Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

RozaliKompan

Dołączył/a:

  • 2 wpisów
  • 16 komentarzy
  • 2 obserwujących

Specjalista

w Hydepark

5piorunów

Siemka, czy ktoś mi jest w stanie coś doradzić. Odlepilem tablice korkową, która została przyklejona przez poprzednich właścicieli. Na scianie została masa kleju, który próbuje usunąć. Próbowałem środkiem do jakiegoś odtłuszczania powiesznich po kleju i rozcienczaczem, ale to gówno nie chce zejść. Nie chciałem się bawić w kłóci ściany. Jest na to jakiś fajny patent?

#remontujzhejto #budujzhejto #remont

Kompan0piorunów

@DobraDupaPL no to albo drapiesz albo tapeta. Wydaje mi się, że próby usunięcia tego śeodkami chemicznymi skończą się na plamie - wywalisz kase a na końcu i tak drapać będziesz.

Kompan1piorunów

@DobraDupaPL rozumiem, no to niestety szlifujesz. Oscylacyjna, żyrafa, ręcznie papierem - cokolwiek 🤷

Pokaż więcej komentarzy (12)

Tytan

w Hydepark

5piorunów

Z cyklu "Rozstrzygnijmy to w końcu - jak okreslacie użytkowniczki na tym portalu? Przed określeniem się w ankiecie zajrzyjcie w komentarze, mogą się tam pojawić ciekawsze propozycje

#hejto #ankieta #rozowepaski #kasie #tosie i trochę #heheszki

Jak nazywacie użytkowniczki hejto?

  • Tosie36%
  • Kasie44%
  • Tole4%
  • Atomówki16%

25 głosów

Twórca0piorunów

Tosie !

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Przegryw

7piorunów

Chłop nie je po 20.00 od nowego roku, sam nie wiem dlaczego ale to jakaś forma ascezy. Potem będę jadł tylko po 18, potem po 15 i finalnie przestanę jeść i będe odżywiał się phraną ommmmmmm

#przegryw

Osobistość0piorunów

@DJ_SPERMA Teraz to robię bo chciałem schudnąć troche, ale głodówki popróbuje dla czystego eksperymentu

Zawodowiec1piorunów

w c⁎⁎j ludzi poleca ifa, także powodzenia wariacie

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Pixel Art

223piorunów

A ja się pochwalę swoją tapetą na telefonie. Zajumałem jakiś czas temu z wykopu :smiley:

#pixelart

Osobistość1piorunów

Kurde. niby pixel art ale jednak wygląda jak downscale z racji na anty aliasing.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Kompan

w Pasty i imby insternetowe

13piorunów

#pasta #komputery #klasyka

Mój ojciec załatwił mi pracę w dziale IT. Nie wiem za dużo o IT, poza grami.

To moje opowieści z pracy.

Dzień 1

>kobieta prosi mnie o zainstalowanie najnowszego adobe readera

>spoko, mam to

>ściągam program

>"Wow, jesteś w tym ekspertem"

>"No cóż..."

>komputer prosi o wpisanie hasła admina

>zapomniałem hasła admina

>próbuje: hasło

>nope.jpg

>"ehh... emm... cholera, chyba coś jest z serwerem, zaraz wracam"

>3 miesiące później, ona wciąż nie ma adobe readera

Dzień 2

>wkurwiony koleś do mnie dzwoni, pyta o coś w programie domowym

>nie mam pojęcia co mówi

>pauza

>koleś czeka na odpowiedź

>przypominam sobie "IT Crowd"

>"Próbował pan wyłączyć go i włączyć na nowo?

>Zresetować znaczy się?"

>"Moment..."

>zadziałało

Dzień 3

>laska ze sprzedaży przychodzi z laptopem, jakiś problem

>kocica 9/10

>flirtuje ze mną

>mówi, że potrzebuje ściągnąć jakąś aktualizacje

>jedyne co słyszę to jej cycki

>jej laptop pachnie truskawkami

>ściągam adobre reaera i oddaję jej laptopa

Dzień 4

>nauczyłem się wyłączać serwery

>ludzie zaczynają prosić o pomoc, idę do serwerowni

>wyłączam serwery

>wychodzę zdezorientowany, zaczynam instalować adobe readera

>w końcu ludzie zaczynają się drzeć

>STRONA NIE DZIAŁA! STRONA NIE DZIAŁA!

>"biore się za to!"

>biegnę do serwerowni

>gram w Hotline Miami przez kilka godzin

>włączam serwery pod koniec dnia

>wychodzę z serwerowni

>wycieram pot z czoła

>"dałem rade..."

>ludzie chwalą mnie, mówią że uratowałem firmę

>tak naprawdę to uratowałem swoją dziewczynę w HM

Dzień 5

>spotykam kocicę przy ekspresie do kawy

>zapytałem się co u niej, proste pytanie

>zaczyna opowiadać o problemach z jej komputerem

>nie widzi we mnie człowieka

>widzi we mnie IT

>mówię, żeby podrzuciła do mnie laptopa

>robi to

>upgrade'uję jej IE

>instaluje adobe reareda

>resetuje komputer

>wszystko śmiga

>zanoszę go jej

>poprawiam fryzurę

>sprawdzam oddech

>zachowuje się jak bym ją ocalił

>siedzi w swoim biurze, gada przez telefon

>ręką pokazuje, żebym położył laptopa na biurko

>robię to, i trochę się ociągam

>"To wszystko skarbie?"

>wychodzę

>słyszę jak mówi "oh, to był tylko IT"

>tylko IT

>teraz jestem tylko tym

Dzień 6

>cholernie się nudzę

>postanowiłem ściągnąć emulator gameboya i pograć w pokemony

>filtry go blokują, więc je wyłączam, nie dodaje emulatora do listy, po prostu wyłączam filtry

>uruchomiłem stronę z emulatorem, ale muszę wyłączyć antywirusa

>używam konta admina, bo w końcu znam hasło

>wyłączyłem globalnie antywirusa na całym serwerze

>ściągnąłem emulator i pokemony

>gram sobie

>koleś przychodzi do mojego biura

>"chyba mam wirusa"

>ja: "złap je wszystkie"

>do czasu aż doszedłem do Misty, 4 osoby złapały wirusy

Dzień 7

>ten sam koleś który darł się na mnie drugiego dnia znowu się na mnie drze

>nie może się zalogować, a ja właśnie wychodziłem do domu

>"wyłącz i uruchom ponownie i oddzwoń"

>idę do domu

Dzień 8

>koleś z siódmego dnia znowu dzwoni

>jest wkurwiony

>mówi mi, że przez moją głupotę stracił klienta

>"zdarza się stary, ja przed chwilą przegrałem z zespołem r"

>"o czym ty k⁎⁎wa mówisz?"

>click

Dzień 9

>jedna z drukarek zużyła cały toner

>jakiś grubas każe mi go zmienić

>"to tylko toner stary, nie umiesz go sam zmienić? pracuję teraz nad jednym sporym problemem z serwerem"

>tak serio to ściągam steama

>"to zajmie tylko sekunde... boże, mam dużo do zrobienia, od tego ty jesteś"

>wzdycham i idę to zrobić

>nie potrafię otworzyć pieprzonej drukarki żeby dostać się do tonera

>zaczynam w nią walić jak w "zoolanderze"

>mówię nieco opóźnionemu kolesiowi w biurze że mam dla niego specjalną misje

>musi schować magiczne jajko w skrzyni Hewlett Packarda

>wracam do sprawy z serwerem

>pół godziny później grubas wchodzi do biura

>"ćoś ty k⁎⁎wa zrobił z drukarką?"

>"zmieniłem tusz"

>zaczyna kręcić głową i coś mówi pod nosem

>idziemy do drukarki

>opóźniony koleś wcisnął kardridż w złą stronę i go zaklinował, połowa wystaje

>drukarka nawet się nie zamknie

>są czarne ślady dłoni na całej drukarce

>czuje że grubas mnie osądza, więc coś szybko wymyślam

>"chyba jest coś nie tak z siecią"

>drukarka nie działa przez miesiąc zanim się skapnąłem, że mamy numer do kolesia z serwisu HP

Dzień 10

>muszę zamotntować projektor w biurze do prezentacji

>nie mogę znaleźć kable thunderbolt-hdmi, żeby go podpiąć, a nie chce mi się iść do sklepu

>nie mam nawet karty firmowej

>mówię kolesiowi który potrzebuje projektora, że jest problem kompatybilności z macbookiem

>może użyć della kogoś innego

>pliki z maca nie działają na dellu

>zadzwonili do mnie w trakcie zebrania

>wszyscy ci beznesmeni na mnie patrzą, jak losowo klikam i szybko ruszam myszką, wyglądając na profesjonalistę

>ściągam adobe readera

>otwieram plik

>działa

>"Dzięki Anon, ocaliłeś mnie"

Dzień 11

>nowy pracownik w firmie

>nikt mnie nie poinformował

>opieprzyli mnie za to, że nie przygotowałem komputera dla nowej osoby

>idę do magazynu zobaczyć czy mamy tam coś

>jest kilka sztuk

>ale jest jakiś naprawdę stary komputer, z początku lat 90tych

>odpalam

>działa

>ustawiam go dla nowego kolesia

>wszystko laguje

>odpalasz adobe readera? masywny lag

>odsyłam komputer

>"sorry, ale tylko to udało mi się załatwić bez wcześniejszego powiadomienia"

>koleś ciągle prosi mnie o pomoc

>jest beznadziejny

>po tygodniu odszedł z firmy, twierdząc, że nie może pracować w takich warunkach

Dzień 12

>czyiś komputer się spieprzył

>kurrrrr

>ustawiam

>przypominam sobie coś o profilach zapisywanych w wewnętrznej sieci

>idę do serwerowni

>patrzę się na serwery jak kompletny idiota, próbując się zorientować jak to działa

>wracam i mówię kolesiowi, że nie mogę z tym nic zrobić

>"a... ale mój projekt, muszę go pokazać zarządowi w piątek..."

>"sorry stary, ale nic się nie da z tym zrobić"

>gram sobie w sim theme park przez resztę dnia

Dzień 13

>przychodzę do pracy godzinę spóźniony

>całe biuro w chaosie

>upadekrzymu.jpg

>"JEST TUTAJ!"

>odpalam komputer w swoim biurze, sprawdzam maila

>dziesiątki mailu w stylu:

>"coś jest nie tak z serwerem, nie mogę się zalogować do..."

>"wiesz czemu strona nie działa?"

>serwer faktycznie nie działa

>adobe reader mnie teraz nie ocali

>"po prostu idź tam i zrób to samo, co zrobiłeś ostatnio!"

>wszyscy myślą, że to tak łatwo naprawić

>roztrzęsiony wchodzę do serwerowni, bo nie wiem co mam robić

>ucinam sobie drzemkę przez cały dzień

>ludzie są wkurwieni, walą w drzwi do serwerowni

>terminy minięte

>wychodzę o 18:30

>manager widzi mnie na parkingu

>był na spotkaniu cały dzień, nie wie przez co przeszedłem

>"wciąż tutaj? podoba mi się twoje podejście!"

Dzień 14

>serwery dalej nie działają

>wszyscy wkurwieni

>idę na wczesny lunch

>słyszę jak ktoś w jadalni gada o kupnie nowego modemu do biura

>dziekibogu.jpg

>"Hej, sorry że przeszkadzam, ale czy któryś z was jest IT?"

>zanim któryś z nich zareagował i pyta "jak śmię" mówię

>"też jestem IT"

>pokazuję im dłoń którą poobdzierałem kablami w serwerowni

>obaj kiwają głową

>"co byście zrobili, gdyby wasze serwery się całkowicie spieprzyły?"

>"próbowałeś go zrestartować?"

>wracam i restartuje serwer

>k⁎⁎wa, działa!

Dzień 15

>kocica chodzi po biurze poddenerwowana

>"Wszystko ok?"

>"Nie mogę się zalogować na maila. Możesz mi pomóc? Proszę"

>"Spoko"

>biorę laptopa

>reinstaluje office'a

>outlook znowu działa

>przeglądam maile, żeby upewnić się że działają

>wysyłam testowego maila

>czytam tytuły jej nowych maili

>"Rozwód"

>oddaje jej laptopa

>"Wygląda na to, że działa"

>"Dzięki..."

>"Wszystko ok?"

>"Cóż..."

>tak! wypłacz mi się na ramieniu i się rozkręcimy!

>"Mysz się chyba zepsuła, mogę dostać nową?"

Dzień 16

>jeden z monitorów upośledzonego nie działa

>wyświetla się całkowicie na zielono

>na temat: dałem mu drugi monitor, bo myślałem że jak ktoś zasługuje na dwa, to właśnie ten biedak

>jedyne co robi to przegląda tapety na msn

>i używa jakiegoś programu fedexa

>jest miły, więc faktycznie próbuję mu to naprawić

>nic nie działa

>to nie sterownik

>to nie ustawienia

>to chyba coś z samym montorem

>cały czas ludzie do mnie przychodzą z prawdziwymi problemami, zbywam ich mówiąc "zaraz będę"

>po dwóch godzinach koleś mówi

>"może wtyczka jest zepsuta?"

>zmieniłem kabel hdmi na nowy

>zadziałało

>oficjalnie jestem gorszy w swoim zawodzie niż opóźniony umysłowo koleś

Dzień 17

>miła staruszka narzeka, że jej się zepsuła klawiatura

>jest najstarszą osobą w biurze

>stara jak dinozaury

>mówię, że coś dla niej mam

>wracam do tyłu i odpakowywują nową klawiaturę dla programistów

>zanoszę ją jej

>"jesteś taki pomocny"

>sięgam do tyłu żeby podpiąć nową klawiaturę

>podnoszę się i otrzepuję spodnie

>staruszka wygląda jakby miała zawał

>patrze na ekran

>czarny

>wstając nacisnąłem przycisk power

>straciła 3 godziny pracy

>3 godziny których nigdy nie odzyska

Dzień 18

>firmowe spotkanie

>przekroczyliśmy budżet

>było dużo wydatków

>straciliśmy dużo pieniędzy przez prawie cały ostatni miesiąc

>dzień 18

>prawie cały miesiąc

>wylecę na zbity pysk

>budżet departamentu IT zostaje poruszony

>są tylko dwa departamenty które nie przekroczyły budżetu

>"Dobra robota Anon, słyszałem o problemach z serwerem. Jesteś dobrym człowiekiem na dobrym miejscu"

>pod koniec spotkania kobieta, około 45 lat, podchodzi i pyta czy naprawiam komputery poza firmą

>"Niezbyt..."

>"Oh, bo mam jedną cholerną rzecz której nie mogę naprawić. Nie mógłbyś wpaść i tego naprawić?"

>gówno prawda

>dla jaj mówię "dobra, spoko, daj adres i podjadę po pracy"

>nie wiem czy będzie seks

>kupuje gumki

>nie jest taka ładna 6/10 góra

>nie będę kłamał

>mocno średnia

>podjeżdżam do jej domu

>dzwonię do drzwi, staram się wyglądać słodko

>mąż otwiera drzwi

>pokazuje mi konputer

>instaluje najnowszego adobe readera

>zarabiam 20$

>jadę do domu

Dzień 19

>jakiś koleś zepsuł program, więc muszę ustawić wszystko na nowo

>sprawdzam ustawienia

>po dwóch godzinach

>"zepsułeś mój komputer... chcę żebyś naprawił mój cholerny komputer, ma być tak jak było, nie wiem co zrobiłeś, ale coś jest nie tak, moje usb bzyczy"

>wtf

>nie zrobiłem nic z kompem, tylko sprawdziłem program który odpalasz 20 razy dziennie

>wkurwiony wracam do serwerowni i gram w Thomas Was Alone

>pukanie do drzwi

>to ten koleś

>"hej, dzięki za naprawienie tego"

>"czego?"

>"mojego usb"

>nic nie zrobiłem

>"a, to... spoko"

Dzień 20

>spędziłem cąły dzień sprzątająć serwerownię

>wygląda całkiem nieźle

>odpiąłem kable sieciowe żeby je oznaczać kolorami

>ludzie tracą swoje projekty

>losowo są wywalani z serwera

>mówię, że są problemy z isp

>staram się mówić ISP, bo nauczyłem się, że jak używam skrótów to brzmię jak bym wiedział o czy mówię

>pod koniec dnia serwerownia wygląda wręcz ślicznie

>niestety nie oznaczyłem nic i niektórzy ludzie nie są podpięci

>mówię im, że ISP naprawi to ASAP i wracam do domu

Dzień 21

>teraz jak serwerownia jest uporządkowana, podpinam testowe jednostki

>8 komputerów podpiętych do jednej sieci

>próbuję połączyć monitory ze sobą, jak to czasami na forach można zobaczyć

>to są stare monitory i nie można tego zrobić

>wpadłem na pomysł użycia tych komputerów do kopania bitcoinów

>ustawiłem wszystko do południa

>po lunchu zaczynam kopanie

>okropnie powoli, ale zaczynam

>ludzie narzekają na lagi serwera

>obwiniam olimpiadę za lagi

>mówię, że całe buro musi je streamować

>banuję olimpiadę na filtrze systemowym

>biuro jest podzielone, widzę ten podział na swoim mailu

>ludzie wkurwieni, że nie mogą oglądać igrzysk

>i pozostali, którzy twierdzą, że praca to nie zabawa

>oficjalnie zyskałem władzę w firmie, ludzie wiedzą kto tu rządzi

>"To jest koleś którego ta firma potrzebowała"

Dzień 22

>dzień urodzin

>całe biuro świętuje urodziny ludzi w danym miesiącu

>biorę ciasto

>podpinam n64 w jednym z biur

>wyzywam ludzi na partyjkę w goldeneye

>mówię "hej, mam 5 minut przerwy na ciasto... zagramy partyjkę?"

>skopałem im wszystkim d⁎⁎y

>zdałem sobie sprawę, że cały dzień nie robiłem nic poza graniem i jedzeniem ciasta

>nikt nie zauważył

Dzień 23

>kocica dzwoni z trasy

>ma problemy dostać się do jednej z ważniejszych aplikacji dla klienta na jej ipadzie

>mówi nazwę tej apki

>nie mam pojęcia co to jest

>staram się brzmieć jakbym rozumiał wszystko

>pytam, czy używa WIFI czy 3G

>"jak to sprawdzam?"

>"nieważne, czekaj, sprawdzę nasz główny system"

>googluję apke, ale nic się nie pojawia

>pytam kogoś ze sprzedaży

>"oh, to tylko infografika z naszej strony"

>mówię kocicy, że musi się wrócić do biura bo muszę jej wgrać zmiany do ipada

>jedzie 2 godziny do pracy tylko żebym mógł otworzyć Safari i dodać zakładkę do strony głównej

Dzień 24

>45 latka wygadała się, że robię też poza pracą

>teraz idioci proszą o naprawę ich komputerów w domu, telefonów komórkowych, wszystkiego co techniczne

>mówię, że mogę to zrobić tylko po pracy, 20$ za małe rzeczy, 50$ za duże

>większość to proste naprawy

>aktualizowanie windowsa albo adobe readera wszystko naprawia

>ale wtedy trafił mi się on

>laptop z piekła rodem

>gruby indianin daje mi swojego laptopa w plastikowej reklamówce, nie torbie na laptopa, reklamówce

>"co z nim nie tak?"

>"ty mi powiedz, geniuszu"

>odpalam komputer, prosi o przywracanie systemu

>klikam enter

>naprawia to, ale prosi o uruchomienie chkdisk?

>wydaje mi się, że to coś z napędem cd

>otwieram napęd

>jest tam gruba warstwa okruchów

>przechylam laptopa na bok

>pieprzone okruchy wysypują się z laptopa

>resetuję laptopa

>wczytuje się bez problemu

>okazuje się, że koleś używał cd w swoim laptopie jako podkładki pod kanapki

>pieprzone laptopy

Dzień 25

>mimo, że jestem gówniany w sprawach IT

>jeden koleś myśli, że skoro jestem IT wiem dużo o technologii

>pyta się mnie jaka jest moja ulubiona przeglądarka

>"Google... Ultron"

>"Jest taka jak chrome?"

>cholera. to miałem na myśli

>"tak, ale lepsza... nasa jej używa"

>"super, mógłbyś mi ją ściągnąć?"

>gulp

>"spoko"

>dosłownie zaczynam ruszać myszą wte i wewte tak szybko, że nie widać kursora

>ctrl alt delete do managera zadań

>"proszę. Zrobione, wygląda jak chrome. ale to jest Ultron, nikt inny nie zobaczy różnicy"

>do dzisiaj myśli, że pracuje na google ultron

Dzień 26

>jakaś kobieta mnie woła

>"to zajmie tylko minutkę. prościzna!"

>cholera

>prosi mnie o podłączenie nowej drukarki

>wstaje ze swojego krzesła i pozwala mi usiąść

>zapomniałem jak dodać sieciowe drukarki

>z koleżanką stoją za mną i obserwują ekran

>"czy to będzie trwało długo?"

>Udaję zamyślonego, patrzę w ekran z dłonią na skroni

>"Anon? Mamy deadline które się zbliża..."

>"Co do...?"

>obie kobiety wyglądają na zaniepokojone

>"NA TYM KOMPUTERZE JEST WIRUS!"

>i wybiegłem wyglądając na wkurwionego

Dzień 27

>nauczyłem się używać narzędzia do zdalnego sterowania którego używa całe biuro

>postanowiłem pomęczyć tą miłą staruszkę z wcześniej

>losowo ruszam myszą przez kilka godzin

>ona męczy się z podstawowymi rzeczami

>przyszła do mnie po nową myszkę

>pomagam jej

>podpinam ją i wracam

>mysz się znowu rusza. uruchamia worda

>zaczynam pisać

>"Cześć."

>brak odpowiedzi

>"Cześć."

>"Cześć? Kto to?"

>"Śmierć :("

Dzień 28

>jakiś koleś prosi mnie o wypalenie mu prezentacji na płytę dvd

>k⁎⁎wa mać wiem jak to zrobić

>wypalam płytę

>maszeruję do jego biura, dumnie trzymając płytę wysoko w powietrzu

>jakaś kobieta próbuje mnie zatrzymać "Hej, mógłbyś..."

>"Nie teraz, ważna sprawa IT którą muszę się zająć!"

>daje kolesiowi jego wypaloną płytę

>to może być pierwsza rzecz tutaj którą zrobiłem poprawnie

>łza się w oku kręci

>taki dumny z siebie, że tak daleko zaszedłem

>jestem prawdziwym IT

>5 minut później koleś do mnie dzwoni "hej... cóż, na płycie nic nie ma..."

Dzień 29

>dałem nowej kobiecie w firmie laptopa

>nic nie jest ustawione

>zapomniałem jak podpiąć outlooka

>spoko, zrobiła to sama

>super

>pyta mnie czy mogę wpisać dane admina. żeby mogła ściągnąć jakieś narzędzie do mediów

>"Pewnie"

>zjebałem hasło 3 razy i mnie zablokowało

>muszę odblokować komputer z mojego pcta

>nie wiem jak to zrobić ale muszę wrócić do jej biura, bo zostawiłem tam swojego gameboya

>zaczyna zagadywać

>"Gdzie się uczyłeś, że skończyłeś tu jako IT?"

>zaczyna coś podejrzewać

>próbuję się jeszcze raz zalogować

>dalej jest zablokowane

>"Hmm... wiesz co? Chyba to rozszerzenie Hootsuite jest zawirusowane. Nie chcę tego gówna w swojej sieci."

Dzień 30

>dzisiaj wszystko zaczęło się pieprzyć

>jeśli pamiętacie, ustawiłem maszynę do miningu bitcoina w serwerowni

>używało prawie cały przesył

>sieć ledwo działała

>a teraz przez moje zrzucanie wszystkiego na wirusy i ogólne lenistwo ludzie zaczęli plotkować

>że firma jest atakowana przez grupę hakerską

>po lunchu szefostwo zaciągnęło mnie do biura na spotkanie

>"Jak wiesz, mieślmy ostatnio spore problemy z naszą siecią..."

>jestem w d⁎⁎ie

>"od powolnego transferu danych po wirusy"

>bardzo głębokiej d⁎⁎ie

>"Chcemy, żebyć zaczął śledztwo i dowiedział się kto to robi i dlaczego"

>ROFL

>Jestem pieprzonym gliniarzem którego zadaniem jest znaleźć pieprzonego gliniarza

>Jestem pieprzonym prawem.

Dzień 31

>mówię ludziom, że robię kalibrację serwera

>"to coś jakby pobieranie odcisków palców"

>nie ma mądrzejszego ode mnie

>pokazałem jednemu facetowi w średnim wieku, z brodą, jak używać aplikacji

>wrzucam mu ją do ulubionych i na pasek skrótów

>patrzę na jego ulubione

>Matula z Dużymi Cyckami

>Piżamowe Dziwko-party

>Mexykanka w autobusie

>przejeżdżam nad każdym z nich kursorem myszy, czytając bezdźwięcznie ich tytuły

>facet zaczyna się denerwować

>prosi. żebym nie powiedział nikomu

>"Czemu nie?"

>"Kupię ci lunch"

>dostałem 10 nuggettów z kurczaka

Dzień 32

>z jakiegoś dziwnego powodu całe biuro musi przepisywać captcha zawsze gdy coś googlują

>nie mam pojęcia dlaczego

>koleś od google ultrona pyta, czy ma to coś wspólnego z wirusem i czy powinien tworzyć kopię zapasową danych

>"Pi pierwsze. Zawsze twórz kopie zapasowe"

>kiwa głową

>"Po drugie. To tylko zabezpieczenie które założyłem. Roboty się tu czają"

>znowu kiwa głową, jakby moje słowo było prawem

Dzień 33

>koleś od ultrona wygadał się o google ultron

>teraz każdy w biurze chce, żebym mu go zainstalował

>kilka osób które wiedziały nieco więcej pyta co to do cholery google ultron

>zbywam ich środkowym palcem

>spędzam cały dzień instalując nieistniejący program na komputerach

>dosłownie spędziłem 3-4 godziny udając, że to jest program którego używa nasa

>jakaś dziewczyna pyta. czy to jest legalne

>"Jesteś policjantką?"

>podała mnie do HR za "zachowanie bliskie karnemu"

>już wyjaśniłem kolesiowi w HR co to google ultron...

>HR myśli, że to jest prawdziwe

>HR myśli. że nasa tego używa

>Hr mówi lasce, żeby mi nie przeszkadzała w sprawach technologii bo nie zna się na tym tak jak ja

>nie zna się na tym tak jak ja

Dzień 34

>cały dzień grałem w portala 2

>nie było ani słowa skargi

>ani jednego update'a adobe readera czy flasha przez cały dzień

>coś jest nie tak

>sprawdzam co się dzieje

>wszyscy pracują bez przerwy

>pytam jakiegoś kolesia jak jego komputer działa

>"Świetnie. Odkąd ściągnąłeś mi Google Ultron mój komputer wręcz śmiga"

>wtf

>szybkie wyszukiwanie na temat chroma

>okazuje się, że automatycznie ściąga najnowsze oprogramowanie adobe

>omfg

>bez pieprzonego adobe readera nie mam pieprzonej pracy

>wysyłam masowego maila

>UWAGA: nie otwierajcie google ultron, został shackowany

>resztę dnia wywalałem ultrona i ustawiałem IE jako domyślną przeglądarkę

Dzień 35

>ludzie zaczynają się denerwować tym całym hakerem/wirusem

>zastanawiają się dlaczego jeszcze tego nie rozwiązałem

>niektórzy nawet wierzą. że to nie jest żadna grupa hakerska jak mówiłem

>"To nie są amatorzy. To są profesjonaliści. Dlatego muszę update'ować waszego antywirusa."

>żeby ludzi nieco przestraszyć po kryjomu uruchomiłem komputer jednej z osób na chorobowym, ustawiony mniej więcej pośrodku jednej z większych sal

>głośniki na maksa

>puszczam Jitterbug Whama co 3 sekundy przez cały dzień

>w końcu ludzie przychodzą do mojego biura informując mnie o tym

>kiwam głową

>"To gorzej niż myślałem"

>"Co? Co takiego?"

>"To gang Jitterbug. Jedna z najlepszych grup hakerskich"

>"Nigdy o nich nie słyszałem"

>"To dlatego są najlepsi"

Dzień 36

>sprawdzam wiadomości

>policja dzwoniła

>KUUURRRWAAAA

>jako, że jestem IT muszą ze mną porozmawiać na temat ostatnich ataków hakerskich w naszej firmie

>usuwam wiadomość

>kocica przychodzi do mnie do biura

>pyta, czy mógłbym jej ustawić pulpit tak. żeby tapeta zmieniała się co kilka minut

>"Spoko."

>Idę z nią do biura

>mówi mi, że bierze rozwód

>"Oh."

>mówi, że zaczyna znowu chodzić na randki i to jest trochę dziwne

>pieprzyć to

>"Może pójdziemy na piwo kiedyś po pracy?"

>śmieje się

>"Co? To znaczy, czemu nie?"

>"Żartujesz, prawda? Jesteś IT..."

>oczy mi zaczynają łzawić jak wpatruję się w powiadomienie o nowym update adobe readera

>"Po prostu to ściągnę"

Dzień 37

>czuję się gównianie

>kocica powiedziała koleżanką z działu sprzedaży. że próbowałem ją zaprosić na randkę

>wszyscy się śmieją za moimi plecami

>słyszę ich szepty

>leee hahaha IT? łeee"

>mam ochotę otworzyć komputer i wskoczyć w wiatrak na procesorze

>koleś z działu sprzedaży który zawsze dzwoni (tak, ten) przychodzi do mnie do biura

>"Mój laptop nie działa"

>Idę z nim do jego biura

>Naciskam przycisk power żeby zresetować

>nie mówię nic, tylko odchodzę

>"Jeśli to jest wszystko co tu robisz... po co nam tu jesteś?"

>odwracam się

>"co?"

>"jeśli wszystko co tu robisz to resetowanie komputerów, to za co ci płacą? Sam mogę zresetować swój cholerny komputer"

>uśmiecham się

>"Naprawiałeś tu kiedyś serwer? Wiesz jak ciężko jest go potem ustawić, żeby działał? Pamiętasz jak nie działał przez ponad dzień?"

>kręci głową

>"tak myślałem"

>oczywiście tylko go zresetowałem lol

Dzień 38

>dalej czuję się gównianie po tym jak kocica dała mi kosza

>postanowiłem blokować jedną większą stronę co godzinę

>czułem się jak Joker

>najpierw youtube

>potem ebay

>potem reddit

słyszę ludzi narzekających na moją notkę odnośnie filtrowania stron

>"To jest miejsce pracy, a nie zabawy."

>jakaś kobieta wbiega mi do biura

>"Okej, to nie jest zabawne... to poważna sprawa"

>"why so serious?" (tłum. zostawiłem po angielsku, brzmi lepiej)

>"Musisz odblokować ebaya"

>lol serio

>"MAM AUKCJĘ KTÓRA KOŃCZY SIE ZA 5 MINUT"

>dałem ebaya na listę dostępnych stron

>ale było już za późno

>przegrała aukcję o pokrowiec na telefon

>mwahahahaha

Dzień 39

>"śledczy" przychodzi do biura

>szefostwo martwiło się. że mamy za dużo do stracenia i chcieli profesjonalistę

>jestem w d⁎⁎ie

>pokazuję mu całe biuro

>pyta się gdzie leży serwerownia

>"A to Carol. Jest buntowniczką. Co nie, Carol?"

>robię wszystko co mogę by odciągnąć nieuniknione

>idziemy do serwerowni

>mówi, że podoba mu się jak kable są ładnie poukładane

>myślę nad podniesieniem monitora. rozbiciem mu głowy i ucieczką do Meksyku

>nie mogę tego zrobić

>nie jestem potworem

>jestem IT

>koleś sprawdza serwer

>pyta się o dane do logowania

>przesrane

>daję mu hasło

>loguje się

>otwiera IE

>spogląda na mnie przez ramię

>"Nie musisz tu być"

>"Zostanę"

>Muszę tu być kiedy to się stanie

>dosłownie zaczyna poruszać myszą w losowych miejscach i klika w różne miejsca na ekranie

>Wiem. bo okienko Home Depot wyskoczyło

>zaczyna coś mówić pod nosem... "hmm... hmmm"

>wpisuje adobe reader w googlach

>ściąga

>rusza kursorem jeszcze trochę

>i w końcu mówi

>"pieprzeni hakerzy. co nie?"

>jesteśmy braćmi. on i ja

>bracia IT

Dzień 40

>obudziłem się i zdałem sobie sprawę jakie mam szczęście, że nie jestem zwolniony albo gorzej

>widzę z parkingu jak kocica wchodzi do biura

>pyta się mnie co słychać

>myślę, że w koncu pokonaliśmy gang jitterbug

>"nie... mam na myśli poza pracą"

>patrzę na nią dziwnie i uśmiecham się

>"Ah, wiesz jak to jest"

>poprawia włosy i śmieje się

>co do cholery?

>"Super. Mam problem z jednym plikiem... możesz go dla mnie otworzyć, skarbie?"

>wzdycham

>"Okej, spoko..."

>idziemy do jej biura, cały czas flirtuje

>klikam na link do pliku .pdf

>nie otwiera się

>zaczynam ściągać adobe readera

>w międzyczasie pytam się jej jakie ma plany na weekend

>"Jadę z takim jednym facetem na weekend w góry, odpocząć trochę"

>zatrzymuję ściąganie na 80%

>wychodzę

>jestem IT

Dzień 41

>ta niezła laska ćwicząca yogę przychodzi do mnie do biura

>jej klawiatura pisze po francusku

>jestem za bardzo zajęty nappy birdem. żeby mnie to obchodziło

>"więc pomożesz mi?"

>"jeśli będę miał chwilę czasu, teraz jestem zawalony robotą"

>"kiedyś cię rozszarpię"

>zabiera swój cudowny tyłeczek z mojego biura

>śliczna dziewczyna, a ja mam to w d⁎⁎ie, chcę. żeby ten dzień się skończył

>nienawidzę tej pieprzonej roboty

>wszystko co robię to dostaję opieprz i ściągam adobe readera

>nawet nie mogę sobie poprawić humoru grami

>tata wchodzi

>widzi, że wyglądam niewyraźnie

>zabiera mnie na lunch

>klepie po ramieniu

>"jestem z ciebie dumny. synu"

>firma jest w rozsypce

>a ja wciąż jestem głównym specem od ściągania adobe readera

>ale nie zamieniłbym nic z tego za jego kolejne słowa

>"Kocham cię, synu."

Dzięki wam wszystkim i dzięki tato za pracę. :smiley: Nie zapomnijcie updatetować swojego adobe readera!

Kompan3piorunów

@szybki-zuk lubie - kto zapomniał żeby nie klikać „rozwiń” XD

Specjalista4piorunów

@szybki-zuk topka jeżeli chodzi o pasty :)

Pokaż więcej komentarzy (3)

Specjalista

w Poezja/Cytaty/Proza

7piorunów

#codziennywiersz #wiersz #szymborska

Nic dwa razy

Nic dwa razy się nie zda­rza

i nie zda­rzy. Z tej przy­czy­ny

zro­dzi­li­śmy się bez wpra­wy

i po­mrze­my bez ru­ty­ny.

Choć­by­śmy ucznia­mi byli

naj­tęp­szy­mi w szko­le świa­ta,

nie bę­dzie­my re­pe­to­wać

żad­nej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie po­wtó­rzy,

nie ma dwóch po­dob­nych nocy,

dwóch tych sa­mych po­ca­łun­ków,

dwóch jed­na­kich spoj­rzeń w oczy.

Wczo­raj, kie­dy two­je imię

ktoś wy­mó­wił przy mnie gło­śno,

tak mi było, jak­by róża

przez otwar­te wpa­dła okno.

Dziś, kie­dy je­ste­śmy ra­zem,

od­wró­ci­łam twarz ku ścia­nie.

Róża? Jak wy­glą­da róża?

Czy to kwiat? A może ka­mień?

Cze­mu ty się, zła go­dzi­no,

z nie­po­trzeb­nym mie­szasz lę­kiem?

Je­steś - a więc mu­sisz mi­nąć.

Mi­niesz - a więc to jest pięk­ne.

Uśmiech­nię­ci, współ­o­bję­ci

spró­bu­je­my szu­kać zgo­dy,

choć róż­ni­my się od sie­bie

jak dwie kro­ple czy­stej wody.

Kompan3piorunów

@Armo11 Oryginał tutaj
https://youtu.be/d4O0Y0czkIQ

Koneser4piorunów

@Negative takie heheszki robiłem, nie przejmuj się.

Ładnie piszesz, przeczytałem cały Twój komentarz w parę sekund.

Ja swego czasu uczyłem się pisać, szybko pisać, refleksu na mirkowaniu - komentowaniem wszstkiego, ale z jakimiś zasadami (wiadomo, różne).

Pokaż więcej komentarzy (10)

Sum

w Hydepark

19piorunów

Tak w zasadzie to ta afera jest wentylem bezpieczeństwa dla wielu użytkowników wykopu. Jest czymś nowym, odświeżającym, pozwala zapomnieć stęchły zapach aferek Orlenu i wyblakłych afer zbożowych. To powiew nowego świeżego powietrza które jest jednocześnie zwiastunem nowej nadziei(Menzen dał mi 20gr za to nawiązanie). We właśnie takich bólach rodzą się portale społecznościowe i ich rolling jokes. Jeszcze tylko rozbierana sesja admina w kukurydzy pod Trzebnicą i jesteśmy w domu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

To świeże powietrze dotarło również do piwnicy przegrywu i okazało się dla nich niedostępne, bo admin "Oskarek" się wkurwił i stał ich ciemiężycielem, skazując ich na dalsze używanie wykopu 2.0 xD Punktów za styl Johnemu Bravo nie przyznam, ale w efekcie jego działań, główna wykopu jest zasrana hejtem na hejto, kiedy to na hejto aferka jest smaczkiem obok rozdajo, heheszków, quality contentu i wrzutek tych co tworzyli wyjątkowość mirko.

Zasadniczo w d⁎⁎ie mam tą no ale dostarcza heheszków... Wreszcie.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Hydepark

4piorunów

Co się bardziej opłaca kupić/co jest praktyczniejsze: blender kielichowy, blender/smoothie maker, albo blender ręczny z różnymi nakładkami?

W sumie nie wiem do czego będę najczęściej używać, chyba do robienia smoothie, ale czasem bym chciała też używać do ciasta, czy do mielenia rzeczy typu orzechy, kostki lodu itp.

Zawodowiec2piorunów

@GtotheG w sumie to ja patrzę na blender kielichowy i ręczny jak na sprzęty do zupełnie innych zastosowań. W kielichowym za bardzo nie zblendujesz zupy, a ręczny niespecjalnie się nadaje do zrobienia smootie ;). Jeśli chodzi o kielichowy, to mam Transa Nutri Blender, działa od 3 lat i nie chce się zepsuć ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Osobistość2piorunów

@GtotheG To jest bardzo dobrze zrobiony blender i nie żałuję zakupu ale akurat z tą nieszczęsną ciecierzycą ma problem. Jest patent który pomaga: jak do kielicha nalać sporo wody to ciecierzyca nie zatrzymuje się nad nożami więc coś tam się blenduje. Ale po co mi więcej wody w ciecierzycy? W tym konkretnym przypadku lepszy jest blender ręczny i wysokie wąskie naczynie.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Kompan

w Hydepark

7piorunów

Czy żeńskiej części #hejto podoba się pomysł określenia kasie? I doczytałam, że to od serialu „Kasia i Tomek”. Serio?

Tomeczki, tomusie, kasie -no cukrzyca straszna.

Proponuje tomki i atomki.

#wykop #emigracjazwykop

Kompan3piorunów

@Zielczan no też mi to przeszło przez myśl ale raczej w wersji Tośka a nie Tosia. Tomki i Tośki. Tomeczki i Tosie. Ale mega mi pasuje tomki i atomki. Myślę, że samo się zweryfikuje.

Gwiazdor3piorunów

Heńki i Haliny

Pokaż więcej komentarzy (5)