>Wyobraźcie to sobie - dzwoni do was ktoś najbliższy, że źle się czuje i nie wie gdzie jest, zgłaszacie to na numer alarmowy, sprawa zostaje przekierowana do policji, a ta jedyne co robi to informacja medialna wysłana popołudniu.
@ciszej Chwila. Z tego co rozumiem zostały zastosowane wszystkie procedury. Alarm dla jednostki i ściąganie wszystkich policjantów (to jest mały komisariat, a w takich są największe braki kadrowe), alarm został ogłoszony również do komendy powiatowej, a ta przekazała informacje wojewódzkiemu dyżurnemu policji.
Ojciec powiadomił policję po kilku godzinach własnych poszukiwań.
>Jakby tego było mało andrychowski komisariat policji znajduje się 400 metrów od tego miejsca! 5-6 minut pieszo! Czyli nikt nie pofatygował się by sprawdzić najbliższą okolicę w której mogła się znajdować.
No ok, i rozumiem kuriozum tej sytuacji, ale raz że najciemniej pod latarnia.
Dwa oczekujesz że policjanci mieli nagle stwierdzić, a weźmy popatrzmy przed komisariatem?
Do wytykania błędów i patologii w Policji jestem pierwszy, ale póki co nic na nie nie wskazuje. Tu raczej zachodzi pytanie o jakąś ogólną znieczulice i nie zainteresowanie się dzieckiem przechodniów.