
Tusk z sejmowej mównicy nagłaśnia sekret Ukrainy. Straty w ludziach są wysokie: 27 tys. żołnierzy msc.
manstainOsobistość
3piorunówDonald Tusk powiedział w Sejmie, że według informacji przekazanych przez ukraińskich partnerów Ukraina traci obecnie około 27 tys. żołnierzy miesięcznie — zabitych i rannych łącznie. To jedne z najbardziej konkretnych danych o ukraińskich stratach podanych publicznie przez wysokiego rangą przedstawiciela państwa NATO.
Liczba ta jest zbliżona do wcześniejszej wypowiedzi Kyryła Budanowa, który pod koniec sierpnia mówił, że Ukraina musi mobilizować co najmniej 30 tys. ludzi miesięcznie, żeby utrzymać liczebność armii.
Wołodymyr Zełenski podawał wcześniej, że od początku wojny zginęło około 50 tys. ukraińskich żołnierzy, a około 400 tys. zostało rannych, przy czym duża liczba pozostaje zaginiona. CSIS szacował jednak straty Ukrainy znacznie wyżej: około 125–150 tys. zabitych i 400–500 tys. rannych.
Przy obecnych danych relacja strat Ukrainy do Rosji wygląda gorzej niż na początku wojny. Jeśli przyjąć ukraińskie dane o około 42 tys. rosyjskich strat miesięcznie, przy 27 tys. po stronie ukraińskiej stosunek wynosi mniej niż 1 do 2.
Istotne jest jednak to, jaka część tych strat to zabici, a jaka ranni. Według danych przytaczanych w artykule Rosja ma gorszy stosunek zabitych do rannych. Polski generał Grzegorz Gierelak podawał orientacyjnie około 1 zabitego na 2 rannych po stronie rosyjskiej i 1 na 5 po stronie ukraińskiej.
Dużym problemem Ukrainy są też dezercje i samowolne oddalenia. Jesienią 2025 roku prokuratura informowała o około 20 tys. nowych takich spraw miesięcznie, a w styczniu 2026 roku mówiono o około 200 tys. dezerterów i żołnierzy czasowo nieobecnych. Część z nich później wraca do jednostek.
Oznacza to, że część miesięcznego ubytku 27–30 tys. nie musi oznaczać trwałej utraty żołnierzy, bo część rannych wraca po rekonwalescencji, a część dezerterów ponownie trafia do służby.
Rosja opiera rekrutację głównie na ochotnikach przyciąganych wysokimi premiami finansowymi. Ukraina natomiast w dużej mierze korzysta z przymusowej mobilizacji, co wiąże się z niższym morale, niezadowoleniem społecznym i większą liczbą dezercji.
Dodatkowym problemem jest ogromna różnica demograficzna. Na terenach kontrolowanych przez Kijów mieszka obecnie około 20–25 mln ludzi, podczas gdy w 2014 roku było ich około 41 mln. Rosja ma około 140 mln mieszkańców, więc jej potencjał mobilizacyjny jest znacznie większy
Komentarze (1)
Sorki jak ktoś to wrzucił ale jak ma mnie na czarnej to nie widzę.
Wrzuciłem bo pamiętam jak dosłownie lata temu i (potem co jakiś czas) wrzucałem, że straty obu stron są porównywanlne a nie , że rus traci 10X więcej a Zalensku nagmminie kłamie to oczywiście obrażano mnie od onuc a co głupsi na czarną.
Mówiłem też (ukr. przysłowie), że gruby schudnie a chudy zdechnie i walce na wyniszczenie ukrania nie wygra a to jest właśnie taka wojna a nie, że ruscy posuwają się wolniej opd żołwia czy równie inne idotyczne porównania- tutaj tip, jak ktoś używa takie arguemty to wiadomo, że jest głupi i nie ma co z nim polemizować (coś w tym, stylu mówił gen. Komornicki czt nawet płk. Lewandowski)