMT czyli substancję psychodeliczną. Podobno doświadczenia osób po śmierci klinicznej typu - tunel, światło, życie przeleciało przed oczami itp mogą być spowodowane właśnie DMT. Co więcej DMT wydzielane jest podobno również w chwili narodzin. Czy słyszałeś lub wiesz na ten temat coś więcej?

I w tym kontekście - co myślisz o podawaniu ludziom w chwili śmierci np. LSD? Czy z Twojej perspektywy miałoby to sens? Znany jest przykład Huxleya (autora Nowego Wspaniałego Świata), który umierając prosił o podanie LSD na tę ostatnią podróż.

Osobistość9piorunów

@angello dodatkowo, choć są to tylko moje przemyślenia powstałem po ekspozycji na śmierć - da się wyczuć specyficzny zapach śmierci. Nie da się go opisać jednym zdaniem, jest unikatowy i jeśli się z nim zetkniesz będziesz go kojarzyć do końca.
Miałem takie przeczucia i myśl, gdy odwiedziłem umierającego (o czym jeszcze nie wiedzieliśmy) dziadka w szpitalu. Proza: upadł, złamał biodro. Uparty przedwojenny rocznik, wystrzegał się konowałów. Cierpiał na wiele chorób, jego organizm ledwo co działał. Przyjechaliśmy w wielką sobotę, na Wielkanoc, bo wiadome - możliwe, że to ostatni raz gdy widzimy dziadka. Gdy weszliśmy do sali, do razu wiedziałem, że dziadek umrze bardzo niedługo. Wyczułem ten zapach, po prostu wiedziałem. Leżał z nogą w gipsie, centralny dostęp miał założony. Oczy zamknięte i mruczał pod nosem niezrozumiałe słowa, nie reagował. Chyba dopiero rozpoznał głos mojej mamy, a jego córki. Ocknął się, poznał mnie, moją siostrę, mojego tatę i wrócił do poprzedniego stanu. Nie chciałem nikomu mówić, że wiem, że wyczułem to.
Tego samego dnia, późnym wieczorem telefon mamy zadzwonił. Wystarczył pierwszy sygnał dzwonka, by w mojej głowie pojawiła się jedna myśl "dziadek nie żyje". Czasami mam takie popierdolone przebłyski, z pogranicza racjonalności, że wiem kto o mnie myśli, kto przyjdzie, kto idzie do mieszkania słysząc kroki. Mogłem słyszeć dźwięk domofonu gdy mieszkałem w domu rodzinnym, a i tak wiedziałem kto z domowników idzie. Wiem kto dzwoni bez patrzenia na ekran.

Kosmonauta4piorunów

@angello 3 lata tmu ojciec lezal na paloatywnej w bydgoszczy, z glejakiem. Super oddzial, swietnie sie nim zajeli. O dziwo nie cierpiał nic, domkonca w dobrym humorze choc odklejony. Ogolnie nie wiem jak mozna pracowac w takivh miejscach ale podziwiam i szanujè

Fenomen6piorunów

@angello Musisz mieć bardzo mocną psychikę żeby wykonywać tę pracę. Ja bym chyba dostał załamania nerwowego po jednym dniu pracy na takim oddziale. Dzięki za to co robisz.

Fenomen12piorunów

@angello niezwykły, bardzo interesujący wpis. Zasłużyłeś na więcej niż jednego pierona ale multikino niestety nie mam :confused:
Jeśli będziesz chciał kontynuować temat, to gorąco Cię zachęcam, ja z wielką przyjemnością przeczytam, i myślę że nie jestem jedyną taką osobą. Trzymaj się tam, bo Twoja praca musi być obciążająca psychicznie. Przesyłam pszytulaski dla Ciebie.

Osobistość0piorunów

@angello Nie chcę żeby ktokolwiek był przy mnie jak będę umierał.

Lider1piorunów

@angello są jacyś pacjenci, którym udało się pozbierać, mimo że już wiedzieliście, że umrze?

Fenomen0piorunów

@angello mnie w Polsce uwiera mocno brak opcji "DNR", jaka jest np. w USA.

Autorytet1piorunów

@angello Świetny wpis.
Po⁎⁎⁎⁎ne. Wszyscy się rodzimy z wyrokiem śmierci.

Koneser4piorunów

Bardzo fajny wpis, dotykający trudnej tematyki, szacun, daję plusika.

Twórca2piorunów

ja pierdykam .... nie czytam ... boje sie umierac

Gruba ryba14piorunów

@angello wzruszyłem się. Jesteś naprawdę dobrym człowiekiem. Trudno jest spojrzeć śmierci w oczy i odprowadzić człowieka do końca. Ludzie tacy jak ty są dla mnie tajemnicą i niedoścignionym wzorem. Za twoją pracę pozostaje jedynie wdzięczność i szacunek. Musimy nauczyć się rozmawiać o śmierci, ludzie w tym kraju nie dotykają tego tematu. Potrzebujemy kogoś takiego jak ty aby opowiedział nam o tym jak się umiera. Dziękuję i pozdrawiam.

Inspirator2piorunów

Kolego, Jesteś Wielkim Człowiekiem. Serdeczne dzięki za Twoją pracę!

Osobistość0piorunów

@angello Po raz kolejny mega interesujący wpis! Dzięki zarówno za opisanie tego wszystkiego z twojej perspektywy, jak i samą pracę, której pacjenci bardzo potrzebują!

Gruba ryba4piorunów

@angello swietnie sie czytalo. keep it comin'!

Fanatyk25piorunów

@angello Super wpis, jeden z bardziej wartościowych w ostatnim czasie. Cieszę się, że są jeszcze tak empatyczne osoby na świecie. Swego czasu oglądałem materiał na kanale 7 metrów pod ziemią (kiedy jeszcze nagrywali wywiady z ciekawymi ludzmi) gdzie były poruszane podobne tematy i polecam https://youtube.com/watch?v=42MIzoAlCxA

A Ty czego boisz się, myśląc o swojej śmierci? | 7 metrów pod ziemią👤 Gościem odcinka jest Kasia Oliwa, pielęgniarka hospicjum domowego. 📚 Już ponad 25 tys. widzów „7 metrów pod ziemią” sięgnęło po książkę „Otwórz Oczy”. Za...YouTube
Kosmonauta13piorunów

Muszę uciekać. Po godz. 16:00 postaram się odpowiedzieć na ewentualne pytania. Trzymajcie się.

Mistrz17piorunów

@angello Dzięki za wpis! Temat trudny, ale wciąż niezmiernie ciekawy.
Pytanie - w jaki sposób stosuje się terapię przeciwbólową w przypadku pacjentów, z którymi kontakt jest utrudniony? Chodzi mi o sytuację, gdy pacjent paliatywny ma już na tyle duży problem z komunikowaniem się z otoczeniem, że nie wiemy, czy faktycznie go boli, czy nie (nie mówię tu o jęczących pacjentach, ale takich, którzy mają np. długotrwałe stany braku świadomości lub są w śpiączce). Są tu jakieś wytyczne, limity? Daje się takim osobom przeciwbólowe z automatu?

Zawodowiec10piorunów

@angello z upływem czasu uidporniłeś się na taki rodzaj pracy, czy potrzebujesz odreagować to czasem?

GURU1piorunów

@angello
Dzięki za wpis

>Dzień przed śmiercią poprawa parametrów życiowych i stanu logicznego pacjenta

Niewytłumaczalne zjawisko. Podejmowane są nieśmiałe próby wytłumaczenia dlaczego tak się dzieje.

To jest coś co mnie intryguje od lat. Musi być jakieś ewolucyjne wytłumaczenie...

Gwiazdor0piorunów

Te objawy skóry które opisałeś, biorą się z słabego krążenia?

Lider24piorunów

@angello Wielkie dzięki Tobie za ten wpis! Pytanie o Twoją własną opinię — czy uważasz, że dla przynajmniej części takich pacjentów lepszym rozwiązaniem byłaby eutanazja? Jeśli tak, to dlaczego, jeśli nie, to dlaczego?

GURU58piorunów

Bardzo dobry kontent, taki dr. sleep tylko IRL. Nich ci chlopie dobrze bedzie w zyciu zdrowiu itp bos ty czlowiek dobry godny i sprawiedliwy.

Gruba ryba27piorunów

@angello świetny wpis, dzięki! a' propos punktu 7, mój dziadek wieczorem przed śmiercią wstał z łóżka i zatańczył w spokoju ze swoim synem (wujkiem moim). Położył się, a rano już nie żył...

Inspirator25piorunów

@angello Zwierzęta się usypia żeby nie cierpiały a ludzi na siłę podtrzymuje przy życiu mimo, że nie ma żadnej nadziei.

GURU55piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Hej! Mam na imię Paweł. Jestem pielęgniarzem. Pracuję na Oddziale Detoksacyjnym, Chirurgicznym i Paliatywnym na - angello - Hejto.pl (demo semantyczne)