Wpis użytkownika damw w Hydepark
damwGURU
199piorunówRobisz w korpo jesteś "grzecznym korpusiem". It ain't much but it's honest work.
Masz robotę full remote bo covid etc, wszystkim podoba się taki stan rzeczy, robota idzie, hajsik płynie na konto - jest fajnie.
Po jakimś czasie dostajesz info, że korpo chce częściej ludzi widzieć w biurze bo takie wyznaje wartości. Proponują 1 dzień, więc nie ma tragedii, ok "będziem" tak chodzić.
Mija pół roku, korpo decyduje się na zmianę wartości które wyznaje i teraz ich "wartościami" jest 3 dni w biurze.
xD
xDDD
Ludzie się wkurzają, managerowie obsrali zbroje, bo ludzie zaczynają gadać o odejściach. Finalnie proponują 2 dni jako kompromis, ludzie biorą to na klatę, "ale nie są szczęśliwi".
Mijają kolejne 2-3 kwartały i nagle wszyscy widzą dziwnego maila w skrzynce odbiorczej.
KIM w ogóle jest ten pajac co wysłał tego maila? I DLACZEMU coś pisze o 5 dniach pracy w biurze? O BOŻE, O KU..A to CEO (standardowe gotowanie żaby: 1-> 3 -> 2 -> 5).
No 5 dni to już chyba totalne przegięcie, idziesz do managera pogadać o tym, co tu się odjaniepawliło.
Manager tłumaczy, że oni też zaskoczeni, że też nie podoba im się to, ale nic nie mogą zrobić, bo to przyszło od CEO zza oceanu.
Próbujesz urwać coś dla siebie skoro jednostronnie kolejny raz mocno zmieniają warunki umowy i zadajesz pytania:
Kierowniku złoty, kolejny raz siłą zmieniacie zasady. Dajcie chociaż coś w zamian. To coś może być np podwyżką na ten przykład. Od prawie 3 lat przecież nie dawaliście to teraz jest idealna pora.
NOPE
Hmmm ej no weźcie nie róbcie se jaj, mam bombla w drodze i niedługo delivery, no przecież nie mogę 10h być poza domem i żonie na garba zrzucić starszą córkę i nowego bombla, bo mi padnie z wyczerpania/ze zmęczenia. Dajcie te 2-3 dni z biura przez rok, a potem będziemy rozmawiać co dalej.
NOPE
No dobra, tego się nie spodziewałeś, mówisz dzięki za rozmowę i do zobaczenia.
2 tygodnie później leci wypowiedzenie do alfonsiarni.
Alfonsiarnia robi Pikachu Face. Ale jak to? Mamy rozumieć, że straszysz tylko żebyśmy pogadali z klientem o twojej sytuacji?
NOPE. Dostaliście szmatę, bo rozmawiać chciałem ale 2 tygodnie temu. Teraz to już nie chcę, bo podpisałem umowę z nową firmą i mam tam lepsze warunki. Stawka identyczna, ale 3x mniej czasu na dojazd do biura, 1-2 dni pracy z biura, a nie 2 jak w obecnej (a za chwilę 5).
Pikachu face x2: ej ale jak to tak szybko? Rynek teraz jest jaki jest, nie myśleliśmy, że tak szybko zmienisz.
Nie mój problem, elo.
Info o wypowiedzeniu dostaje "klient".
Pikachu Face x3: Ale jak to? Czemu to robisz? Przecież pracujesz w niezwykle ważnym dla firmy projekcie, zawalisz nam deadline'y i w ogóle. Czy możemy jeszcze porozmawiać o tym co się stało?
NOPE, umowa podpisana, chciałem gadać wcześniej, ale wy nie chcieliście. Mogę jeszcze robić do końca okresu wypowiedzenia, a potem mówimy sobie cześć.
Jak powiedział tak zrobił, i po okresie wypowiedzenia poszedł do nowej firmy.
Mija pól roku, nagle odbierasz telefon z propozycją nowego projektu. Ambitny, fajne wyzwania, fajny stos technologiczny, ogólnie spoko ale odmawiasz, bo nie lubisz tak skakać po projektach (słabo w CV wygląda jak się 3-6 miesięcy w firmie siedzi i idzie w inne miejsce).
Firma składająca ofertę okazuje się twardym zawodnikiem w negocjacjach i nie daje za wygraną. Rzuca "garniec złota" (podwyżka 4k na łapę), proponuje zapisy w kontrakcie o 1 dniu z biura, możesz sobie wybrać kompa na jakim pracujesz + parę innych bonusów.
Hmm no dobra, chyba jednak mogę zmienić robotę... Negocjacje trwają jeszcze 2-3 tygodnie żeby dograć wszystkie punkty ale w końcu podpisujesz nową umowę, a w obecnej firmie składasz wypowiedzenie.
Mija 30 dni, wchodzisz do nowego biura i jest jakoś tak dziwnie: wszyscy się uśmiechają na twój widok, zbijają piąteczki, klepią po plecach, pytają jak było w poprzedniej robocie itd.
Da FUQ? Gdzie ja jestem?
Rozglądasz się po biurze i jakieś ono takie dziwnie znajome, ten układ pomieszczeń, te kolory, nawet logo jakieś takie znajome....
Nagle dostajesz olśnienia: minęło 9 miesięcy i wróciłeś do starego korpo...
I finalnie: bądź mną więc chyba trochę #chwalesie , bo "olśnienie" miało miejsce w tym miesiącu.
PS: jestem na b2b, więc przepisy uop nie mają dla mnie zastosowania i muszę mieć "twarde" zapisy w kontrakcie.
Komentarze (71)
Tak jakby 3 lata bez podwyzki nie byly wystarczajacym powodem ; P
>
>
>
>
> Alfonsiarnia robi Pikachu Face. Ale jak to? Mamy rozumieć, że straszysz tylko żebyśmy
Alfonsiarnia... 😛
@damw tyle akcji, zabawy, kombinowania, za 4k na b2b. Pozdrawiam serdecznie, widzimy się za jakiś czas z nowym wpisem "jak mi źle, wyprowadziłbym się, ale bombelek" xd Wzięli chłopa, żeby dociągnął projekty, bo wdrożenie więcej kosztuje, a ten nową dobrą robotę porzucił, żeby to im odhaczyć i za chwilę na tym b2b będzie niepotrzebny. A "obwarowania" na umowie tego rodzaju są jak postawienie drzwi antywłamaniowych obok dziurawego płotu.
Pozdrawiam serdecznie xdd zjebałeś z tym powrotem. Bo jeszcze nie wiesz, że jesteś na zadaniówce i wypierdalasz.
@damw To Ci powiem lepiej. Jeśli Twój pracodawca próbuje Cie ściągnąć na 5 dni do biura gdy jesteś na b2b, to ja bym mu powiedział że w takim wypadku to pachnie stosunkiem pracy i trzeba to skonsultować z PiPem. Na b2b mogą Ci naskoczyć a nie ściągnąć do biura.
> Pikachu face x2: ej ale jak to tak szybko? Rynek teraz jest jaki jest, nie myśleliśmy, że tak szybko zmienisz.
Czytaj: rynek teraz nie jest w dobrym stanie i wykorzystalismy to, zeby wywrzec presje na pracownikach, a tobie sie udalo z tego wybrnac?
Jezu, jak to zle brzmi xD
Zazdroszczę podejścia. Moja praca zdalna też zaczęła nagle przeszkadzać pracodawcy, ale na zasadzie że nie ma czasu ani chęci żeby mnie zdalnie wdrażać w nowe projekty.
@damw Jako biurwa z budżetówki, jest dla mnie istną abstrakcją praca 4 dni w tygodniu na HO. Dodatkowo, jako że każdą komórką swojego ciała nienawidzę swojej roboty, o niczym innym nie mażę jak o przejściu na HO.
Anyway, fajna historia.
jak rozmawiam z różnymi managierami czy dyrektorami to jedyny argument za powrotem do biur jaki potrafią przekazać to że inne wielkie firmy z USA tak robią, to my też musimy, bo taki jest trend XD
@damw u mnie ściągnęli jednego dnia wszystkich do biura i pikaczy fejs: nie ma miejsca dla wszystkich, wszystkie salki i akwaria zajęte, kible zatkane. Przy okazji wjechało parę kwitów, to szybko zrezygnowali z tego pomysłu.
Typowe amerykańskie korpo. Gardzę. Jedyne co mi w tej historii nie pasuje to Twój powrót na sam koniec.
@PanNiepoprawny jeszcze 3-4 lata temu bym też nie wrócił. Ale teraz mam 2 kredyty na głowie, 2 bombli, a tutaj ta podwyzka pozwoli mi duzo szybciej pozbyć się kredytów.
Ale tak, przyznaje - sprzedałem honor i jestem sprzedajną szmatą xD
@damw No i elegancko :smiley: A B2B to najlepsza karta na full remote, bo większość firm nie ma tyle biurek, żeby każdy miał gdzie siedzieć, więc osoby na B2B pierwsze dostają 100% remote.
Ludzie płaczą bo trzeba iść pracować do miejsca pracy. Dziwne 😋
Przed Covidem nikt by się słowem nie odezwał 😂
@pawel-4 W moim na ten przykład przypadku praca jest 80km od domu. Wziąłem ją właśnie ze względu na full remote. I nie tylko ja tam pracuje mając daleko do pracy. Więc faktycznie byłoby trochę dziwne, jakby pozatrudniali ludzi wiedząc jak daleko mają do firmy, a potem nagle kazali im przyjeżdżać codziennie do biura, bo tak.
@damw myślę że się nie da zweryfikować.
Można liczyć jedynie na uczciwość ludzką.
A w dzisiejszych czasach niestety to jest bardzo niepewne kryterium.
Jako operator i mistrz zmianowy który ma zespół pod sobą, powiem tak, często gęsto przychodzą ludzie którzy mówią wprost "przyszedłem do pracy, a nie pracować"
I wtedy ręce opadają, bo wiesz że wyszkolenie takiego pracownika jest bez sensu.
Tracę wtedy czas, a nie jest łatwo pozbyć się pracownika, który ma umowę na czas nieokreślony.
@pawel-4 no ale opisujesz tutaj sutuacje, o której wspomniałem też w innych komentarzach gdzieś tutaj niżej - o lecieniu w 8===o. Tutaj zgoda, walić po łbie i do biura jak nie umie pracować zdalnie. Problem jest taki, że wśród osób krzyczących, są też osoby które robią uczciwie i ich wydajność z domu jest podobna albo i lepsza niż w biurze (bo w biurze hałas, kawka, plotki i inne rozpraszacze). I jak tu teraz zdecydować komu pozwolić zdalnie a kogo do biura?
Komentarz usunięty
@damw Bo mam wśród znajomych paru programistów. I praktycznie całość przyznaje że odkąd poszli na zdalne, to przynajmniej połowa ich czasu pracy to przysłowiowe walenie w h..ja a wydajność mniejsza bo jest masa rzeczy w domu odciągających uwagę.
Wiem że mityczne IT się rządzi swoimi prawami. Tylko biorąc pod uwagę ich płacze że muszą wrócić do biura, jest to trochę żenujące. Ja po prostu się dziwię że niektórzy z nich płaczą że pracodawca wymaga od nich tego, za co im płaci, czyli pracy.
I wiem że ogólnie generalizuje , bo pewnie jest to jakiś promil, ale jak się człowiek nieraz nasłucha to jakoś tak głupio się robi patrząc na to że osoby które naprawdę nieraz ciężko pracują, siedzą obok i nie jęczą.
Fakt że może w takich gówno korpo (slynne korpo na CG i podobne) jak ich (duża część pracuje na UoP) to norma.
A że nieraz człowiek ma już dość tego ich stękania 😂 to mi się ulało 😂
I choć może niemiłe to było, to nie była to personalna wycieczka jak kolegi od magazynów.
I nie uważam by kolega na wózku widłowym lub jeżdżący w oczyszczaniu miasta na ten przykład wykonywał mniej ważną pracę od innych zawodów.
> Nie mierz wszystkich swoją miarą 🤷
@pawel-4 no ale sam zrobiłeś to samo. Twoja praca nie pozwala na pracę zdalną, ale wyśmiałeś osoby które mogą tak pracować i o to walczą
@ostrynacienkim nie da się też, jak jest się odpowiedzialnym za system energetyczny dużego rejonu jako operator systemu.
Nie mierz wszystkich swoją miarą 🤷🏻
@Gausharan
praca zdalna jest super( sam tak pracuje,w centrali jestem 2x w miesiacu)- ale niestety nie wszyscy pracuja wydajnie( mala czesc,ale zawsze)- dlatego wylewa sie dziecko z kapiela,wiec po tylku dostaja wszyscy.
Inna sprawa,ze firmy maja czesto dlugoletnie umowy najmu powierzchni biurowej- wiec jak zaplacone to trzeba korzystac :)
Sprawa nie jest taka jednoznaczna- to co nam sie wydaje durne z perspektywy kadry kierowniczej juz takie byc nie musi.
@pawel-4 od 2016 większość czasu pracuje zdalnie, to już 10 lat właściwie, więc się dało
@osn_jallr ale ja nie narzekam na moja prace, odpowiadalem koledze ktorego nick masz w mojej odpwiedzi XD
@ostrynacienkim trzeba się było uczyć :upside_down_face:
@pawel-4 no na wozkach widlowych czy magazynie zdalnie sie nie da :melting_face:
@pawel-4 właśnie. Przed COVIDem. COVID jednak udowodnił jaki durny i niepotrzebny jest to pomysł (na tak wielu płaszczyznach, że ciężko to zliczyć - od work/life balance po takie bzdury jak koszt prądu, który ponosi firma). CEOsy, które twierdzą, że czas wrócić do starych przyzwyczajeń to zwykle leśne dziady, albo zadufani w sobie idioci. Nic tylko zwiewać.
@pawel-4 ej wyobraź sobie, że przed covidem niektórzy mieli już part time remote. Ja np musiałem być tylko 2 dni w biurze już w 2017. Dodatkowo do jakiego miejsca pracy? Chciałeś chyba napisać: świadczyć usługi. Do pracy to idziesz na UoP
@pawel-4 o, nie, ludzie przyzwyczajają się do komfortowych warunków pracy i nie pasuje im kiedy zmieniają się na gorsze, no co za pokolenie
Dobrze zagrane. Z fartem!
@damw business as usual w korpo. Zakładałeś że to są normalni ludzie z którymi da się racjonalnie rozmawiać, ale już więcej nie popełnisz tego błędu.
@ten_kapuczino czasem zapomina się o tym z jakimi kosmitami się pracuje wyżej, jak przez X lat pracujesz (najgorzej) zamiast pić kawkę w kuchni albo chodzić na bezużyteczne spotkania które ci wrzucają.
@serel @Czokowoko - b2b here, więc zapis w kontrakcie jednak coś znaczy 😉
@serel miałem niestety zapis (kontrakt przez alfonsiarnie):
> zdalnie lub w biurze u klienta
A teraz korpo wpisało ten 1 dzień w umowie między korpo a alfonsiarnią, więc alfonsiarnia mogła mi dać ten sam zapis do mojej umowy 😁
@damw no to wiele zmienia. A jeśli wcześniej nie miałeś w kontrakcie miejsca wykonywania pracy, to równie dobrze mogłeś ją robić z chatki w Bieszczadach i formalnie do przyjazdów nie mogliby Cię zmusić. Bo kontakt jest na wykonaną usługę a nie pracę w danym czasie i miejscu, jak na UoPie.
Ale wiem, prawo prawem, a korpologika swoje ¯\\_(ツ)_/¯
Przecież to nic osobistego. To tylko interesy.
@dradrian_zwierachs - raczej korpomowy: https://pl.wikipedia.org/wiki/Korpomowa :face_with_hand_over_mouth:
KorpomowaKorpomowa, polszczyzna korporacyjna, nowomowa korporacyjna, korpolekt, korpopolszczyzna – odmiana języka polskiego używana w dużych przedsiębiorstwach, zwłaszcza międzynarodowych, która charakteryzuje się dużymi wpływami języka angielskiego, obecnością kolokwializmów i specjalistycznych terminów branżowych, a także zawiera pewne specyficzne cechy wynikające z dążenia do realizacji celów biznesowych. Pojęcie korpomowy nie jest ostre. Najczęściej rozważa się ją jako język używany w relacjach między pracownikami dużych firm, stanowiący potoczną polszczyznę pełną anglicyzmów (i pseudoanglicyzmów), zwykle częściowo niezrozumiałą dla osób spoza korporacyjnego kręgu. Może też być rozważana szerzej, jako język biznesu, w którym mieści się także bardziej formalny język pracowników używany do komunikacji z osobami spoza środowiska firmy, aby skutecznie realizować określone cele. Choć nie jest to język jednolity, można wyróżnić pewne typowe jego cechy.…Wikipedia@koszotorobur niech się uczą języku biznesu, młotki 😉
@dradrian_zwierachs - jak ono redukują etaty to tylko interesy - jak Ty odchodzisz to traktują to jak potwarz.
No tak to wlasnie wygladaja negacjacje w korpo - tez to przerabialem ale mialem latwiej bo rynek pracy byl duuuuuuzo lepszy. Gratulacje garnca zlota :smiley:
xD spaniała historia.
Jedna sprawa odnośnie zapisów na uop dot. pracy z biura i ilości remote, bo byłem u prawnika w tej sprawie. Te zapisy prawnie nie mają żadnego znaczenia, bo pracodawca może je zmienić jak mu się podoba..
@Czokowoko jeśli się która strona wycofa- to tak, ale skoro umowa była podpisana i obowiązuje to jej warunki są ważne z listu intencyjnego.
Tak czy inaczej walka z pracodawcą często jest na straconej pozycji i jak zaczynają wymuszać bezsensowne zmiany to wiadomo jak się to skończy
@utede To zależy. Jak masz wpisane miejsce pracy na UOP w siedzibie u klienta w Warszawie, a mieszkasz w Poznaniu i na umowie masz że pracujesz zdalnie to lipa, bo może sobie to zmienić.
List intencyjny nie jest za wiele wart xd https://poradnikprzedsiebiorcy.pl/-list-intencyjny-konsekwencje-prawne-podpisania
List intencyjny - z czym wiąże się jego podpisanie?List intencyjny to wstępna deklaracja zawarcia umowy o współpracę w przyszłości. Jakie są skutki prawne podpisania listu intencyjnego? Czy jest tym samym co umowa przedwstępna? Sprawdź w artykule jakie konsekwencje wiążą się z jego podpisaniem!Poradnik Przedsiębiorcy@Czokowoko Tak, jeśli są to zapisy regulaminu firmy. Jeśli ma się na umowie, albo nawet w liście intencyjnym ilość dni z biura to jest do wygrania jako jednostronna zmiana warunków umowy.
@wielbuont owszem, ale jak przychodzi taki wymysł z korpo a jest kontrakt b2b i chce im się dojebać to wysyła się podjebkę do pipu. Zagraniczne korpa szczególnie amerykańskie mają prawa pracowników jak u siebie gdzieś.
@30ohm chyba nie chodzi mu o konwersję na UOP xd
@Czokowoko przy b2b jeszcze przez murzynownie to zmiana kontraktu, 5 dni w biurze ma już znamiona stosunku pracy więc można podjebać do pipu
@Czokowoko na uop masz określony wymiar (np 40h/tydzień) oraz miejsce wykonywania (np biuro firmy). Więc faktycznie ten zapis o 1/3/4 dni z biura mało znaczy, bo pracodawca może zaraz powiedzieć, że będzie 5 i jako pracownik masz mało do gadania (no są wyjątki, ale większość dotyczy posiadania potomstwa w pewnym wieku)
@damw bombel do lat 4 to karta-pułapka, aktywuje możliwość full remote dla jednego rodzica. Korzystam, bo moja firma między podpisaniem umowy a 1. dniem pracy zapowiedziała zmianę z 1 na 3 dni w biurze ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@PerszingKing jeśli dają możliwość okazjonalnej pracy zdalnej, to full remote jest do wygrania w sądzie bez mrugnięcia. Druga sprawa czy warto się szarpać, bo to nie jest tydzień czy miesiąc, a do wyroku mogą robić co chcą...
Ale szacun za zagranie va banque
@serel firma w której pracowałem nie zamierzała respektować tego xD dostałem nieoficjalnie ale dobitnie info, że mogę se w dupe wsadzić ten wniosek, a jak mi się nie podoba to idźmy do sądu i tam będziemy wyjaśniać. A w ogóle jak się nie podoba to nie jesteśmy pewni czy chcemy to stanowisko utrzymać. Poza tym gdzieś wtedy chodziły słuchy że w sadach pracodawcy potrafią wygrywać powołując sie na jakies tam problemy logistyczne po swojej stronie. Warto dodać, że moje stanowisko było dość istotne. Poszedłem na całość rzucając papierami, aczkolwiek dla mnie też to była wtedy turbo trudna decyzja bo dziecko i kredyt na mieszkanie wleciał w jednym czasie. Finał taki ze jednak obsrali zbroje bo jak byłem na wypowiedzeniu to się okazało że jednak nie mają pojęcia czym się zajmowałem i jednak ich to mocno zaboli xD przeszedłem wtedy na full remote I b2b (sporo więcej do łapy co mi pasowało)