tobaccotobaccoInspirator
2piorunówNa początku to tak średnio mi się podobał OP5 do Ranmy, ale z perspektywy czasu przystaje mi klęknąć i przyznać, że banger

tobaccotobaccoInspirator
2piorunówNa początku to tak średnio mi się podobał OP5 do Ranmy, ale z perspektywy czasu przystaje mi klęknąć i przyznać, że banger

SailorMoonOsobistość
6piorunówMożliwy spojler z 5 odcinka The Magical Revolution of the Reincarnated Princess and the Genius Young Lady
Czwarty odcinek był super, ale to piąty oglądało się z zapartym tchem. Definitywnie zasłużenie znalazł się w top 1 animetrending tygodnia.
Dla mnie jest to poziom Mushoku Tensei ale bez krzty przegrywa.

Habemus_canemWirtuoz
6piorunówGaikotsu Kishi-sama, Tadaima Isekai e Odekakechuu
Skeleton Knight in Another World
https://myanimelist.net/anime/48760/Gaikotsu_Kishi-sama_Tadaima_Isekai_e_Odekakechuu
Postanowiłem pokończyć zaczęte animce, ot takie noworoczne sprzątanie. Tą serią zainteresowałem się po zakończeniu 4 sezonu Overlorda, który trochę mnie rozczarował i miałem niedostatek epickich szkieletów. Początkowa ciekawość utrzymała mnie tylko na 3 odcinki. Resztę nadrobiłem dopiero teraz.
Tak ogólnie mamy tu Isekai, takie najbardziej miałkie jakie się da. Gościa z gierki przenosi do innego świata, bo tak. Została mu forma jego avatara, czyli szkielet imieniem Arc. Zachował również itemy i skille, wiec w nowym świecie jest kompletnym prze koksem. Dzięki czemu wszystko co robi wychodzi mu zbyt łatwo i jest po prostu nudne.
Pochwalić muszę nastawienie MC, przyjemnie się ogląda jak gościa wszystko cieszy. Podziwia widoczki, pije piwo, zajada się lokalnymi specjałami i cieszy się jak dziecko na widok elfów i innych fantastycznych bytów.
Szkoda tylko że ogólnie brak mu jakiegoś konkretnego celu. Wrócić do domu chyba mu się nie chce, łazi sobie i pomaga jak ktoś ma jakiś problem. Szybko znajduje sobie pokemona (shiny vulpix'a) i ozdobę w formie 2 elfich cycków. Gdyż Ariane niczego więcej sobą nie reprezentuje, czasem tylko sieka randomów zamiast MC. Podobno jest mrocznym elfem, ale chyba albinosem.
Tak sobie łażą i robią te poboczne questy, Arc pokazuje jaki jest OP i tyle. Wieje nudą, brak jakichś widowiskowych potyczek czy czegokolwiek co urozmaiciłoby ten seans. Jednak są tu pewne plusy zwykle nie pojawiające się w isekaiach. Postaci nie są irytujące, flow nie jest zły i chyba najważniejsze - nie ma tu haremu. Ten ostatni plus to prawdziwa rzadkość tego typu produkcjach. Wiadomo Arc zdobywa sprzymierzeńców, ba nawet zawiązuje przyjaźnie, ale na szczęście motyw haremowy tu nie istnieje.
Złe to nie było, ale do dobrego też dużo brakowało, więc parafrazując Cezara - obejrzałem, wyjebałem, zapomniałem.
5/10

AmebcioFenomen
9piorunówCzy wy też macie nostalgie za seriami abridged od TeamFourStar? Niestety grupa nie jest już aktywna w tym kierunku. :pensive:

kinasatoKoneser
10piorunówYugo the Negotiator
Yugo to niezwykle utalentowany negocjator mający na koncie niezliczoną ilość sukcesów. Osiąga swoje cele nie przy użyciu siły czy przemocy, ale dzięki swojemu gruntownemu przygotowaniu, błyskotliwemu umysłowi oraz charyzmie. No pomysł nawet ciekawy. A jak z wykonaniem? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Akcja tej serii rozpoczyna się od wizyty młodej dziewczyny w biurze naszego bohatera. Jej ojca porwali Pakistańscy jihadyści i po zawalonej pierwszej rundzie negocjacji, tylko on jest w stanie go uratować. Yugo zgadza się, ale podkreśla, że jego misja musi być utrzymana w absolutnej tajemnicy. Po lądowaniu w Pakistanie, nasz bohater wsiada do taksówki, zagaduje go kierowca :
- Czy jest pan turystą?
- Nieeee... przyjechałem tutaj negocjować - odpowiada dzielny Yugo.
Ja pi⁎⁎⁎⁎le...
Zaprawdę powiadam wam, nie skończył się nawet pierwszy odcinek, a chłop zdążył zdemaskować się jeszcze raz. Takich kwiatków w tej serii jest mnóstwo, a 150% powaga z jaką baja jest zrealizowana daje nieodparte wrażenie nadętej bufoniady. Gdy najgłupsze farmazony serwowane są jako wiedza tajemna, widzowi przestaje nawet popcorn smakować. Hilarity ensues.
Anime próbuje bardzo mocno zakorzenić się w realiach Pakistanu oraz Rosji, bo w tych krajach dzieje się akcja dwóch historii przybliżonych widzowi. Chce przedstawić obraz brudny i nieocenzurowany - niewolnictwo, prostytucja, narkotyki, morderstwa, gwałty. Tylko problem polega na tym, że te wszystkie wizje zostały zrealizowane co najwyżej na podstawie czyichś niespecjalnie dobrze osadzonych w rzeczywistości przypuszczeń, jak to niby wygląda. Efekt jest niezwykle pokraczny i bardzo trudny w oglądaniu. Głównie przez ślamazarny pacing, który dosłownie zabija tę serię i uniemożliwia obejrzenia jej nawet jako kalejdoskopu grafomańskich potknięć.
Jako ciekawostkę podam, że wątek rosyjski i pakistański zostały zrealizowane przez dwa różne studia. Zmienia się wszystko, od designu postaci i palety kolorów po reżyserię. Oba studia spartoliły robotę koncertowo, ale jeżeli już musiałbym wskazać, to pierwszy arc pakistański jest odrobinę mniej zły.
Niestety, nie dałem rady wytrzymać do końca, ale jeżeli ktoś jest na tyle niespełna rozumu, żeby to jednak obejrzeć, to polecam z fantastycznym angielskim dubem xD

devOsobistość
1piorunówDobra, mam za dużo czasu i stwierdziłem, że dobrze będzie się czasami całkowicie odmóżdżyć. Stąd pytanie - który tasiemiec jest wart obejrzenia? (inb4 żaden, więc przynajmniej który z nich jest najmniej gówniany?) #animedyskusja #tasiemiec #konkursnanajdluzszytagktoregoniktnieuzywainigdyniebedzieuzywal
Który tasiemiec jest wart obejrzenia?
44 głosów
KUROTOsobistość
5piorunówChcę się awkiem pochwalić jedynie.

kinasatoKoneser
8piorunówBocchi the Rock!
Nie będę się tu produkować i powtarzać, skoro @tobaccotobacco niewiele ponad tydzień temu robił w tym temacie wrzutkę.
Wspaniała historia o młodej aspołecznej dziewczynie, która chce zrobić karierę, ale ze wszystkich niewłaściwych powodów, kierują nią pobudki zatrważająco niskie. Boi się kontaktu z innymi ludźmi, ale nie marzy o niczym innym niż zostanie najbardziej atencyjną z dziwek, której ego głaskają miliony fanów (i żeby nie musiała chodzić do pracy w januszexie, która niechybnie na nią czeka)
Jeżeli ktoś się zastanawia czy obejrzeć, to niech się tak głupio więcej nie zastanawia.

UtylizejszynAutorytet
3piorunówHej!
Fanatycy z tagu #anime i #animedyskusja
Proszę wbijcie wyświetlenie, like i suba, albo cokolwiek ;).
Bardzo fajna wersja Treachery - Bleach TYBW
Doceniajmy fanów i koneserów dobrego gustu.
https://www.youtube.com/watch?v=JPLxMvj2FLk&ab_channel=AshifN

kinasatoKoneser
12piorunów#anime e #animedyskusja
Odd Taxi
Co by było jakby Tarantino robił anime? Było by Odd Taxi. To jest Pulp Fiction, z tą subtelną różnicą, że czarny gangster jest małpą. Czy to duża różnica? Można by się sprzeczać, ale nie o to w tym chodzi. O sile OT stanowi nie podobieństwo do filmu o ćwierćfunciaku z serem, ale jego odmienność od innych chińskich bajek. Ten tytuł to jak psiknięcie Ambi Purem w zatchniętym sraczu japońskiej betonowej rysunkografii zorientowanej na kalkowanie isekaiów. Ktoś się odważył powalczyć o gust widza dorosłego, chcącego czegoś innego. Czy z sukcesem? Według mnie tak. Nawet jeżeli jest to praca w znacznej części odtwórcza. A jeżeli praca odtwórcza jest powiewem świeżości niespotykanym od lat, to wiedz, że w branży jest naprawdę kiepsko.
Podobieństwa do PF? Mnóstwo. Jest wiele wątków, przeplatających się luźno, wiele postaci, które wpływają na swoje losy mniej lub bardziej bezpośrednio. Są over the top sceny których często walą tandetą (pozdrawiam alpakę walczącą capoeirą) i absurdalnie głupimi zbiegami okoliczności. Grubość nici wykorzystanej do szycia tej historii to cuma marynarska i wcale nie zamierzam się tego czepiać. Są dialogi, który potrafią błysnąć, są kilkuminutowe dygresje nie mające za zadanie chyba nic poza skonfundowaniem widza. A wszystko to połączone postacią ponad czterdziestoletniego morsa z nadwagą, złotówy jeżdżącej cudem japońskiej techniki zatrważająco przypominającym ustawieniem kątów karoserii ruską ładę.
Podoba mi się, jak bardzo życiowy jest to tytuł. Tytuł który śmiało prezentuje niepochlebne komentarze na temat problemów trapiących aktualnie społeczeństwo. Uzależnienie od social mediów, patologie biznesu idolkowego, czy wyjęty prosto z #blackpill epizod tinderowy traktujący o tragicznej sytuacji na rynku świń. Jest to pewnego rodzaju pomnik ludzkiej frustracji, któremu za twarz posłużył duet komediantów o mocno umiarkowanych sukcesach.
Jest to anime o którym można powiedzieć wiele dobrego i trochę niedobrego. A takie niedobre rzeczy jak drwienie z widza baitem na szafę tylko dodają mu charakteru. Absolutnie nie należy się bać sfery wizualnej i furry bohaterów. Niepoważna oprawa to celowy kontrast pomiędzy tym jak ten tytuł wygląda, a jak się "zachowuje".

@kinasato a mi chodzi o to że łzawa historia obsesjonata gaczowego słabo się wpisuje w resztę historyjek które się ciągle ze sobą przeplatają a już szczytem komizmu była ta legendarna gumka w kształcie małpy w kieszeni u taksiarza
@tobaccotobacco nie odebrałem tej historii jako łzawej, w żadnym też momencie nie odczułem, że seria sugeruje mi jakieś pozytywne odczucia do tej postaci. Ot kolejny zbiera to co zasiał, podobnie jak podstarzaly kawaler. A gumka sama w sobie nie odbiega specjalnie od innych równie fikuśnych zbiegów okolicznosci, którymi przecież odd taxi stoi.
UtylizejszynAutorytet
3piorunówZa brak napisów pl do Bleach to Disney+ powinien dostać kopa w d⁎⁎ę.
Jednak z tego co pamiętam to tego anime nie miało być na tej platformie wcale, także dobre i to.
Byłby crunchyroll pl to nie miałbym problemów.
@VoidOo gównostreaming i normalny człowiek, wybierz jedno.
@Habemus_canem gownostreaming z wideo w jakosci full hd, czy ty myslisz ze to jest to samo co w 2010 roku? w d⁎⁎ie mam dawanie hajsu dla disneja albo netflixa, wole zaplacic ludziom ktorzy tlumacza anime po godzinach w ramach hobby.
tobaccotobaccoInspirator
28piorunówtl;dr - z powodu cenzury, nie zachęcamy do używania tagu #anime
Szanowni animedyskutanci,
Administracja @hejto postanowiła wylać dziecko z kąpielą i nałożyła globalną cenzurę na wszystkie treści z tagiem #anime - w tym nasze, które standardowo opatrywaliśmy tymże tagiem z dobrosąsiedzkiego zwyczaju, aby postronni mogli sobie dać na czarno i nie zawracali d⁎⁎y.
Do tej pory nie została mi osobiście przed administrację wyjaśniona logika owej cenzury. Warto nagłaśniać na każdym kroku, że cierpi na tym również animedyskusja, od swojego powstania będąca w kontrze do tagów stricte obrazkowych, typu #randomanimeshit i #mangowpis, gdzie rozmaici ludzie się przewijają, i rozmaitymi bywają motywy ich postowania.
Animedyskusja służy do dyskutowania nt. anime - obrazki dodawane na tagu #animedyskusja są wyłącznie ilustracjami do dyskusji i artykułów, zaś nigdy biernym spamem. Podobnie, treści nsfw oznaczaliśmy zawsze stosownie na własną rękę, a zazwyczaj w ogóle tu nie padały, również z racji nieco innej publiki, niż na tagach obrazkowych. Animedyskutanci to świadomi użytkownicy, którzy nie pozwolą sobie wciskać pedogówna.
@hejto apeluję osobiście o pójście po rozum do głowy, a animedyskutantom zalecam zarzucenie zwyczaju dodawania tagu #anime do wpisów.
@SailorMoon elegancko 👍
devOsobistość
4piorunówNajlepsza chińska bajka w historii chińskich bajek
46 głosów
@dev Czyli oglądało się boku no pico? Zwyrolu, ale mnie kiedyś tym wkręcili :confused:
bereavementSpecjalista
8piorunówCzy tylko mi się wydaje, że ten sezon jest ... słaby?
Nie licząc sequeli to kiepsko:
Otonari tenshi-sama... dawno nie widziałem bardziej bezdusznego i bez polotu anime. Granie na fantazjach nastolatków odc. 2137
Tensei Oujo to Tensai Reijou... tu już lepiej, duży plus za postacie, które są całkiem charyzmatyczne. Jak narazie subtelne yuri. :pensive: 👌
Buddy Daddies - nie oglądałem ale wygląda na dobrą zabawe. Połączenie Spy x Family i troche Kumichou Musume to Sewagakari
Kubo San wa Mob wo Yurusanai - też nic specjalnego grube 5/10
Tomo chan wa Onnanoko - highschoolowa komedia z tombojem i do tego całkiem śmieszna.
Nier Automata - dobry start no ale nie wiadomo kiedy wznowią transmisje...
Koori Zokusei... - nie oglądałem, wygląda na przyjemne romansidło
Reszta to jakieś generyczne isekai trashe itp.

@lubieplackijohn zawsze mozesz jeszcze gluta i tsuki zaczac czytac 😛
@KUROT az sam sobie pozniej sprawdze
@Devcio Damn, ostatnio mangę czytałem chyba w liceum xD
kinasatoKoneser
17piorunówCencoroll Connect
Cencoroll Connect to kontynuacja 20 minutowej OVA, ale w zestawie dla wygodnych, ponieważ w całości zawiera poprzednią część. Mamy więc zestaw 20 + 60 minut do obejrzenia standalone.
W skrócie - bo nie ma zbyt dużo do opowiadania - krótka migawka o typku, który ma swojego pet potwora, spotyka upierdliwą dziewczynę, a dalej to już była lawina. Anime jest historią o szczątkowej fabule skupiająca się na czymś w rodzaju walk o wykradanie sobie pokemonów. Z taką różnicą, że stworki wyglądają jak abortowane płody z zespołem downa skrzyżowane z tą rybą z głębin co ma lampkę na czole. Jeden z nich, Cenco, jest zmiennokształtny, co otwiera szerokie pole do popisu, a autorzy nie wahają się z tych możliwości korzystać. Jest naprawdę pomysłowo.
Bajka ma doskonały flow i pacing, cały seans minął mi jak z bicza strzelił. Oglądałem sobie bardzo jakościową wizualnie animację wzbogaconą o podkład techno w stylu umcyk umcyk, która nawet poza scenami akcji świetnie się oglądała dzięki fajnym wyluzowanym dialogom z niezwykle ekspresyjnymi głosami VA.
Bardzo sympatycznie się przy tym odmóżdżyłem. Usiadłem, włączyłem, mrugnąłem parę razy oczyma i się skończyło. Dobra zabawa. Cieszy się człowiek jak dziecko, że wygrzebał kolejną perłę z lamusa ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

@kinasato Soundtrack mnie kupił, odpalam (▀̿Ĺ̯▀̿ ̿)
DanzuoKompan
2piorunówPrawda to, że Kubo-san wa Boku o Yurusanai zostanie po 6 odcinku wstrzymane przez covida? ( ͡° ʖ̯ ͡°) Fajnie się nawet oglądało jako typowa odskocznia od czegoś konkretniejszego.
@Danzuo może staff umarł z nudów w trakcie robienia i potrzebują czasu na zrekrutowanie nowych ludzi ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
kinasatoKoneser
11piorunówBoogiepop Never Laughs
lub też
Boogiepop and Others
Czemu Boogiepop się nie śmieje? Wedle krążącej po szkole miejskiej legendzie pewnie dlatego, że nie ma czasu, bo ma pełne ręce roboty. Zajmuje się mordowaniem najładniejszych młodych dziewcząt, które osiągnęły szczyt swojej piękności i trzeba je zerwać niczym kwiat, zanim zwiędną i się zmarnują. Historia właściwa tego anime zaczyna się od chłopaka, który umówił się ze swoją dziewczyną, ale został wystawiony. Jednak tego samego dnia zobaczył ją jak na mieście odpierdala jakiś szajs. Gdy skonfrontowana następnego dnia okłamuje go, że wczoraj źle się czuła i spędziła cały dzień w domu, zaczyna podejrzewać u niej chorobę psychiczną. Ale choroba psychiczna to byłby pikuś, bo tak naprawdę, jego luba to Boogiepop.
Anime jest z gatunku mystery z domieszanym horrorem, ale jakoś tak mocno pachniało mi Monogatari. Nie ze względu na humor, szaftozę czy napastowanie nieletnich, których tu nie ma, ale ze względu na pocięcie historii i sposób jej przedstawienia widzowi oraz podobne spięcia w pół zamknięte arce. Chronologia potrafi być zaburzona, pewne wydarzenia ominięte, wyjaśnione 3 minuty później, albo dwa odcinki dalej, a nawet trafił się odcinek dosłownie wyciągnięty przed nawias. Zabieg wyszedł serii zdecydowanie na plus, ponieważ nie da się tego oglądać bezmyślnie i wymaga od widza minimum umysłowego zaangażowania, jednocześnie w żadnym wypadku nie komplikując historii do stopnia by stała się niezrozumiała. Pomimo tego, że znaczną część serii, linia czasowa biegnie odwrotnie i systematycznie wchodzi w co raz głębsze retrospekcje.
Zaskoczył mnie ciężar tego tytułu i całkiem znośne jego przedstawienie. Spodziewałem się nienaturalnego edgy licealnego krindżu. Bardzo źle odbieram takie tematy przedstawione wśród bohaterów typu młodzież szkolna. Jest tu sporo krwi i mordowania, a ja jednak nie miałem drgawek zażenowania, które towarzyszyły mi seansowi Another. Np. mamy sytuację, gdzie jeden z bohaterów obezwładnia antagonistkę. Jest bardzo zły, więc gdy ta zaczyna mu pyskować, tłucze ją po mordzie kolbą od pistoletu po czym przystawia lufę do głowy naciągając spust. Zazwyczaj takie konfrontacje przebiegają wedle szablonu, a postacie żeńskie, nawet te stricte złe, w 99,99999% mają "iść i już więcej nie grzeszyć". Tutaj jakoś nie miałem takiej pewności.
Tytuł wyróżnia się też fajną, klimatyczną muzyką. OP jest taki sobie, ED całkiem niezły, ale mnie osobiście urzekły nutki grające w tle. Nie są generycznym brzdąkaniem, które umysł zazwyczaj filtruje jako biały szum, tylko pełnoprawnymi utworami instrumentalnymi/elektro, zasługującymi na oddzielny odsłuch.
Boogiepopowi brakuje jednej rzeczy - scenariusza, który byłby bardziej zorientowany na jakiś cel. Ogromny plus w tym kontr-intuicyjnem rozwoju historii w postaci retrospekcji jest także pewnego rodzaju minusem. Drążymy w przeszłości, nie do końca wiedząc czego tam szukamy. Nie ma takiego zastanawiania się nad tajemnicą, jest ona ujawniana, ale w sposób pasywny dla widza, nie uczestniczy w niej bezpośrednio. No ale nie można zwalić wszystkiego na zamysł artystyczny, anime jest ewidentnie pocięte. Dobrej połowy scen z trailera nie ma w anime, a całość ma mocno nietypowe 18 odcinków. Cierpią też na tym motywacje niektórych postaci, odniosłem wrażenie, że potrafią zachować się niezrozumiale, zupełnie jakbym coś przegapił. Ostatecznie, ogląda się to jako zbiór short stories osadzonych w tym samym świecie, a nie jako jedną całość.
Dodatkowo zmiany bohaterów, którzy przeskakują między pierwszym a drugim planem, schodząc ze sceny po zagraniu swoich ról nie sprzyjają poczuciu ciągłości. Ma to co prawda wiele innych zalet - np. możemy obejrzeć znaczną cześć historii z perspektywy antagonisty, ale marginalizuje MC. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że Boogiepop jest to postać poboczna w swojej własnej historii. Głównie obserwuje i wtrąca się zazwyczaj w kulminacyjnych momentach. I to czasami bardzo brzydko, bo pod postacią Deus Ex Machina.
Mimo tych niedogodności, ocena powinna być raczej całkiem wysoka. Jako niespecjalnie wielki fan mystery, a nawet propagator teorii, że każdy anime horror musi być gównem (chociaż tu horrorowy jest w sumie głównie tylko pierwszy arc i parę wątków w dalszej części historii), nie grymasiłem zbyt głośno. Powiem nawet, że Boogiepop to niezła chińszczyzna, chociaż byłem niespecjalnie przychylnie nastawiony na starcie seansu, spodziewając się najgorszego. Dostałem ładną baje pełną fajnej muzy, w klimatach ukierunkowanych na widzą dojrzalszego, opowiedzianą jak Monogatari. Nie będę narzekał, biorę co dają.
PS. Pierwszy akapit tego wpisu, który przeczytaliście, to czysty bait, karmią czerwonym śledziem od pierwszego odcinka.

@tobaccotobacco na cholere Ci czytać krzyżaków, jak masz już gachę na ich podstawie i z niej można czerpać całą wiedzę
@kinasato o kurde
tobaccotobaccoInspirator
6piorunówZaserwowałem sobie w ostatnich dniach nie lada rozczarowanie, bowiem Sora no Otoshimono (2009) zapowiada się naprawdę nieźle, aby wreszcie zakończyć się zwyczajowo. Miała to być durna świńska komedia z nietypowym moodem, i faktycznie takową była przez całych kilka odcinków - główny bohater to tutaj sprośnik-zawadiaka, a cycochowe żarty ścielą się gęsto. Z czasem jednak te brewerie musiały ustąpić dramie, i szlag trafił tę hecę.
Bajka ta to dumny reprezentant nurtu "baba spadła mu z nieba," i faktycznie spada głównemu bohaterowi z nieba robo-baba anielskiej stylówy, która będzie mu posługiwać swoją niebiańską technologią do osiągania sprośnych marzeń. Fantastycznie się zapowiada już ta relacja między panem a aniołeczką, bowiem pisana jest ona jako deadpan robot, i główny bohater traktuje ją raczej jako głupiego pomagiera, niż jako obiekt westchnień - pomimo jej gargantuicznych cyców.
Już wiecie, gdzie się to wszystko zesrało. Oczywiście, że ma ona wielce dramatyczne backstory, tak w ogóle to marzy o tym, by nauczyć się mieć uczucia (a konkretnie zakochanko, bo jakże by inaczej), a głupie, abstrakcyjne żarty zmykają w popłochu przed tymi głębokimi jak pula napiwków poznaniaka przemyśleniami na temat służebności, bycia bronią straszliwą, itp. Serial zresztą kończy się kaszaniastą walką na śmierć i życie z innymi aniołkami.
Darujcie sobie to badziewie, zaklinam Was. Nie pierwszy i nie ostatni to raz, gdy Poważna Przedsiębiorczość złomuje dobrze zapowiadający się odchamiacz.

@tobaccotobacco no to niezłe przypomniałeś to …coś. Obejrzałem kiedyś do konca jak miałem większą tolerancje na takie „specjały”
bereavementSpecjalista
9piorunów#anime #animedyskusja #animerekomendacje
_Shoujo☆Kageki Revue Starlight_
Inne tytuły:
Girls'☆Opera Revue Starlight
少女☆歌劇 レヴュースタァライト
Rodzaj: Serial TV
Studio: Kinema Citrus
Reżyseria: Tomohiro Furukawa
Obsada (głosy postaci):
Momoyo Koyama jako Aijou Karen
Suzuko Mimori jako Hikari Kagura
Jest 2018 rok, lato. Sezon gdzie leciało wiele dobrych anime, m.in. Attack on Titan, Grand Blue, Overlord, Banana Fish i inne... Gwiezdna Rewia ma niestety pecha i pozostaje w cieniu wielkich, wyhajpowanych tytułów.
Pierwsze reakcje były odziwo całkiem pozytywne:
"dzieją się rzeczy niestworzone, gadające żyrafy, idolki, teatr i w ogóle wtf?!"
no i to by było na tyle... bo hajp umarł całkiem szybko a anime stało się conajwyżej ciekawostką.
W centrum fabuły leży tytułowa rewia "Starlight" i droga głównych bohaterek do zagrania idealnego spektaklu. Jak są wybierane aktorki do takich przedstawień? W Akademii Muzycznej Seishou są specjalne "castingi", czyli walki połączone z musicalem na ogromnych arenach. Wszystko to pośród świateł reflektorów, pięknych kostiumów, epickiej muzyki i wartkiej akcji jakiej niejeden shounen mógłby się powstydzić. W pierwszym odcinku możemy zobaczyć taki casting - to on był właśnie powodem chwilowego sukcesu tej bajki. Mamy nawet scenę transformacji rodem z mahou shoujo. Jest ona nieco inaczej wykonana - zamiast skupiać się na ciele bohaterki dostajemy scene ugruntowaną w przemysłowym realizmie, gdzie krok po kroku, jak w fabryce tworzone są broń, elementy ubioru na makijażu kończąc.
Nadążacie? Bo po istnym orgazmie dla oczu wracamy do szkoły i do codziennych spraw. Dla niektórych takie spowolnienie może być dysonansem - prawdopodobnie dlatego taka utrata popularności. Daje to moment by poznać bliżej nasze bohaterki (idolki, co też nie wszystkim musi się spodobać), a jest ich aż 9. W szkolnym życiu niedoszłe aktorki teatralne uczą się gry aktorskiej, śpiewu i tańca. Wszystko to w atmosferze uroczego i dobrego Slice of Life. Mamma mia. Castingi służą do odnalezienia "top star" - ostatecznej gwiazdy, która ma zagrać głowną rolę w "Starlight", ale są też narzędziem dramy, która będzie definiowała kolejne odcinki. Naturalnie wyłaniają się pary, które łączą przeszłość - rywalki, przyjaciółki z dzieciństwa, Pani ze szlachetnego domu razem z swoją "opiekunką" itp.
Oczywistym jest, że serial ten pływa swobodnie w morzu pretensjonalności. Nie jest to ujma, a urocze spostrzeżenie. Od początku bajka ze stuprocentową pewnością przedstawia czym pragnie być. Symbolika tej bajki nie jest niebywale skomplikowana - "rewia symbolem życia", "aktorzy przeistaczają się do granej przez siebie roli", jest to nieodłączny element tego show, bo jak wspominał reżyser Furukawa (odnośnie filmu-sequelu, imho tyczy to się też serialu) istotą spektaklu jest skupienie się na doświadczeniu z oglądania.
Jest to pozycja lekka, chociaż poważna. Wepełniona po brzegi akcją by nagle zaskoczyć komfortem szkolnego życia. Pełna piękna i świateł bajka ta przypomina mi dlaczego wciąż oglądam animacje - by doświadczyć czegoś co świat rzeczywisty niebyłby nigdy w stanie zaoferować.
Ocena: 8.3/10

@tobaccotobacco konsumuje wszystko ci nie jest przybite gwoździem do podłogi, żebyś Ty nie musiał
@kinasato dzięki
tobaccotobaccoInspirator
11piorunówW drugiej turze głosowania na belkę animedyskusji wygrywa @Airani stosunkiem głosów 55% do 45% @Krole , a co za tym idzie, wgrywam belkę. Pozostanie belką bieżącą, dopóki się nie znudzi.
Aby unieszczęśliwić wszystkich po równo, na miniaturkę społeczności wgrałem maskotkę animedyskusji z portalu słusznie minionego.
Dziękuję wszystkim za Wasze propozycje i za udział w głosowaniach, życzę miłego dnia.
@paczelok może i zrobiłem źle, ale kto robi dobrze
@tobaccotobacco Holender zapomniałem zagłosować na siebie XD
@Airani Gratulacje wygranej!