
Zatopienie SS City of Cairo
6 listopada 1942 roku na trasie z Cape Town do Brazylii zatopiony został pasażersko-transportowy brytyjski statek SS City of Cairo. Na trop samotnego parowca wpadł U-68, oceaniczny u-boot typu IXC.
O ile okoliczności zatopienia nie odbiegają zbytnio od wielu podobnych tego typu historii z okresu bitwy o Atlantyk, to dwa aspekty sprawiają, że zatopienie transportowca było dość wyjątkowe.
Pierwszy z nich to ładunek. SS City of Cairo przewoził w ładowniach 2000 skrzyń ze srebrnymi monetami o nieujawnionej do dziś całkowitej wartości. Wrak statku został zlokalizowany dopiero w 2011 roku, a w 2015 ogłoszono
zakończenie akcji wydobycia srebra. Podano wówczas, że na powierzchnię wyciągnięto większą część srebrnego ładunku, której wartość wynosiła w tymże roku 50 milionów dolarów. Pozostaje zagadką, dlaczego tak cenny ładunek był transportowany bez osłony żadnego konwoju.
Druga niecodzienna kwestia związana z SS City of Cairo to dramatyczne losy rozbitków. Po zatonięciu statku na powierzchni morza znalazło się sześć szalup z ocalałymi. Dowódca U-68, Karl-Friedrich Merten, podpłynął do łodzi zadając standardowe pytania o nazwę jednostki, cel rejsu i przewożony ładunek. Następnie podał rozbitkom kurs na nieodległe lądy, z których najbliższy stanowiła oddalona o 800 km Wyspa Świętej Heleny. Wybrzeże Brazylii leżało w odległości ponad 3000 km, a Afryki 1600 km. Merten na zakończenie rozmowy przeprosił, że musiał zatopić ich statek oraz życzył szczęścia w rejsie do brzegu.
W szalupach znalazło się 296 osób. Rozbitkowie postanowili wziąć kurs na Wyspę Świętej Heleny. Nawigacja prowadzona była za pomocą kompasów, sekstantu oraz zegarka marki Rolex należącego do jednego z ocalałych oficerów. Według obliczeń czasu podróży i analizy posiadanych zapasów, należało racjonować wodę w ilości 110 ml dziennie na osobę. Niestety, szalupy dość szybko rozdzieliły się i straciły się z oczu. Pierwsze cztery łodzie dotarły do uczęszczanych szlaków żeglugowych i zostały odnalezione przez statki po 13 dniach.
Kolejna łódź została przypadkiem odnaleziona przez niemiecki transportowiec dopiero 13 grudnia, po 36 dniach na morzu. Ocalało na niej jedynie trzech rozbitków, z których jedna osoba, kobieta, zmarła na pokładzie transportowca. Dwóch ocalałych rozbitków musiało wkrótce znów przeżyć katastrofę – transportowiec Rhakotis został storpedowany przez krążownik HMS Scylla i zatonął. Alianccy rozbitkowie znaleźli się w dwóch różnych szalupach, z których jedną podjął wkrótce u-boot, a druga dopłynęła do wybrzeży Hiszpanii.
Ostatnia z łodzi, na której po 51 dniach na morzu ocalały dwie osoby, została znaleziona 130 km od wybrzeży Brazylii przez okręt tamtejszej marynarki wojennej. W sumie na City of Cairo znajdowały się 302 osoby, z których 296 przeżyło atak u-boota. 94 zmarły w łodziach ratunkowych, a 7 już po odnalezieniu.
Na zdjęciu: SS City of Cairo, źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!