@Taxidriver Ten scenariusz ma jeden błąd. A mianowicie nie odpowiada na pytanie, kto będzie płacić tym przekwalifikowanym budowlańcom, pielęgniarkom i elektrykom. Bo jeżeli pracownicy umysłowi - czyli nie wiem, aktualnie 20-30% społeczeństwa - nagle stracą pracę i przekwalifikują się, kto będzie miał pieniądze żeby im płacić? Nie zrobi się większe zapotrzebowanie na nowe budynki, żeby wchłonąć każdą ilość świeżo upieczonych budowlańców. Kto będzie inwestował w budowę nowego domu, nie mając pracy i pieniędzy? Kto będzie zatrudniał pielęgniarkę czy płacił elektrykowi, nie mając pracy i pieniędzy? O ile spadną zyski innych branż, które nagle utracą 20-30% klientów, którzy stracili pracę i nagle zaczynają oszczędzać na fryzjerze, jedzeniu na wynos, ubraniach, nowych butach, pójdzie pieszo albo na rowerze, zamiast zamówić taksówkę...
Kto zapłaci właścicielom AI za usługi AI, skoro ludzie stracą pracę? Kto będzie potrzebował marketingu, doradztwa, projektowania, nie mając pracy? Kto będzie płacił za tworzenie nowych aplikacji, sklepów internetowych, skoro ludzie nie będą płacić za korzystanie z nich, kupować w nich towarów?
W scenariuszu, gdzie AI przejmuje robotę, pieniądze nie płyną do innych ludzi i innych zawodów - pieniądze przepłyną do właścicieli kapitału. Będziemy robić za służbę i budować tech-neo-arystokracji nowe Wersale i Taj Mahale?
Z czego ta gospodarka się ma podwajać? Wyłącznie chyba na papierze, z kreatywnej księgowości. Pieniądze trzymane w skarbcach bogatych i w skarpetach na czarną godzinę przez biednych to puste pieniądze. Gospodarka rośnie, jak pieniądz jest w obiegu, a nie skitrany bo strach go wydawać bo nie wiadomo co przyniesie jutro.
Dokładnie w ten sam sposób upadło Imperium Rzymskie. Majątki skupione w wąskim kręgu arystokracji i olbrzymie rzesze ludzi, którzy żyli wyłącznie z rozdawanego przez bogatych chleba i oliwy, bo sami nie mieli nic. Przez wiele lat postrzegano upadek Imperium Rzymskiego jako katastrofę. A to był po prostu reset, nowe rozdanie. To się dzieje dosłownie za każdym razem w historii ludzkości, gdy dochodzimy do tego samego punktu, gdzie w niewielu rękach skupia się władza i majątki niewyobrażalne, a szerokie rzesze żyją w nędzy i nie mają nic.
Mądre rządy powinny spełniać rolę królów z państw, które uniknęły upadków czy krwawych rewolucji - trzymać za mordę całą arystokrację i szlachtę, żeby się nadmiernie nie bogacili kosztem reszty, przeprowadzać reformy które działają na korzyść szerokich najbiedniejszych mas, a nie kolegować się tylko z garstką najbogatszych.
Ogólnie to dosyć zabawne, bo jeszcze parę lat temu pisałam podobne komentarze w drugą stronę - gdy jakieś grupy społeczne narzekały, że mało zarabiają, to wielu ludzi pisało, że trzeba było się uczyć. Nie zdając sobie sprawy, że ich własne zarobki zależą od zarobków ludzi innych zawodów. Zresztą jak każdego z nas. W interesie nas wszystkich jest to, żeby wszyscy dobrze zarabiali i wydawali te pieniądze bez problemu. W sklepie, u fryzjera, u dentysty, na nowe meble, w restauracji, na ciuchy, na głupoty, na przyjemności. Każdy zarobi i każdy ma kasę, żeby wydawać ją dalej, dając zarobić innym. Jeżeli wszyscy w kraju mają dużo hajsu i nie boją się o jutro, to i ja nie boję się o swoją robotę. Jeżeli inni będą biedni, to mnie też to kopnie w dupę i wpłynie na moje zarobki.
Na co na przykład ludziom sklepy internetowe (czy to pisane przez AI, czy programistów), jak ludzie nie będą w nich kupować, bo nie będą mieli pieniędzy, albo zostawią je na tylko naprawdę niezbędne wydatki?
Budowlaniec dostanie ode mnie 20 tys. za zrobienie elewacji tylko wtedy, jak mam jeszcze robotę i nie boję się o jutro. Jak moje zarobki spadną albo pojawi się wizja utraty pracy i trudności ze znalezieniem nowej, tej kasy ode mnie nie dostanie. Albo zrezygnuję z elewacji, albo zabiorę się za robotę sama (krzywo bo krzywo ale jakoś tam będzie zrobione). Więc jeżeli mi AI zabierze robotę, zabierze ją de facto także temu budowlańcowi - chociaż niby AI za niego tej pracy nie wykona. Ale odbierze mu po prostu klientów i możliwość zarobku.
Mój scenariusz jest taki - ludzie z braku pracy i pieniędzy zaczną znów robić rzeczy sami. Bezrobotny, zamiast płacić komuś za towary i usługi, sam zabierze się za różne roboty. To, co znamy sami z czasów PRL. Bieda wymusi samodzielne robienie różnych rzeczy, wzrośnie znaczenie powiązań społecznych - znajomości, "załatwiania" na zasadzie wzajemności, barter, prezenty i łapówki.
Ogólnie to dosyć zabawne, bo jeszcze parę lat temu pisałam podobne komentarze w drugą stronę - gdy jakieś grupy społeczne narzekały, że mało zarabiają, to wielu ludzi pisało, że trzeba było się uczyć. Nie zdając sobie sprawy, że ich własne zarobki zależą od zarobków ludzi innych zawodów. Zresztą jak każdego z nas. W interesie nas wszystkich jest to, żeby wszyscy dobrze zarabiali i wydawali te pieniądze bez problemu. W sklepie, u fryzjera, u dentysty, na nowe meble, w restauracji, na ciuchy, na głupoty, na przyjemności. Każdy zarobi i każdy ma kasę, żeby wydawać ją dalej, dając zarobić innym. Jeżeli wszyscy w kraju mają dużo hajsu i nie boją się o jutro, to i ja nie boję się o swoją robotę. Jeżeli inni będą biedni, to mnie też to kopnie w dupę i wpłynie na moje zarobki.
Na co na przykład ludziom sklepy internetowe (czy to pisane przez AI, czy programistów), jak ludzie nie będą w nich kupować, bo nie będą mieli pieniędzy, albo zostawią je na tylko naprawdę niezbędne wydatki?
Budowlaniec dostanie ode mnie 20 tys. za zrobienie elewacji tylko wtedy, jak mam jeszcze robotę i nie boję się o jutro. Jak moje zarobki spadną albo pojawi się wizja utraty pracy i trudności ze znalezieniem nowej, tej kasy ode mnie nie dostanie. Albo zrezygnuję z elewacji, albo zabiorę się za robotę sama (krzywo bo krzywo ale jakoś tam będzie zrobione). Więc jeżeli mi AI zabierze robotę, zabierze ją de facto także temu budowlańcowi - chociaż niby AI za niego tej pracy nie wykona. Ale odbierze mu po prostu klientów i możliwość zarobku.
Mój scenariusz jest taki - ludzie z braku pracy i pieniędzy zaczną znów robić rzeczy sami. Bezrobotny, zamiast płacić komuś za towary i usługi, sam zabierze się za różne roboty. To, co znamy sami z czasów PRL. Bieda wymusi samodzielne robienie różnych rzeczy, wzrośnie znaczenie powiązań społecznych - znajomości, "załatwiania" na zasadzie wzajemności, barter, prezenty i łapówki.

