BigosAutorytet
Dołączył/a:
- 482 wpisów
- 2428 komentarzy
- 5 obserwujących
Łopata do śniegu to jest chyba największe rozczarowanie w grze. Po każdym bossie wypadał przedmiot bez którego następny biom jest praktycznie nie grywalny. Tutaj jest to tylko nie wielkie ułatwienie. Gdyby nie to, że z tych pomarańczowych kulek robi się też ważne bomby to północ można by teoretycznie zaliczyć przy pierwszym kontakcie z łodzią.
Ciekawy widok na moje miasto xD
@Bigos kawka na pierwszym planie, bardzo inteligentny ptak :smiley:
> @RandomowyMirek jaki cel ma taka tabliczka?
Ostrzegać spacerowiczów przed norami i drzewami ścianymi przez bobry.
> Co powinien zrobić człowiek, który ją zobaczy?
Uważać na nory i drzewa ścięte przez bobry.
Kiedyś zamiast 215 zamówiłem 205. Na oponeo bez problemu szło wymienić. Problem się pojawił przy kosztach, okazało się, że 215 są dosyć nietypowe przez co droższe. Ten sam model co zamówiłem, ale szerszy o centymetr dwukrotnie droższy.
@Bigos akurat 1 centymetr szersze/węższe bez problemu założysz. Ja się pierdolnąłem ze średnicą felgi xD
@Sheppard30 To trzeba na spokojnie, zacznij od zakupu czteropaka harnasi.
Był tu kiedyś samozwańczy ekspert od monitorów, ale chyba atencja przestała się zgadzać i ucichł.
Mój kumpel, nazwijmy go Seba, to typowy życiowy as, który zawsze szukał sposobu na szybki zarobek. Pewnego wieczoru, po solidnym oporządzeniu kilkunastu piw, wpadł na genialny plan: ukradnie małpę z miejscowego zoo i sprzeda ją jakiemuś bogolowi. Biznes plan idealny, zero słabych punktów.
Koło trzeciej w nocy, kompletnie pijany, przelazł przez płot. Ciemno jak w piwnicy, Seba ledwo widzi na oczy, ale idzie przed siebie szukać wybiegu dla małp. W końcu widzi jakiś niski budynek, otwarte okno, a w środku na łóżku siedzi coś małego, krępego i dziwnie pomrukuje. Seba niewiele myśląc, wrzucił to do worka i chodu przez płot. „Mam cię, ty mały szympansie” – pomyślał, dumny jak paw.
Przyniósł worek do swojego mieszkania, zaryglował drzwi, wypuścił zdobycz i poszedł spać, bo alkohol odciął mu zasilanie. Rano budzi się na ciężkim kacowym helikopterze, otwiera oczy, a na dywanie siedzi jego „małpa”.
Tyle że coś mu nie pasowało.
Szympans miał na sobie dresowe spodenki i koszulkę z Batmanem. Siedział na podłodze, bawił się klockami lego i co chwilę mówił coś, co brzmiało jak „baba” albo „pić”.
Seba patrzy na niego zszokowany, trze oczy i myśli: „K⁎⁎wa, jakaś wyższa inteligencja, ewolucja na moich oczach, zarobię na tym miliony, National Geographic mnie ozłoci”.
Postanowił przetestować nowe zwierzątko. Rzucił mu banana. Istota spojrzała na banana, spojrzała na Sebę z wyraźnym niesmakiem, odsunęła owoc i powiedziała:
– Chcę chleba z dżemem.
Seba zbladł. Zadzwonił natychmiast do mnie, rycząc do słuchawki:
– Anon, przyjedź szybko do mnie, błagam! Ukradłem z zoo małpę, ale ona mówi po polsku, chce dżem i chyba ma zespół Downa!
Przyjeżdżam do niego, wchodzę do pokoju, a tam na kanapie siedzi z sześcioletni Krzyś – syn sąsiadów z bloku obok, który po prostu cierpi na zespół Downa i ma nawyk uciekania w nocy z łóżka. Seba zamiast do zoo, włamał się przez otwarte okno do parterowego mieszkania sąsiadów.
Najlepsze jest to, że zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, do drzwi zaczęła dobijać się policja razem z matką młodego. Seba ze strachu otworzył okno i zaczął krzyczeć do dzieciaka: „Uciekaj, mały szympansie, jesteś wolny!”. Krzyś tylko popatrzył na niego jak na debila, podszedł do drzwi i otworzył je policji.
Seba dostał zarzut porwania, a w sądzie musiał tłumaczyć, dlaczego przez osiem godzin więził dziecko i próbował zmusić je do skakania po szafach za banany.
#pasta
@RzecznikHejto Nie mam PS4 i na 99% nigdy nie będę miał, a tego coda przeszedłem już dawno ale przytuliłem :grinning: Cebula we mnie mocna.
Swoją drogą to kampania fajna była. Jak w multi chwilę pograłem to dałem sobie spokój kiedy dostałem z granatnika 2 sekundy po rozpoczęciu meczu.
Jak żona była z drugą córką w ciąży to gdzieś w połowie lekarz wykrył guza na sercu młodej. Nie jakiś nowotwór czy coś, ale jednak guz. Przez resztę ciąży jeździliśmy dosyć regularnie z pod Torunia do kliniki w Warszawie. Ostatnie chyba trzy miesiące to żona leżała już w szpitalu w stolicy. Po narodzinach zabieg a wtedy regularne wizyty kontrolne w Centrum Zdrowia Dziecka. Im starsza tym rzadsze, ale jednak. Po kilku latach badania kontrolne udało się "przenieść" do perły pułnocy, ale tak czy siak trzeba było dojeżdżać. Jak bym nie miał pewnego służbowego auta z którego mogłem dowoli korzystać prywatnie to nie wiem jak bym to ogarnął.