BykFanatyk
Dołączył/a:
- 929 wpisów
- 9853 komentarzy
- 1 obserwujących
Kanapki znalazł?
👋
Etylina 94?
@SciBearMonky nie, to w Wwa było, ponad 20 lat temu.
A daj spokój, pojebany po matce jestem, nie przemówię jej już do rozumu.
@SciBearMonky mnie matka przed maturą zaprowadziła do prawdziwego Lamy z Tybetu, bo nie mogłem zasnąć z nerwów.
Chłop tak popatrzył na mnie, zadał ze trzy pytania i kazał brać zimny prysznic przed snem, a potem szybko wskakiwać pod kołdrę. Sprzedał jakieś kulki z ziołami i tyle.
Kulki połykałem, prysznice brałem i pomogło, mogłem usnąć.
Poza tym mam matkę mocno wkręconą w ziołolecznictwo, ma 76 lat i od około 25 nie była u lekarza (chociaż nadciśnienie ma kosmiczne:/ Na chacie ma kilka szaf wypełnionych różnymi ziołami, nalewkami, maściami, itd. Lata temu się śmiałem, że jakby policja wpadła na przeszukanie, gdyby coś przy mnie znaleźli do palenia, to laboratorium kryminalistyczne miałoby pełne ręce roboty.
Trochę wiedzy od niej liznąłem, coś tam zdarzy się zastosować, więc nie jest też tak, że neguje właściwości ziół i tylko sobie kręcę bekę.
@SciBearMonky sorry musiałem ;)
https://youtu.be/UEGvQOBR97I?is=VgAw4CEykqCLeZyj
Chłopaki nie płaczą - Harry z TybetuAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTubeTo jakaś zorganizowana akcja?
@Fishery żona mówi, że ja nie gej.
A na @ErwinoRommelo można zawsze liczyć, stopki docenia niezależnie od płci
@Byk Jeśli jesteś gejem i lubisz zabawy stopami to owszem. @ErwinoRommelo Nie wybrzydzaj!
@Fishery żona mówi, że ja nie gej.
A na @ErwinoRommelo można zawsze liczyć, stopki docenia niezależnie od płci
Ostra
Hi 👋
Prośba
Szanowny Panie BojowyOwczy serdecznie proszę o skorygowanie licznika, bo mnie byt cyfrowy @Marvin prześladuje.
Z góry dziękuję.
Byk
@bojowonastawionaowca dziękuję :bow:
@Byk jes ser, ogarnięte!
@bojowonastawionaowca dziękuję :bow:
@Marvin halucynacje z braku cyferek
HiFi
Rzecz pożyteczna?
Co to jest?
Chyba tłumacz się nie popisał.
Bo skoro mam się nie lękać utraty np rodziny, to kim się staje?
Jeżeli do niczego nie będę przywiązany, to czy jestem jeszcze człowiekiem?
Gdzie jest granica?
Jeżeli umiesz odciąć się od uczuć, to wiesz, że w pewnym momencie można się w tym zatracić i człowiek staje się maszyną, zatraca swoje człowieczeństwo.
Już kiedyś pisałem pod tymi słowami Seneki, wersy z rapsów, które mocno mi się wryły w beret: ,,przeżyłeś w życiu wiele złego? Nie przywiązuj się do niczego..."
Niby tak, ale jak możesz się angażować w związek, kiedy jesteś w stanie w każdej chwili zostawić tą osobę?
@Byk napisałem Ci o technice praemeditatio malorum i opisałem jej jeden, płytszy aspekt czyli wzmocnienie odporności psychicznej w przypadku realizacji dramatycznego scenariusza. Uświadomiłem sobie, że dawno nie wykonywałem tej techniki tak porządnie, bo dopiero po czasie dotarło do mnie, że robi się ją tak naprawdę w innym celu, a wzmocnienie odporności psychicznej jest jakby efektem ubocznym.
W swoim komentarzu napisałeś o angażowaniu się w związek i o odcięciu od uczuć. Tu jednak trzeba rozróżnić te rapowe wersy od stoicyzmu, bo w rapie mogło faktycznie chodzić o takie znieczulenie i odcięcie, a w stoicyzmie odcięcie się uniemożliwia praktykę stoicką. W stoicyzmie, w przeciwieństwie do rapu, powinieneś w końcu dojść do pogodzenia się ze swoją przeszłością, jaka by nie byla i nie uznawać jej jako zła, lecz jako ludzka.
No i przy tej technice praemeditatio malorum chodzi o to, żeby wyobrazić sobie np. wspomnianą wcześniej śmierć małżonka, skupiając się na tym co w takim momencie byś czuł. Chodzi tu, żebyś faktycznie odczuł to ukłucie żalu, zwątpienia i zagubienia – gdybyś się odciął nie mógłbyś tego zrobić – następnie należy pchnąć tę wizję do przodu, do momentu, w którym zaczynasz sobie radzić po stracie, żeby się w tych trudnych przeżyciach nie zapętlać.
Jednak ten moment, w którym starasz się odczuć ten żal jest kluczowy, bo po zakończeniu tego ćwiczenia masz mieć wyryte w głowie, że to że obcujesz obecnie np. ze swoją żoną, to nie jest nic oczywistego danego raz na zawsze, że możesz stracić to w każdej chwili.
I głównym celem tego ćwiczenia jest to, żeby po jego zakończeniu docenić możliwość przebywania z tą drugą osobą i móc cieszyć się tym prawdziwie, skupiając swoją uwagę na tym, żeby być z nią w pełni, a nie mimochodem, myśląc o czymś innym lub patrząc się w telefon i wkurzając, że coś tam gada.
@Byk akurat jestem po lekturze niewydanej jeszcze książki Tomasza Mazura – "Cztery ciała człowieka" i w niej w dobitny sposób rozdziela emocje od odczuć i uczuć. Gdzie emocje są czymś niepożądanym dla stoika, bo wyzwalają działanie bezrefleksyjne – omijają cały proces myślowy i działa się wtedy impulsywnie. Odczucia mają funkcję informacyjną. A uczucia są hmm, esencją życia? Czy są to uczucia do kogoś, siebie, świata, czy tego co się robi. Życie bez uczuć byłoby puste.
@splash545 a to bardzo ciekawy punkt widzenia, że emocje to nie uczucia.
I dopiero od niedawna jestem wstanie zgodzić się z tą tezą.
> Jeżeli umiesz odciąć się od uczuć
Tak jeszcze nawiążę do tego. Stoicyzm nigdy nie ma prowadzić do odcięcia się od uczuć. Stoicyzm dąży do ograniczenia wpływu skrajnych emocji na życie. Gdy nie dajesz się szarpać przez emocje, to jesteś w stanie doświadczyć większy zakres bardziej subtelnych uczuć. Uczucia to nie emocje. Emocja to zakochanie, gdy głupiejesz i szalejesz za kimś, przesłania Ci wady tej osoby, to ekscytacja, która powoduje głupie zachowania. Miłość to uczucie, gdy jesteś z kimś pomimo wad i trudności i nudy codziennego życia.
Ciekawie wypowiadał się o tym Tomasz Mazur. Mówił, że gdy masz wiele kobiet, skaczesz z jednej na drugą, wtedy tylko pozornie zaznajesz wielu doświadczeń, a tak naprawdę to wciąż zaliczasz tę początkową ekscytację i nie zagłębiasz się w relację w pełni. Jesteś ciągle w tym samym, choć z innymi osobami. Natomiast gdy jesteś z kimś w długoletnim związku, to pozwala Ci to doświadczyć wielu przemian tej jednej osoby i Waszej relacji.
Tak sobie jeszcze myślałem o tym tekście i rozmowie. Myślę, że można zawrzeć to w takiej prostej formie:
_Jeśli nie jesteś gotowy stracić to co kochasz, to nie jesteś gotowy walczyć o to._
@Byk bardzo ładne zdjęcie. Już jak Ci odpisywałem to miałem w głowie, że zdjęcia które mi przesłałeś nadal leżą w szufladzie nieszczęśliwie. Chyba nie byłem gotowy na nie patrzeć a wartało by je powiesić i zerkać codziennie. :smiley:
@Byk no cóż, to stoicyzm. Ja sam rozmyślam o utracie ukochanych osób, różnie się może życie potoczyć. Technika ta nazywa się praemeditatio malorum i gdy w głowie 'przeżyjesz' tego typu scenariusze, to później łatwiej poradzić sobie z tym w rzeczywistości. Śmierć jest czymś normalnym i naturalnym, więc czemu uciekać od jej wizji i nie wyobrazić sobie własnego życia np. po śmierci żony, niż myśleć życzeniowo, że ja to bym chciał umrzeć pierwszy. Jak masz to rozegrane w głowie, to w jakimś stopniu jesteś na to gotowy. Nie dochodzi do sytuacji, że ja to sobie nie wyobrażam życia bez Ciebie. Otóż, wyobrażam sobie i to dosłownie. 😉
> Bo skoro mam się nie lękać utraty np rodziny, to kim się staje?
No i kim się stałem skoro chce się przygotować i na taką opcję? Czy jestem jakiś gorszy, mniej ludzki? Nie wydaje mi się. Jestem pogodzony z rzeczywistością i zdaję sobie sprawę, że może być różnie.
Nie chcę zaliczyć jakiegoś załamania nerwowego, albo wpadnięcia w nałogi z powodu tragedii, która jest niczym innym jak częścią życia. Nie każdy ma farta, że umrze przed swoimi bliskimi i po drodze pochowa jedynie dziadków i rodziców w późniejszym wieku.
@CzosnkowySmok no tak, tak, masz dużo racji.
Nie mniej, dalej nie jestem wstanie zrozumieć, jak można się przygotować na stratę ukochanej osoby.
W gratisie dla Ciebie zdjęcie rozpadającego się krzyża 😉
@CzosnkowySmok nie pozostaje mi nic innego jak tylko się zgodzić. :smiley:
@Byk możesz zastąpić słowo pożyteczna na bardziej katolickie - doczesna.
Nie chodzi tutaj o odcięcie się od uczuć, cały stoicyzm nie jest o tym by się wyzbyć uczuć a żyć w zgodzie z nimi. Być tu i teraz. Być gotowym na najgorsze rzeczy.
Jeśli dla ciebie utrata rodziny to byłby powód do załamania i odebrania sobie życia i trwał byś w tym przez lata, to nie jesteś ani gotowy na stratę rodziny ani na odebranie sobie życia.
Nie chodzi bezpośrednio o przywiązywanie się ale o gotowość na stratę. Walcz z całych sił, im lepiej jesteś przygotowany tym lepiej dbasz o rodzinę, tym lepszą podejmiesz decyzję i będziesz miał gotowy umysł do podejmowania decyzji by o nią walczyć.
Ale jeśli nie będziesz miał okazji nawet walczyć o nią a ją stracisz to będziesz gotowy na utratę rodziny i poradzisz sobie z tym, bez załamania. Bo byłeś gotowy walczyć do końca, do poświęcenia wszystkiego i nie zrzucisz sobie że czegoś nie zrobiłeś.
To jest znacznie głębszy sens niż to jak to pobieżnie można interpretować.
Ale mogę się mylić. 😉
@splash545 a to bardzo ciekawy punkt widzenia, że emocje to nie uczucia.
I dopiero od niedawna jestem wstanie zgodzić się z tą tezą.
@CzosnkowySmok no tak, tak, masz dużo racji.
Nie mniej, dalej nie jestem wstanie zrozumieć, jak można się przygotować na stratę ukochanej osoby.
W gratisie dla Ciebie zdjęcie rozpadającego się krzyża 😉
,,Elo, elo nieświadomi się śmieją..."