
Wpis użytkownika WatluszPierwszy w Hydepark
WatluszPierwszyFanatyk
63piorunów#lata90 #nostalgia #hejto40plus #gownowpis
Lata PRL i lata 90. to czas kiedy fajki były wszędzie. Jarano w pracy, szkole, w domu, na działce, na meczach i koncertach. Wszędzie szary, ciężki papierosowy dym. Palono w towarzystwie dzieci, bo świadomość szkodliwości biernego palenia była zerowa a o czymś takim jak "wzorce zachowań" mało kto słyszał a co dopiero o tym myśleć, po prostu "panie a idź pan". Sam pamiętam, jak przychodziłem do mamy do pracy, gdzie w tzw. dziale gromadzenia zbiorów (bo była to biblioteka) siedziały panie i z Caro w ręku wypisywały karty książek albo plotkowały podczas przerwy. W szkole fajki były wszędzie. Palili nauczyciele i palili uczniowie. Ci drudzy oczywiście kryjąc się w krzakach albo za śmietnikiem. Małoletni mogli kupić papierosy w każdym kiosku. Pamiętam, że gdy kupowałem fajki jako małolat, nigdy nie spytano mnie o wiek. Co ciekawe w całej tej atmosferze nigdy nie zacząłem palić nałogowo. Zapaliłem pierwszy raz w szkole podstawowej i czułem si idiotycznie siedząc w kucki za krzakami i kaszląc. Później w liceum popalałem papierosy z obrazka czyli Sobieskie zwane u nas Sobieszczakami. Jednak wygrał pragmatyzm i policzyłem, że finansowo źle na tym wychodzę. Chyba w okolicach trzeciej klasy liceum pożegnałem się z papierochami i do dziś nie palę. Jednak często myślę o tym, w jakim środowisku pełnym nikotyny i alkoholu, które były wtedy wszechobecne wychowało się pokolenie dzisiejszych 30 i 40-latków. A podobno kiedyś "to panie byli lepsze czasy".
Komentarze (27)
Moja mama nigdy nie paliła, a ja się urodziłam z niedowagą i po łożysku podobno wyglądało, jakby była nałogową palaczką - cóż, w wielopokoleniowym domu mieszkało wtedy 5 dorosłych palaczy i było czarno od dymu.
A Sobieskie czerwone mój stary palił, też jakoś jak byłam w liceum :p
Dziadek mnie wysłał do sklepu po fajki i wino, jak miałam jakieś 5 lat - fajki pani sprzedała bez problemu, ale wina nie chciała, pewnie bała się że stłukę :D
@WatluszPierwszy niech pierwszy rzuci kamień ten, który nigdy mamusi nie trzymał szluga jak zapinała mu kurteczkę :grinning:
@kubex_to_ja Mamusi to nie. Moja mama pali do dziś, ale zawsze pilnowała, żebym się papierosów nie dotykał. Natomiast cioci, to już jak najbardziej 😉
Na którejś wywiadówce ojciec znudzony narzekaniem wychowawczyni powiedział że on pali, matka pali, wychowawczyni pali, wie że ja palę i ciężko będzie mi wytłumaczyć że to szkodzi więc żeby mu już nie zgłaszała. Ależ miałem szacun u kolegów. Szkoda że o wódce nie wspomniał ale trudno nie można mieć wszystkiego. I tak wszyscy chlaliśmy. Rock n Roll i do przodu.
Rzuciłem przed 30 bo 3 paczki klubowych dziennie to już było grubo. (Pracę miałem nudną, za 8 godzin paczka fajek, 5 herbat i rybki akwariowe w szatni 3x karmione).
Długo mi brakowało czegoś w ręce, zwłaszcza w sytuacjach towarzyskich.
Szlag jasny mnie trafia, krew nagła zalewa jak słyszę
> Kiedyś to było. Tero ni ma.
Pamiętam lata 90 i początek 2000 aż za dobrze. Wszędzie bród, smród, bieda, alkohol, papierosy i przemoc.
Nawet smród aut i autobusów pamiętam doskonale.
Stokroć wolę dzisiejszą "lewacką" Europę i zamożną, bezpieczną Polskę.
@SST82 Mi utkwił w pamięci widok czarnego pobocza i dławiący smród w okolicy autobusów i ciężarówek.
> Nawet smród aut i autobusów pamiętam doskonale.
@WysokiTrzmiel Pamiętam trawy i krzaki przy drogach, jakie miały błyszczące liście od ołowiu ze spalin.
I do dziś nie mogę pojąć, czemu ludzie kupują owoce ze straganu/namiotu który stoi na chodniku przy bardzo ruchliwym skrzyżowaniu.
@WysokiTrzmiel Mam to samo. Dlatego ten wpis zamieściłem raczej w formie "do dyskusji" niż wspominania, że "byli czasy".
Szlugi na sztuki, to był hit. I jeszcze około 2005/2006 roku Marlboro czerwone w miękkiej paczce dwu pak- 11zł.
Paliłem 13 lat, nie palę od 10 i w sumie czasami zapominam, że był taki epizod w moim życiu.
@Byk Ja do dziś pamiętam w których knajpach w moim rodzinnym mieście można było tak kupować papierosy.
Ja czasami tęsknię za barami pełnymi dymu i barowej wrzawy, jednak był klimacik, teraz nie ma klimatu.
@GazelkaFarelka no tak chociaż człowiek widział że w knajpie był.
@GazelkaFarelka ubrania śmierdziały najgorzej nie po przyjściu do domu, ale następnego dnia jak już się ten smród uleżał. Okropne. Pamiętam, jak kiedyś przyszedłem do ulubionej knajpy w dniu remontu. Akurat zdjęli takie drewniane ozdoby ze ścian. Całe ich brzegi były pokryte brązowym szlamem śmierdzącym jak papierosowy dym.
@Krzysztof_M Potem wszystkie ciuchy do prania łącznie z kurtką i mycie całego ciała łącznie z włosami i nosem w środku...
@WatluszPierwszy Pierwszego papierosa zapaliłem w wieku 5 lub 6 lat, za namową starszych "kolegów". Był to Mars miętowy. W domu cały czas przy mnie palono, więc nie było to dla mnie niczym dziwnym. Ale na serio zacząłem palić jakieś 10 lat później. O wiek zazwyczaj pytano, więc kupowanie było trochę utrudnione. Pod liceum w kiosku zaś sprzedawano nieletnim papierosy na sztuki pod hasłem "lizaki" xD
Widząc bezsens tego nałogu, po raz pierwszy rzuciłem palenie sam z siebie. Po prostu kończąc pracę, wyrzuciłem to, co miałem przy sobie do śmietnika i cześć. Wytrzymałem 1,5 roku. Drugą próbę podjąłem wspólnie z żyjącym jeszcze ojcem 9 lat temu. Kupiliśmy sobie po paczce Desmoxanu. Jadłem te tabletki i paliłem jednocześnie. Trzeciego dnia rano papieros smakował jakbym włożył język do popielniczki. Z obrzydzeniem wyrzuciłem papierosa i nie palę po dziś dzień. Najzabawniejsze w rzucaniu palenia były sny. Często śniło mi się, że palę, a potem, wciąż we śnie, byłem na siebie zły, że złamałem dane sobie słowo xD
Z perspektywy czasu palenie nie dawało nic, zupełnie nic. No, poza łatwiejszym nawiązywaniem znajomości w pracy i dodatkowymi przerwami "na dymka", na które kierownictwo przymykało oko.
Z biegiem lat zauważyłem, jak społeczeństwo zaczęło odchodzić od palenia masowo i udział palących stabilnie zmniejszał się. Ten trend został odwrócony z rozpowszechnieniem papierosów elektronicznych. Dziś nałóg nie śmierdzi, nie gryzie w gardło, a nawet jest przyjemny i smakowy. W pracy siłą rzeczy wizę codziennie tysiące ludzi i sporym zaskoczeniem jest dla mnie ile osób obecnie, głównie młodych i nieletnich, pali. Czy tam "vapuje". Zwał jak zwał.
@MrAjL Może oni w kiosku też wolą te ze ślepotą, niż z niepłodnością.
@Guma888 Zgadza się, chociaż tego typu wstawki w snach potrafiłem mieć jeszcze dwa miesiące po odstawieniu tabletek (które zresztą przestałem brać bardzo szybko, nie zużywszy całości)
@efceka po desmoxanie i podobnych są pojebane snu to fakt.
@efceka fajki i nazwie "ślepota"? Ruski to mają pomysły.
@efceka tego nie pamiętam. Kojarzę tylko samo pudełko z szuflady dziadka.
@WatluszPierwszy To nie te ruskie szlugi, gdzie ustnik stanowił 2/3-3/4 długości i trzeba go było zginać ,żeby się nie pozabijać przy paleniu?
Takie coś paliłem kiedyś
@Ravm Z ruskich były jeszcze Kosmosy. Jak mój dziadek zmarł, to po kilku latach babcia różne drobiazgi po nim sprzątała i pamiętam, że wśród nich było kilka nieotwartych jeszcze paczek Kosmosów.
@WatluszPierwszy Zefiry podbieralismy mamie w podstawówce. Bywało że paliliśmy na zmianę jeden po drugim bo trudniej było o zapałki niż fajki 😉 Mewy były mentolowe, a Kapitany dwa rodzaje niebieskie i białe, light.
No i jeszcze były rosyjskie wynalazki z targu, typu Sphinx, kwadratowe w przekroju w metalowej papierośnicy.
Udało mi się też kupić ruskie Marlboro co miały filtr z obu stron.
@Ravm Kapitany palił mój dziadek. Jako damskie to u nas rządziły Zefiry, bo były mentolowe.
@efceka miętowe. Mewy to baby paliły, my Kapitany albo Wiarusy. 😉
Na imprezy Marlboro albo Camele z Pewexu bo były tańsze niż polskie z kiosku.
@efceka mnie młodzi palacze bardzo dziwią w dobie powszechnej wiedzy o szkodliwości palenia. Tym bardziej, że oni często wychodzą z domów w których się nie pali.
Ja w prawdzie po fajki rodzicom nie chodziłem, ale w szkole fakt, popalalem tyle że zawsze na plus wychodziłem, kupowałem paczkę rano i sprzedawałem na sztuki tym co glod mieli. Nawet się zdarzyło że nauczyciele przychodzili (za darmo dostawali) zawsze starczyło na następny dzień na paczkę.
Później nawet pracowałem w fabryce papierosów i w sumie przy takiej dużej ilości dostępnych pod sam koniec pracy tam, to paliłem tylko na nocnej zmianie 1 lub 2 by nie zasnąć. I w sumie to nie palę, choć czasem podczas pracy w terenie i klienta , wyjscienna kurtuazyjnego papierosa potrafi więcej załatwic niż sucha gadka w biurze.