
Wpis użytkownika boogie w Hydepark
boogieLider
75piorunówSzkoły się zaczęły, trzeba uważać na zwierzyniec :)
Komentarze (9)
@boogie @Fly_agaric @NiebieskiSzpadelNihilizmu Potwierdzam. Wakacje 8 rano dojazd do centrum średnio 20 minut. Od 1 września ~40-50 minut. Do przedszkola i szkoły mamy blisko więc chodzimy pieszo ale to co się dzieje pod nią to jest po prostu absurdalne. O ile faceci potrafią jeszcze myśleć i jeździć to kobiety totalnie nie.
Kobiety:
Prą do przodu pomimo tego, że nie ma miejsca, ruch potrafi się zablokować na naście minut.
Parkować nie potrafią totalnie chociaż mają czujniki, nie ważne czy to suv czy yaris.
Jak już zaparkują to na dwóch miejscach bo przecież pani i bąbel nie będą się przeciskać.
Nagminnie zatrzymują się pomiędzy dwoma skrzyżowaniami żeby wyrzucić bąbla i blokują ruch.
Nagminnie zatrzymują się żeby pogadać przez szybkę z psiapsiółkami.
A wszyscy dojeżdżają z dwóch dużych osiedli z których przeciętny 8 latek mógłby dojść do szkoły w 10 minut. Sama szkoła jest tak usytuowana, że jest w przeciwnym kierunku niż 95% mieszkańców jeździ do pracy.
@boogie Mieszkałem kiedyś obok dosyć sporej podstawówki we Wrocku i to co tam się działo rano i popołudniami to był po prostu cyrk xD
Ludzie wsiadali w auta pod swoim blokiem, utykali w korku dwa bloki dalej, żeby zawieźć dzieciaka do szkoły oddalonej o 500m od pierwotnego parkingu xD
Kolega z pracy wiele razy narzekał, że ciągle stoi w korku bo musi wozić córkę do szkoły. Mówi, że samej jej nie puści autobusem bo strach tak dziecko samo w wielkim mieście. Dopiero potem wyszło, że córka chodzi już do liceum, zaraz maturę pisze xD A do szkoły miała może ze dwa kilometry xD
Ludzi kompletnie pojebało już z tym jeżdżeniem wszędzie samochodami.
Ludzie wsiadali w auta pod swoim blokiem, utykali w korku dwa bloki dalej, żeby zawieźć dzieciaka do szkoły oddalonej o 500m od pierwotnego parkingu xD
U mnie (Irlandia) jest dokładnie to samo. Szkoły budują zapory z blokad i pachołków w swoich okolicach, bo ludziska taki rpozpi€rdol robili, więc teraz jest, jak u ciebie. To jest tak poj€bane, że aż łeb rozsadza.
Kuwa, to się w pale nie mieści, co się u mnie robi z ruchem ulicznym, jak się szkoły zaczynają.
Pomiędzy 8. a 9. rano osiedlowe drogi stają, bo nie da się dojechać do szkoły odległej 10 minut spacerem, więc wszystko wokół też jest zakorkowane. Jeszcze 10 dni temu było puściutko, a przedwczoraj chciałem, żeby mnie żona podrzuciła na stację i taki chuuj. Musiałem wysiąść z auta i pójść pieszo. Przynajmniej na następne połączenie zdążyłem.
Nic dziwnego, że Europa się wbija w nadwagę na pełnej, skoro nawet 10-15 minut spacerem już dzieci nie puszczamy.
@Poziom122 Więc mówisz, że wszystkie te mamuśki co dzień pod szkołą mieszkają 30km dalej? Nie spina się to w okolicznościach opisanych przeze mnie, czy przez @lipa13 bo w promieniu 30km szkół są dziesiątki. Mało tego, osoby które mieszkają dalej, to jest dramatycznie mała ilość, zwykle ktoś, kto np. się przeprowadził i nie chce zmieniać środowiska. One używają pociągu i potem dochodzą pieszo. Zaś wszystkie te auta, to lokalsi.
@Fly_agaric Ale wiesz, że jak ktoś mieszka w innym miejscu niż ty to może mieć nawet 30km do szkoły ?
@NiebieskiSzpadelNihilizmu Właśnie, kolejny element: autobusy przecież jeżdżą regularnie. Moje córy, jak im się nie chciało iść, to brały busa. Odbieraliśmy je incydentalnie, o odwożeniu mowy nie było. Komunikacja wciąż działa, a jednak mamusie dzieciugi odwozić autami muszą, bo się uduszą.
Szkoły w okolicy są coraz bardziej zabudowane pachołkami i blokadami, bo żadna nie była projektowana na taki, iście amerykański, przybój dupowozów. To tylko dokłada do porannego rozpi€rdolu.
Dzieci są grube, ale my albo je wozimy, albo wpychamy na hulajnogi elektryczne (u mnie to już nielegalne - od 18 lat). Do tego rozpiżdżamy sobie ruch uliczny, a pod szkoły i tak coraz trudniej dojechać, ale nie, chodzenie jest szkodliwe, a autobus jest be.
To musi j€bnąć.
@Fly_agaric to samo jest z pociągami od października- nagle zaczynają się studia i cały pociąg permanentnie zajebany. Ale o ile pociąg jeszcze zrozumiem- no bo to jednak nie jest dojazd 100 metrów tylko do innego miasta, często oddalonego +kilkadziesiąt kilometrów, tak z tymi szkołami to też tego nie kumam. I ja wiem, że polecę teraz boomeryzmem i "hur dur za moich czasów", ale serio, ja przez całą edukację nie licząc studiów (bo inne miasto więc pociąg) darłem z buta, od podstawówki, gdzie na samym-samym początku rodzice mnie zaprowadzali. 10-15-20 minut spacerku, nawet busem mi się nie chciało tych 2-3 przystanków robić, bo zanim by się na jakiegoś doczekał, to już bym był na miejscu. A teraz? Teraz każdego dnia rano na parkingach koło podstawówek jest armageddon, bo nie dość, że teraz każdego dzieciaka trzeba podwieźć do szkoły, to jeszcze trzeba go podwieźć pod same drzwi, a jak by się dało to i by wjechali na szkolny korytarz, żeby tylko się gówniak nie zmęczył czasami robiąc te 10 kroków. Połowa aut to SUVy z jakimiś nieogarniętymi mamuśkami, które nie wiedzą jak tym manewrować, inne widząc, że na parkingu i tak nie ma miejsca, to zamiast zrobić wolne miejsce przy bramie, żeby ktoś mógł wyjechać, to jeszcze się same się dopychają, bo przecież tak będzie szybciej. Chociaż z tym "teraz" to też przesadziłem, bo już lata temu, jak jeszcze robiłem w januszexie i ogarniałem też szkoły, to widziałem dokładnie ten sam motyw.
Ałć!