@angello aż specjalnie konto założyłem żeby odpisać :smiley:
"* - nigdy nie podejmę się pracy w hospicjum z osobami poniżej 18 rż. Nie dałbym rady psychicznie. Nie mógłbym patrzeć na gasnące ciało dziecka. "
Ja tu z tej właśnie drugiej strony, i wg mnie ja nie dał bym rady tam gdzie ty. Może inaczej, dałbym ale gdybym nie musiał to dobrowolnie bym nie poszedł. Oglądałem ostatnio Johnnego, byłem w Hospicjach dla dorosłych i dla mnie jest nie do przeskoczenia to, że z kimś gadasz a za chwilę go nie ma. Nie oszukujmy się, to jest (jak ja to nazywam brutalnie - taśma). Ktoś umiera i za chwilę łóżko zostaje zajęte przez nową osobę. Podziwiam tych co po latach mają tyle siły i empatii, żeby poznawać losy kolejnych osób, w jakiś sposób się zaprzyjaźnić itp itd - bo mimo wszystko spędza się czas ze sobą.
Po sobie wiem, że jak mi odejdzie pacjent, po krótszym czasie to jeszcze pikuś ale po dłuższym, gdzie siedzisz w tym po uszy czasem 24h/7 przez rok i więcej, a dwa dni po pogrzebie dostajesz w wolny slot nowego nie mając czasu na przewietrzenie głowy - to mam ochotę tym wszystkim pierdolnąć :smiley: Więc jedziesz, przyjmujesz i kręcisz kołowrotek na nowo :smiley:
Sorry jak bez ładu, składu i polotu napisane ale mistrzem tekstu nie jestem :smiley: