Hejto.plDodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Nawet 40 proc. milenialsów wraca do domu rodzinnego. "Wstyd i osobista porażka"

Specjalista

w Wiadomości Polska

43piorunów

Są rozczarowaniem dla rodziców, którzy oczekiwali od nich więcej; dla pracodawców, bo niechętnie biorą nadgodziny; dla banku, gdy nie chcą wziąć kredytu na 40 lat; dla sprzedawców, którym odmawiają zakupu nowych, niepotrzebnych rzeczy. To ciągłe zewnętrzne poczucie przynoszenia wszystkim zawodu sprawia, że milenialsi są rozczarowani sami sobą - mówi socjolog, prof. Tomasz Sobierajski.

Komentarze (66)

Inspirator0piorunów

Zawsze są jacyś nieudacznicy.

Kosmonauta0piorunów

Zlecieli się eksperci wykopów, także temat jest już opisany grubą nicią, zero trosk. ;D

Twórca1piorunów

czyli pokolenie Y. sam się do nich zaliczam. i nie wiem w czym problem xD a kto by tak chciał żyć? xDDD
osobiście sądzę, że pokolenie Z jest bardziej roszeniowo po⁎⁎⁎⁎ne. generacja Y stoi twardo na ziemi. i to się innym nie podoba, że nie chcą być ru⁎⁎⁎ni w d⁎⁎ę.

Osobistość2piorunów

jakby mieszkania były tańsze to ludzie by nie wracali na stare śmieci,krótka piłka

Osobistość3piorunów

@z57s. Zbierałem na swoje M od początku kariery, aż do wieku 33 lat, strasznie długo to zajęło, ale mam.
Nie dziwię się zupełnie tym, którzy wprowadzili się z powrotem do rodziny, winszuję rozsądku.

No i nie dajcie się rodzinie nagonić na "weź kredyt byle szybko".

Ja kiedyś dostałem list od "bliskich" zaczynający się od "Do usranej śmierci nie uzbierasz na mieszkanie".

Teraz słyszę regularnie, że "przecież mówiliśmy Ci, że kupno w tym i tym roku po tej i tej cenie to najlepsze rozwiązanie".

Nie jest lekko, znajomym poszły raty kredytu razy około 2 i strasznie im to obniżyło poziom życia, wprowadziło ogromny stres i nałożyło wielkie "homonto" na plecy, aby ten swój wymarzony styl życia utrzymać (biorą tyle nadgodzin ile mogą, nie biorą urlopów itd itp), współczuję.

Własne M jest spoko, ale naprawdę nie każdego stać i jest to wielkie wyrzeczenie, tak sobie "zbierać", tym, co się udało szczerze gratuluję.

A z życia zaczynam korzystać dopiero od niedawna, bo najpierw M, potem poduszka finansowa na kilka lat i dopiero teraz można ostrożnie orientować się, co człowieka w życiu kręci, no nie powiem że każdy tak chce.

Zdrowia i powodzenia wszystkim!

Fanatyk0piorunów

Ja milenialsow widzę tak

" a wy rodzice to mieliście łatwiej"

Oraz
" ale że jak że mam mieszkać gdzie na przedmieściach? Mam mieć gorzej niż wy"

Praktykant4piorunów

>Kwestie ekonomiczne. Już po 2000 roku odnotowano pierwsze oznaki nadchodzącego kryzysu, który w latach 2007–2008 mocno wpłynął na sytuację milenialsów, wchodzących wówczas na rynek pracy. Usłyszeli: "Nie możemy zapłacić wam za pracę tyle, ile dostawali poprzednicy". "Wasze wykształcenie niewiele znaczy". "Wasze umiejętności nie mają wartości". Te trudności, które napotkali na starcie, miały długofalowe skutki.
>
Pora na emigrację. Kiedyś mnóstwo ludzi wyjechało z tego kraju za lepszym życiem i już nie wrócili. Szkoda życia na mieszkanie w Polsce, gdzie rynek pracy, to dalej mrzonki, a ceny w ostatnich latach poszybowały niewiadomo gdzie. Wiem, że przywiązanie do tego co pamiętamy z dzieciństwa, rodzina i znajomi robią swoje, ale nie ma co tkwić w tył kraju i marnować sobie jedynego życia.

Osobistość3piorunów

Dlatego ja nawet nie opuściłem domu rodzinnego. Who's the captain now?

Gruba ryba1piorunów

Wstyd? Oglądałam chwilę temu jakiś wywiad ile ludzie płacą za mieszkanie. Jedna laska mieszkająca w Wawie mówi, że wynajmuje. Ile placi za kawalerke? 3k. Jaki to procent jej zarobkow? 80%... Myslalam, ze padne jak to uslyszalam. W takim wypadku to lepiej mieszkac w Wypizdowie Dolnym, z rodzicami, nawet dołożyć te 500 zeta do rachunków i żyć godziwie, gdzie Ci zostaje 2500 na życie, rozrywki, jakieś wakacje, zabawę. Po co wegetować? Dużo ludzi wraca do rodzinnych miejscowości. Mam co najmniej kilku takich znajomych. W dużych miastach musisz konkurować aktualnie z Ukraińcami mieszkajacymi po 4 osoby na 40 metrach, z ludźmi z Indii czy Bangladeszu, to samo. Wiadmo, że jak będą żyć w takich warunkach to zapłacą więcej niż 1 biedny singiel w przeciętnej pracy.

Gruba ryba8piorunów

Wstyd i porażka xD. Lepiej wrócić do rodziców i móc jakoś żyć, niż wegetować jak robak i cieszyć się ze swojej chwiejnej niezależności. Ja tam im się nie dziwię. Gdyby nie to, że miałem zapewnione mieszkanie na start, to pewnie w obecnym wieku siedziałbym na kredycie lub ewentualnie zbierał na jakiś wkład własny, żyjąc przy tym jak robak.

Gruba ryba13piorunów

Rozczarowaniem to są rodzice tych ludzi, którzy wierzyli w telewizyjne kłamstwa i to, że tu będzie druga ameryka wraz z amerykańskim snem.
Wszystko jest rozczarowaniem, a w szczególności gówniana sytuacja w jakiej znaleźli się wchodzący w dorosłość i na rynek pracy. Gdy skończyła się era komunizmu i wraz z nastaniem demokracji nastąpiła era dzikiego kapitalizmu, i prywatyzowania wszystkiego przez tych, którzy byli u koryta, mieli hajs, lub plecy. Gdzie oni wszyscy musieli zacząć zapierdalać by coś w życiu kupić bo skończyły się "benefity komunizmu". Ale za to zaczęła się era kredytów.
Wszystko na pierdolony kredyt.

Dla tych ludzi ten kraj jest straconą ziemią, bo nie mają tutaj już czego szukać.
Poza łopatą i miejsca na dół 2x1x1,5m.

Autorytet7piorunów

Ja akurat, jestem minimalistą. Nie znaczy, że sobie odmawiam. Ale Kredyt raz wziąłem na firmę. Połowa polaków nie ma nawet 5k oszczędności, a od bankructwa dzieli ich jedno potknięcie nogi.

Współczesny system ich zmanipulował, że muszą być grzecznymi konsumentami, żeby być szczęsliwi. No i są zestresowani, wypalają się i koniec. Firma bierze nowego co będzie żył tą wizją. Odbierał grzecznie telefony w weekendy, żył ponad stan itp. Tamci wracają do domu. Cykl życia się powtarza.

Takie American Dream. bo musisz spać żeby w to uwierzyć.

Autorytet4piorunów

O, to o mnie. Ale wpływ na decyzję o powrocie do rodziców miało też to, że po prostu szkoda mi było, jak musieli sami ogarniać wszystko w gospodarstwie i ogrodzie. Poza tym samo miasto mnie męczy, a rodziny i tak nie mam zamiaru zakładać, więc wolałem wrócić do rodzinnego domu.

Gruba ryba19piorunów

> Badania jednoznacznie wskazują, że milenialsi chwalili sobie wyprowadzkę i chętnie budowali życie w oderwaniu od rodziców. Nie uznali nagle, że dorosłość jest beznadziejna. Wielu z nich było zmuszonych wrócić do rodzinnego domu z powodu trudności ekonomicznych.

Rozczarowaniem jest jedynie sytuacja ekonomiczno-gospodaecza tego kraju, sprowadzona do rynsztoka przez partyjnych głupków robiących jedynie tyle, by swoją władzę ugruntować i się przyspawać do koryta na jak najdłużej.

No i rozczarowaniem jest ogółem społeczeństwo, bo albo nie dojrzało do demokracji, albo żyje życiem homo sovieticus, albo jest zupełnie bierne i ogłupione.

Lider5piorunów

@z57s. że co? Jestem rocznik 1988, wszyscy znajomi z liceum i ze studiów, praca na dwa etaty, nadgodziny, mieszkania i samochody na kredyt… nikt po studiach nie wrócił do domu rodzinnego.

O kim mowa w tekście?

Fanatyk0piorunów

@DirtDiver no wiem że są ludzie którzy wszystko przyjmują jak leci ale warto jednak myśleć samodzielnie

Gruba ryba0piorunów

@kodyak Stety to nie Ty o tym decydujesz, ani Twoje widzimisie. Taka jest definicja milenialsa.

Fanatyk0piorunów

@DirtDiver 1980? No nie kolego lekka przesada XD

To a lata 90 to zupełnie inne światy w polsce

Fenomen15piorunów

@smierdakow : no z poziomem życia wszystko pięknie i ładnie i owszem - można mieszkać z kilkoma innymi osobami w pokoju,ale na ewentualne mieszkanie to nie ma kasy skąd wziąć. Bo kupno kosztuje ile kosztuje. Wynajem w polskich warunkach oznacza,że jak cię zwolnią z pracy to ryzykujesz bezdomność - tak,patola nie da się eksmitować i nie płaci bo zna kruczki prawne,ale jak się nie jest patologią?

>są rozczarowaniem [...] dla pracodawców, bo niechętnie biorą nadgodziny; dla banku, gdy nie chcą wziąć kredytu na 40 lat; dla sprzedawców, którym odmawiają zakupu nowych, niepotrzebnych rzeczy

A to coś złego ? W sensie czymś złym ma być rzekomo to,że ktoś się nie godzi na:

* przymusowe nadgodziny bo janusz biznesu/korpobiznesu nie potrafi zorganizować czasu i zarządzać zespołem ?
* bycie niewolnikiem banku przez resztę życia mającym przystawiony pistolet kredytowy do głowy ?
* kupowanie szajsu który nie jest mu do niczego potrzebny ?

Gruba ryba0piorunów

@Misio_Puszysty nie wiem, jak mozna nie zauwazyc , ze ten ogólnikowy opis/streszczenie artykułu jest sarkastyczne....

Wirtuoz0piorunów

@rafal155 Gosc komentowal artykul ktorego nie czytal. Jeszcze dodatkowo sie chwalil ze nie czyta bo to gowno (co wie bez czytania). Tak robia debile. Tu nie ma miejsca na zadnego chochola. Jak sie wypowiadasz na jakis temat o ktorym nie masz pojecia i nie zadales sobie nawet podstawowego trudu zeby sie dowoedziec to jestes albo trolem albo kretynem.

Jezeli wszystko jest w opisach to po co sa wogole artykuly?

Mocarz0piorunów

@Misio_Puszysty 
>jezeli ktos nie czyta czegos co komentuje

Przeczytał streszczenie i skomentował streszczenie. To Ty się czepiasz dla zasady "bo to wszystko jest inaczej".

Otóż nie - czarno na białym widać opis znaleziska, a jeżeli artykuł ma zgoła odmienną wymowę, to pretensje miej do pismaka albo tego, kto dodaje znalezisko, a nie do kogoś, kto skomentował to, co przeczytał.

>a jego komentarz nie ma sensu to robi z siebie debila.

Ale to Twoje komentarze są tu właściwie po nic i niczego nie wnoszą, bo sam stworzyłeś chochoły i sam na nie odpowiadasz ¯\\_(ツ)_/¯

Wirtuoz2piorunów

@rafal155 Tu i teraz, jezeli ktos nie czyta czegos co komentuje (i sie tym szczyci i robi to jako regule a nie wyjatek) a jego komentarz nie ma sensu to robi z siebie debila.

Albo wiesz o czym mowisz albo nie zasmiecaj przestrzeni komentarzami bez sensu.

Mocarz0piorunów

@Misio_Puszysty No już nie twórz chochołów, z którymi sam potem dzielnie walczysz. Jesteśmy tu i teraz, a nie na gdybologicznej płaszczyźnie.

Jeżeli autor tekstu albo ktoś wrzucający na hejto robi streszczenie w znalezisku, które sugeruje co innego, niż treść artykułu, to jest to najzwyklejszy w świecie clickbait.

Jeżeli nie da się tego streścić, niech nie próbuje i napisze wprost, żeby zajrzeć do źródła.

Wirtuoz2piorunów

@rafal155 Bo potem swiat jest pelen ludzi ktorzy mysla ze wszystko wiedza bo przeczytali naglowek.
Ten sam typ czlowieka (czesto) bedzie wiedzial lepiej niz lekarz czy inzynier albo bedzi lapal sie na najprymitywniejsza propagande i ja powielal.

Mocarz0piorunów

@Misio_Puszysty Czemu czepiasz się chłopa, który zinterpretował streszczenie po swojemu, skoro jest na tyle ogólnie napisane, że na to pozwala?

Czepiaj się autora tych wypocin, że robi clickbaity, które każdy może odczytać jak chce - byle kliknąć. Jeżeli czytając streszczenie artykułu, wyciąga się inne wnioski niż z samego artykułu, to problem leży w nieudolności "dziennikarza", a nie tego, kto przeczytał tylko to pierwsze.

Wirtuoz1piorunów

@dsol17 Widocznie streszczenie nie starczylo skoro twoj komentarz byl bez sensu 😉

Fenomen0piorunów

@Misio_Puszysty Których streszczenie przeczytałem. I nie,tak szybko jak napiszę kilka zdań komentarza to nie przeczytam artykułu. Rozumiem,że ty czytasz szybciej niż piszesz bo musisz patrzeć na klawiaturę i wpisywać znaki jednym paluszkiem ? /s

Wirtuoz7piorunów

>@dsol17 nie czytam gruntownie śmieci,mam na to za mało czasu.
XD. Rozumiem ze wolisz przeznaczyc ten czas na komentowanie artykulow ktorych nie czytales?

Fenomen4piorunów

@z57s. nie czytam gruntownie śmieci,mam na to za mało czasu.

Ilekroć piszą o "milenialsach" czy "generacjach x,y,z,..." to są to wypociny jakichś pseudosocjologów bawiących się w dziennikarzy którzy "wypełniają wierszówkę".Szkoda tego typu wypocinom poświęcać większą uwagę - równie dobrze mógł to uklepać nawet chatgpt.,Streszczenie w zupełności wystarczy żeby tego typu wytwory skutecznie i poprawnie skomentować a nawet i zaorać.

Specjalista1piorunów

@dsol17 ej ale czytałeś ten artykuł bo ta kwestia jest wypowiedziana dość sarkastycznie ze strony osoby z którą przeprowadzono wywiad i rzeczywiście źle, że osoby wokoło uważają milenialsów za rozczarowanie, ale to wcale nie świadczy o nich źle ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Lider10piorunów

Z jednej strony współczuję osobom, które nie dały rady się same utrzymać, bo to jednak może być bolesne, no ale z drugiej strony może jednak wystarczy na jakiś czas obniżyć poziom życia na ten samodzielny start? Ktoś, komu udaje się znaleźć pracę raczej powinien sobie poradzić z przeżyciem samemu

Gwiazdor0piorunów

@ocokaman Ty po prostu nie rozumiesz tego, że w takim Alicante czy Barcelonie jest dużo więcej super-duper apartamentów za ogromną cenę za metr, które zawyżają średnią, proporcjonalnie dużo więcej, niż w takich Kielcach czy Wrocławiu. Nie ma żadnego haczyka.

Specjalista0piorunów

@cansado srednia cena w alicante to 2066 euro, to mieszkanie kosztuje 4 razy mniej za metr wiec coś tu sie nie spina. Bez znajomosci hiszpańskiego trudno mi sprawdzić co ale nikt nie sprzedaje mieszkań za 25 procent wartości. Pewnie jest jakiś haczyk typu mieszkanie ma lokatorów albo to jakaś dzierżawa itp.

Gwiazdor0piorunów

@ocokaman https://www.fotocasa.es/es/comprar/vivienda/alicante-alacant/juan-xxiii/178256585/d?from=list łazienka ladnie wyremontowana, spoko lokalizacja.

Gwiazdor0piorunów

@ocokaman Żadna ściema, link z fotocasa, portalu chyba najbardziej znanego z ogłoszeniami dotyczącymi sprzedaży mieszkań.

Specjalista0piorunów

@cansado to jakaś ściema albo coś z tym mieszkaniem jest nie tak, niemożliwe żeby sprzedawali tam mieszkania za 500 euro za metr :rolling_on_the_floor_laughing:

Gwiazdor0piorunów

@ocokaman No tak, najlepiej rzucić "bzdura" i sobie pójść xD

Gwiazdor0piorunów

@ocokaman Alicante, do tego pięknie wyremontowana łazienka. W Polsce gdzie takie kupię i za ile?

Gwiazdor0piorunów

@ocokaman No to mówię o Alicante, gdzie można kupić mieszkanie za 50-60k euro. Są miejsca w Hiszpanii, gdzie za 15-30k. Wiadomo, że taka Barcelona droższa, ale pewnie nie bardziej, niż np Wrocław.

Specjalista0piorunów

@cansado bzdura. Zobacz sobie ceny w takiej Barcelonie, Madrycie czy nad morzem.

Specjalista0piorunów

@Dobreityle srednia cena w uk to w tej chwili 280k za rozpadająca się norę. Na obrzeżach Londynu mały domek 70m2 to 700k funtow. Wolnostojący to około 1.5 miliona. Faktycznie są dwie UK - północ okolice miast Liverpool, burnley itp gdzie wiecznie pada a ludzie w dresach latają z maczetami. Tam faktycznie nie jest tak drogo ale to robotnicze slumsy. Co ciekawe na północy w ładnych zamożnych miasteczkach pod manchesterem jest równie drogo co na południu lub w Londynie, np. altrincham. Południe i Londyn z kolei są drogie jak St Tropez ale jest ładniej, lepsza pogoda, lepiej z praca i mniej patoli.

Koneser0piorunów

@ocokaman o czym Ty mówisz? W UK (północ) za wygodnego 90m bliźniaka spłacam niecałe 500gbp miesięcznie, co jest niewielką częścią moich zarobków. Sprawdzałem ceny w Polsce i nawet w totalnych zadupiach bywały droższe

Gwiazdor2piorunów

@ocokaman w Hiszpanii to znacznie niższe, za kawalerkę w Kielcach można mieć 3-4 pokoje w Alicante XD

Specjalista0piorunów

@cansado w takim uk nieruchomości są 3-6 razy droższe w zależności od miasta. Chyba tylko w Hiszpanii są podobne ceny.

Gwiazdor1piorunów

@ocokaman "szczególnie ze nieruchomości w Polsce są ciagle tanie, nawet po uwzględnieniu siły nabywczej są sporo tańsze niż w większości krajów zachodu." - ale z tym to poleciałeś. Zwłaszcza z tą pierwszą częścią, bo co do drugiej to nie mam pewności, bo nie mam pod ręką danych.

Specjalista0piorunów

@smierdakow szczególnie ze nieruchomości w Polsce są ciagle tanie, nawet po uwzględnieniu siły nabywczej są sporo tańsze niż w większości krajów zachodu. Ale polaczek na minimalnej musi samodzielnie wynająć kawalerke na Żoliborzu zarabiając 4000 pln :rolling_on_the_floor_laughing: w takiej Holandii, Kalifornii czy UK normalne jest ze nawet programiści amazona wynajmują pokoje zamiast wydawać 60 procent pensji na mieszkanie. Za różnice wola sobie kupić nową szosowke, macbooka i pojechać na Filipiny zamiast oddawać wszytko właścicielowi. Na zakup ich nie stać na ogół bo nie każdy ma mozliwowci i chęć spłacania 600-700k euro / gbp kredytu za m2