splash545Lider
131piorunów
Dołączył/a:
splash545Lider
131piorunów
gawafe1241Osobistość
11piorunówDostałem polecenie od starszej - przynieś 4 ziemniaki. No to przyniosłem. Okazało się że ziemniaki były złe bo uwaga - krzywe. ( ͡° ͜ʖ ͡°) I już gadanina. No to mówię - wystarczyło mi wcześniej powiedzieć żebym przyniósł 4 PROSTE ziemniaki, poszedłem przyniosłem 4 proste i elo. A potem w robocie będą mi mówić że kiedy sobie w końcu znajdę kobietę. Nie znajdę. Bo ja już wiem jak to będzie. Ja po pracy zamykam drzwi i chcę mieć święty spokój i ciszę. Nikt ode mnie ma nic nie chcieć. Lubię samotność. Byłem w kilku związkach i było tak jak mówię - pogadaj ze mną, przytul mnie, chodźmy tam i tam - nie, ŚWIĘTY SPOKÓJ to podstawa, nigdzie nie muszę jeździć chyba że raz na tydzień na zakupy. Odpalam konsolę / czytam książkę / oglądam serial - chcę zapomnieć o całym świecie. Wystarczy że w środę na imprezie z #pracbaza obtańczyłem dziewczyny i popiłem z nimi, powygłupiałem się - tyle mi wystarczy kontaktu.
koniecswiataKosmonauta
5piorunówDzisiaj wrzucam trochę inspiracji "poradnikowych", zgodnie z zasadą: jak coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie.
O co chodzi w tych "językach miłości"? Po prostu o to, że ludzie w różny sposób okazują sobie miłość. Te sposoby zazwyczaj wynoszą z domu rodzinnego i jeżeli partner/partnerka ma inny "język miłości" to trudno nam to zauważyć i stosować, no bo przecież znamy tylko "nasz język".
Komunikacja i współistnienie w związku to bardzo złożony temat i nie ogranicza się jedynie do sposobów okazywania sobie miłości, ale warto być świadomym tego zagadnienia.
A jaki Wy macie język miłości? Zapraszam do głosowania w ankiecie.
5 języków miłości wg Gary'ego Chapmana:
1. Wyrażenia afirmatywne (używanie słów do wyrażania afirmacji drugiej osoby - docenianie, komplementy)
2. Dobry czas (spędzanie razem czasu, skupienie się na partnerze - w tym czasie nie zajmujemy się jednocześnie czymś innym; rozmawianie, utrzymywanie kontaktu wzrokowego, słuchanie, wspólne działanie)
3. Przyjmowanie/dawanie podarunków (widzialne symbole miłości - ich koszt ma niewielkie znaczenie, "prezent z samego siebie" - bycie przy partnerze, gdy ten cię potrzebuje)
4. Drobne przysługi (chęć robienia tego, co nasz współmałżonek chciałby, żebyśmy robili - chcemy sprawić mu przyjemność, służąc mu; wyrażamy swoją miłość wyręczając go w czymś)
5. Dotyk (trzymanie się za ręce, całowanie, przytulanie, akt płciowy)
Myślę, że każdy intuicyjnie czuje jaki jest jego język miłości, ale można sobie pomóc wykonując test, np.:
https://www.idrlabs.com/pl/style-milosci/test.php
A jaki jest Wasz język miłości?
Źródło: książka Gary'ego Chapmana "5 języków miłości" Poniżej fragmenty:
W każdym dziecku znajduje się"zbiornik na emocje", który należy wypełnić miłością. Gdy dziecko czuje się naprawdę kochane, rozwija się emocjonalnie, ale jeśli zbiornik na miłość jest pusty, dziecko nie będzie się zachowywać właściwie. Wiele złych zachowań dzieci jest konsekwencją niespełnienia zbiornika na miłość." Ross Campbell
Emocjonalna potrzeba miłości nie jest jednak zjawiskiem dotyczącym tylko dzieci. Towarzyszy nam ona w naszym dorosłym życiu i w małżeństwie. Stan "zakochania" tymczasowo ją zaspokaja, ale - jak się później przekonujemy - jest to tylko rozwiązanie tymczasowe, o ograniczonym i przewidywalnym czasie trwania. Gdy mija szczytowy moment obsesyjnego "zakochania", ponownie pojawia się potrzeba miłości, ponieważ uczucie to jest podstawowym składnikiem ludzkiej natury. Znajduje się w centrum naszych potrzeb emocjonalnych. Potrzebowaliśmy miłości, zanim się "zakochaliśmy", i będziemy jej potrzebować przez całe życie.
Gdy zbiornik na uczuciową miłość twojego współmałżonka jest wypełniony i czuje się on bezpiecznie, doświadczając twojej miłości, cały świat nabiera kolorów, a twój mąż czy żona osiąga w życiu największe spełnienie. Jeśli jednak ten zbiornik jest pusty, a twój współmałżonek nie czuje się kochany, lecz wykorzystywany, postrzega życie w ponurych barwach i prawdopodobnie nigdy nie wykorzysta swoich możliwości związanych z czynieniem dobra w świecie.
Prawdziwy świat małżeństwa, gdzie w umywalce zawsze są jakieś włosy a lustro pokrywają małe białe plamki, gdzie prowadzi się spory na temat sposobu zawieszania papieru toaletowego i tego, czy deska klozetowa ma być opuszczona, czy podniesiona. To świat, w którym buty nie przemieszczają się same do szafki, szuflady nie zamykają się samodzielnie, płaszcze nie lubią wieszaków, a skarpetki po praniu są nieobecne i nieusprawiedliwione. W tym świecie spojrzenie może przynieść ból, a słowo może zmiażdżyć. Kochankowie mogą stać się wrogami, a małżeństwo przekształcić w pole bitwy. Fałszywą informacją było przekonanie, że stan zakochania będzie trwał wiecznie (pamiętaj - okres ten trwa średnio dwa lata). Niektóre pary są przekonane, że koniec okresu zakochania stawia przed nimi tylko dwie opcje: poddać się marnemu życiu w towarzystwie współmałżonka bądź opuścić ten tonący okręt i spróbować jeszcze raz. Badania wskazują też, że istnieje trzeci, lepszy wybór: możemy uznać stan zakochania za to, czym w rzeczywistości był (ograniczony czasowo okres nasilenia uczuć), i zacząć szukać "prawdziwej miłości" wspólnie z naszym małżonkiem. Tego rodzaju miłość obfituje w emocje, nie stanowi jednak obsesji. Jest to miłość, która łączy rozum i uczucia. Jej elementem jest akt woli; wymaga dyscypliny i uznaje potrzebę osobistego rozwoju.
Dlaczego - mimo pomocy licznych ekspertów - tak niewielu parom udaje się odkryć tajemnicę utrzymania wzajemnej miłości po ślubie? Problem polega na tym, że przeoczyliśmy podstawową prawdę: ludzie mówią różnymi językami miłości. Twój język miłości i język, jakim posługuje się twój małżonek, mogą się różnić tak bardzo jak chiński i angielski. Niezależnie od tego, jak bardzo się starasz wyrazić swoją miłość po angielsku, jeśli twój partner rozumie tylko chiński, nigdy nie nauczycie się wzajemnej miłości.
#psychologia #zwiazki #5jezykowmilosci #ankieta #ciekawostki
Jaki jest Twój język miłości?
24 głosów

Zabrakło odpowiedzi "wszystkie powyższe".
No i trzeba się chociaż trochę lubić, a nie tylko polegać na magii feromonów i hormonalnym haju.
koniecswiataKosmonauta
44piorunówSTYLE PRZYWIĄZANIA
STYL BEZPIECZNY: Z łatwością przychodzi ci okazywanie w związku ciepła i miłości. Lubisz bliskość i nie wiąże się ona u ciebie z przesadną troską. Bez trudu radzisz sobie w romantycznych relacjach i kwestie te nie wyprowadzają cię łatwo z równowagi. Umiesz skutecznie komunikować swoje potrzeby i uczucia partnerowi, z łatwością czytasz jego emocjonalne komunikaty i potrafisz na nie reagować. Potrafisz też zarówno dzielić się z bliską osobą swoimi sukcesami i problemami, jak i okazywać jej wsparcie, gdy tego potrzebuje.
STYL LĘKOWY: Uwielbiasz bliskość i masz w sobie zdolność do wielkiej intymności. Często jednak boisz się, że bliska osoba nie życzy jej sobie w takim samym stopniu. Relacje pożerają sporą część twojej energii emocjonalnej. Masz skłonność do wrażliwości na niewielkie wahania nastrojów i zachowań bliskiej osoby; mimo że często trafnie te emocje i zachowania odczytujesz, bierzesz je zanadto do siebie. W ramach relacji przeżywasz wiele negatywnych emocji i łatwo się denerwujesz. W rezultacie często zdarza ci się wybuchać i powiedzieć coś, czego później żałujesz. Jeśli druga osoba zapewni ci bezpieczeństwo, jesteś w stanie przestać aż tak silnie zajmować się waszym związkiem i poczuć zadowolenie.
STYL UNIKAJĄCY: Twoja niezależność i samowystarczalność są dla ciebie bardzo ważne i często przedkładasz autonomię nad bliskość. Mimo że pragniesz tej ostatniej, jej nadmiar sprawia, że czujesz się niekomfortowo i masz skłonności do trzymania partnera na dystans. Nie poświęcasz wiele czasu na martwienie się o swoje romantyczne relacje, nie przejmujesz się potencjalnym odrzuceniem. Często nie otwierasz się przed bliskimi osobami, które narzekają na twój emocjonalny chłód. W relacji często jesteś bardzo wyczulony na wszelkie sygnały kontroli czy naruszania twojego terytorium przez bliską osobę.
Podział na różne style przywiązania powstał na podstawie obserwacji zachowań dzieci (9–18 miesięcy) podczas testu obejmującego sytuację stresującej rozłąki z matką i następującego po niej ponownego spotkania.
Styl lękowy: Gdy matka opuszcza pokój, dziecko reaguje dużym zdenerwowaniem. Gdy matka wraca, dziecko reaguje ambiwalentnie – z jednej strony cieszy się na jej widok, z drugiej jest złe. Uspokojenie się zajmuje mu dużo czasu, a nawet gdy już się uspokoi, to tylko na chwilę; kilka sekund później w złości odpycha mamę, wyrywa się jej i znów zaczyna płakać.
Styl bezpieczny: Gdy matka wychodzi z pokoju, dziecko wyraźnie okazuje niepokój. Gdy matka wraca, dziecko cieszy się i chętnie ją wita. Obecność mamy budzi w nim poczucie bezpieczeństwa, więc szybko się uspokaja i wraca do zabawy.
Styl unikający: Gdy matka wychodzi z pokoju, dziecko zachowuje się, jakby nic się nie stało. Gdy matka wraca, dziecko wydaje się nieporuszone, ignoruje ją i dalej obojętnie się bawi. Jednak za tą obojętną fasadą kryją się emocje. W rzeczywistości wewnątrz dziecko nie jest ani spokojne, ani opanowane. Badania pokazały, że u takich dzieci tętno jest tak samo przyśpieszone jak u tych, które okazują znaczny poziom zdenerwowania; wysoki jest również u nich poziom kortyzolu (hormonu stresu). Mimo że na zewnątrz tego nie okazują, unikające dzieci przeżywają w środku burzę emocji.
To jedno z najważniejszych odkryć teorii przywiązania: że jeśli chodzi o relacje związane z bliskością, obojętność nie oznacza ani spokoju, ani poczucia bezpieczeństwa. Dalsze badania pokazały, że te zaskakujące wnioski dotyczące unikających dzieci, które na zewnątrz zdają się odporne, okazują się także zdumiewająco trafne w przypadku dorosłych wykazujących unikający styl przywiązania. Jeśli o nie chodzi, także u dorosłych obojętne zachowanie nie świadczy o spokoju ani nie przekłada się na poczucie bezpieczeństwa czy odporność. Tak naprawdę jest dokładnie odwrotnie: unikające dzieci (i dorośli) bardziej przypominają lękowe dzieci; również ich styl przywiązania charakteryzuje się dużą wrażliwością, jednak strategie radzenia sobie z nią są u nich dokładnie przeciwne do tych, z których korzystają osoby lękowe – unikający tłumią emocje, podczas gdy lękowi protestują. Obu stronom trudno jest osiągnąć spokój.
TEST NIEZNANEJ SYTUACJI
Sarah i jej dwunastomiesięczna córka Kimmy wchodzą do pokoju pełnego zabawek. Czeka tam na nie miła młoda asystentka, która na powitanie zamienia z matką i córką kilka słów. Kimmy zaczyna odkrywać zabawkowy raj – raczkuje po pokoju, podnosi zabawki, rzuca je na ziemię i sprawdza, czy będą grzechotać, turlać się czy świecić; jednocześnie od czasu do czasu zerka na mamę.
Następnie matka dziewyczynki zostaje poproszona o opuszczenie pokoju, więc wstaje i szybko wychodzi. Gdy tylko Kimmy orientuje się w sytuacji, zaczyna się denerwować. Pochlipując, raczkuje w stronę wyjścia tak szybko, jak tylko potrafi. Woła mamę i uderza rączką w drzwi. Asystentka próbuje ją zainteresować pudełkiem pełnym kolorowych klocków, ale to tylko jeszcze bardziej denerwuje małą, która w końcu rzuca w nią jednym z tych klocków.
Gdy po krótkiej chwili mama wraca do pokoju, Kimmy szybko raczkuje do niej i wyciąga rączki, żeby ją podniosła. Sarah przytula córkę i delikatnie ją uspokaja. Dziewczynka mocno wtula się w mamę i przestaje szlochać. Gdy znów jest spokojna, powraca też jej zainteresowanie zabawkami, którymi ponownie zaczyna się bawić.
Eksperyment, w którym wzięły udział Sarah i Kimmy, jest prawdopodobnie jednym z najważniejszych badań w dziedzinie teorii przywiązania. Nazwano go testem nieznanej sytuacji (historia opisana powyżej jest wersją skróconą). Mary Ainsworth była zafascynowana tym, jak instynkt poznawania otoczenia u dziecka – który przekłada się na jego umiejętność zabawy i nauki – może zostać wzbudzony lub zduszony w zależności od tego, czy mama jest obecna, czy też nie.
Badaczka zauważyła, że dziecko chętnie poznaje nieznane sobie wcześniej otoczenie i okazuje przy tym pewność siebie, o ile ma przy sobie obiekt swojego przywiązania. Obecność tego obiektu znana jest pod nazwą „bezpiecznej bazy”. Jest to świadomość, że stoi za tobą ktoś, kto cię wspiera, na kim możesz w 100% polegać i do kogo zawsze możesz się zwrócić w potrzebie. Bezpieczna baza jest podstawą, bez której dziecko nie będzie się prawidłowo rozwijać, uczyć i poznawać otoczenia.
POTRZEBA PRZYWIĄZANIA – NIE TYLKO DLA DZIECI
Bowlby zawsze twierdził, że przywiązanie jest integralną częścią zachowania człowieka przez całe jego życie. Potem Mary Main odkryła, że również dorosłych da się przypisać do konkretnych kategorii w oparciu o to, jak wyglądały ich wczesne relacje z bliskimi osobami, co z kolei ma wpływ na ich własne rodzicielskie zachowania. Niezależnie od pracy tej badaczki, Cindy Hazan i Philip Shaver również odkryli, że dorośli posiadają konkretne style przywiązania, które ujawniają się w ich związkach uczuciowych. Dalsze badania, przeprowadzone między innymi przez Hazan i Shavera, potwierdziły, że – tak jak przypuszczał Bowlby – przywiązanie odgrywa znaczącą rolę nie tylko w dzieciństwie, ale przez całe życie człowieka. Różnica polega jedynie na tym, że dorośli są zdolni do wyższego poziomu abstrakcji, więc nasza potrzeba stałej fizycznej obecności obiektu przywiązania może być czasami przejściowo zastąpiona świadomością, że ta osoba jest dla nas dostępna psychicznie i emocjonalnie. Koniec końców chodzi jednak cały czas o tę samą potrzebę bliskości z drugim człowiekiem i pewności, że jest on dla nas dostępny.
Style przywiązania u dorosłych określają ich stosunek do bliskości i sposoby, w jakie na nią reagują w romantycznej relacji. Podobnie jak u dzieci, wyróżniamy tutaj trzy główne style przywiązania: bezpieczny, lękowy i unikający.
Wszystkich ludzi, nieważne, czy dopiero zaczęli się z kimś spotykać, czy też od czterdziestu lat pozostają w związku, można przypisać do jednej z tych trzech kategorii albo (rzadziej) do kategorii stanowiącej połączenie dwóch ostatnich (chodzi o osoby wykazujące jednocześnie cechy lękowe i unikające). Do kategorii „bezpieczni” zalicza się nieco ponad 50% populacji: „lękowi” stanowią około 20%, podczas gdy „unikający” 25%; pozostałe 3-5% to osoby należące do rzadszej kategorii stanowiącej połączenie stylów lękowego i unikającego.
WPŁYW EWOLUCJI
Teoria więzi opiera się na założeniu, że potrzeba bycia w bliskiej relacji jest wpisana w nasze geny. Ewolucja zaprogramowała nas tak, byśmy wybierali w życiu kilka konkretnych osób i nadawali im szczególną wartość. Jesteśmy zaprogramowani do pozostawania w relacji zależności z ważnymi dla nas osobami. Potrzeba ta zaczyna się jeszcze przed naszym narodzeniem i kończy wraz ze śmiercią. W toku ewolucji selekcja naturalna wybierała te osobniki, które przywiązywały się do innych, ponieważ przywiązanie oznaczało przewagę ułatwiającą przeżycie. W czasach prehistorycznych ludzie, którzy polegali jedynie na sobie i nie mieli nikogo, kto by ich obronił, łatwiej padali ofiarą różnych nieszczęść, podczas gdy ci, którzy byli w relacji z osobą, która o nich dbała, częściej przeżywali i przekazywali skłonność do tworzenia bliskich więzi swoim potomkom. W rzeczy samej, potrzeba posiadania bliskiej osoby jest tak ważna, że w naszych mózgach wykształcił się osobny biologiczny mechanizm odpowiedzialny wyłącznie za tworzenie i regulowanie relacji z ludźmi, do których jesteśmy przywiązani (rodzicami, dziećmi, partnerami). Nazywa się on „systemem przywiązania” i składa z emocji oraz zachowań, które zapewniają nam poczucie bezpieczeństwa i ochrony płynące z samego tylko faktu przebywania blisko kochanej osoby. Mechanizm ten tłumaczy, dlaczego dziecko rozdzielone z matką wpada w rozpacz, panicznie jej szuka albo zaczyna w niekontrolowany sposób płakać i nie przestaje, aż matka znów się pojawi. Tego typu reakcje nazywamy zachowaniami protestacyjnymi; wszyscy, nawet jako dorośli, czasem je wykazujemy. W czasach prehistorycznych obecność ważnej osoby mogła się okazać kwestią życia lub śmierci, więc nasz system przywiązania rozwinął się w taki sposób, że traktuje bliskość jako absolutną konieczność.
Niezwykle ważnym aspektem ewolucji jest heterogeniczność. Ludzie są bardzo heterogenicznym gatunkiem – poszczególne osobniki znacznie różnią się od siebie wyglądem, konstrukcją psychiczną i zachowaniem. Tę różnorodność tłumaczy się naszą ogromną liczebnością, jak również wysokimi umiejętnościami adaptacyjnymi, które pozwalają nam żyć w niemal każdej ekologicznej strefie na Ziemi. Gdybyśmy byli identyczni, istnieniu naszego gatunku zagrażałaby każda pojedyncza zmiana środowiskowa. Odmienność podnosi nasze szanse na przetrwanie – zawsze znajdzie się jakaś część populacji, która będzie w pewien sposób wyjątkowa i przetrwa, gdy inni zginą. Style przywiązania nie różnią się pod tym względem od innych ludzkich cech. Mimo że wszyscy mamy podstawową potrzebę tworzenia bliskich więzi, różnimy się pod względem sposobu, w jaki to robimy. W bardzo niebezpiecznym środowisku intensywne inwestowanie czasu i energii tylko w jedną osobę jest mniej korzystne ze względu na niskie prawdopodobieństwo, że taki człowiek pozostanie z nami na dłużej; sensowniej jest wówczas nie przywiązywać się aż tak bardzo, by w miarę łatwo przystosować się do konieczności życia bez niego (w takich warunkach wykształcił się styl unikający). Innym sposobem na przetrwanie w trudnym otoczeniu jest działanie przeciwne – przewrażliwienie na punkcie pozostawania blisko obiektu przywiązania i nieustępliwość w tym względzie (styl lękowy). W spokojniejszych okolicznościach bliskie więzi tworzyły się na zasadzie konsekwentnego inwestowania w konkretną osobę, które przekładało się na korzyści dla zarówno jednostki, jak i jej potomstwa (tak powstał bezpieczny styl przywiązania).
Oczywiście nam, ludziom żyjącym we współczesnym społeczeństwie, nie zagrażają już dzikie zwierzęta, których mogli obawiać się nasi przodkowie. Jednak w sensie ewolucyjnym od starych wzorców dzielą nas zaledwie setne sekundy. Nasz emocjonalny mózg dostaliśmy w spadku od _homo sapiens_, którzy żyli w zupełnie innych czasach, a nasze emocje wciąż działają podobnie jak wówczas i wciąż są gotowe pomagać nam mierzyć się z podobnymi do tamtych problemami. Uczucia i zachowania, które obecnie przeżywamy w bliskich relacjach, nie różnią się zbytnio od tych, jakich doświadczali nasi odlegli przodkowie.
BIOLOGICZNE SPOJRZENIE
Obecność partnera reguluje nasze ciśnienie krwi, tętno, oddech i poziom hormonów we krwi. Fizyczna bliskość i dostępność partnera regulują naszą reakcję na stres.
Szczególnie dużo światła rzuca na to badanie przeprowadzone przez doktora Jamesa Coana, dyrektora ośrodka badawczego Affective Neuroscience Laboratory przy University of Virginia. Zajmuje się on badaniami mechanizmów, poprzez które bliskie społeczne związki i szersze sieci regulują nasze reakcje emocjonalne. W tym konkretnym badaniu, które Coan przeprowadził we współpracy z Richardem Davidsonem i Hilary Schaefer, wykorzystano rezonans magnetyczny MRI do przeskanowania mózgów zamężnych kobiet w sztucznie wywołanej stresującej sytuacji (kobiety biorące udział w badaniu były informowane o tym, że za chwilę zostaną lekko porażone prądem).
W stresujących sytuacjach aktywuje się część mózgu zwana podwzgórzem. Gdy kobiety czekały na zapowiedziane rażenie prądem w samotności, na rezonansie widać było w tym obszarze podwyższoną aktywność. Następnie jednak sprawdzano reakcje uczestniczek eksperymentu na tę samą sytuację, gdy podczas oczekiwania na rażenie prądem mogły trzymać za rękę obcą osobę. Tym razem badanie wykazało nieco niższą niż poprzednio aktywność podwzgórza. Natomiast, gdy dłoń, którą kobieta mogła ściskać, należała do jej męża, wówczas reakcja jej mózgu okazywała się jeszcze mniej zauważalna – na tym etapie eksperymentu stres ledwie dawał się zarejestrować. Co więcej, te kobiety, które wcześniej najlepiej oceniły jakość swoich małżeństw, również najwięcej zyskiwały na możliwości trzymania małżonka za rękę podczas badania.
Eksperyment ten pokazuje, że gdy dwoje ludzi tworzy związek uczuciowy, wpływają wzajemnie na swoje fizyczne i psychiczne samopoczucie.
PARADOKS ZALEŻNOŚCI
Jeszcze na długo przed tym, zanim powstała technologia umożliwiająca skanowanie mózgu, John Bowlby rozumiał, że potrzeba posiadania kogoś, z kim możemy dzielić życie, jest częścią naszego wyposażenia genetycznego i nie ma nic wspólnego z tym, jak bardzo kochamy samych siebie albo czy czujemy się spełnieni. Odkrył, że w chwili, gdy zaczynamy postrzegać jakąś osobę jako szczególną, do gry wkraczają potężne i często niekontrolowane siły. _Niezależnie_ od tego, jak niezależni byliśmy do tej pory, a czasem nawet _wbrew_ naszej świadomej woli, zaczynamy zachowywać się inaczej. Gdy już wybierzemy partnera, zależność od drugiej osoby staje się faktem. _Zawsze tak jest._ Elegancka współegzystencja, która nie wiązałaby się z niewygodnym uczuciem bezbronności i lęku przed stratą, brzmi nieźle, ale biologia zaprogramowała nas zupełnie inaczej. W toku ewolucji okazało się, że największe korzyści przynosi jednak sytuacja, w której dwoje ludzi zaczyna tworzyć fizjologiczną jedność: jeśli ona na coś reaguje, on też nie pozostaje obojętny; jeśli on jest zdenerwowany, ta emocja udziela się również jej. Druga osoba staje się częścią nas i zrobimy wszystko, żeby ją ocalić. Uczucie, że dobro drugiej osoby jest naszym żywotnym interesem, przekłada się na bardzo ważną korzyść, jaką jest przetrwanie obu zaangażowanych w relację osobników.
Mimo odmiennych sposobów, w jakie osoby o różnych stylach przywiązania uczą się radzić sobie z tymi potężnymi siłami – typy bezpieczny i lękowy przyjmują je z otwartymi ramionami, podczas gdy typ unikający starają się je tłumić – wszyscy jesteśmy zaprogramowani na to, by wchodzić w bliski związek z wybraną osobą.
Czy to oznacza, że aby być szczęśliwym w związku, musimy być stale razem z partnerem albo poświęcać inne aspekty naszego życia, jak praca czy przyjaciele? Paradoksalnie jest dokładnie odwrotnie! Okazuje się, że umiejętność samodzielnego poruszania się w świecie wyrasta ze świadomości, że jest obok nas ktoś, na kogo możemy liczyć – na tym polega paradoks zależności. Początkowo trudno jest zrozumieć jego logikę. Jak mamy być bardziej niezależni, mimo że całkowicie od kogoś zależymy? Gdybyśmy mieli streścić podstawowe założenie teorii przywiązania jednym zdaniem, brzmiałoby ono tak: jeśli chcesz znaleźć drogę do niezależności i szczęścia, znajdź najpierw odpowiednią osobę, od której możesz być zależny, i idź z nią przez życie. Gdy to zrozumiesz, pojmiesz również istotę tej koncepcji. Aby zilustrować działanie powyższej zasady, przyjrzyjmy się jeszcze raz okresowi, w którym wchodzimy w nasze pierwsze bliskie relacje, czyli dzieciństwu. Mimo że style przywiązania u dorosłych i dzieci nie są dokładnie tym samym, nic lepiej nie demonstruje tego, co chcemy przekazać, niż tzw. „test nieznanej sytuacji” (_strange situation test_).
BEZPIECZNA BAZA DLA DOROSŁYCH
Jako dorośli nie bawimy się już co prawda zabawkami, ale musimy stawiać czoło światu i radzić sobie z nowymi sytuacjami i trudnymi wyzwaniami. Chcemy być wysoko wydajni w pracy, robić ciekawe i odprężające rzeczy w wolnym czasie i znajdować w sobie dostatecznie dużo ciepła i cierpliwości, żeby dbać o naszych bliskich. Jeśli czujemy się bezpiecznie, jak dziecko w teście nieznanej sytuacji, gdy matka jest obecna w pokoju, świat leży u naszych stóp. Mamy dość odwagi, by podejmować ryzyko, szukać inspiracji i podążać za naszymi marzeniami. Jeśli jednak nam tego poczucia bezpieczeństwa brakuje, jeśli jesteśmy niepewni tego, czy najbliższa nam osoba, nasz romantyczny partner, naprawdę w nas wierzy, wspiera nas i będzie z nami, gdy będziemy tego potrzebować, będzie nam znacznie trudniej skoncentrować się na zadaniach, jakie stawia przed nami życie. Jak w teście nieznanej sytuacji, świadomość, że można całkowicie polegać na kimś bliskim, i poczucie bezpieczeństwa, jakie on nam daje, zwłaszcza jeśli wie, jak nas uspokoić w trudnych chwilach, pozwalają nam skupić uwagę na wszystkich innych aspektach życia, które nadają mu sens.
Działanie bezpiecznej bazy w relacjach pomiędzy dorosłymi dobrze tłumaczy Brooke Feeney, dyrektor ośrodka badawczego Carnegie Mellon University Relationship Lab. Feeney szczególnie interesuje się tym, w jaki sposób partnerzy mogą się wzajemnie wspierać, i tym, jakie czynniki przekładają się na jakość tego wsparcia. W jednym ze swoich badań Feeney poprosiła pary, by w laboratorium porozmawiały ze sobą o swoich osobistych celach i możliwościach. Okazało się, że gdy uczestnicy eksperymentu mieli poczucie, że partnerzy ich w tych celach wspierają, rozmawianie na ten temat podnosiło u nich poziom pewności siebie i poprawiało im nastój. Ponadto już po rozmowie wyżej niż przed nią oceniali prawdopodobieństwo osiągnięcia tych celów. Osoby biorące udział w badaniu, które czuły, że ich partnerzy są mniej wspierający lub chcieliby silniej ingerować w ich wybory, mniej chętnie rozmawiały o swoich celach, nie rozważały z taką pewnością siebie sposobów na ich osiągnięcie i częściej pomniejszały ich znaczenie.
Powyżej przytoczyłam fragmenty książki „Partnerstwo bliskości. Jak teoria więzi pomoże ci stworzyć szczęśliwy związek.” autorstwa Rachel Heller, Amir Levine. Książkę bardzo polecam – dla mnie była niezwykle odkrywcza.
Dołączam też kwestionariusz, również pochodzący z tej książki, który pomaga określić jaki mamy styl przywiązania.
Kwestionariusz doświadczeń w bliskich związkach” (Experience in Close Relationship, ECR) stworzony w 1998 roku przez Kelly Brennan, Catherine Clark i Phillipa Shavera.
A Wy jaki macie styl przywiązania?
#psychologia #ankieta #styleprzywiazania #bowlby
Jaki jest Twój styl przywiązania?
61 głosów

6 A, 3 B, 9C. Yep, jestem wyjątkowo popieprzona 😆
@koniecswiata ja chyba jestem miksem trzech wszystkich - okazuje bardzo dużo emocji, mówię, że kocham i przytulam x razy na dzień, jednocześnie potrzebuje czasem swojej przestrzeni i bycia samemu, jednocześnie nadmiernie analizuje i skupiam się na tej drugiej osobie. Wszystko w zależności od dnia/nastroju i rodzaju osoby z którą tworzę relacje.
Moderator_03Kompan
0piorunówZapoznam fajno dziewczyne
Bez dzieci
Żeby pracowała
Zadbana
Inteligentna
Itp
Itd
Do 30 lat max
Nie może być gruba
Pisać priv
#podrywajzhejto
#podrywacze
#zapoznam
#randka
#zwiazki
#kobiety
#milosc
#konkubinat
@Moderator_03 to ja tylko jestem gruba i 34 lata. Może być?
GarscNewsowOsobistość
83piorunówZapraszam na #garscnewsow na 15 listopada

Ja nic na stronie uś-a o nkwym minerale nie widze, ale wsm to wyzwanie znalesc cokolwiek na ich stronie
Całe dorosłe życie zachodzę w głowę dlaczego słodycze i inne śmieciowe żarcie prowadzące do otyłości i innych choróbstw jak na przykład cukrzyca nie jest odpowiednio droższe od zdrowych odpowiedników. I dlaczego nie prowadzi się kampanii informacyjnych tak jak w przypadku alkoholu, palenia i narkotyków.
A cukier to największy zabójca ludzkości w dziejach.
anonimowehejtoOsobistość
1piorunów@GtotheG odpowiadam tak bo wątek fajny ale wolę anonimowo xd https://www.hejto.pl/wpis/znalazlam-fajny-komentarz-pod-jakims-filmikiem-i-mega-sie-z-nim-zgadzam-tez-mi-s
a to kobiety w ogóle chcą sie zakochiwac albo zeby ktos sie w nich zakochiwał? z moich doswiadczen to laski ktorym sie podobałem zaciągały mnie do łóżka po dosłownie paru spotkaniach. no owszem, może i fajnie było, ale ja do nich nic nie czułem, a już na pewno szacunku, więc kończyło się tak szybko, jak się zaczynało. kiedyś w jednej się zakochałem i próbowałem rozegrać to na dłuższym dystansie, że zdobywać itd. to po jakims czasie zaczeła cyganić ode mnie pieniądze xD i też trzeba było to kończyć. innym razem znowu zakochałem się w takiej co się znaliśmy dłuższy czas ale do pewnego momentu praktycznie nie rozmawialiśmy, to się okazało że z jej strony żadnego uczucia nie było ani nawet zainteresowania moją osobą, a tylko szukała frajera zeby ją utrzymywał.
#zwiazki #logikarozowychpaskow
---
Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID: #65551e57cf4ac0227e44b972
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto kobiety chcą się zakochiwać 😉 ale mężczyźni nie rozumieją jednej prostej zasady (czytają ją na odwrót):
* jak lasce na tobie zależy to będzie miesiącami Cię trzymać "głodnego", tzn. nie pójdzie z tobą do łóżka tylko zaczeka aż się najpierw zakochasz
* jak lasce na tobie nie zależy i widzi cię jako dobry materiał do zabawy i rozładowania napięcia to pójdzie z tobą do łóżka praktycznie od razu
Oczywiście pewna grupa ludzi (incele) użyje słynnego "alfa szm...ci, beta płaci" - ale to wcale nie o to chodzi. Jak chcesz się z kimś tylko dobrze zabawić to chcesz żeby dobrze wyglądał i był miły/dobry w te klocki.
Jak chcesz z kimś być na stałe - to tu już bierzesz pod uwagę wszystko, np. wiele kobiet nie chce być ze zbyt przystojnym partnerem (bo obawiałyby się zdrady), więc de facto do stabilnego związku prawie każdy woli wybrać kogoś mniej atrakcyjnego, ale mającego inne zalety.
Także zacznij słuchać tej rady i w końcu będziesz wiedział na czym stoisz :smiley: Jak laska pcha się do łóżka od razu, to od razu pozamiatane! 😉
cyber_bikerFenomen
7piorunówMądrość o kobietach od doświadczonego faceta (° ͜ʖ °)
#heheszki #pdk #zwiazki #rozowepaski #przemyslenia
Co preferujesz?
65 głosów
@cyber_biker sama prawda 😁
Spokój. Cycki nie muszą być ogromne,ale jak takie będą to ok 😛 Tym niemniej osobowość u kobiet też gra rolę bo gdyby chodziło tylko o cycki i spokój to tego rodzaju problem rozwiązywał by zakup dmuchanej lalki.
>Kobiety muszą umieć prać, sprzątać, zmywać i zamiatać
Pralka,zmywarka (albo ty) a od sprzątania i zamiatania to jesteś ty albo sprzątaczka @Gilgamesz ty pieprzony leniu.
Mikry_MikeOsobistość
3piorunówJ⁎⁎ać Patriots.
Tydzień temu po tej żałości jaką odjebali w meczu z Cowboys, przestałem im kibicować. Pociąłem na kawałki i wyjebałem dwie czapki, bo to jedyne co mogłem zrobić.
Tam jest taki syf, że nie było fana który by ich bronił - albo ich jebali po równo, albo kręcili głową z zażenowania.
Nic się k⁎⁎wa nie klei: ani obrona, która budowała się mozolnie, a tym bardziej ch⁎⁎⁎wy atak z żałosnym Jones.
Żaden element nie pasuje. Od najbardziej utytułowanej drużyny NFL oczekuje się jakiegoś średniego poziomu, a tymczasem ssają c⁎⁎ja.
J⁎⁎ać Patriots, mam dość po czterech sezonach obserwując upadek.
#nfl
@Mikry_Mike okazało się że TB12 to nie tylko dobry QB. Ale uważam że taka jest trochę natura rozgrywek w US. Muszą teraz dostać dobre picki, zmienić rozgrywającego i będą walczyć w kolejnych sezonach.
Istnieje też możliwość że Bill już jest za stary na NFL :smiley:
oppiePraktykant
2piorunówWiększość dziewczyn na portalach randkowych przesuwam na NIE i wcale nie chodzi o wygląd. Dla takiego przegrywa jak ja odrzucające są:
* używki na zdjęciach
* zdjęcia z egzotycznych wakacji / plaży / jezior
* przesadny makijaż
* tępe spojrzenie zza iphone
* seksowne pozy
* siłownia
* tatuaże
* wygląd 11/10
* alternatywkowy wygląd
* kolczyk w nosie
* zdjęcia z innymi przystojnymi facetami
* profil na insta wypchany po brzegi
W ten sposób odpada jakieś 90% dziewczyn, więc będę samotny do końca życia :sweat:
Komentarz usunięty przez moderatora
>wygląd 11/10
Na żywo są z reguły trzy punkty niżej, niż na zdjęciach 🙄
Robert_KubicaSpecjalista
60piorunówZawsze przy usunięciu każdego konta w serwisie wykop.pl korzystałem z gotowej formułki z hejto. Pomimo potwierdzenia że moje dane zostały usunięte, wykryli u mnie mulitkonto.

WyroczniaLider
114piorunów40 minut, trzy wpisy. Komuś na komendzie się pali nieźle pod tyłkiem.
I dobrze. J⁎⁎ać Partię i jej pomagierów.
#jebacpis #zostaniecierozliczeni #polityka #wiadomoscipolska #putinowskapolska

@Wyrocznia Breaking news : policjanci oddali 27 strzalow ostrzegawczych w strone Tuska, nie wiedzieli kto to jest bo sie nie wylegitymowal, a jak mial sie wylegitymowac jak lezal rozjebany jak ja za kazdym razem jak rushoje apsy na miragu. PS strzelanie zaprzestano jak tylko ammo w magazynku sie skonczylo.
@Wyrocznia polecam sprawdzić tekst śłubowania jakie składają policjanci. Rozumiem służbę, rozumiem, że nie jest łatwa, ale ufanie niebieskim to błąd. W razie kłopotów albo wgrają protokół ZOMO - vide pandemia - albo Granatowa Policja 2.0
WyroczniaLider
137piorunówA najgorsze jest w tym wszystkim jest to, że nawet na hejto są tacy co myślą podobnie.
#jebacpis #zostaniecierozliczeni #polityka #wiadomoscipolska #putinowskapolska

@Wyrocznia plan obrony w najgorszym możliwym scenariuszu, dodajmy. No i nie zakładał oddania ruskim połowy Polski, tylko ktoś tam w propagandówce spojrzał - uwaga! - przeczytał i nie spodobało mu się to, co zrozumiał. Dlatego też pocięli na paski tak, aby było pod ich narracje. A to kto podpisał, kto przedłożył ten dokument to już władza nie mówi, bo "to nie dobrze wspominać"
Mikry_MikeOsobistość
1piorunówAle chujowzinę gracie, Pats.
K⁎⁎wa, wstyd.
#nfl
Ciesz się że nie oglądałeś repry
Mikry_MikeOsobistość
7piorunówCześć, żegnajcie, giniemy
#burza #warszawa #gownowpis

Spokojnie, zaraz runda 2 i 3 i może tak do jutra będziecie mieli jasno
@Mikry_Mike nic się nie dzieje
jotoslawTytan
66piorunówpożyczyłem z demotywary

@jotoslaw jedyny, ekskluzywny set z edycji Peretti!
LevitiliSpecjalista
69piorunówNie lubię spotkań z rodziną. Nie traktują mnie poważnie. Mam wrażenie jakby nie dowierzali temu co posiadam i co w życiu osiągnąłem i jest to bardzo przykre.
Od małego mocno się izolowałem. Grałem, uczyłem się w domu, czasami wychodziłem z moimi kolegami ale większość czasu spędzałem w malym ~45m2 mieszkaniu, początkowo z braćmi i siostrą później tylko z mamą jak reszta się wyprowadziła. Moje rodzeństwo jest ode mnie starsze o 8 lat. Często słyszałem od nich teksty podcinające mi skrzydła w stylu "ty tylko grasz", "jakie są Twoje plany na przyszłość?", "co ze studiami?". Jedynie mama naprawdę mnie wspierała.
Pochodziłem z biednej rodziny i wiedziałem że trzeba ciężko pracować i mocno się poświecić żeby coś osiągnąć, mama mnie tego nauczyła. Miałem wizje. Poznałem dobrych ludzi którzy w wielu sprawach mi pomogli. Moi przyjaciele których poznałem na drodze do kariery wykazywali mną większe zainteresowanie niż moja rodzina - i to jest najbardziej przytłaczające. Każda moja próba była przez rodzinę kwestionowana, tak jakby wiedzieli sami co dla mnie jest ważniejsze. Troską bym tego nie nazwał. Nie poszedłem na studia to pojawiło się nie zrozumienie i krytyka, przecież wszyscy chodzą. Gdy dostałem swoją pierwszą pracę mając 20 lat o której marzyłem, nie usłyszałem gratulacji. Gdy rok później zmieniłem pracę na 2x lepiej płatną w większym mieście, też nie usłyszałem szczerych gratulacji, ciężko mi było się tym pochwalić, a jak raz to zrobiłem w domu żony mojego brata (do którego często przyjeżdżaliśmy) wszyscy mieli skwaszoną minę, bo chwalę się osiągnieciami a obok siedzi siostra bratowej z dobrego domu która nadal po studiach nie potrafi znaleźć żadnej pracy i siedzi smutna.
Dzisiaj mam wiele i jestem przekonany że finansowo osiągnąłem szczyty których moje rodzeństwo pewnie nie osiągnęło. Bo jak dużo znacie osób które zarabiają miesięcznie po 30-35k netto? Nawet gdy kupowałem mieszkanie w Warszawie wszyscy traktowali to z niedowierzaniem. W życiu nigdy nie chodziło mi o kasę, ta pojawiła się sama. Chciałem po prostu zostać zauważony i doceniony. Zawsze gdy przyjeżdżam w rodzinne strony czuje się wśród rodziny jak dzieciak bo pracuje w dziecinnej branży i klikam w kąkuter. Zawsze niewystarczający dla otoczenia. Gdy mówię o swojej pracy która mnie fascynuje i gdy chwale się projektami, reszta nie wykazuje zainteresowania i bardzo szybko zmieniają temat. Wolą rozmawiać o kuzynce bratowej która idzie na medycynę, lub o bracie bratowej który idzie na prawo ciesząc się, chwaląc i wieszcząc przed wszystkimi jego ogromny sukces zawodowy i finansowy - wystarczyło że powiedziałem "ale przecież większość prawników zarabia grosze" to się oburzyli, jakbym im igłę w serce wbił.
Czasami chciałbym po prostu usłyszeć od rodziny "stary, jestem z Ciebie dumny, daleko zaszedłeś". Zamiast tego widzę w nich zazdrość, niezrozumienie jak mi, bez studiów udało się tyle osiągnąć. Myślałem nawet że jeśli śmierć weźmie mnie pierwsza przygotuje za w czasu testament a całe moje oszczędności wraz z mieszkaniem przekaże na jakieś cele społeczne, tak by nikt z nich nie dostał ani centa.
@Levitili tak trzymaj i najważniejsze po....l zdanie innych, ludziom zawsze coś będzie przeszkadzać, albo dla tego że ci się nie układa jak reszcie to jesteś gorszy i szkoda im czasu dla Twojej osoby, albo że za dobrze Ci idzie wtedy też nie dobrze bo masz więcej niż oni.
@Levitili siostra bratowej to najbardziej dobitne potwierdzenie, że studia w Polsce to oszustwo. Ktoś kiedyś nawkładał naszym rodzicom do głowy, że im wyższe wykształcenie masz, tym wyżej zajdziesz i osiągniesz sukces. Miało to sens w czasach młodości generacji X - czyli pokolenia moich rodziców - która to żyła w PRLu. Bieda, brak perspektyw, trzeba było kombinować. Wykształcenie techniczne było w cenie, na studia szli ludzie którzy wybijali się jakoś ponad to. Nie romantyzuje tamtego systemu, rzeczywistości czy poziomu nauczania, tylko to był inny czas.
Z chwilą upadku bipolarnego świata Pierwszej Zimnej Wojny i wkroczenia Polski w orbitę kapitalistycznego Zachodu, nastąpiła sekwencja w postępie na wzór V-TECa w Civicu. Ktoś dał w p⁎⁎dę na obroty, potem wrzucił wyższy bieg i na silniku załączył się ten słynny "witek" kopiący w joł #pdk
I te przemiany są widoczne dzisiaj. Nie zrozumcie mnie źle, urodziłem się w roku rozpadu ZSRR, na kilka miesięcy także coś było na rzeczy XDD Nie mniej, widziałem jak zmienia się Warszawa. Pamiętam ją z lat 90, początku nowego milenium i skoczyliśmy do przodu ogromnie. Niestety stare przekonania z PRLu żyją sobie w najlepsze. Nadal tłucze się młodym, że muszą koniecznie iść na studia by coś osiągnąć - bzdury.
Studia w Polsce są przedłużeniem młodości - tylko tym. Istnieje pierdyliard nikomu niepotrzebnych kierunków studiów. Spójrzcie na ofertę Uniwersytetu Warszawskiego jako przykład. Jest tam masę dziwnych, nieprzydatnych nikomu kierunków. Nie każdy musi mieć wykształcenie wyższe. Nie oznacza to, że czyjś iloraz inteligencji jest większy i taki magister jest bystrzejszy od kogoś z wykształceniem średnim, bo nie jest to regułą. Znam dużo osób z wyższym, którzy są po prostu k⁎⁎wa głupi. Patrząc jak łatwo było prześlizgnąć się na moich, bezużytecznych, studiach oraz jak można było obejść Antyplagiat pisząc pracę dyplomową, można dojść do dość przygnębiającego wniosku.
Skończyłem dwa kierunki, niemal identyczne. Coś co pewna pani polityk określiła "Marketingiem i zarządzeniem 2.0" i k⁎⁎wa miała racje! Straciłem pięć lat i nie mam z tego niczego, poza żalem do siebie który minie wraz z moją śmiercią. Nie umiem sobie wybaczyć i nigdy nie wybaczę za głupotę jaką popełniłem idąc na studia. Jeśli chciałem pracować w zawodzie, najpierw powinienem wejść w te tryby, a dopiero potem uzupełnić studiami. Uzupełnić, a nie stawiać na jedną kartę, wierząc, że dzięki wykształceniu łatwiej mi będzie na rynku pracy. C⁎⁎ja wafla! Tylko umiejętności oraz doświadczenie.
Mikry_MikeOsobistość
34piorunówŻołnierskie życzenia pomyślności i spokojnej służby żołnierzom słuzby czynnej - zarówno zawodowym, podchorążym i TSW - a także rezerwistom takim jak ja. Spokoju ducha, wytrwałości i obyśmy nie musieli świecić oczami za debilne pomysły polityków. Wojsko nie powinno nigdy służyć do politycznych gierek. Słowa przysięgi są dość jednoznaczne.
Czołem!
st.szer. rez. Mikry Mike
#wojsko #wojskopolskie #polska #zyczenia
@Mikry_Mike pozdrawiam kapral Cybulion
@Mikry_Mike jaka specjalizacja wariacie,
Celowniczy langusty i dany here xD
ObserwatorGospodarczyOsobistość
45piorunówPoczta Polska, będąca ważną częścią polskiej historii i dziedzictwa komunikacyjnego, stoi teraz w obliczu licznych wyzwań, które zagrażają jej pozycji na rynku. Rośnie liczba problemów, zarówno finansowych, jak i operacyjnych.

A_aLider
172piorunów
@A_a to na dole to raczej praska do bananów
Ten temat już jest za bardzo przemielony, prawie jak bananki z renault, he he xD