Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

Wpis użytkownika notak w Dyskusje

Osobistość

w Dyskusje

17piorunów

Historia od @Deykun o miłości francuzów do anglików mi przypomniała mi moją historię z czasów studiów.

W DE jak pracowałem na kompletowaniu zamówień to coś tam po niemiecku dukałem, myślę, że takie a2 miałem. Ogromne to były magazyny czasem o coś zapytać trzeba.

Wszyscy poza mną jak mieli problem to szukali brygadzisty (Polak gadający po niemiecku) by się dowiedział np. od kierownika zmiany (Niemca) albo kogoś innego jakieś rzeczy.

Oczywiście robota na akord, szukanie brygadzisty na magazynie wielkości kilku Ikei to lekkie wyzwanie, ja do kierownika zmiany uderzałem bezpośrednio bo łatwo było go znaleźć w jego kantorku.

Kiedyś przypadkowo podsłuchałem, jak rozmawia po perfekcyjnym c1 angielskim przez telefon i se myślę - kurde cos będę potrzebował to już nie będę musiał dukać po niemiecku.

No i parę dni później podjeżdżam do niego i rozpoczynam nawijke po angielsku.

Co to były za sekundy grozy. Znaczy z mojej perspektywy to były godziny. Ale wiadomo czy minuta to krótko czy długo to zależy od tego po której stronie drzwi do WC się stoi.

W głowie wyrzuciło mu chyba check engine, najpierw zamarł w bezruchu, po chwili zaczął się robić czerwony jak bolid ferrari a następnie wybuchnął na mnie z rykiem ze jak chce po angielsku mówić to mam na wyspy ekhm no sami wiecie - szybko się przetransportować.

Jego aryjska duma została urażona bo na jego wurstem święconej ziemi ktoś do usprawnienia komunikacji chciał posłużyć się językiem niegodnym nadrenieńskich obywateli.

Zemsta na chłodno smakuje najlepiej. Kilka dni później kierownik zmiany poszukiwał wózka elektrycznego którym ja jeździłem (były ponumerowane). Ktoś mi sprzedał cynk ze mnie właśnie szuka i mam oddać wózek. Zapiąłem wsteczny, pojechałem na sam koniec magazynu gdzie nawet nie jeździmy, na teren sortowni śmieci, tam wstawiłem wózek między kartony i sobie pieszo wróciłem po czym przesiadłem się na jakiś inny randomowy wózek.

Później jak mnie zobaczył to mnie pytał gdzie wózek 43 a ja do niego z takim tępym "iś verszteje niśt" Choć wiedział, że rozumiem bo wcześniej z nim po niemiecku dukałem.

Po 2 godzinach chodził już z naszym brygadzistą szukać wózka, brygadzista do mnie mówi Notak to już nie przelewki gdzie wózek, a ja przy kierowniku zmiany do brygadzisty powiedziałem wprost ze niech na wyspy "się przetransportuje" szukać.

Nie, pracy nie straciłem bo mieli ogromne braki kadrowe a ja w akordzie miałem zawsze jedne z lepszych wyników. Jednak nie dam sobie wjeżdżać na głowę "Bo tak".

Komentarze (4)

Autorytet0piorunów

@notak Tak szczerze to historia całkiem słaba. Na terenie Niemiec, w niemieckiej firmie, w stosunku do Niemca wymagać komunikacji po angielsku, a później ten tekst "niech się na wyspy przetransportuje" raczej nie zostawia dobrego wrażenia.

Wystarczy teraz wyobrazić sobie sytuację, że w Polsce i polskiej firmie jakiś szeregowy pracownik ze wschodu odwaliłby podobną akcję, bo kierownik nie chciał rozmawiać po rosyjsku, choć ten znał język chociażby ze szkoły

Osobistość2piorunów

@Jurajski_Huncwot @fisti Czyli obaj możemy się komunikować świetnie po angielsku bo obaj znamy ten język biegle ale ja mam się męczyć z niemieckim bo takie jest widzimisię wielmożnego pana?
Wybacz, ale myślałem, że na ogromnym magazynie logistyka, szybkość dostaw i zgrany zespół, który się dobrze dogaduje jest ważniejszy niż pokazywanie miejsce polaczka w szeregu.

Czemu w takim razie przez telefon po niemiecku nie gadał? Ah no tak, struktury. Polaka można a nawet trzeba w dupę kopać.

No, nie, nie można.

Poza tym nie musiał się gotować jak czajnik i wyjeżdżać na mnie z przekleństwami, nie zrobiłem absolutnie nic złego.

Historia nie byłaby słaba gdyby powiedział "Sorry kolegen ale chciałbym byśmy rozmawiali po niemiecku."

Autorytet0piorunów

@Jurajski_Huncwot z rosyjskim to akurat jest trochę inne odczucie aktualnie, ale rozumiem argument i masz trochę racji.

Osobistość2piorunów

@notak No wielu niemców ma niechęć do mówienia po angielsku. Znałem jednego typa którego wysłali na półroczne szkolenie z niemieckiego bo był potrzebny człowiek do projektu w korpo a niemcy koniecznie chcieli kogoś z językiem niemieckim.
Nie mówiąc już o przypadkach gdzie w dokumentacji wplatają niemieckie słowa, gdy dokumentacja powinna być napisana po angielsku.

Historia od @Deykun o miłości francuzów do anglików mi przypomniała mi moją historię z czasów studiów. W DE jak - notak - Hejto.pl (demo semantyczne)