
Zablokowano wagony z węglem dla Polski z Kazachstanu. "Decyzja zapadła w Moskwie"
bojowonastawionaowcaMistrz
27piorunówBez podania jakiejkolwiek przyczyny i z zaledwie pięciodniowym wyprzedzeniem Rosja wstrzymała tranzyt kolejowy m.in. z Kazachstanu. Objęty zakazem jest również węgiel. To potężny cios w polski rynek, który właśnie teraz, przed sezonem grzewczym, uzupełnia zapasy surowca.
Jednostronne wprowadzenie zakazu importu węgla do Polski z krajów Wspólnoty Niepodległych Państw nie zostało w żaden sposób uzasadnione. Jak stwierdził Łukasz Horbacz, prezes zarządu Polskiej Izby Gospodarczej Sprzedawców Węgla (PIGSW), "decyzja zapadła w Moskwie". Może mieć to ogromne znaczenie dla dostępności surowca na nadchodzącą zimę.
Jak poinformowała w komunikacie PIGSW, 3 października Dyrekcja Rady ds. Transportu Kolejowego WNP rozesłała faksogram z decyzją do kolei Kazachstanu, Rosji, Uzbekistanu, Kirgistanu, Tadżykistanu, Turkmenistanu, Azerbejdżanu, Armenii i Gruzji.
Na wniosek Kolei Rosyjskich od 8 do 17 października 2026 r. obowiązuje zakaz konwencyjny przewozu wszystkich przesyłek, wszystkich ładunków oraz wszystkich próżnych wagonów ze wszystkich stacji tych ośmiu kolei, kierowanych przez międzypaństwowy punkt styku Krasnoje (eksp.) z przeznaczeniem na wszystkie stacje Kolei Białoruskich, do wszystkich odbiorców. Dokument podpisał zastępca przewodniczącego Dyrekcji Rady S. Sołożenkin – czytamy na stronie PIGSW.
Uderza to bezpośrednio w import węgla.
Zakaz transportu wszystkich towarów
Nie podano przyczyn tej decyzji, a polska izba nie otrzymała formalnego potwierdzenia ze strony administracji kolejowych. Zakaz konwencyjny to czasowe wstrzymanie przyjmowania przesyłek do przewozu w określonym kierunku. Stosuje się go na szerokich torach najczęściej w sytuacji, gdy infrastruktura docelowa nie jest w stanie obsłużyć zbliżających się transportów.
W czasie obowiązywania zakazu stacje nadania odmawiają przyjmowania nowych ładunków, a te pociągi, które już wyruszyły, są zatrzymywane na stacjach pośrednich aż do odwołania blokady.
Zakaz obejmuje wszystkie grupy towarowe i wszystkich odbiorców, co oznacza zatrzymanie składów z węglem. Wspomniane w faksogramie Krasnoje to kluczowy węzeł Kolei Rosyjskich na granicy z Białorusią. To właśnie tamtędy przebiegają trasy prowadzące do Europy z Kazachstanu i państw Azji Środkowej.
Polskie dostawy węgla zagrożone
Decyzja ta ma strategiczne znaczenie dla dostaw opału do Polski. Surowiec pochodzący z Kazachstanu jest obecnie największym pojedynczym źródłem importu węgla energetycznego do naszego kraju. W pierwszym półroczu 2026 roku sprowadzono stamtąd prawie 1,9 mln ton (przy łącznym całkowitym imporcie wynoszącym nieco ponad 3 mln ton).
Część surowca docierała drogą morską przez rosyjskie porty bałtyckie, jednak znaczna część podróżowała właśnie koleją przez Białoruś do polskich składów. To ta ostatnia grupa padła ofiarą zakazu.
Izba ostrzega również, że dziesięć dni urzędowej blokady nie oznacza, że opóźnienie wyniesie tylko półtora tygodnia. Po zniesieniu zakazu składy z różnych branż zaczną zaciekle rywalizować o przepustowość na torach. Poważnym problemem jest też to, że unieruchomione wagony nie mogą wracać po kolejny ładunek do Kazachstanu (zakaz objął bowiem także składy próżne). Branża obawia się również, że takie ograniczenia bywają często przedłużane lub regularnie powtarzane.
Decyzja zapadła w Moskwie
Przekierowanie dostaw na inne tory jest praktycznie niemożliwe – pozostałe szlaki są skrajnie przeciążone. Przeładunek węgla w portach czarnomorskich całkowicie ustał po lipcowych atakach, a na własnym terytorium Koleje Rosyjskie dają absolutne pierwszeństwo ładunkom rolnym. Dodatkowo w lipcu tego roku Rosja zamknęła aż siedem przejść kolejowych z Finlandią, Estonią i Łotwą, co drastycznie zwiększyło obciążenie jedynego sprawnego korytarza – białoruskiego. Sytuację komplikują również krajowe rezerwy: jak wynika z danych Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), zwały węgla przy polskich kopalniach wynosiły w czerwcu 2026 r. zaledwie 3,1 mln ton, co oznacza drastyczny spadek o 41 proc. rok do roku.
– Decyzja o wstrzymaniu ruchu na głównym lądowym korytarzu dostaw węgla do Polski zapadła w Moskwie, z pięciodniowym wyprzedzeniem, bez podania przyczyny i bez jakiejkolwiek możliwości reakcji po stronie polskich importerów i składów opału – podkreśla Łukasz Horbacz z PIGSW.
Prezes Izby zwraca również uwagę na fatalny timing: blokada nastąpiła w drugim tygodniu października, czyli dokładnie w momencie, gdy składy na gwałt przyjmują dostawy na rozkręcający się sezon grzewczy. Każde wydłużenie czasu transportu uderzy w dostępność węgla dla ostatecznych odbiorców. Polski rynek opału komunalno-bytowego pochłania rocznie około 5-6 mln ton węgla. Ponieważ krajowe wydobycie nie pokrywa tych potrzeb, Polska jest skazana na import, który – jak widać – zależy w dużej mierze od nieprzewidywalnych politycznych decyzji podejmowanych w Moskwie i Mińsku, które, jak podkreśla Horbacz, nie podlegają żadnej europejskiej kontroli.
Komentarze (3)
śmiech że w XXI wieku my wegla potrzebujemy. Atom, oze i wypiepszać z tym rakotwórczym gównem
Albo zablokować transport do Konigsberg
Chyba trzeba braci Kazachów "aswabodit".