OpornikGURU
42piorunówPierwszy posiłek od 25 godzin.
Dziwne ale wcale nie jestem głodny, chociaż całą noc nie spałem.
Może częściej trzeba takie głodówki robić.
#szpitalnejedzenie #oporniksieleczy #sniadanie #jedzenie #prywatnaopiekazdrowotna

Dołączył/a:
OpornikGURU
42piorunówPierwszy posiłek od 25 godzin.
Dziwne ale wcale nie jestem głodny, chociaż całą noc nie spałem.
Może częściej trzeba takie głodówki robić.
#szpitalnejedzenie #oporniksieleczy #sniadanie #jedzenie #prywatnaopiekazdrowotna

TaxidriverGURU
35piorunówPytanie do rodziców:
Czy chrzciliście swoje dzieci?
401 głosów
PomagamyRosnacGwiazdor
5piorunówDzień dobry,
szukam 5 pełnoletnich osób, które wraz z moją firmą przeprowadzą animacje i zabawy w ramach kampanii edukacyjnej prowadzonej w Suchym Lesie. Łącznie będzie nas ok. 10 osób, które zrobią super animacje dla dzieciaków (piątek) i dla wszystkich zainteresowanych (sobota). Tematyka zajęć związana jest z ekologią i ochroną otaczającego nas świata.
1. Termin: 12 czerwca (godziny: 9:00 - 14:00) oraz 13 czerwca (godziny: 10:00 - 15:00) - łącznie 10 godzin
2. Wynagrodzenie: 50 zł/godzina
Wymagam:
* aktywności i zaangażowania w zabawy, introwertyczna osobowość nie będzie do nas pasowała,
* optymizmu, śmiechu i chęci do zabawy,
* kultury osobistej,
* uczestnictwa w obu dniach wydarzenia (zgłoszenia na jeden dzień mnie nie interesują).
Mile widziani studenci i osoby do 26 roku życia.
Wszelkie zgłoszenia proszę przekazywać pod postem lub we wiadomości prywatnej kierowanej bezpośrednio do mnie. Z wybranymi osobami skontaktuję się telefonicznie i ustalimy szczegóły.

Earl_Grey_BlueGruba ryba
79piorunówCzy pizzy ze szparagami, kremem z zielonych szparagów, z pecorino romano, burratą, pancettą, z zestem z cytryny, prażonymi migdałami i oliwą wolno pioruna, albo sto?

NatenczasWojskiGruba ryba
150piorunówChyba jestem złym ojcem, a może to taki etap w życiu? #hejto40plus #rodzicielstwo
W dużym skrócie, wkurza mnie moja córka i najchętniej bym jak najszybciej pozbył się jej z domu, ale musimy dopilnować żeby przynajmniej mature zdała. Za 3 miesiące będzie miała 18, ale matura dopiero za rok, jeśli w ogóle zda, do czego mamy wątpliwości...
Inni rodzice to mają jakieś takie kochansze dzieci, a moja to jest złośliwa, niewdzięczna, leniwa, wymagająca bałaganiara i rozpieszczony banan.
Jak dzwoni to odbieram pół na pół bo ciągle tylko daj blika daj blika, jedynie się boje ze przez to kiedyś nie odbiorę jakby coś się stalo.
W pokoju taki pierdolnik, tyle śmieci leży na ziemi że drzwi się ledwo otwierają. Prośby o posprzątanie oczywiście olewa.
Ciągle tylko zawiez mnie tu, zawiez mnie tam, jakbym jakaś darmowym uberem był.
Ale jak do liceum rano jej nie zawieziesz to dotrze w połowie lekcji albo w ogóle. Oczywiście liceum prywatne pełne takich bananów.
Uczyć się nie chce, tylko ciągle się wykłóca o wszystko. Już obiecywałem prawo jazdy i samochód na 18tke, ale nic nie pomogło. Dalej się nie uczyła więc na naukę jazdy nie poszła.
Jak marchewka nie pomogła i zacząłem używać kija i np ograniczać jazdy konne, to siedziała całe dnie w pokoju, nic nie robiła i tylko twierdziła że ma depresje i się zabije.
W końcu zaczęliśmy ja wysłać do psychologa, nawet byliśmy rodzinnie wszyscy na spotkaniu. Żona to się tak wkurzyła że po 5 minutach się popłakała i wyszła. Że to niewdzięczny bachor ktory ma tylko wymagania i pretensje. Generalnie to często żona z płaczem do mnie dzwoni ..
Oczywiście przemądrzała, wszystko wie lepiej, o wszystko się wykłóca, jak się coś z nią umówi to wyszukuje kruczki albo niedopowiedziane kwestie które wykorzystuje na swoją korzyść. No masakra.
Nie wiem po kim to ma ale najgorzej że wszyscy mówią że ja byłem identyczny w tym wieku, bardzo możliwe bo pamiętam że po rozmowach ze mną to mój ojciec wkurzony wychodził z domu na długie spacery zanim się uspokoił.
Co nie zmienia faktu że już tylko czekam żeby jak najszybciej się wyprowadziła, będzie więcej spokoju, mniej nerwów i mniej wydatków. Niech się bachor sam zacznie utrzymywać, może wreszcie doceni rodziców...
Tak w ogóle to jeszcze podejrzewamy że jest lesbijka (ta męska), ale w sumie to dla mnie żaden problem.
SpiderGruba ryba
14piorunówHej, pytanie do czytających na dobranoc z #rodzicielstwo. Polecacie jakieś pozycje do poczytania przed snem? Kubusie i Kicie kocie to już na pamieć i ja znam :p.

LaMo.zordGruba ryba
153piorunów2550g
W "czepku"
Pępowina owinięta wokół szyi dwa razy.
9/10
Ale wszystko dobrze, a malutka zdrowa :smiley:
bartek555Lider
57piorunówBedzie rozwow przed slubem

jarezzGruba ryba
80piorunówTak #chwalesie i robię #pokazauto. Słabe fotki bo dopiero pojechałem pod dom. Podjazdu też nie ma, a że trochę ciasno to musiałem koło śmietnika stanąć. Jak coś, to mam nadzieję, że nie skończy tam szybko.
@Ten_koles_od_bialego_psa dzieki za wczorajsze podpowiedzi. Posprawdzałem wszystko. Jutro idzie na zmianę wszystkich olejów. Profilaktycznie skrzynia też.
#jeep Grand Cherokee Wk2 2021, 3.6 V6 Pentastar.
Blachy jak to blachy w aucie z USA po szkodzie. Zrobione dobrze ale zawsze mogłyby być zrobione lepiej.
Uprzedzając pytania skąd na to miałem to trochę z pracy, a trochę ukradłem 😉

ShivaaFanatyk
53piorunówTym razem z cheddarem, pieczarkami, czerwoną cebulko i szpinakiem
#pizza #gotujzhejto #jedzenie
No i #niedzielawieczur 😭

jedikkTwórca
111piorunówDziś są moje urodziny. Połowa życia stuknęła. Rodzice mówią, że mam szczęście, także tego samego szczęścia wam też życzę :-)

Kari28Osobistość
310piorunówWitam się z Wami po urlopie. Wyjazd udał się jak nigdy. Jako, że od 16 lat muszę wybierać między świętami w PL a w DE (gdzie mieszka moja mama), postanowiliśmy w tym roku zorganizować i zasponsorować wspólny wyjazd wraz z moją mamią i teściami. Wycieczka udana, sporo zobaczyliśmy a snorkowanie z żółwiami to niezapomniane przeżycie.
Natomiast to, co wydarzyło się na powrocie zostanie z nami na długo..
Jako, że udało mi się w samolocie przespać 4 godziny, dość wypoczęta wsiadłam za kierownicą.
Byliśmy na parkingu przy lotnisku w Pyrzowicach, wybierałam trasę na Kielce. Była godzina 1:20 w nocy. W pierwszej chwili pomyślałam o trasie przez Kraków, ale szybko przekalkulowałam, że nie nadrobię na autostradzie bo:
1. W aucie są cztery osoby, w tym dziecko i ciężkie bagaże.
2. Warunki na drodze niepewne. Przy wahaniach temperatury pomiędzy +1 w dzień do -paru w nocy jest spore ryzyko oblodzenia no i godzina późna więc możliwe, że nie sypnięte po północy.
Alternatywna trasa przez Zawiercie pokazywała ponad 20 minut szybciej, więc decyzja padła na drogi krajowe.
Nie minęło 5 minut i nagle huk, trzask, wybuch poduszek powietrznych i kurtyn, dym i smród spalenizny. Obraca nas porządnie, bez większego zastanowienia kontruje kierownicą ale auto nie reaguje. Ułamki sekundy. W głowie mam trzy rzeczy: rozjebalam auto firmowe, co z moim dzieckiem i ostatnie, że tak właśnie wygląda koniec bo nie ma opcji, że z tego wyjdziemy.
Obrót auta zatrzymała barierka przychodnikowa. Słyszę, że mąż mowi do syna, ale on nie reaguje, odwracam się, widzę przerażoną twarz, trudności w złapaniu oddechu. Slyszę, że auto wykonuje połączenie sos na nr alarmowy, nie mogę wysiąść z auta bo drzwi zablokowane. Odpięłam pas, przeskoczyłam przez tunel środkowy do syna i odpinam go z fotelika. Powiedział do mnie, że nie może oddychać. Wiem, że to lękowe i chce jak najszybciej wydostać go z auta.
Wzięłam go na ręce, przetarabaniam się przez kurtyny i rozbite szkło i wyszłam na dwór. Poczułam spory ucisk w mostku, nogi szły same. Rozejrzałam się, że moja mama i mąż są cali. Spytałam syna, czy go coś boli czy jest bardzo wystraszony. Odpowiedział, że jest wystraszony i nic go nie boli. Usłyszałam, że mąż rozmawia przez auto z służbami. Nadal nie docierało do mnie jak to się stało, bo nie widziałam nic przed zdarzeniem. Wiem na pewno, że to nie moja wina. Podszedł do mnie młody chłopak, z przeprosinami. Patrzę na skrzyżowanie, z dwóch stron drogi z pierwszeństwem, którą jechałam szła droga podporządkowana ze znakiem STOP, do którego nie zastosował się sprawca.
Pamiętam, że jechałam 73 km/h drogą z ograniczeniem prędkości do 70 a potem wjechałam w teren zabudowany i zmniejszałam prędkość. 100 m dalej było skrzyżowanie. Samochód wyjechał w nas z lewej (!) strony. Ani ja ani mąż nie widzieliśmy nic. Auto, które ma systemy bezpieczeństwa wykrywające przeszkody, nie dało żadnego ostrzeżenia. Wjechaliśmy na skrzyżowanie jednocześnie, w tym sprawca musiał jechać szybciej bo VW Golf wprawił większą i obciążoną pasażerami i bagażami Skodę Octavia w ruch obrotowy (obrót o 270 stopni).
Na miejsce przyjechała karetka i straż pożarna. Policja dojechała pół godziny później.
W karetce badania: syn nie ma żadnych obrażeń ciała. Jest w sporym stresie. Ja trochę obita lewą nogą i mostek, gdzie przebiegały pasy.
Do karetki zajrzał leciwy Pan strażak, który ze świeczkami w oczach wręczył synowi pluszowego misia strażaka. Mówił, że ma dwójkę wnucząt w podobnym wieku.
Zarowno strażacy jak pan od lawety mówili, że mieliśmy sporo szczęścia że o własnych nogach wyszliśmy z takiego zderzenia. Trzeba dodać, że nie dość, że o własnych nogach to że znikomymi obrażeniami, ja mam tylko parę siniaków, mąż też. Do tego od dwóch dni powoli wraca mu słuch po wybuchu kurtyn. Moja mama ma milimetrowe zadrapanie na ręce po odłamku szkła z szyby która z jej strony była roztrzaskana. Syn nie ma nic. Nawet najmniejszego siniaka.
Dlaczego mieliśmy dużo szczęścia? Oprócz tego, że pierdolniecie było mocne, były jeszcze 3 scenariusze, które na szczęście się nie sprawdziły.
1. Syn wyspany po locie poprosił o włączenie mu na tablecie aplikacji do rysowania, więc w chwili wypadku miał w ręce iPada z rysikiem, który mógł mu się wbić w oko.
2. Był też poczęstowany landrynką przez moją mamę, o czym kompletnie zapomniałam, ale rozżalony mówił mi, że cukierek wypadł mu z buzi w chwili uderzenia. Dobrze, że w tę stronę…
3. Moja mama pierwsze co zrobiła jak wysiadła z auta to zapaliła papierosa. Widzę oczami wyobraźni, jak niedopałek powoduje ogien a finalnie wybuch auta.
Ahh, i jeszcze mam wypaloną dziurę w kurtce od ładunku wybuchowego aktywującego kurtyny. Dobrze, że to był początek trasy, bo później byłabym rozebrana a ramię byłoby dobrze przypalone.
Trzymajcie się i jeźdźcie ostrożnie!

PomagamyRosnacGwiazdor
9piorunówTomki i Kasie!
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia chciałbym powiedzieć tylko, że nie jesteście sami! Kochamy Was i zawsze, gdy tylko Wam źle, możecie się do nas odezwać!
❤️ #swieta
PomagamyRosnacGwiazdor
11piorunówKasie i Tomki,
Jako, ze do konca roku musze spelnic swoje postanowienie nauczenia sie jak zrobic najsmaczniejsza picke na miescie zwracam sie z pisemnym wnioskiem formalnym o:
1. Przepis na idealne ciasto (wiadomka, ze na cienkim),
2. Informacje, czy warto kupic elektryczny piec do pizzy, kamien do piekarnika czy tez czy ogarne pyszna szamke w samym piekarniku.
Przy obecnych cenach tego placka obiecalem dzieciakom, ze zostane Wlochem swej kuchni. Was juz zapuszczam, do tego od rana do wieczora dre ryj i krzycze m.in. „Mamma Mia”.
Z gory dzieki!
CybulionLider
171piorunówKichnełem. Jakbym dostał hita za 50hp.
Dobra małe dzieciaczki, siadac w kółeczko, wujek Cybulion wam opowie co sie stalo ze wyladowal w szpitalu, i dlaczego mimo wszystko bylo to niespodziewane.
Od lat mam problemy z dyskopatia, nie jest wielce to uciazliwe, tam czasem mnie odlaczy ale ok. Neurolog, fizjoterapia, leki, jazda. Ale no mija 3-4 rok a tu nagle ninz tad ni z owad odpaly odciecia lewej nogi, bolu z nikad. Neurolog mowi a wez idz zrob Rezonans, zobaczymy czy fizjo i leki cos cie prostuja. Mialem tez wyniki z scyntygrafii, wygiety wtedy bylem calkiem mocno.
Przyszla opisowka tego rezonansu a tam.... Niezidentyfikowany obiekt Wewnatrz kanalu rdzeniowego odcinka ledzwiowego, ulozony przy konskim ogonie. Wut. Na rowne nogi, do rodzinnej (kiedys pracowala jako histpat) mowie do niej co to jest - a ta cyk dilo i won na gore do neurologa na ultracito niech cie pokieruje ktory szpital.
Tak tez z wynikami trafilem do p. Neurochirurg, obejrzala rezonans, poczytala opisowke no i daje dwie opcje:
70/30 - wycinamy, wsio sie udaje, zyjesz pelnia zycia
Ablo - zostawiamy, nowotwor rosnie, naciska na nerwy, odcina ci dół i trafiasz na liste kontaktow jako 'four wheels'.
Termin poprosze.
Operacja sama w sobie trwala 4h. Na operacyjnej bylem godzin 7. Skurczybyk sie wkleil do nerwu i przez 4h oddzielali.
Skonczylo sie tym ze wygralo 70% - czyli sie udalo, ale pare razy usłyszałem slowo "bylo trudno". 2h szykowali mnie do zabiegu, setki igielek wbite po nerwach, sprawdzajace po kaDym ruchu lekarzy czy idzie dobrze. Krag mam podobno spiety 4 blachami, zaszyty 6 szwami, z portem w pachwinie...
Pisze to jak leze w szpitalu ale dla anonimowosci wrzuce jak bede w domu.
Dzieki za wsparcie, a w szczególności mordeczki podbijajace na osobnych kanalach komunikacyjnych. Jesteście naj!
#cybulionsieleczy #cybulionjestinny
Nie mam sil teraz przeredagowywac. Udalo mi sie rozstawic projektor, spiac kable. Koty oszalaly gdy wrocilem. Pierwsze 4h w domu to nauka zycia i dzialania na nowo. Nie mam żony ktora poda szklanke wody, to bedzie szalone 2 tyg zrastania sie rany. Ostatnia noc praktycznie nieprzespana. Pora na drzemke na fantastycznie zbyt miekkim materacu.
A i rada - jesli macie opcje odmowic cewnikowania - kaczka nie gryzie. A po cewniku dochodzi sie do normy dluzej niz myslalem.
PositiveRateOsobistość
268piorunówZwycięstwo. Dziękuję za miłe słowa. Muszę ochłonąć.

@PositiveRate co będzie odpowiednikiem "szerokości" w lotnictwie?
@PositiveRate wow gratulacje, zawieziesz mnie do nowej zelandii XD ?
bojowonastawionaowcaLider
205piorunówDobry wieczór, tutaj test #hejtonews 😛 Zastanawiam się jak można na przyszłość uprościć pisanie, dajcie znać jak Wam taka zmiana by się podobała 😉 Wszelkie uwagi mile widziane! (z segmentu poświęconego hejto rzecz jasna nie rezygnuję)
Świat:
* Trump chce "odciągnąć" Polskę od UE. Ujawniono tajny dokument, będący niepublikowaną wersją Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA Link
* Biały Dom zaprzecza doniesieniom mediów. Chodzi o strategię USA Link
* Umowie handlowej USA z Indonezją grozi zerwanie, jako że, zdaniem USA, Indonezja wycofała się z niektórych swoich zobowiązań Link
* Paramount z pomocą arabskich inwestorów rzuca wyzwanie Netflixowi w walce o WB Discovery Link
* DRK: blisko 200 tys. osób uciekło z domów na wschodzie kraju w obawie przed nowym atakiem rebeliantów popieranych przez Rwandę Link
* Australia: wszedł w życie zakaz korzystania z platform społecznościowych przez osoby poniżej 16. roku życia Link
* Ukraina: Zełenski stwierdził, że wybory są możliwe za 60-90 dni pod warunkiem otrzymania gwarancji bezpieczeństwa Ukrainy na okres wyborów Link
* Nie słabnie konflikt na granicy Tajlandii i Kambodży, obie strony oskarżają się o atakowanie cywilów. Trump: Zadzwonię i zakończę wojnę Link
* Japonia poderwała we wtorek swoje myśliwce, by monitorować rosyjskie i chińskie samoloty bojowe w pobliżu swoich granic Link
Polska:
* Podatek tłuszczowy i zdrowotny. Lewica chce rewolucji w ochronie zdrowia Link
* Służby rozbiły gang legalizujący pobyt cudzoziemców. Wpadli Polak i Ukrainiec Link
* Runął pomnik upamiętniający Armię Czerwoną. "Ruski mir nie ma prawa tutaj sięgać" Link

@bojowonastawionaowca widzę co robią stany. Chcą mieć w Europie swojego konia trojańskiego i to jesteśmy my. I szczerze wątpię czy to dla nas dobrze. W Polsce nie ma już polskiej polityki. Ja widzę 3 fronty. Zwerbowani europejscy politycy, pracujący na rzecz UE, ludzie pracujący dla stanów i jeszcze najmniejsza grupa wpływów to Rosjanie, tak oni też tu są. I uważam że są to kolejno KO, PiS i Konfederacja. Dobrze myślę?
TrypsynaGURU
290piorunówKończyła mi się pierwsza umowa w #pracbaza, zależało mi na tym, aby wraz z przedłużenieniem dostać podwyżkę minimum 10%. Przy rozmowie o przedłużeniu umowy, zarzuciłam widełki 11-16%, z myślą gdyby to było dla nich za dużo to może te ostateczne 10% i tak się uda wyciągnąć. Temat poszedł wyżej do akceptacji przez kilka osób.
Dziś podpisałam umowę z podwyżką 15% 😃 No i fajnie #zyciejestdobre
@Trypsyna gratulacje! Piękny prezent na koniec roku :))
Fajnie że piszesz w ten sposób a nie w stylu 'można było rzucić 30%'.
Mi zdarzało się bardziej cieszyć z podwyżki 8% która wyszła od pracodawcy niż z 20% o które trzeba było wojować🙃
NatenczasWojskiGruba ryba
482piorunówDokładnie 25 lat temu szykowałem się na imprezę która zmieniła moja życie.
Miałem 18 lat, miesiąc wcześniej zmarł mój ojciec, a ja musiałem iść do pracy aby dokładać się na utrzymanie domu. Ale stwierdziłem że nie będę w żałobie i na 18tke najbliższego kolegi z klasy pójdę.
Przed wejściem jeszcze wizyta po alkohol w osiedlowym sklepie i jedno piwko od razu aby w dobrym humorze wejść.
Wszedłem, Muzyka grała, ale wszystkie dziewczyny (koleżanki jego siostry) oczywiście siedziały pod ścianą. Dretwota straszna.
Piwko już działało więc zacząłem po kolei prosić je do tańca. I z jedną tak dobrze się tańczyło że kolejny i kolejny, aż wpadł ojciec kolegi i tańcząc zaczął krzyczeć "będę tańczył na waszym weselu!"
Niestety do wesela nie dożył, zmarł parę lat później we śnie... Ale wesele było, a nam właśnie dziś stuknęlo 25 lat razem...
Ze wszystkich fartow jakie miałem w życiu, ten był największy. ja rudy, za chudy, okularki w stylu Harrego Pottera i w klasie informatycznej, w typie nerda, obiektywnie 5- 6/10 maks. W klasie nie mieliśmy nawet jednej dziewczyny. A trafiłem laske 8-9/10 zakochana na zaboj.
Bywało lepiej i gorzej, raz było na granicy rozwodu, na szczęście się dogadaliśmy ale najbardziej mnie cieszy że po tylu latach nadal się lubimy, lubimy spędzać ze sobą czas i cały czas szukamy możliwości żeby razem pojechać coś załatwić, wyjść na kawę czy lunch.
Jak ja poznałem to miała 15 lat, a nasza córka ma już 17 :smiley: ehhh jak ten czas leci...
Sorry za spam, wiem że to nikogo nie interesuje :smiley:
> Dokładnie 25 lat temu szykowałem się na imprezę która zmieniła moja życie.
>
>
>
> Miałem 18 lat,
> [Ojciec kolegi] niestety do wesela nie dożył, zmarł parę lat później we śnie... Ale wesele było, a nam właśnie dziś stuknęlo 25 lat razem...
To sie kupy nie trzyma.
25 lat temu byly urodziny, po tych urodzinach minelo pare lat, ozeniles sie i jestes juz 25 lat po slubie
Jak mamy uwierzyć, że była 9/10? 😉
sckbKoneser
52piorunów@GitHub @peposlav @LondoMollari @AdelbertVonBimberstein @Amhon @Stashqo @K44 @k44tajemnicza @koszotorobur @wonsz @Mikel @ciszej @Michumi @rogi_szatana @wiatrodewsi @onpanopticon @ten_kapuczino @Jarem @TRPEnjoyer @Budo
Wołam udzielających się we wpisie
A jeśli jesteś nowy to przeczytaj powyższy wpis i zapraszam do dalszej lektury...
#zwiazki #rodzina #seks #zdrowie #psychologia #anonimowehejtowyznania
Miałem pisać, miałem nie pisać. Czekałem do miesięcznicy naszej dramy, by się pochwalić jak cudownie nam idzie! Ale się nie doczekałem. I wy też się nie doczekacie. Dwa tygodnie po tej dramie były na prawdę fajne, udane. Wprowadziliśmy pewne zmiany w naszym życiu, wywaliliśmy młodą do jej pokoju, co wcale nie jest proste, ogarnialiśmy wspólnie dom, więcej rozmawialiśmy, byliśmy na randce, poszliśmy na fajny koncert, w między czasie rozwiązaliśmy pewien nasz problem finansowy i całkiem fajnie to wyglądało. Aż przyszedł zeszły weekend i w sumie nie wiadomo czemu zaczęła chodzić jakaś naburmuszona. Niby okres, niby coś...wiecie, takie wszystko i nic. Na wszelki wypadek unikałem konfrontacji. Przyszedł poniedziałek, a że niania młodej miała dwa dni wolne to zostałem z nią w domu. Lubię z nią zostawać bo to świetny bobas, bezproblemowy. No i tak sobie z nią siedziałem i w między czasie ogarnąłem dwa prania, naczynia, sprzątnąłem kuchnie (a było co sprzątać po weekendzie) i łazienkę a jak bobas poszedł na drzemkę to zamówiłem suszarkę do ubrań, bo kurde tyle prania przy dwójce dzieci, że nie ma gdzie tego suszyć! Wróciła z pracy i jak to zobaczyła to była, ja wiem, zdegustowana? Nie bardzo rozumiałem o co chodziło. Następnego dnia ona została z młodą. No i jak wróciłem to nie ukrywam zagotowałem się w środku - w kuchni syf jakby reaktor atomowy wywalił, śmieci wylewają się z kosza, w pralni rozpierdol, do salonu nie szło wejść a ta siedzi na fotelu z telefonem w łapie. Nie chcąc rozpoczynać kłótni poszedłem montować suszarkę. Kurde, jak ja mogłem bez niej funkcjonować!? Oczywiście z jej strony foch nie wiadomo o co (od dawna planowaliśmy ten zakup). Pojechała na jogę, wróciła późno i ani be, ani me, ani pocałuj mnie w d⁎⁎ę. Wzięła prysznic i poszła spać. W środę było już po staremu, czyli brak kontaktu i jej wieczór w telefonie. Żeby na to nie patrzeć poszedłem ogarniać pokoje dzieciakow. Czwartek podobnie, znowu była na jakimś aerobiku, znowu wróciła i znowu siedziała w telefonie. Zwróciłem jej na to uwagę, chciałem pogadać (a cholernie trudno mi to przychodzi) i zostałem przez nią wyśmiany. Tak, wyśmiany. Odpuściłem. W piątek wygarnąłem jej to wszystko przez Messenger, bo tak mi łatwiej i znowu stała się agresywna, zarzucała mi, że to ja nic nie robię a jak robię to tylko wtedy gdy się kłócimy, że to ona ma źle bo się dzieckiem zajmuje, że boi się mnie dotknąć by to się seksem nie skończyło i w ogóle o wuj mi chodzi, nic tylko się przypierdalam o coś co mi kiedyś nie przeszkadzało. Ale wiecie, jak jest w domu syf taki, że wstyd kogoś do środka zaprosić, to jak to może nie przeszkadzać? Nie mam już siły. Wygarnąłem, że pieprzyć ją, jej seks, że jak tak lubi to mogę nasrać na środku salonu i ogólnie że mam dość. Jakoś nie specjalnie zareagowała. Może trzeba było już miesiąc temu ją z domu wywalić... Może po tamtym już całkiem czuje się pewna w tym, że nie odejdę...
W weekend planuje skoczyć do teściowej i z nią pogadać. Super babka, życiowa, po przejściach, mądra, chłodno patrzy na świat, bezstronna...może ona by coś podpowiedziała, może jest coś o czym ja nie wiem, może ona wie jak do niej dotrzeć.
Także ten, jakieś pytania? :neutral_face:
PS. Ale jest tego wszystkiego plus - nie mam już poczucia winy, że to ja coś robię nie tak.

Czytam Twoje wpisy i zastanawiam się co się dzieje. Mamy za dużo wspólnego, nawet teściowa. Może u mnie nie ma aż takiej padaki, a może nam się w jakimś stopniu udało. Przy pierwszym dziecku poszłyśmy na terapię dla par. Dla niej mało dało za to dla mnie bajka. Na chyba 6 wizycie terapeutka wywaliła mnie na terapię uzależnień gdzie nauczyłem się co to są MOJE granice, MOJE potrzeby i co to asertywność Może to jest recepta. Nie to że masz problem z alko tylko odpowiedniej techniki komunikacji. Ale to jak Ci się chce bo rozumiem doskonale że może się nie chcieć.Powodzenia jakkolwiek i pozdrów teściową
Ziomek, po wpisach widzę, że już masz się rozwodzić, już masz zbierać dowody, itp. Napisze Ci więc z drugiej strony - tej, której się udało przetrwać bardzo trudne chwile.
Generalnie ludzie niedoceniaja zmęczenia, jakie potrafi pojawić się przy małych dzieciach. Nagle nie ma czasu na sen, rozmowy itp., choc wydaje sie, ze funkcjonujemy normalnie. U nas sprawdziło sie bardzo:
1. Terapia małżeńska, ale u odpowiedniej osoby. Trafiliśmy CUDOWNIE, na osobę, która stworzyła przestrzeń do swobodnej wypowiedzi dla obu stron, bez przerywania, z moderacją i… tłumaczeniem sensu wypowiedzi, która często myliliśmy. Co ciekawe od tych ~5 lat wszystkim znajomym polecam właśnie tę panią i żadne małżeństwo nie skończyło się rozwodem. A dojeżdżali do Konina nawet z Poznania. Nie wiem natomiast czy zawdzięcza swój sukces umiejętnością czy „chceniu” par, które z jej usług korzystają.
2. Zaczęliśmy wychodzić znów na randki. Wybraliśmy sobie kurs tańca towarzyskiego dla początkujących, przez znajomych znaleźliśmy super nianię. Dzięki temu zyskaliśmy ok. 5 godzin tygodniowo tylko dla siebie.
3. Ustaliliśmy, że po pierwsze wracam do sypialni z kanapy („pójdę na kanapę tylko na 2-3 noce, żeby się wyspać przy dziecku” zmieniło się w 2 czy 3 lata, a po drugie robimy z sypialni strefę wolną od elektroniki. 0 telefonów, 0 telewizji, dzięki czemu nie ma żadnego rozpraszania bliskości i intymności. Zrobiliśmy z sypialni tradycyjny, staropolski pokój do rozmów i seksu.
Po 5 latach stwierdzam, że mam cudowne życie rodzinne i świetną partnerkę w życiu codziennym. W historii moich wpisów znajdziesz, że ona też mnie raczej lubi, bo mogła dobić, a uratowała :grinning:
Powodzenia Ziomek! Nie mówię, że będzie łatwo, ale nie ma się co poddawać. Mnie cieszy, że moje dzieci żyją w pełnym domu, zbudowanym na tradycyjnej recepturze.
Jeśli nie wyjdzie to, to i tak Wam się wszystko przyda. Nawet, jeśli się rozstaniecie, to do końca życia będziecie żyć koło siebie i będziecie musieli potrafić ze sobą rozmawiać na partnerskich warunkach.
Powodzenia!