@RobertVanPlitt debile z wypranymi mózgami zesrały się o te zmiany w stołówkach. Konfo-pisiory jak zawsze nie przeczytają tylko kolportują w swojej bańce fejki a potem krzyczą ze świętym oburzeniem.
Chyba założenia są słuszne, żeby w kraju najszybciej tyjących dzieci w UE wprowadzić zdrowe nawyki żywieniowe w placówkach oświatowych. Szkoła ma uczyć nie tylko dodawania, pisania i dat na histerii - może również poszerzyć horyzonty w kwestii jedzenia.
Religia jest w szkole nieobowiązkowa, komu nie pasuje nie zapisuje dziecka. Jak wam nie pasuje zbilansowana dieta to wpiszcie dziecko z opresyjnych obiadów a róbcie im konserwatywne lunchboxy z mielonką i cebulą.
@RobertVanPlitt ależ to jasne, że odpowiedzialność za żywienie dzieci spoczywa na rodzicach i prawnych opiekunach. Szkoła może i powinna wspierać prawidłowe nawyki do tego ma prowadzić zmiana, którą komentujemy.
Ja jestem wielkim zwolennikiem nieobowiązkowych zajęć dodatkowych. Budynki szkolne mogłyby szerzej, w sposób rynkowy udostępniać pomieszczenia.
Niechaj powstają zajęcia techniczne, kluby szachowe, grupy planszówkowe, zbiórki harcerskie i nawet zajęcia o polityce. Mogą czytać "Myśli Nowoczesnego Polaka" a nawet "Mein Kampf" i odpowiednio poprowadzona analiza krytyczna dzieł XX wiecznych nacjonalistów może poszerzyć horyzonty młodych ludzi i może dzięki temu takie konfederacje nie będą miały aż tak dużego poparcia wśród młodych.
@PeregrinFuk Nie wydaje mi się, żeby etiologia otyłości wśród polskich dzieci leżała w stołówkach szkolnych.
>Religia jest w szkole nieobowiązkowa, komu nie pasuje nie zapisuje dziecka.
Wyobraźmy sobie, w ramach eksperymentu myślowego, nieobowiązkowe zajęcia z krzewienia polskiego nacjonalizmu. Nadal podnosisz, osobiście, ten sam argument czy bijesz na alarm, bo olaboga lata czydzieste?
@RobertVanPlitt ależ to jasne, że odpowiedzialność za żywienie dzieci spoczywa na rodzicach i prawnych opiekunach. Szkoła może i powinna wspierać prawidłowe nawyki do tego ma prowadzić zmiana, którą komentujemy.
Ja jestem wielkim zwolennikiem nieobowiązkowych zajęć dodatkowych. Budynki szkolne mogłyby szerzej, w sposób rynkowy udostępniać pomieszczenia.
Niechaj powstają zajęcia techniczne, kluby szachowe, grupy planszówkowe, zbiórki harcerskie i nawet zajęcia o polityce. Mogą czytać "Myśli Nowoczesnego Polaka" a nawet "Mein Kampf" i odpowiednio poprowadzona analiza krytyczna dzieł XX wiecznych nacjonalistów może poszerzyć horyzonty młodych ludzi i może dzięki temu takie konfederacje nie będą miały aż tak dużego poparcia wśród młodych.