Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika Mikuuuus w Wojna wna Ukrainie

Lider

w Wojna wna Ukrainie

34piorunów

Rafineria w obwodzie saratowskim aktualnie🔥

Komentarze (11)

GURU2piorunów

@Mikuuuus Aż bym zapytał czy mają ognia

Fanatyk1piorunów

@vredo

Ja jeszcze jestem na etapie "lubię"

Rany, jak ja to doskonale rozumiem... Też lubiłem, a w zasadzie lubię nadal, bo ciągnie. Jak chmurę złapię gdzieś od przechodnia na ulicy, to aż błogość mnie od samego zapachu ogarnia. I mam poczucie krzywdy.

Ale trzeba sobie w głowie przestawić i wmówić sobie, że jesteś szczęśliwszy bez szlugów. I pogodzić się, że już swoje wypaliłeś i to se ne vrati. I z czasem łaknienie ustępuje. A jeśli się złamiesz i zajarasz, to organizm znów zacznie drzeć ryja na cały regulator i cała mordęga zaczyna się od początku. Dlatego nie polecam rzucania przez redukcję, tylko kompletne odstawienie i ratowanie się wspomagaczami.

Jeszcze mi się przypomniało, kolega polecał Desmoksan, udało mu się i od kilku miesięcy już nie jara. Natomiast ze swojej strony odradzam plastry, bo nie dają szczęce ani płucom żadnego zajęcia i w moim wypadku się nie sprawdziły.

Powodzenia!!

Fanatyk2piorunów

@vredo Jak przyjdzie odpowiedni moment, to będzie to łatwiejsze niż myślisz. Mój ojciec tak rzucił, z dnia na dzień, jak którejś nocy mało płuc nie wypluł. On jarał jeszcze komunistyczne Klubowe i Radomskie, do dwóch paczek dziennie, a jak powiedział: koniec i chuj, tak od tamtej pory nie pali. I to bez wspomagaczy.

Haczyk jest w tym, że albo się teraz przemęczysz, albo zaczekasz na kopa w dupę od życia i wtedy będziesz już dobrze wiedział, dlaczego rzucasz. Radzę rzucić od razu, ale oceniać nie będę, bo sam chuja rad słuchałem.

GURU1piorunów

@xniorvox Też byłem w szpitalu i wtedy nie paliłem, jakoś się dało dwa tygodnie, kardiologia, co noc zmarłych wywozili i wtedy nie paliłem. Nie ze strachu, z kultury dla pana Jana co leżał ze mną na sali

Fanatyk3piorunów

@vredo Jak naprawdę chcesz, to rzucisz. Najważniejsze jest w głowie. Ciało będzie się darło i awanturowało o chociażby jednego bacha, ale to jest do zrobienia. U mnie impulsem był pobyt w szpitalu, kilka dni przykucia do wyra z cewnikiem w fiucie i widok starych ludzi z amputowanymi nogami jarających szlugi. Stwierdziłem: o nie kurwa, co to, to nie.

Szlugi mam w domu, parę metrów ode mnie leżą. A ja jak boss Nicoretki żuję i jak patrzę w lustro, widzę He-Mana.